Jak to wytłumaczyć
Jest to mój pierwszy post,dlatego witam wszystkich serdecznie.
W lipcu tego roku mój kuzyn zginął w wypadku
Dokładnie 4 dni po wypadku (nawet mniej więcej o tej godzinie o której zginął) miałam bardzo dziwną sytuację,której nie potrafię wytłumaczyć, i która nie daje mi spokoju.
O tuż po północy oglądałam jakiś program w TV,w domu było cicho i tylko co jakiś czas dobiegał z dworu cichy szum samochodów (a że mieszkam w małym mieście było ich mało). Nagle usłyszałam potworne hamowanie samochodu,wyłączyłam głos w TV i słuchałam.W ułamkach sekund było jedno uderzenie,krzyk,drugie uderzenie i przeraźliwa cisza.Pomyślałam sobie,że był wypadek a że mieszkam niedaleko wiaduktu,to pierwsze co mi przyszło do głowy to że samochód uderzył w barierkę i spadł z wiaduktu na ulicę. Nasłuchiwałam straży,pogotowia,czegokolwiek.Nic nie przyjechało,po chwili (jakieś 10 minut) usłyszałam dźwięk jakby odginanej blachy i dalej cicha.Nie spałam ponad dwie godziny,nie jechało nic na sygnale,była totalna cisza.Następnego dnia rano,poszłam zobaczyć czy był jakiś wypadek w okolicy,nic nie było,na ulicach ani śladu a przy tym co słyszałam musiały by być przynajmniej powyginane barierki na moście itd.
Gdy opowiedziałam o tym babci pierwsze co powiedziała,to to,że słyszałam moment wypadku,moment,w którym zginął mój kuzyn (a jest to bliska rodzina bo to mój brat cioteczny).
Dodam tylko,że kuzyn zginął uderzając w barierkę na moście i spadł z tego mostu na ulicę poniżej.
Od tego czasu nie daje mi to spokoju i nie potrafię wytłumaczyć tego co słyszałam,codziennie wracam myślami do tego wieczora,dokładnie co do sekundy jestem w stanie odtworzyć zdarzenie,które miało miejsce.
Czy jesteście w stanie pomóc mi zrozumieć o co chodzi ??
Pozdrawiam
W lipcu tego roku mój kuzyn zginął w wypadku
O tuż po północy oglądałam jakiś program w TV,w domu było cicho i tylko co jakiś czas dobiegał z dworu cichy szum samochodów (a że mieszkam w małym mieście było ich mało). Nagle usłyszałam potworne hamowanie samochodu,wyłączyłam głos w TV i słuchałam.W ułamkach sekund było jedno uderzenie,krzyk,drugie uderzenie i przeraźliwa cisza.Pomyślałam sobie,że był wypadek a że mieszkam niedaleko wiaduktu,to pierwsze co mi przyszło do głowy to że samochód uderzył w barierkę i spadł z wiaduktu na ulicę. Nasłuchiwałam straży,pogotowia,czegokolwiek.Nic nie przyjechało,po chwili (jakieś 10 minut) usłyszałam dźwięk jakby odginanej blachy i dalej cicha.Nie spałam ponad dwie godziny,nie jechało nic na sygnale,była totalna cisza.Następnego dnia rano,poszłam zobaczyć czy był jakiś wypadek w okolicy,nic nie było,na ulicach ani śladu a przy tym co słyszałam musiały by być przynajmniej powyginane barierki na moście itd.
Gdy opowiedziałam o tym babci pierwsze co powiedziała,to to,że słyszałam moment wypadku,moment,w którym zginął mój kuzyn (a jest to bliska rodzina bo to mój brat cioteczny).
Dodam tylko,że kuzyn zginął uderzając w barierkę na moście i spadł z tego mostu na ulicę poniżej.
Od tego czasu nie daje mi to spokoju i nie potrafię wytłumaczyć tego co słyszałam,codziennie wracam myślami do tego wieczora,dokładnie co do sekundy jestem w stanie odtworzyć zdarzenie,które miało miejsce.
Czy jesteście w stanie pomóc mi zrozumieć o co chodzi ??
Pozdrawiam