kakofonia myśli pisze:Właśnie, czy nasza wiara wynika z czystego, niczym niezmąconego wewnętrznego przekonania, czy po prostu ze strachu, że gdyby Bóg nie istniał wszystko straciłoby sens?
Są ludzie, którzy doświadczyli Boga i są przekonani o jego istnieniu. To jest poziom intuicyjny, pozarozumowy, który nie potrzebuje racjonalnych uzasadnień, domena mistycyzmu i głębokiej wiary, której nie podważą żadne rozumowe spekulacje.
Czy jednak to doświadczenie da się zwerbalizować i ująć w doktrynę, aby nie zatraciło nic z pierwotnego znaczenia? WĄTPIĘ
Czy da się słowami przekazać np. zapach kwiatów, smak dobrego wina? Można tylko przybliżyć się opisem, nakierować innych ludzi na to doświadczenie, ale spekulacje nigdy doświadczenia nie zastąpią. Tak naprawdę wszystkie traktaty teologiczne to tylko stosy zapisanego papieru. Co nam po gadaniu, że Bóg jest dobry i miłosierny, skoro tego nie czujemy? Gdybyśmy czuli, jak czuli mistycy, nie zadawalibyśmy tych pytań. Dla mistyków rzeczywistość jest W PORZĄDKU, świat jest w porządku.

