Zrób temat o snach ja również chętnie o nich poczytam.

Wczoraj położyłem się około 22.00 i nie mogłem spać z 1 godzinę. Wstałem o 9.00 jeszcze nie jadłem śniadania tylko spisywałem sen. Lepiej go zapamiętałem niż wczoraj oraz jest więcej szczegółów. Doskonale go pamiętam. Oto treść snu:
Jadę na rowerze a Matrix samochodem w kierunku jakiegoś mieszkania. Marcin parkuje na parkingu. Na wprost jest jego samochód reno stare po lewej ulica(blokowisko, palące się latarnie i po prawej też. Krajobraz podobny do Teofilów). Przed samochodem znajduje się murek około 40-50 cm podobny do tego co się znajduje przy Uniwersyteckiej w parku. W pewnym momencie widzę że policja pochodzi (Kobieta Blond i mężczyzna ). Widać że są z drogówki Matrixowi(Marcin-Kuzyn) wlepiają mandat za złe parkowanie. Widać że Matrix jest trochę wkurzony. Policja odeszła a my ruszyliśmy do mieszkania nagle znajduje się w mieszkaniu. Rozkład mieszkania jest podobny do tego co Marcin mieszka ale widzę pewne różnice. Dokładnie nie wiem po co przyszliśmy bo początku nie pamiętam. W mieszkaniu są (Matrix, Cioca Ela, Ania , Andrzej) Rozmawiają o tym co zrobić z mieszkaniem po Mariuszu. Czy sprzedać żeby każdy dostał po 15 tyś czy żeby zachowali tylko dla siebie . W pewnym momencie chce sobie już jechać. Zauważam że mój rower jest na górze poskładany. Rower jest podobny do tego co miał Mariusz i Matrix zaczyna mi go składać. Jak go złożył i pyta mnie się jak ustawić siodełko. Ja mówię żeby ustawił żeby było dobrze a on "Do góry czy na dół? Jeśli do góry to możesz zjeżdżać jeśli do dołu to też" Ja na to : Daj sam sobie ustawie wysokość i udało mi się. Ktoś mi dał ciasto to jest kremówka papieska w białym pudełku jak podają w cukierniach. Zaczynam jechać widzę że mijają mnie samochody. Ja trzymam jedną ręka kierownice widzę na ulicy mnóstwo dziur próbuje hamować przednim hamulcem ale boje się że przegibne do przodu. Wjeżdżam na podwórko, widzę po prawej stronie ogromny wir około 10-20 metrów średnicy , drewniane budynki widziałem je kiedyś. Po lewej stronie mur około 2-4 metrów. Wszędzie jest woda około 10-15 centymetrów.Na przodzie widzę jakby szkolę i siatkę. Próbuje ominąć wir z lewej strony. Widzę jakieś cześć jachtu, człowieka który trzyma za line a drugi koniec jej jest w wirze. Ten wir jest podobny do portalu między wymiarowego. Jadę po wodzie strasznie się boje że mnie wciągnie bo od krawędzi wiru jestem około 30cm. Udało mi się przejechać na pewno jechałem tą sama drogą do Marcina. Podchodzi do mnie starszy człowiek( czerwony sweter, brązowe spodnie, siwe włosy mieszane z czarnymi) Pyta się "Czy może ciastko" Mówię że to dla mojej Mamy" To chyba on mnie spycha i ciastka się rozwaliły na ziemi. Podniósł to pudełko i zaczyna uciekać przy szkole. W pewnym momencie dobiega do niego następny i chyba chcą mi zrobić jakąś krzywdę więc ja uciekam.
2013-11-13
Dziennik Snów.
Adam Woźniak