1Prawda1 pisze:Ona mu mówiła jeszcze, że nie mają wspólnych tematów, po roku taki wniosek wysnuła. A te obowiązki to on wykonywał. Dziękuje
Xseniu za opinię, jeszcze tylko czekam na odpowiedź
Mirka 
Tego związku nie należy ratować, a wypowiedź Xseni potraktuj jako zasady na przyszłość, czy to dla siebie, czy to dla tego kogoś. Kobieta czuła się niepotrzebna i nie miała szans się wyrazić skoro on cały czas wykonywał wszystkie obowiązki. Komunikacja w związku jest najważniejsza. Gdy nie ma o czym rozmawiać to euforia i zachwyt drugą osoba szybko ulatuje. Również sex przestaje cieszyć, bo staje się czystą mechaniką, a nie na tym on w związku polega. A z czasem przemija i traci się punkt, na którym opierano związek.
Najpierw para powinna przez parę lat być bardzo dobrymi przyjaciółmi. Każdy z nas ma lub miał kogoś takiego, więc wie o czym mówię. Ileż nocy było nie przespanych, bo rozmawialiśmy z przyjacielem i zawsze brakowało nam czasu aby się nagadać. Potem ta przyjaźń powinna się przerodzić w głębsze uczucie związek, bo kiedy okres współżycia przeminie pozostanie przyjaźń i związek przetrwa. Nie będzie szukania nowych wrażeń.
A jak powinno wyglądać to, że małżonkowie kochają najpierw Boga, a później siebie? A no tak, że Bóg w ich życiu jest zawsze na pierwszym miejscu. Przed posiłkiem odmawiają wspólnie modlitwę. Rano przed wstaniem z łóżka krótka modlitwa aby ten dzień przeżyć zgodnie z Jego wolą i wieczorem wspólnie dziękować Bogu, że dobrze się dzień przeżyło i Bóg nas wspiera w naszych obowiązkach, i lekcjach życiowych. Tak nie wiele, a tak bardzo to udowadnia rodzinie, że Bóg jest u nich na pierwszym miejscu.
To recepta na udany związek.