Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 12 sty 2010, 22:06

ale sie napisałam i wszystko sie mi skasowało - ale cóz tak mialo byc.
Tak jak pisałam wszystko mozna podwazac, analizowac kropki, przecinka to do niczego jak dla mnie nie prowadzi. to stanie w mniejscu i rozmowa czy fasolka to wadliwy groszek zielony /to przykład ze studiów. /
to zwykła paplanina.
Uwazam ze trudno zrozumiec wszystkie zagadnienia spirytyzmu bez wiary w Boga.
a na temat wiary, religii to ja juz nie bede dyskutowac bo to sprawa kazdego z nas. I otym nie da sie dyskutawac.
pozdrawiam
lilo napisze na priv.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 12 sty 2010, 23:21

Melys pisze:...Uwazam ze trudno zrozumiec wszystkie zagadnienia spirytyzmu bez wiary w Boga...


:)

A co właściwie można, tak naprawdę, zrozumieć bez uznania istnienia Boga ? Wiara w Boga, dążenie do jedności z Bogiem jest wpisana w człowieczeństwo.

Człowiek który odmawia Bogu prawa do istnienia krzywdzi w pierwszej kolejności siebie w następnej innych.

ps.: Melys, masz śliczny avatarek.

:roll:
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 13 sty 2010, 05:25

Melys pisze:Uwazam ze trudno zrozumiec wszystkie zagadnienia spirytyzmu bez wiary w Boga.

Ja daję poprawkę: Nie wszystkie informacje podane w spirytyzmie są do przyjęcia bez wiary, co nie nie zaprzecza wiary w Boga i Jego dobrych intencji. Jako człowiek jestem wyposażony w rozum i uczucia. Dzielę się z innymi tym, co posiadam. Przykro mi, że traktowane jest jak coś niejadalnego. No cóż, nie każda strawa smakuje, co jest kwestią nawyków, gustu i tradycji.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 13 sty 2010, 07:08

vinitor pisze:...Nie wszystkie informacje ... są do przyjęcia bez wiary, co nie nie zaprzecza wiary w Boga...


To bardzo ciekawa kwestia dotycząca osób deklarujących akceptację istnienia Boga. Otóż czym innym jest uznanie istnienia Boga, czym innym pojmowanie Boga, czym innym jeszcze rozumienie relacji Bóg - człowiek. I tu niezbędne jest pozostawienie człowiekowi miejsca na własne myślenie.

Bo co z tego że odgórnie, z mocą, zostanie pouczony o tym jaki Bóg jest ?

Takie pouczenia przecież tylko częściowo wpłyną na jego myślenie. Trochę wpłyną, człowiek dowie się czegoś nowego, może utwierdzi w czymś co już wiedział, może czegoś się przestraszy ale myśleć będzie chciał samodzielnie. Taka jest ludzka natura, konsekwencje tego że myślimy.

W gruncie rzeczy wiara w Boga to wiara w to że informacje o Nim są prawdziwe.

A przecież żyjemy w ograniczeniach doczesności. Te wszystkie pojęcia którymi się posługujemy służą celom doczesnym, niczemu więcej. Mogłoby ich nie być. Klasycznym przykładem na którym nauczyciele buddyjscy to tłumaczyli swoim uczniom na Zachodzie jest stół. Przykład stołu pojawia się w naprawdę wielu książkach :). Logika buddyjska jasno wykazuje względność tego co pozornie bezwzględne, wyłącznie utylitarny charakter wszystkich pojęć.

To tyczy się doczesności, a co z pozadoczesnością ? Próby opisywania pozadoczesności pojęciami stworzonymi do opisu doczesności, próby tworzenia pojęć opisujących pozadoczesność, próby opisywania atrybutów Boga itd., wszystko to czynione jest na użytek ogółu ludzi. Tyle że w celu nakłonienia ludzi do wiary w te koncepcje trzeba jeszcze przemówić do ludzkich emocji, ludzie muszą się bać to uwierzą a raczej oświadczą że wierzą...

Niektórzy z własnej woli dodadzą że wierzą głęboko. Wszak "ciekawość to pierwszy stopień do piekła..."

W buddyźmie bardzo podoba mi się zalecenie żeby nie wierzyć, żeby sprawdzać wszystko.

W Chrystusie bardzo mi się podoba to że jest Słowem Wcielonym. Czyli że możliwym do doczesnego doświadczenia. Tyle że tylko wtedy i tam, a nie tu i teraz. Pewnie że to dotyczy Chrystusa historycznego. Życia i śmierci można doświadczyć tu i teraz, właściwie to nie ma wyboru :). Ale żeby odnaleźć się w nowotestamentowym napięciu "już teraz" - "jeszcze nie teraz" człowiekowi potrzebna jest swoboda myśli i emocji. Inaczej nie doświadczy choćby skrawka tego napięcia, ani przez chwilę.

I możliwe że im większą wolnością człowiek dysponuje, tym łatwiej mu zrozumieć że naszemu doczesnemu życiu sens nadaje wyłącznie uznanie istnienia rzeczywistości pozadoczesnej. Czyli uznanie istnienia Boga. Spotkanego wówczas osobiście, przez każdego inaczej.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 13 sty 2010, 10:18

sigma pisze:To bardzo ciekawa kwestia dotycząca osób deklarujących akceptację istnienia Boga. Otóż czym innym jest uznanie istnienia Boga, czym innym pojmowanie Boga, czym innym jeszcze rozumienie relacji Bóg - człowiek.

Całkiem słusznie. Najpierw akceptacja, potem relacje a na końcu pojmowanie jako część najtrudniejsza z skłonnościami do kontrowersji. Sprawdzenie krok po kroku jest realne częściowo. Ludzki umysł nie rozwieje ciemności nad sobą.
Na forum wypowiadam się w kontekście posiadanej (czytanej) "Księgi Duchów" i jako adept tego kierunku widzenia świata, będę raczej ograniczał się do rozpatrywanie spirytyzmu nie mieszając do tego innych, nie mniej interesujących i pouczających nauk. Na razie nie mam podstaw do rozszerzania dysputy na inne religie i wyznania, za wyjątkiem tych do których nawiązuje bezpośrednio Kardec, a jest nim chrześcijanizm. Nie jestem przeciwny lekcjom poglądowym z wykorzystaniem mądrości Wschodu. Dobre rady są wskazane i mogą stanowić ważny argument dla zrozumienia jakiejś kwestii. Można polemizować kto w ogóle lubi rady, zastanawia się nad nimi, wprowadza w życie. Moja mam lubiła zwrot: "Dziad swoje i pop swoje." Nie zgadzanie się, przeciwstawianie, spory - to typowy obraz człowieka z każdej epoki. Wątpię czy ten profil zaniknie samoczynnie, czy będzie potrzebna ingerencja siły wyższej.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 13 sty 2010, 13:07

sigma- dziekuje, świetnie to ujałes.

Dzielę się z innymi tym, co posiadam. Przykro mi, że traktowane jest jak coś niejadalnego. No cóż, nie każda strawa smakuje, co jest kwestią nawyków, gustu i tradycji. vinitor - jeśli tym razem moje poczucie humoru jest niejadalne, to sory.

jak to jednak nalezy uwazac na zarty.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 13 sty 2010, 15:44

Melys pisze:jak to jednak nalezy uwazac na zarty.

Obawiam się, że nie udało mi się dostrzec nic z żartów czy coś śmiesznego i idzie tu zapewne o jakiś inny post.
Dla przypomnienia przytaczam go w nadziei, że zostanie wskazany choćby najmniejsza nutka humoru, co najwyżej pierwsze zdanie i o fasolce. To nie ma nic wspólnego z moim tematem postu

Melys pisze:ale sie napisałam i wszystko sie mi skasowało - ale cóz tak mialo byc.
Tak jak pisałam wszystko mozna podwazac, analizowac kropki, przecinka to do niczego jak dla mnie nie prowadzi. to stanie w mniejscu i rozmowa czy fasolka to wadliwy groszek zielony /to przykład ze studiów. /
to zwykła paplanina.
Uwazam ze trudno zrozumiec wszystkie zagadnienia spirytyzmu bez wiary w Boga.
a na temat wiary, religii to ja juz nie bede dyskutowac bo to sprawa kazdego z nas. I otym nie da sie dyskutawac.
pozdrawiam

Jak dla mnie zwyczajne nieporozumienie. Dodam jeszcze, że nie dyskutujemy bezpośrednio o Bogu lecz o spirytyzmie i jego traktowaniu niektórych ludzkich spraw. Spirytyzm nie jest dla Duchów ale dla ludzi, bo im te wiadomości nie są potrzebne. Jeżeli dla ludzi, to wyrażam własne, ludzkie stanowisko. Nie mogę równocześnie być Duchem wolnym i oceniać z tamtej perspektywy. Podchodzę do tematu jako ktoś myślący i szukający wyjaśnienia niezgodnych z moim normalnym widzeniem świata. Każdy robi to co uważa sam za słuszne i ja tego nie neguję. Wybór drogi i rozumowania jest wolnym wyborem. Ja nigdy do końca nie wiem kto ma rację, bo gdzie jest punt odniesienia? Na pewno nie w tym ziemskim życiu.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Przepol » 13 sty 2010, 18:18

Może problem tkwi w pojęciu tożsamość.

Jeśli połączymy pamięć oraz świadomość to dostaniemy tożsamość.
Ludzie po amnestii nie maja pamięci a posiadają świadomość. Teoretycznie nie posiadają swojej tożsamości. Można to nazwać nowymi narodzinami.
Według KD duchy pamiętają całe życie dokładnie więc nie łączyłbym naszej pamięci z pamięcią ducha.

Dlaczego duchy uważają że nasze uczucia są bezwartościowe - może one naprawdę takie są.
Przepol
 
Posty: 82
Rejestracja: 20 lis 2009, 22:01

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 14 sty 2010, 04:31

Przepol pisze:Według KD duchy pamiętają całe życie dokładnie więc nie łączyłbym naszej pamięci z pamięcią ducha.

Dlaczego duchy uważają że nasze uczucia są bezwartościowe - może one naprawdę takie są.

Skomentuję krótko. Duchy pamiętają wszystko, całe przeszłe życie. Jak sobie wyobrazić brak skojarzeń pamięci Ducha z pamięcią człowieka? A czyż to nie ten Duch był wcielony? Pamięć ma na pokaz. Nie ma w nich uczuć, jakby ów Duch nagle stał się maszyną zaledwie do zapamiętywania. Przecież jest niemalże jak człowiek i brakuje mu ciała, aby znowu nim być!
Nie wydaje mi się, żeby Duchy traktowały uczucia jako bezwartościowe, bo one są i zawsze działają podobnie, bez względu na okoliczności. Jakieś dziwne naginanie faktów i nierealistyczne widzenie dzieła Bożego. Jeżeli Duch, zagłębiając się w swoją pamięć, ujrzy w niej swoich rodziców, to ich już nie zna? Kardec za pośrednictwem Duchów powiada, że ta miłość nie wygasa. Skoro w stosunku do nich ma jakieś uczucia, to do innych już nie? Pomieszane z poplątanym, bo raz zachowuje się jak człowiek a w innym zionie obojętnością, zmieniając nastawienie o 180 stopni. Powiedziałbym: Brak spójności uczuć, występowanie czasowych amnezji jak u dzieła wadliwego. Czy tak jest naprawdę?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 14 sty 2010, 06:19

Przepol pisze:...Dlaczego duchy uważają że nasze uczucia są bezwartościowe - może one naprawdę takie są.


Bardzo ciekawa sprawa. W buddyjskim (i chyba nie tylko, w zdroworozsądkowym przecież też :)) pojmowaniu rzeczywistości emocje są przeszkodą w pełni życia "tu i teraz". Wynikając z przeszłości upośledzają widzenie teraźniejszości.

Trochę tylko trudno mi zaakceptować określenie "bezwartościowe". Może ja to określenie błędnie rozumiem ale moim zdaniem znaczeniowo odpowiada ono np. określeniu "neutralne". A emocje przecież neutralne nie są żadną miarą.

Przecież emocje, istniejąc rzeczywiście, wpływają na ludzkie myślenie i działanie.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości