Strona 1 z 4

Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:16
autor: Belial71
Też dosyć drażliwy temat . Bo czy określimy mianem zabójcy lekarza , który dokonuje eutanazji na pacjencie proszącego go o to ? Dla , którego nie ma już najmniejszej szansy i umiera w straszliwych cierpieniach kiedy już i Morfina jest nieskuteczna ? Z jednej strony jest to odebranie życia czyli wartości najwyższej Daru Boga i mieszanie się w Plan Boży co do tej osoby. Z drugiej jednak jest to ulżenie w cierpieniach człowieka dla , którego i tak nie ma nawet najmniejszej szansy na złagodzenie bólu i przeżycie.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:27
autor: Hilary
Temat tak drażliwy, że już chyba setki razy omówiony... choć mnie do końca nie zadowala to co 'książkowe'.

Takie działanie ze strony lekarza zawsze jest wyrazem braku zaufania wobec planu Boga, podobnie jak w przypadku samobójczego ojca, co chronił syna przed wojem.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:30
autor: Belial71
Ale gdzie tu ten Plan ? Bo jeśli tym Planem jest dla tej osoby powolne umieranie w cierpieniach to chyba każdy mylący człowiek sprzeciwia sie takiemu planowi .

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:31
autor: atalia
Hmm...czy naprawdę mamy tu do czynienia z tzw. "planem Bożym"?
Wszak wiadomo, że Bóg obdarzył nas wolną wolą i o wszystkim decydujemy właśnie my sami...

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:38
autor: Belial71
Dobrze, ale nikt z nas nie zdecyduje czy ma zachorować np na marskość wątroby.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:41
autor: atalia
A własnie że tak! Zgodnie zresztą z załozeniami doktryny (choć nie lubię tego słowa) spirytystycznej.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 07:43
autor: Belial71
Możesz mi wyjaśnić jak wg Ciebie mam wpływ na to czy zachoruję na raka ? Dla mnie to niepojęte . Oczywiście pomijając palenie tytoniu czy inne czynniki ryzyka. Jest wielu ludzi , którzy nie pili i nie palili a umarli ta tego typu choroby.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 12:20
autor: konrad
Belial71 pisze:Możesz mi wyjaśnić jak wg Ciebie mam wpływ na to czy zachoruję na raka ? Dla mnie to niepojęte . Oczywiście pomijając palenie tytoniu czy inne czynniki ryzyka. Jest wielu ludzi , którzy nie pili i nie palili a umarli ta tego typu choroby.


Patrząc z perspektywy jedynie jednego fizycznego życia, nie masz wpływu. Patrząc z perspektywy życia nieśmiertelnego ducha, który wciela się wielokrotnie, masz wpływ. Wszystkie choroby wrodzone i te, których genetyczne uwarunkowania przejmujemy, powstają pod wpływem zmian na ciele duchowym, które wytworzyły się na skutek naszego postępowania we wcześniejszych życiach. Zmiany te uaktywniają się w postaci nowotworu właśnie, jeżeli wystąpią pewne czynniki. Prosty przykład: astma może być uwarunkowana tym, że ktoś był zawziętym palaczem w poprzednim życiu i teraz ma z jednej strony działać na niego jako w pewnym sensie nauczka, a z drugiej strony rodzaj ochrony, bo astmatykowi dużo ciężej będzie sięgnąć po papierosa. Podobnie choroba nowotworowa może być wywołana negatywną postawą człowieka z poprzedniego życia związana z konkretną częścią ciała. Objawi się ona w kolejnym życiu, o ile osoba ta nie zmieni postępowania (stąd też wiele osób, które genetycznie są uwarunkowane do zachorowania na pewne choroby, pozostaną zdrowe, o ile podejmą za życia odpowiednie, zaplanowane wcześniej przed narodzinami działania zapobiegawcze). Wszystko to wydaje się skomplikowane, ale ma sens. Główne punkty tej teorii są więc następujące:

- my sami przyczyniamy się do wszystkich chorób, na które zapadamy
- część chorób uwarunkowana jest działaniami z tego życia
- pozostałe choroby są skutkami naszego postępowania w życiach poprzednich
- nasze postępowanie odbija się na ciele duchowym, które przenosi pewne niedoskonałości na ciało fizyczne
- niedoskonałości istnieją, dopóki trwają nasze negatywne cechy - celem chorób jest więc edukowanie nas, jak trzeba postępować (cierpienie jest w pewnym sensie motorem postępu)

A co do samej eutanazji, temat jest trudny, ale można powiedzieć, że należy tu odróżnić diwe sytuacje:

1) poddajemy eutanazji osobę w śpiączce - tutaj jest to zwykłe morderstwo moim zdaniem, ponieważ ciężko stwierdzić, że osoba taka cierpi. Decyzja jest raczej warunkowana tym, że rodzina nie chce się już męczyć istnieniem takiej osoby, czyli w większości przypadków mamy ewidentny albo gdzieś zawoalowany egoizm
2) osoba decyduje o swojej śmierci - tu wiele zależy od intencji, bo może chcieć poddać się eutanazji ktoś cierpiący i będący na skraju wyczerpania, na którego nie działają już środki znieczulające, albo ktoś, komu znudziło się życie. W obu przypadkach mamy do czynienia z samobójstwem, ale mam wrażenie, że w przypadku pierwszej osoby konsekwencje będą dużo mniejsze niż w przypadku drugim. Tak czy inaczej postawa spirytysty powinna zawsze polegać nie na tym, by komuś odbierać życie, ale na tym, by nieść ulgę w cierpieniu w każdy możliwy sposób.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 14:21
autor: Belial71
Właśnie , w każdy możliwy . A jeśli pozostaje tylko eutanazja żeby ulżyć w cierpieniu ? Są przypadki że nic nie działa a chory zachowuje przytomność i cierpi niewyobrażalne katusze. Nie wiem jak się ustosunkować do Twojej wypowiedzi o chorobach tu znowu mamy aspekt wiary w poprzednie wcielenia . Zakładasz że tak właśnie się dzieje Jeśli paliliśmy w poprzednim wcieleniu mamy astmę. To jest kwestia wiary możemy w to wierzyć , lub nie. Nie wiemy na pewno czy jest tak a nie inaczej. Z drugiej strony są choroby spowodowane wypadkami. Co ma zrobić człowiek ,który w wypadku łamie kręgosłup i jest cały sparaliżowany może mrugać tylko oczami. To już nie jest życie a wegetacja taki człowiek cierpi psychicznie co nie wiem czy nie jest większym bólem niż cierpienie fizyczne.

Re: Eutanazja

Post: 10 paź 2012, 17:04
autor: atalia
Andre Luiz (ręką Chico Xaviera oczywiście ) podaje opis procesu, w wyniku którego tak zaprogramowano ciało mającego sie narodzić dziecka ( to dośc skomplikowany opis ), że miało ono w bieżącym wcieleniu poważnie chorować na żołądek, a to dlatego, że w poprzednim życiu zadało komuś śmiertelny cios nożem własnie w okolicę jamy brzusznej. Oczywiście zainteresowany zgodził się na takie rozwiązanie-była to dla niego szansa "odpracowania"wyrządzonej krzywdy.
Inną sprawą jest, gdy ktoś w wyniku ekscesywnego picia zniszczył sobie wątrobę-z pewnością nie bylo to ani zaplanowane ani wczesniej zamierzone.