Strona 1 z 3

samobojstwo

Post: 06 lip 2012, 11:51
autor: Nikita
Przeczytalam na forum feministycznym w niemieckim jezyku niesamowity wpis. Chcialabym sie z wami nim podzielic bo wywarl na mnie wielkie wrazenie. Jedna kobieta na imie Stella opisuje swoje zycie: zaczyna chorowac na chroniczne zapalenia zatok szczekowych...ma bole neuralgiczne twarzy i pewnie szyji oraz spiecia miesni. Zyje z ciaglym bolem od lat. Rozpada sie szybko zwiazek z mezczyzna, z ktorym czula sie bardzo dobrze i wiedziala , ze to ten, bardzo go kochala. jednak w wyniku zrzadzen losu on wyjezdza do innego kraju i traca sie z oczu. Potem nawiazuja kontakt ale z powodu bolow ona nie chce sie spotkac. On spotyka nowa kobiete. Ona w tym czasie traci wszytsko co miala oraz jego takze. I dalej zyje z bolem. Poszla na regresje aby sie dowiedziec cos na temat swojej karmy. I dowiedztiala sie: zyla w Pn Anglii w ladnym domu. Jej maz czesto byl w podrozach. Ona tego nie mogla zniesc i powiesila sie w stajni. W chwili smierci maz wchodzi do stajni i pyta co ona tma robi. Widzi jego twarz i jest to twarz mezzczny , ktory odszedlw tym zyciu. W tym momencie zaczyna czuc okropny bol...i byl to bol, ktory odczuwa juz od wielu lat....To wyszlo w trakcie regresji.

Jakos mnie to zastanowilo. Bo ja tez mam ciagle klopoty z szyja i karkiem , spiecia miesni i bole....i zycie dosc upierdliwe...wiec sobie mysle, ze moze kiedys popelnilam samobojstwo i teraz przyszlo za to zaplacic. Musze tez przyznac, ze czasami mysle o smierci bo juz nie moge tego zniesc....ale wiem, ze nie moge tego zrobic....I tak wszystko wroci....

Re: samobojstwo

Post: 06 lip 2012, 12:04
autor: methyl
Umów się na wizytę z Ursulą Demarmels. Podobno to specjalistka od regresji ;)

Link do jej strony:
http://www.newtoninstitute.org/members-info.php?name=147

Address: Salzburg Lake District Area, Main Office: Institut fuer Grenzfragen des Lebens Dr. Hacker KG, Lacknerweg 5, A-5400 Hallein bei Salzburg, Austria, EU
Email: office@med-grenzfragen.eu
Website: http://www.spiritualregression.de
Airport: Salzburg W.A.Mozart Airport

Re: samobojstwo

Post: 06 lip 2012, 12:07
autor: 000Lukas000
Myślę że nie można przypisywać od razu twoich problemów temu samemu czynnikowi, ponieważ ile duchów tyle różnych ścieżek.

Re: samobojstwo

Post: 06 lip 2012, 19:30
autor: konrad
Ważniejsze niż myślenie o tym, co zrobiliśmy, powinno być raczej myślenie, co należy zrobić, żeby wyjść na prostą. Ludzie za bardzo skupiają się na przeszłości... Powinni raczej pomyśleć o tym, co dzieje się tu i teraz (bo jedyny moment, który istnieje to chwila teraźniejsza :)), a także o przyszłości, bo ona wypływa z obecnej chwili.

Nie liczy się więc sam fakt popełnienia samobójstwa, ale to, jaką krzywdę wyrządziliśmy tym faktem sobie i innym... Trzeba więc raczej pomyśleć, jak to zło naprawić. Niekoniecznie musimy zadośćuczynić konkretnej osobie, która przez nas cierpiała... To, co się liczy, to czynienie dobra. Jeśli więc osoba ta nie potrafiła znieść samotności, a dziś nie może odkupić swojej winy wobec jej byłego męża, powinna się skupić na pomaganiu tym, którzy czują się samotnie, a takich jest naprawdę wielu. Najlepszą terapią jest miłość.

Re: samobojstwo

Post: 08 lip 2012, 15:38
autor: Nikita
dzieki za odpowiedzi. Do Salzburga mam spory kawal...bylam tam w czasie ostatnich ferii jesiennych...bardzo ladne miasto...ale dzieki za adres.

Konradzie czyli co moglabym zrobic aby w jakis sposob zadoscuczynic?
Mowisz o wyjsciu na prosta...wlasnie probuje od okolo 3 lat wyjsc na prosta i za cholere nie moge....cos jak fatum mnie przesladuje...a ze jestem osoba konkretna to naprawde probowalam juz wszytskiego: od terapii, poprzez wszelkie metody duchowe....i nic nie rusza....utknelam jak w srubie....

A czasami naprawde wydaje mi sie bardzo mocno, ze moglam popelnic samobojstwo....bo skad te wszytskie problemy i choroby? przeciez widze, ze ludzie na ogol nie maja az takich problemow. Oczywiscie sa tez skomplikowane przypadki ale wlasnie skomlikowane sytuacje wskazuja na zwiazki karmiczne....

Zadosc uczynic byloby wskazane...ale jak? Milosc do ludzi? Troche pomagam. Nienachalnie ale jak jest okazja lub ktos mnie o cos prosi to nie odmawiam. Pracuje nad soba takze...

Re: samobojstwo

Post: 10 lip 2012, 14:59
autor: konrad
Nikita pisze:Konradzie czyli co moglabym zrobic aby w jakis sposob zadoscuczynic?
Mowisz o wyjsciu na prosta...wlasnie probuje od okolo 3 lat wyjsc na prosta i za cholere nie moge....cos jak fatum mnie przesladuje...a ze jestem osoba konkretna to naprawde probowalam juz wszytskiego: od terapii, poprzez wszelkie metody duchowe....i nic nie rusza....utknelam jak w srubie....


W takich sytuacjach trzeba przestać myśleć o sobie, a zacząć myśleć o innych. Wiele osób próbuje uleczyć swoje cierpienie korzystając z rozmaitych metod: medytacja, medycyna alternatywna itp. Większość z tych cierpień wynika jednak z faktu, że wyrządziliśmy krzywdę nie sobie, ale innym, więc powinniśmy nie tyle leczyć siebie samego, co pomagać innym, bo w ten sposób naprawimy uczynione zło.

Moim zdaniem większym pronblemem samobójstwa jest nie tyle odebranie sobie samemu życia, co wyrządzenie krzywdy bliskim. Ci bliscy najczęściej wokół nas są w tym wcieleniu... A więc zamiast szukać alternatywnych rozwiązań kochajmy jeszcze bardziej tych, którzy są w pobliżu nas :) To działa.

Re: samobojstwo

Post: 10 lip 2012, 22:15
autor: Zbyszek
Nikita pisze: naprawde probowalam juz wszytskiego...

Za dużo próbujesz. Podstawa wszystkiego jest zaakceptowanie tego co się posiada. Wiem ze nie jest to łatwe, ale mamy to, na co zasłużyliśmy. Postaraj pogodzić się z tym co masz, podziękuj za próby i poproś Boga, o siłę na przezwyciężenie tego wszystkiego.

Re: samobojstwo

Post: 11 lip 2012, 00:54
autor: sigma
konrad pisze: ... Wiele osób próbuje uleczyć swoje cierpienie korzystając z rozmaitych metod: medytacja, ... , itp ...


Wiem, że pisałem już o tym, wiem że Konrad ma inne od mojego zdanie, co więcej wiem o tym że przychodząc na nasze spotkania na Nowolipiu nie zawsze byłem trzeźwy, przez co stawałem się niezupełnie wiarygodny, ale powtórzę: O medytacji można wypowiadać się mając konkretne, choćby najmniejsze doświadczenia.

Mnie medytacja zen soto pomogła, zrozumiałem wówczas na czym polega różnica między naturą fałszywą i prawdziwą. Dzięki temu zrozumiałem sporo ze swoich dotychczasowych błędów, swoją rodzinę widzę też inaczej ...

Przysłowie buddyjskie powiada: " Człowiek przypomina pijaną małpę dosiadającą narowistego konia". Małpa (czyli myśli) może wytrzeźwieć, koń (symbolizujący emocje) może się oswoić. Myślę, że w tym stanie nie tylko łatwiej żyć, ale - tak przypuszczam - z większą ufnością patrzeć też w pozadoczesność i przez to cieszyć się bardziej doczesnością.

Nawiasem mówiąc, nikt inny tylko Vanessa Anseloni w swoim wykładzie pt. " Podstawy filozofii spirytystycznej " zamieszczonym na pierwszej stronie spirytyzm.pl demonstruje proste ćwiczenie wprowadzające w medytację.

Pozdrawiam

ps.: Powyższe napisałem na podstawie własnych, indywidualnych doświadczeń i spostrzeżeń. Nie jestem przecież psychoterapeutą.

ps.: Nikita, a może poszłabyś na spotkanie jakiejś grupy wsparcia ? W grupie raźniej :)

Re: samobojstwo

Post: 11 lip 2012, 09:32
autor: atalia
Nikito,życie na ogól bywa trudne a przejścia ziemskie ciężkie i pozornie niesprawiedliwe. Sama wiem coś o tym. Jednak jezeli ma to służyć naszej poprawie a co więcej sami sobie takie a nie inne przezycia wybralismy?
Od nas samych zależy jakie ta nastepna ziemska egzystencja będzie.
Ktos powiedział, że wcielamy się nie po to, by być szczęsliwymi,jednak nikt nie powiedział, ze szczęscie ziemskie jest czymś nagannym (vide Divaldo Franco "ŻYĆ SZCZĘSLIWIE"), tym niemniej pogon za szczęsciem za wszelką cenę nie powinna chyba być nadrzędnym celem naszej egzystencji ziemskiej.
"Czego nie zmożesz, przyjmij w pokorze".

Re: samobojstwo

Post: 11 lip 2012, 16:57
autor: konrad
sigma pisze:
konrad pisze: ... Wiele osób próbuje uleczyć swoje cierpienie korzystając z rozmaitych metod: medytacja, ... , itp ...


Wiem, że pisałem już o tym, wiem że Konrad ma inne od mojego zdanie, co więcej wiem o tym że przychodząc na nasze spotkania na Nowolipiu nie zawsze byłem trzeźwy, przez co stawałem się niezupełnie wiarygodny, ale powtórzę: O medytacji można wypowiadać się mając konkretne, choćby najmniejsze doświadczenia.

Mnie medytacja zen soto pomogła, zrozumiałem wówczas na czym polega różnica między naturą fałszywą i prawdziwą. Dzięki temu zrozumiałem sporo ze swoich dotychczasowych błędów, swoją rodzinę widzę też inaczej ...

Przysłowie buddyjskie powiada: " Człowiek przypomina pijaną małpę dosiadającą narowistego konia". Małpa (czyli myśli) może wytrzeźwieć, koń (symbolizujący emocje) może się oswoić. Myślę, że w tym stanie nie tylko łatwiej żyć, ale - tak przypuszczam - z większą ufnością patrzeć też w pozadoczesność i przez to cieszyć się bardziej doczesnością.

Nawiasem mówiąc, nikt inny tylko Vanessa Anseloni w swoim wykładzie pt. " Podstawy filozofii spirytystycznej " zamieszczonym na pierwszej stronie spirytyzm.pl demonstruje proste ćwiczenie wprowadzające w medytację.

Pozdrawiam

ps.: Powyższe napisałem na podstawie własnych, indywidualnych doświadczeń i spostrzeżeń. Nie jestem przecież psychoterapeutą.

ps.: Nikita, a może poszłabyś na spotkanie jakiejś grupy wsparcia ? W grupie raźniej :)


sigmo, oczywiście w przeciwieństwie do niektórych zupełnych przeciwników medytacji ja doceniam jej wpływ na nasz organizm, na skupienie myśli i okiełznanie porywistego konia, o którym piszesz, ale moim zdaniem po prostu medytacja jest tylko narzędziem, który ostatecznego problemu nie rozwiąże.

Ludzie będą szczęśliwi, gdy zrozumieją, że szczęście polega na uszczęśliwianiu innych, a nie samego siebie. Jeśli więc stosujemy medytację do tego, by była ona środkiem do niesienia szczęścia innym, to jest ona czymś pozytywnym, ale jeśli medytacja jest celem samym w sobie, myślę, że może przynieść nam pewien rodzaj spokoju, ale nie szczęście.