Dziwny sen
Witam
Moja koleżanka zwróciła się do mnie z prośbą o zinterpretowanie jej snu, jednak sam nie potrafiłem tego zrobić. Być może Wy bylibyście w stanie to zrobić
oto co napisała:
Moja koleżanka zwróciła się do mnie z prośbą o zinterpretowanie jej snu, jednak sam nie potrafiłem tego zrobić. Być może Wy bylibyście w stanie to zrobić
Poszłam spać koło 2:30. Przyśniła mi się Kamila, Ola i Julita (jej koleżanki). Żegnałyśmy się z nimi. Kamila i Ola poszły w swoją stronę a ja z Julita w swoją. Na koniec Julita krzyknęła do Kamili, że zadzwoni potem. Gdy już dalej odeszłyśmy zapytałam się Julity czy dzwonią do siebie często. Powiedziała, że tak, że się zaprzyjaźniły. Wszystko to działo się na dworzu, między blokami, w nocy. Poszłam z Julitą między taki tunel z drzew (po obu stronach chodnika, rosły gęste drzewa) Było tam bardzo Ciemno, więc potanowiłam wyjąć telefon, żeby choć troche sobie poświecić. Zanim to zrobiłam, z rąk wypadła mi gumka do włosów. Powiedziałam Julicie, żeby poczekała na mnie, bo muszę ją znaleźć. Przystanęłam, ale Jula nie zatrzymała się. Widziałam jej twarz, jak powoli znika w ciemnościach i śmieje się do mnie, trochę jakby szyderczo. Znalazłam się w kompletnej ciemności. Wydawało mi się, że nie jestem sama, bałam się. Chwilę potem zrozumiałam, że to sen i mogę go kontrolować. Chciałam, żeby zrobiło się jasno, lecz to nie podziałało. Postanowiłam, że się wybudze. Po obudzeniu się, od razu złapały mnie wibracje. Wiedziałam, że to OOBE (wyjscie ciała astralnego z ciała fizycznego ). Ucieszyłam się, bo dawno tego nie doświadczyłam. Ręce ciała astralnego jakby same się podniosły, i w końcu usiadłam na łóżku. Z trudem otworzyłam oczy. Byłam w swoim pokoju. Wszysto było takie same, oprócz tego, że miałam podniesioną roletę na oknie. W rzeczywistości była opuszczona. Chciałam wylecieć przez to okno na dwór, ale coś jakby trzymało mi nogi, nie mogłam się oderwać od łóżka. Próbowałam kilka razy i nic. Poprosiłam Opiekuna o pomoc, ale nie dostałam jej. Oczy powoli zaczęły mi się zamykać, więc pomyślałam, że to wszystko wina nie dostrojenia się. Zaczęłam pocierać ręka o ręke. Chwilę potem usłyszałam głos, jakby z translatora. Mówił mi coś, ale ja zdołałam zapamiętać tylko kilka rzeczy. Pytał się mnie czy pamiętam o płonących duszach. Odparłam, że nie. Potem powiedział coś w stylu 'nie ma tych, których nie ma'. Następnie zaczął powtarzać 'przebacz'. Robił to coraz szybciej, a jego głos był coraz bardziej wysoki. W końcu uklęknęłam, złożyłam ręce jak do modlitwy, i powiedziałam, że przebaczam. Chwilę potem wróciłam już do mojego ciała.