Strona 1 z 2

Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 17 sie 2012, 23:59
autor: Krzysztoff
Zastanawialiśmy się na jednym ze spotkań grupy - jak się ma pomaganie innemu człowiekowi do jego karmy , czy czasem jeżeli zaplanował sobie doznawanie pewnych prób to nie przeszkadzamy w ich realizacji ....

no i znalazłem dopiero teraz ciekawą i bardzo trafną odpowiedź w książce "Chwile medytacji" Joanny de Angelis

strona 47
"....
Niektórzy powiadają, że dzisiejsi nieszczęśnicy pokutują za błędy dnia wczorajszego w oparciu o bolesną karmę. Gdy się im pomaga, uniemożliwia się im odkupienie win.

To prawda że obecny ból ma swój początek we wcześniejszych pomyłkach, jednakże obojętność tych, którzy chłodno patrzą na cierpienie , prowadzi do sytuacji , które okażą się dla nich trudne w przyszłości.
Jeżeli ktoś popełnił przewinienie , musi za nie zapłacić - takie jest prawo. Ale ten , kto kocha, ma do dyspozycji skarby, które im częściej są rozdawane tym bardziej się mnożą . Przypomina to płomień który się rozprzestrzenia w inne miejsca i zawsze przekazuje swój żar, dzieli się , ale nigdy nie zmniejsza swojej intensywności.

Rób więc to, co do ciebie należy , i pomagaj, a resztę zostaw Bogu. ..."

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 18 sie 2012, 00:00
autor: Voldo
Jakby nie patrzeć, czasem taki ktoś pojawia się w naszym życiu tylko po to, byśmy my sami się "przetestowali" czy pomożemy czy też nie :)

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 18 sie 2012, 07:21
autor: Luperci Faviani
Ja złą karmę wyobrażam sobie jak szmaciany worek, z którego powoli wybieramy nieprzyjemne próby. Na opróżnienie worka mamy nieograniczoną ilość wcieleń, więc nie musimy się śpieszyć - czego nie wykorzystamy teraz, przeżyjemy następnym razem.

Próby innych są próbami także dla nas i trzeba postępować tak, aby ten worek stawał się coraz lżejszy i po każdym wcieleniu zbytnio się nie napełniał...

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 18 sie 2012, 17:14
autor: Melys
Voldo pisze:Jakby nie patrzeć, czasem taki ktoś pojawia się w naszym życiu tylko po to, byśmy my sami się "przetestowali" czy pomożemy czy też nie :)

mało tego ja myślę że każda sytuacja, każdy człowiek to moje lusterko. Jak ja wyglądam. . i załamuje mnie to /ten mój wygląd/ i znowu w głowie mi się tłucze,że jak baran się zachowałam, że mogłam lepiej.
A to całe pomaganie to za duże słowo - staram się być normalna, jak coś trzeba zrobić to robię. To normalne zachowanie. Nie rozdrabniam się co zrobiłam. Jest tyle do roboty, że da wszystkich starczy, a to całe rozprawianie nad dobroczynnością to strata czasu. Są wielcy / byli / którzy nigdy o tym nie rozprawiali, po prostu robili a my marne robaczki / znaczy ja / szkoda czasu.

pozdrawiam z nad morza.

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 18 sie 2012, 17:44
autor: sigma
Melys pisze:
Voldo pisze: ... jak baran się zachowałam ...


Nie pisz "baran", mój sąsiad tak się nazywa :shock:.

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 19 sie 2012, 20:41
autor: Nikita
Mi sie wydaje, ze karma trzyma tak dlugo az nie przerobimy jakiejs lekcji i nie zrozumiemy swojego bledu i nie zmienimy sie....gdy sie zmienimy to wtedy czesc karmy moze sie rozpuscic....

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 19 sie 2012, 21:43
autor: Luperci Faviani
Wydaje mi się, że udzielanie pomocy osobie cierpiącej nie przedłuża karmy, ponieważ w takiej sytuacji pomoc byłaby jedynie przedłużeniem tych cierpień. Pomoc ma niwelować ból. Gdy pomagamy, cierpiący uczy się empatii. Jeśli mamy możliwość udzielenia pomocy i nasze działanie może być efektywne oznacza to, że cierpiący nie został skazany na nieuniknione cierpienie. Dlatego pomagając cierpiącym możemy być pewni, że autentycznie przyczyniamy się do złagodzenia czyjegoś bólu. Nie mówię tutaj o całkowitym wyrwaniu kogoś z cierpienia, np. z biedoty, czy bezdomności, choć nigdy też nie wiemy, czy nasza pomoc nie ma służyć zakończeniu czyjegoś cierpienia w tej inkarnacji. Modlitwa w intencji cierpiących dusz najczęściej łagodzi ich ból, choć dusze te w zaświatach odkupują winy. W każdym razie mamy obowiązek kierowania się uczuciem litości.

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 20 sie 2012, 16:28
autor: Nikita
Moze byc terz tak, ze jezeli dana osoba spotkala na swojej drosze kogos kto pomaga to znaczy, ze na to zasluzyla...przeciez nie tak wielu ludzi jest sklonnych do pomagania i najczesciej czlowiek cierpi w samotnosci...moze kiedys tez komus pomogl i dlatego teraz ktos mu pomaga?

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 20 sie 2012, 22:03
autor: Luperci Faviani
To sugerowałoby, że najgorszy grzesznik, który NIGDY nikomu nie pomógł jest skazany na brak jakiejkolwiek pomocy z czyjejś strony (np. Boga), a przecież wiemy, że tak nie jest.

Re: Pomaganie a karma drugiego człowieka

Post: 21 sie 2012, 18:56
autor: Nikita
pomagac na pewno warto kazdemu...tylko ja osobiscie wole pomoc komus kto tego potrzebuje oraz umie to wykorzystac ku dobremu. Np tyle pomaga sie alkoholikom a oni dalej chleja...moze lepiej pomoc by tym , ktorzy naprawde chca wyjsc z nalogu, ktorzy chca cos w swoim zyciu zmienic?