Pawełku, również i ja tak uważam. Snów związanych z tą osobą miałam mnóstwo, niektóre bardziej wryły mi się w pamięć ...
Zaraz po jego pogrzebie położyłam się bardzo wcześnie spać, mój organizm był wycieńczony całkowicie po tygodniu rozmyślań i załatwiania spraw związanych z pochówkiem.
Sen był przepełniony pięknymi kolorami tęczy. Ja i ten zmarły, znaleźliśmy się w ogromnej sali z obrazami nasyconymi tysiacami kolorów. Obrazy były rozmieszczone obok siebie, coś na wzór jakiegoś wernisażu. Zatrzymaliśmy się przy jednym z nich. Widok przedstawiał zieloną łąkę, tak nasyconej zieleni nigdy wcześniej nie widziałam. Kiedy skupiłam wzrok na tymże arcydziele, widok zaczął wirować za sprawą tej osoby. Doznałam uczucia "odlotu", euforii, jak za sprawą jakiegoś narkotyku. Moje serce przepełniła radość i za tą sprawą wybudziłam ze snu domowników swoim gromkim śmiechem
Oczywiście wzbudziłam przerażenie w oczach bliskich a sama się poryczałam
Piękny sen, również z tą bliską mi osobą zmarłą, miałam w przeddzień moich urodzin.
Jeszcze za życia tu, on zawsze pamiętał o tym dniu.
W tym śnie, bez żadnych słów tulił mnie mocno do siebie, pamiętam jego uścisk ...Jak kiedyś
Mogłabym opisać jeszcze wiele tego typu doświadczeń, dla mnie to coś niesamowitego.