No fakt, krew była chyba najbardziej przerażająca. A najgorsze to to, że moje dzieci musiały ją zmywać z lodówki, z mebli, ze stołu, stołków, podłogi, i całej wanny. Strasznie rozrzutna była ta moja krew.

Ale przynajmniej przekonałam się na własne oczy, że mój wiecznie nieodpowiedzialny starszy syn, w przypadku takim jaki mi się zdarzył, potrafi naprawdę trzeźwo myśleć, potrafi szybko reagować i zaopiekować się i mną, i młodszym bratem. A nie spodziewałam się tego

Jestem z niego bardzo dumna
