Dobra, to ja polecę też po innej tematyce i na koniec dojdę do meritum... troszkę "przy okazji" wyjdzie. Minister zdrowia ostrzega, czytanie rozkmin nieprzetrawionych przez noc grozi podjęciem działań mających na celu wyprowadzenie rozkminiającego z błędu!

Bogiem nie nazywalibyśmy innej istoty jak: nieśmiertelny, wszechmogącej, wszystkowiedzącej, doskonale sprawiedliwej, nieskończenie miłosiernej i bezgranicznie dobrej.
Czy to słuszne założenie?
Pytanie na które staramy sobie odpowiedzieć podważa sprawiedliwość, miłosierdzie i dobro Boga. Troszkę jakbyśmy się zastanawiali (w chrześcijańskim ujęciu) "a może to diabeł jest Bogiem, a nie odwrotnie? Może Bóg nas oszukał, bowiem był tym, kto zdradził szatana?". Pomińmy więc te fakty, pozostańmy przy tym, iż Bóg jest "wszechmocny i wszystkowiedzący". Czy jest doskonale sprawiedliwy czy mściwy i tak dalej i tak dalej- będę się starał wydedukować.
Nieśmiertelny Bóg musiałby żyć sam ze sobą przez całą wieczność. Jako wszystkowiedzący nie zmienia zdania, jako wszechmogący kiedy "ma jakieś przekonanie i wolę realizacji"- robi to co chce nie ograniczając się ani przez nic nie będąc ograniczonym. Pojawia się pytanie dlaczego ten świat nie jest w 100% nieszczęśliwy, albo szczęśliwy. Złowieszczy Bóg uczyniłby nasz świat całkowicie złym jednocześnie utrzymując nas możliwie długo w stanie cierpienia. Wieczne katusze po życiu na pół gwizdka, życiowe ból/radość? Bez sensu, tracimy przecież w nieskończoności poczucie jednego szczęśliwego dnia, a ból jest większy gdy znasz szczęście.
Jest to plan niedoskonały, a Bóg takich nie realizuje!
W rezultacie musi "lubić dobro".
Tutaj z kolei przechodzimy do meritum.
Czym jest cnota? //Nie, nie mam tutaj na myśli "przypowieści o jabłonce"

To stosowana wiedza moralna.
Musimy sobie więc odpowiedzieć na pytanie, czy prawo powszechnego postępu jest dobre. Wyżej przedstawiłem nieśmiałą sugestię, jakoby Bóg nie był zły, toteż prawo powszechnego postępu będące jednym z praw natury również było dobre. Skoro to prawo jest dobre, to również to do czego prowadzi musi być dobre, a skoro prowadzi do mądrości intelektualnej i moralnej, to one również muszą być dobre.
Nie przeczy to jednak temu, iż dla Boga miłe jest podążanie za Jego prawami... Osobiście widzę Boga jako "byt" nie rozumujący, ani nie odczuwający emocji, a Jego działaniami i reakcjami są prawa natury, na których opierają się choćby zasady rządzące reinkarnacją.
Niezależnie od tego, czy uznamy, że nie jest sprzeczne z istotą Boga to, iż "cieszy się po ludzku" widząc nasze dobre uczynki, czy też widzimy Go siłą nieanalizującą (ponieważ jest wszystkowiedzący)- cnota jest wartością samą w sobie.