niematerialne zwierzęta

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

niematerialne zwierzęta

Postautor: anka30 » 31 sty 2012, 12:17

Dziś mam natchnienie do pisania i wolny czas to trzeba korzystać!Po przeprowadzce do kolejnej "starej kamienicy" z początku nic się nie działo później były różne dziwne zdarzenia ale przywykłam do nich,w większości to jakiś starszy Pan w szeleszczących kapciach chodził po mieszkaniu,chyba lubił sobie podjeść bo szczególnie upodobał sobie lodówkę.Często słyszałam jak idzie w tych kapciach i ją otwiera,albo szuka coś w szafkach (oczywiście i lodówka i szafki były wtedy zamknięte,nic się tak naprawdę samoistnie nie otwierało),moja sunia nie zwracała na to szczególnej uwagi,czasem podniosła głowę i nasłuchiwała to tyle.No ale czasami było inaczej jakby to był już ktoś zupełnie inny,czasem siedziała jak zahipnotyzowana i patrzyła w martwy punkt gdzie nic nie było,czasem bez jakiejś widzialnej przyczyny uciekała przerażona z piskiem a ja zaczęłam mieć dziwne sny.Pierwszy sen był o wcześniejszym mieszkaniu,że jacyś ludzie siedzieli na korytarzu i mieli na kolanach małe kocięta, wchodząc do mieszkania dwa z nich wbiegły za mną,musiałam ich wszędzie szukać,jak je złapałam to widziałam że są jakieś jakby chore zaniedbane.Zaraz po tym śnie był kolejny,śnił mi się kot (który istniał faktycznie,przybłąkał się na osiedle mojego taty)w rzeczywistości fajny kotek w snach już nie!Ten sen był jak serial w telewizji,danej nocy zaczynał się od miejsca w którym poprzedniej nocy się skończył i ciągle rozwijał się w straszniejszym kierunku.W końcu tych kotów tam było całe mnóstwo i wszystkie identyczne.Tak bałam się zbliżającej nocy że robiłam wszystko żeby nie zasnąć,a jak już zasnęłam to znowu ten sam koszmar.W końcu mam poszła do takiej miejscowej "wróżki"-podobno miała ukryte talenty!Stwierdziła że to może być żyła wodna i trzeba przestawić łóżko,tak też zrobiliśmy.Po przestawieniu łóżka wszystko ustało,spałam spokojnie aż do pewnej nocy.Obudziłam się w nocy i wstałam żeby napić się herbaty,miałam zapaloną lampkę nocną.Usiadłam w fotelu koło okna i piłam herbatę,patrzę a w kuchni tuż przy progu do mojego pokoju stoi mały kotek (muszę tu nadmienić że w moim pokoju nie było drzwi tylko wisiały takie koraliki plastikowe jakie w owych czasach były modne),stał sobie malutki kotek taki tygrysek,tylko jak dźwignął głowę okazało się że nie miał oczu tylko czarne oczodoły tak bym to określiła.Byłam w szoku!Odsłoniłam zasłone w oknie popatrzyłam na latarnie i zaczęłam liczyć do dziesięciu powtarzając sobie że to mi się tylko wydaje i że jak się odwrócę go już nie będzie.No niestety był,położył łapę na progu i głową zaczął ocierać się o koraliki,ku mojemu zdziwieniu koraliki zaczęły się poruszać jakby ocierał się o nie prawdziwy kot.Jedyna myśl jaka mi przyszła do głowy to:co się stanie jak on przyjdzie do mnie i mnie dotknie?Uciekłam do łóżka,wskoczyłam pod kołdrę nie wystawiając nawet palca i tak doczekałam do rana.Rano zasłona była wpół odsłonięta,herbata częściowo wypita.....Po konsultacji u Pani "wróżki"padło stwierdzenie że to prawdopodobnie jakiś demon i że on nie mógłby podejść do mnie bo może ukazywać się tylko gdzie coś się kończy,coś się przecina,że wyznacznikiem tego przecięcia był próg.No ja mimo wszystko nie chciała bym się przekonać o tym! To niestety nie koniec moich przygód z nazwijmy to "niematerialnymi zwierzakami"
anka30
 
Posty: 21
Rejestracja: 30 sty 2012, 12:15

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: anka30 » 31 sty 2012, 12:58

w kolejnych nazwijmy to niezbyt miłych przygodach już nie uczestniczyłam sama,były ze mną dwie koleżanki.Na strychu zrobiłyśmy sobie klub.Że to było zaraz nad moim mieszkaniem nasze mamy zgodziły się żebyśmy tam spały.Wszystko ładnie zorganizowałyśmy,lampka,śpiwory,jedzonko picie.No i jak to trzy dziewczyny zaczęłyśmy się wygłupiać,mam ze trzy razy nas upominała,ale było warto -:)! No w końcu musiałyśmy być cicho bo było już późno za jakąś chwile słyszymy że piętro niżej idzie pies (Bimbol się nazywał,to był taki pies bez właściciela,wszyscy się nim opiekowali,dość duży i potężny pies,wyglądał jak mieszaniec z bokserem).Wszyscy go znali,dla ludzi nie był szkodliwy tylko z innymi psami wchodził w zatargi bo lubił dominować.Że mieszkałam tam już jakiś czas to też znałam tam każde skrzypnięcie schodka itd.ale wracam do rzeczy.Słyszymy z dziewczynami że idzie Bimbol do drewnianym korytarzu piętro niżej no więc go wołamy ale kroki ustały.Za chwilę znowu słyszymy jego kroki i znowu wołamy i nic.Po chwili znów słychać jego kroki ale już bliżej,tak jakby doszedł już do schodów które prowadziły na nasze piętro,szło to tym bardziej rozróżnić że pod samymi schodami sąsiadka miała rozłożony gumolit więc odgłos jego pazurów na nim był inny.Wtedy mogłam już przeciągnąć lampkę nocną z przedłużaczem wyjść z "klubu" i poświecić na dół,tak tez zrobiłam ale psa tam nie było.Żadna z nas nie słyszała żeby w tym czasie pies schodził na parter do wyjścia,więc to juz dało nam do myślenia ale specjalnie się tym nie martwiłyśmy do czasu jak za kilka minut znów słyszeliśmy kroki psa najpierw po drewnianej posadce,później po gumolicie i w końcu jakby zatrzymał się na pierwszym schodku.Wtedy już poszłyśmy wszystkie bo dziewczyny myślały że to ja robię sobie jaja i powiedziałam im że tam nie ma psa a w rzeczywistości był.No ale psa nie było,nie było nikogo.Już miałyśmy obawy i siedziałyśmy juz nasłuchując.Na dół żadna z nas nie miała odwagi zejść!I znowu od pierwszego schodka ku górze kroki psa,dobrze nam przecież znanego,znowu lampka w ruch i znowu nic.Gdyby dało się zejść inną drogą to pewnie zaraz by nas tam nie było no ale się nie dało musiały byśmy iść na wprost "psa widmo" więc jak trusie siedziałyśmy pod śpiworem i słuchałyśmy jak on wchodzi powolej,dostojnie po schodach,staje już na podłodze prowadzącej do nas,kieruje się wolnymi krokami w naszą stronę,w końcu staje pod naszymi drzwiami.Wtedy byłyśmy już totalnie przerażone,po kilku sekundach to coś stało już w środku nad nami.Żadna z nas nie miała odwagi żeby zerknąć spod śpiwora czy coś co tam stoi jest jakoś widoczne czy nie.Z tego strachu chyba w końcu zasnęłyśmy.Już nigdy nikt tam nie spał a przychodziłyśmy tam tylko w większym gronie.Mama skwitowała to krótko...postraszyło Was bo byłyście za głośno.....Zastanawia mnie tylko fakt dlaczego akurat zwierze? Ja bardzo lubię zwierzęta,psy szczególnie(no za kotami nie przepadam),nigdy żadnemu nie zrobiłam krzywdy,wręcz przeciwnie zawsze staram się pomagać.To też jest dziwne że nie był to jakiś tam sobie nie wiadomo jaki pies tylko pies który istniał faktycznie (wszystkie trzy od razu poznaliśmy chód Bimbola)i przecież żył to mnie zastanawia?
anka30
 
Posty: 21
Rejestracja: 30 sty 2012, 12:15

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: mateusso022 » 31 sty 2012, 15:04

Ja sobie przy pominam jak byłem mały,byłem tego dnia niegrzeczny,znalazłem fotke dziatka,nigdo go nie widziałem umarł jak mama skończyła 6 lat,babcia powiedziała że dziadek mnie przestraszy jak się nie połorze,więc wystraszony położyłem fotke,po paru godzinach tak mnij więcej po 11 w nocy zobaczyłem oddali kopie półpiersia dziatka tak samo jak na zdjeciu,zdjęcie pochodziło z dowodu osobistego,duch wyglądal dziwnie jak widmo lub ostry,rozmyty obraz,zdjęcia w rogu pokoju.Zdajdowały sie tam swięte obrazki.
Drugie zdarzenie myślę ze to nie był stach tu przeczułem że coś się stało,sąsiatka babci kupiła duzy urzywany telewizor radziecki(kupiła w połowie lat 90").Bałem sie go czułem ze wybuchnie,sąsiatka pozłości mnie przestraszyła i mówila ze wybuchnie dziś w nocy i rozwali sufit,padnie na mnie babcia podzielała moja opinie i też stwierdziła ze z tego kupna nic dobrego nie wyjdzie.
W nocy tak sie bałem,nie mogłem spac czułem ze lada chwile i spadnie na mnie.Tak się stało,telewizor ubudził całą kamienice,podobno druciany stolik nie wytrzymał;)
Myśle że przyczynił sie umie strach który stworzył myśloktał postaci ducha dziatka. Fajnie napisałaś słyszałem ze dzieci,bardziej są uzdolnieni paranormanie,przybywają latka tracą te zdolności.
Moje gg:40071604
Jesteś czymś więcej niż ciałem fizycznym
Awatar użytkownika
mateusso022
 
Posty: 77
Rejestracja: 03 lip 2011, 17:19
Lokalizacja: Cieszyn

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: anka30 » 31 sty 2012, 20:32

no w tym coś podobno jest,w wieku dojrzewania podobno często dzieci mają takie różne przygody.Pisząc o dziadku mniemam że odnosiło to się do mojego kota tak? No tu są pewne różnice Ty oglądałeś zdjęcie,nastraszono Cię więc o nim myślałeś.No ja myślałam że koszmar kotów mam już za sobą,o żadnym nie myślałam, z żadnym nie miałam kontaktu,ani też nikt mi o kotach nie opowiadał.To się wzięło jak gdyby z niczego ale trafione było w dziesiątkę,jakby ktoś wiedział czego najbardziej się boję!Czytając różne mądre książki znalazłam tylko małą wzmiankę iż ...duszek może przybrać postać zwierzęcia ale zawsze pozostaje człowiekiem.... i to było by na tyle.Może ktoś wie więcej na ten temat?I czy ta cała opowiastka o demonach i miejscach w których mogą się pojawiać jest prawdą czy tylko jakimś przesądem? A co do telewizora no to faktycznie dobrze mieć takie przeczucia a jeszcze lepiej im uwierzyć,chociaż niektóre "wizje" są mniej jednoznaczne i czasem rozczytujemy je dopiero jak już coś się stanie niestety!
anka30
 
Posty: 21
Rejestracja: 30 sty 2012, 12:15

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: cthulhu87 » 31 sty 2012, 21:19

Pozwolę sobie skopiować konkluzję z artykułu o nawiedzonych domach, który będzie w następnym kwartalniku spirytystycznym:

"We wszystkich niemal wypadkach, w których odpowiednio prowadzonymi badaniami udawało się odkryć spośród domowników osobę, dostarczającą – bezwiednie oczywiście – siły do objawów, okazywało się, że medium tym jest dziewczyna lub chłopiec w wieku od lat dziesięciu do siedemnastu, a zatem w okresie dojrzewania płciowego. Wygląda to tak, jak gdyby budzące się do działalności popędy nie mogły jeszcze znaleźć sobie właściwej drogi fizjologicznej i wyładowywały się w zjawiskach parafizycznych nieuregulowanych, bezmyślnych, nawet niszczycielskich. Taka spontaniczna medialność trwa zwykle niedługo i po zupełnym wykształceniu się popędu płciowego zanika najczęściej; czasem jednak jest to tylko początek dłuższego okresu, w którym medialność, wprowadzona już eksperymentami w normalne koryto, utrzymuje się stale na jednakim poziomie, lub rozwija się coraz wspanialej." (Józef Świtkowski)
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: 000Lukas000 » 01 lut 2012, 09:49

Nie ma duchów zwierząt, w takiej formie w jakiej opisujesz, duchy nasze, ludzkie, mogą na pewną chwilę przybrać formę zwierzęcą, i widziałaś w pierwszym wypadku zwykłego ducha w takiej formie. Bać się nie masz czego, owszem był to niższy duch ponieważ dobry nie miał by zamiaru cię straszyć, ale on nie zdoła ci nic zrobić, nie eksperymentujesz z jakimiś wywołaniami dla zabawy lub z ciekawości, lub innymi praktykami które mogą do ciebie przyciągnąć niższe byty. Nie daj się zastraszyć i złamać a dbaj o swój rozwój moralny, a nic nigdy ci się nie stanie. ;)
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: mateusso022 » 01 lut 2012, 20:40

Nie ja tyko chciałem dać przykład.Widzenie pozazmysłowe to rodzaj psychoenergetycznej percepcji. Jest to zdolność postrzegania ludzi, przedmiotów, miejsc i wydarzeń znajdujących się w punktach przestrzeni czy czasu poza zasięgiem normalnego wzroku "obserwatora".lub Duch bawił się z wami w postaci psa albo traszył
Moje gg:40071604
Jesteś czymś więcej niż ciałem fizycznym
Awatar użytkownika
mateusso022
 
Posty: 77
Rejestracja: 03 lip 2011, 17:19
Lokalizacja: Cieszyn

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: anka30 » 01 lut 2012, 22:25

no to musiał to być bystry duszek (zresztą one czytają w myślach),bo wiedział czego się najbardziej boję.Teraz mam już po trzydziestce nie eksperymentuję z takimi rzeczami i też już od dawna mnie "nikt" nie nawiedza,16 lat temu kiedy zmarł mój przyjaciel miałam też nazwijmy to nawiedzenia ale zupełnie inne i nie stawały mi włosy dęba chociaż sobie tłumaczyłam że to musiał być on no to teraz zagłębiając się w temat może wcale tak nie było ale przynajmniej myśląc że to on nie odczuwałam strachu.Wtedy kiedy działy się te dziwaczne rzeczy miałam jakieś 12-13 lat i jak tak sobie myślę to nie chciała bym się założyć czy nie odbiło nam z koleżankami i nie bawiłyśmy się w jakiś seans,ale pewna nie jestem.Przy pierwszej lepszej okazji jak się spotkamy to zapytam może faktycznie tak było bo miewałyśmy różne pomysły.
anka30
 
Posty: 21
Rejestracja: 30 sty 2012, 12:15

Re: niematerialne zwierzęta

Postautor: mateusso022 » 02 lut 2012, 18:55

Nie no wywoływaniem to myśle że nie miałyście kontaktu,moze ty masz możliwość widzienia rzeczy,nazwijmy nie widzialne oraz możesz wywołać nie świadomie lub powiedzmy duch chciał was wystraszyć,są takie duchy jak np.:Poltergeisty od Niemieckiego,chałasujący duch moze być tym duchem.:)
Pamietam przygode ktura nie polecam tym co śię boją.
Ja wtedy miałem gorączke mama się martwiła miałem różne omany widziałem jakieś napisy na sciance zrobionej z mebli,mieszkaliśmy wszyscy ja z siostrą i rodzice,oprucz tych napisów,było wiele własciciel z pochodzienia niemiec tego budyku,ładny mały domek mieszkał poniżej był stary więc mojej mamie i siotry pokazał zdjęcia swojej żony a syn mieszkał z w niemczech z żoną polką to długa chistoria tej rodziy ale do rzeczy.Pewnej nocy widziałem w goraczce duchy w oknie,potem cała sceneria sie przeżuciła w miejce gdzie stał stare małe organy kture tata dosłał od ewagielickiego pastora,nie mógł z ten antyk pomieścić,tata z innymi robotnikami murowa burse ewangielicką,i koło tych organów stała jak puzniej się okazało z moich opisów mamie,żona własciciela oraz 2 duchy trzymali świece i śpiewali oraz unosili, sie w tym czasie mame ktoś dusił tata tak był zszokowany że prubował mamie pomuc ona się dusiła.Pamietam jak tych dwoje chciało skrzywdzic siostre to ja zaś znowu wrzeszczałem a tata juz miał dość oraz siostra rozbudzona.Nazajutrz każdy powiedział co odczuł po nocnych ataków.mam do ciebie prozbe i do każdego z was oceńcie to czy to nie była zbiorowa chalucynacja ja czy mama lub to sie działo naprawdę po 6 latach nikt nie sądzi że to była prawda,mama udaje że to sen a siosta z tata twierdzą że nic sie nie stało kazdemu sie śni coś stasznego sam nie wiem co myśleć. :?: anka30 to są zdarzenia które racjonalnie nam raczkującym spirytystą przyprawiają o ból głowy
Moje gg:40071604
Jesteś czymś więcej niż ciałem fizycznym
Awatar użytkownika
mateusso022
 
Posty: 77
Rejestracja: 03 lip 2011, 17:19
Lokalizacja: Cieszyn


Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości