Już dawno chciałam się z Wami podzielić opowieścią o pewnej sytuacji, która się mi zdarzyła. To chyba odpowiedni wątek do tego, bo chodzi o "intuicję", czyli podpowiedzi duchów, głównie Opiekuna.
Mieszkam z ojcem, człowiekiem ponad 70 letnim, któremu powoli coraz częściej zdarza się zapomnieć gdzie coś położył. Pewnego dnia wybierał się do lekarza. W pewnym momencie przyszedł do mnie i siostry i grobowym głosem oznajmił, że zaginęła mu cała jego dokumentacja medyczna, została sama pusta teczka. Był załamany i strasznie zdenerwowany. Po minucie wymiany zdań na ten temat nagle zaczęłam go przekonywać, że NA PEWNO przełożył te dokumenty do innej teczki, bo mu się w starej juz nie mieściły, przecież jest taka cienka i zapomniał o tym. W sumie logiczne i proste rozumowanie, prawda? Zeszłam z nim do jego pokoju, gdzie zaczął wyciągać rózne teczki i pokazywać mi, że w tej nie ma, bo jest to, w tej jest tamto, a w tamtej jeszcze cos innego... Mi ciągle wzrok się kierował na cienki żółty skoroszyt stojący na innej półce. Gdy skończył pokazywać mi swoje różne teczki moim pierwszym odruchem było szukanie metodyczne, po kolei. Sprawdziłam jeden, dwa skoroszyty. W końcu zrobiłam to, do czego mnie strasznie korciło - sięgnęłam po ten żółty skoroszyt. Patrzę, czytam - a tam same wyniki badań. Dałam ojcu, kamień mu spadł z serca.
Gdyby nie ta ochota sięgnięcia po żółty skoroszyt tobym zignorowała nagłą "wiedzę" o tym, co zaszło. Ale sami powiedzcie, czy nie trochę dziwne? Oczywiście inne przebłyski intuicji nie są mi obce, raz się posłucham, innym razem nie... Ale staram się słuchać
