Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Paweł » 12 sty 2010, 12:09

vinitor pisze:Jeszcze żyję i zastanawiam się, czy rzeczywiście po śmierci fizycznej życie i jego części składowe w postaci uczuć, doświadczeń, międzyludzkich więzów oraz wspomnień są na tyle bezwartościowe i bezużyteczne, że muszą zniknąć i stracić swój niepowtarzalny sens?


Ja za to dochodzę do wniosku że każdy z nas jest jednostką bez żadnej tożsamości. Każdy człowiek ma tożsamość która wyrażana jest przez: imię, nazwisko, narodowość, środowisko w którym żyje, zawód który wykonuje, przyjaciół których ma, znajomych których ma, przekonania które ma, rodzinę którą ma, płeć itd. Po śmierci to wszystko nie ma już znaczenia a za każdym razem nowego przyjścia na świat wszystko buduje się na nowo i jest całkiem inne, i tak za każdym razem. Znam tylko jeden przypadek pewnej kobiety która w następnej inkarnacji po 2 latach od swojej śmierci dzięki ubłaganiu Boga mogła z pełną świadomością kontynuować swoje poprzednie życie jednak i to już było inne gdyż sporo czasu poświęciła na udowodnienie że ona to faktycznie ona a potem pomimo możliwości kontynuowania swojego poprzedniego wcielenie i tak miała już dodatkowe zajęcia wynikające z innego miejsca urodzenia itd.(kraj ten sam, miejscowości trochę były od siebie oddalone).

Dlatego fajne określenie tego co robimy tutaj znalazłem w książce Michael Newton - Wędrówka dusz - Zmienia to teatr a każdy z nas jest aktorem który odgrywa określoną rolę. Większość ludzi o tym nie wie, lecz nie które dusze z zabawą traktują ten teatr... polecam przeczytać tą książkę - potrafi bardzo często zszokować :) :twisted:
Paweł
 
Posty: 204
Rejestracja: 09 paź 2009, 15:08
Lokalizacja: Szczecin

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: lilo » 12 sty 2010, 15:53

vinitor pisze: U entuzjastów tego kierunku odnajduję jakąś bojaźń przed podważaniem jakiejkolwiek odpowiedzi Kardeca. No, pewne odstępstwo dostrzegam w poście wyżej (zainteresowany). Z ziemskiego punktu widzenia nie ma ideałów i idealnych opracowań. więc należy dążyć do oczyszczenia tego, co widać jak czarne na białym. Książki traktujące o spirytyzmie nie mają pieczęci Pana Boga, której naruszenie grozi unicestwieniem delikwenta próbującego coś zmienić. W przeciwieństwie do biblii, co do której jest zapis o nienaruszalności zawartości a mimo to wprowadzono zmiany, spirytyzm, jako nowa nauka, nie ma żadnego zakazu ingerowania w jego treść, czego i sam twórca nie zabrania. Należy podkreślić z całą stanowczością, że Duchy są dziełami Stwórcy i ostateczny głos do niego należy. Nie wiemy, czy otrzymały przyzwolenie na dzielenie się tymi wiadomościami z ucieleśnionymi Duchami.[/color]


Mimo iż jestem zwolenniczką spirytyzmu, również zauważam taki delikatny fanatyzm u niektórych osób, że "sam Kardec tak powiedział". Zresztą najbardziej mnie wkurza (o czym wiecie :) jak umniejsza się rolę Jezusa Chrystusa w zestawieniu z kim ? z Kardekiem :lol: . Wtedy potrafię zabulgotać, no bo porównanie jest raczej ekstremalne. Ale prosze o nierozwijanie tego fragmentu mojej wypowiedzi.

Natomiast chciałabym ustosunkować się do poniższego;

Tzn. w zasadzie mam pytanie/ prośbę o przedstawienie swojego stanowiska w następującym zagadnieniu:
Powiedzmy, że ktoś mi bliski ma notoryczne kontakty z osobą zmarłą we śnie która wyjaśnia mu niektóre rzeczy (jest to relacja babcia - wnuk). Otóż w momencie kiedy wnuk pyta babcię - nieżyjącą o genezę swojej choroby, ona odpowiada: " kiedy żyłam na ziemi, ten, który był moim ojcem leczył się {tak a tak}, jednak tutaj nie jesteśmy związani" Następnie pada pytanie o kuzyna, który cierpi na ta samą chorobę, na co babcia odpowiada, "on mnie nie interesuje (mimo, że był to ulubionty wnuk) nie jestem z nim w żaden sposób związana. Ty i ja jesteśmy związani" - czy ktoś z was słyszał o takim związku ??? o co chodzi z tym że inni są mniej ważni?
Drugie zdażenie które chciałabym zaopiniować: Ta sama osoba spotyka się we śnie ze swoim Aniołem Stróżem, Anioł wydaje polecenie na co duch tej osoby która śni zaczyna szyderczo śmiać się w twarz Aniołowi zaprzeczając (to dłuższy epizod). Po przebudzeniu osoba ta ma wyrzuty, że tak się zachowała, i twierdzi, że nie zachowałaby się tak nigdy. I sama mogę powiedzieć, że ten człowiek jest 100 % dźentelmenem. Następnej nocy śni mu się babcia, która mówi; "zastanawiasz się jak mogłeś się tak zachować, twierdzisz, że to nie byłeś ty, że nie zachowałbyś się w ten sposób, ale to byłeś ty, naprawdę ty jesteś właśnie taki". Pytanie jak rozumieć tę różicę zachowań?
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 12 sty 2010, 16:28

zainteresowany pisze:Ja za to dochodzę do wniosku że każdy z nas jest jednostką bez żadnej tożsamości.
....
Dlatego fajne określenie tego co robimy tutaj znalazłem w książce Michael Newton - Wędrówka dusz - Zmienia to teatr a każdy z nas jest aktorem który odgrywa określoną rolę. Większość ludzi o tym nie wie, lecz nie które dusze z zabawą traktują ten teatr... polecam przeczytać tą książkę - potrafi bardzo często zszokować :) :twisted:


Już na samym początku dowiaduję się rzeczy strasznej: Człowiek nie ma tożsamości i tylko mu się wydaje przez wzgląd na dane personalne i jakieś tam powiązania z typami podobnymi do niego. Jest faktem niepodważalnym, że po śmierci wszystko z nim związane jest niczym. Zauważył to nawet Salomon. Pisząc jednak, że jest to dla innych Duchów zabawne wygląda na niesmaczny żart i dotyczy prędzej Duchów nieokrzesanych i nad wyraz niedorozwiniętych. Na ziemi też nie brak ludzi, którzy się cieszą z cudzego nieszczęścia. Bo czyż śmierć jest śmieszna a życie ludzkie czymś gorszym od ochłapa rzucanemu zwierzęciu na pożarcie? Jakiż więc ma sens rodzić się? Dla czyjejś uciechy? Jeżeli Duchy to bawi oznacza jedno: nie są zdolne do miłości, szacunku uczuć i poświęceń; są zimne i bezwzględne, puste i bezduszne. Całkiem jak w naszym świecie. Drugi taki sam świat mnie nie pociąga. Podobnych rozkoszy nie pragnę i jeśli do nich dojdzie, będzie to odejście z deszczu pod rynnę.
Poezja śmierci nowy bat kręci...?


PS. Problematyka poruszona przez lilo wymaga zastanowienia się ( to jakby coś w rodzaju dziwacznej duchowej schizofrenii).
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: lilo » 12 sty 2010, 18:06

To, że człowiek nie ma tozsamości to jakaś bzdura, nie wiem jak można wymysleć coś takiego. Twoją tożsamość nie określa przecież tylko wygląd zewnętrzny czy personalia ale przede wszystkim i nade wszystko indywidualna świadomość !
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 12 sty 2010, 18:56

lilo - super sny, jakies wyzwanie. Sny w których mamy kontakt ze zmarłymi sa trudne, bo ciezko podzielic gdzie mózg a gdzie kontakt. Wydaje mi sie że to troche pomieszane, zmarli mówia nie wprost / albo my mamy takie głowy ze nie pojmujemy. Dla nich to jasne a my ograniczeni / mam pewne mysli ale to za skaplikowane. musze pogłowic sie.

To, że człowiek nie ma tozsamości to jakaś bzdura, nie wiem jak można wymysleć coś takiego. Twoją tożsamość nie określa przecież tylko wygląd zewnętrzny czy personalia ale przede wszystkim i nade wszystko indywidualna świadomość !
!
- podpisuje sie pod tym.
Ta tozsamosc o której piszesz to materialna tożsamośc, ubranie. Nasza tożsamoscia są nasze doświadczenie, próby = nasz rozwój, postep ducha.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 12 sty 2010, 19:27

lilo pisze:To, że człowiek nie ma tozsamości to jakaś bzdura, nie wiem jak można wymysleć coś takiego.

Sprzeczności wynikają niekiedy wskutek niekontrolowanej presji autorów książek chcących pokazać oryginalność swoich poglądów. Zafascynowanie powoduje zniesienie realnego rozumowania na mielizny. Nie mam się czym zrażać. Mam swoje własne spojrzenie na niektóre sprawy w spirytyzmie. Nie jestem ich przecież pewny, bo sięgają poza moje możliwości poznawcze. U Kardeka nie brakuje odwoływania się do intuicji, z tym że jest ona wplatana w sytuacjach nie dających się nijak inaczej uzasadnić. Podchodzę do niej bardziej sceptycznie, bowiem mając Ducha jako coś doskonałego, nie wyobrażam sobie konieczności posługiwania się nią aż do tego stopnia. Trochę teorii i innego spojrzenia będzie w Konkluzji. Post ten niebawem (w tym tygodniu) zamieszczę na stronie. Kłopot z tożsamością zaczynam widzieć po przekroczeniu bariery między życiem a śmiercią. Duch uwolniony od ciała, według nauki spirytyzmu, (zakładam, że nie ma okresu niepamięci) największą wagę przywiązuje do zdarzeń mających znaczenie dla jego rozwoju. (Bardzo ciekawy temat kryje się w punktach 393 i 959 i im także poświęcę trochę czasu.) Dla mnie ograniczanie się do postępu kosztem uczuć i braku szczególnej wrażliwości na okruchy życia cielesnego. U Kardeka tłumaczone to jest sprawiedliwością Bożą. Mało strawne i wieje chłodem obojętności na przeżycia w których także uczestniczył. Duch, jeśli idzie o ścisłość pamięta wszystko i dlatego nie mogę zrozumieć skąd ta oziębłość i nieprzeparta chęć wdrapywania się na drabinę bez oglądania się wstecz na to co go kształtowało i pozwoliło zrozumieć popełniane błędy. Skąd u człowieka nostalgia, tęsknota za przeszłością, która nie zawsze jest aż taka ponura i bezwartościowa?
U ducha te cechy gdzieś przepadają. To nie jest ten sam Duch? Znowu jakaś patologia, coś w rodzaju dwóch twarzy. Czy nie wygląda to jak traktowanie własnego bytu pod kątem kariery? Wyraźnie mi czegoś tutaj brakuje. Najpierw męczy się jako ucieleśniony a potem zmienia się nie do poznania. Mój umysł nie może tego logicznie uporządkować. Duch nie jest maszyną ale z powyższego wynika, że jest sterowany i jego wolna wola musi być skrępowana. Jest jeszcze inne `ale`.... Kiedy indziej podejmę się coś dodać.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 12 sty 2010, 20:16

Dla mnie ograniczanie się do postępu kosztem uczuć i braku szczególnej wrażliwości na okruchy życia cielesnego. U Kardeka tłumaczone to jest sprawiedliwością Bożą. Mało strawne i wieje chłodem obojętności na przeżycia w których także uczestniczył. Duch, jeśli idzie o ścisłość pamięta wszystko i dlatego nie mogę zrozumieć skąd ta oziębłość i nieprzeparta chęć wdrapywania się na drabinę bez oglądania się wstecz na to co go kształtowało i pozwoliło zrozumieć popełniane błędy. Skąd u człowieka nostalgia, tęsknota za przeszłością, która nie zawsze jest aż taka ponura i bezwartościowa?
U ducha te cechy gdzieś przepadają. To nie jest ten sam Duch? Znowu jakaś patologia, coś w rodzaju dwóch twarzy. Czy nie wygląda to jak traktowanie własnego bytu pod kątem kariery? Wyraźnie mi czegoś tutaj brakuje. Najpierw męczy się jako ucieleśniony a potem zmienia się nie do poznania. Mój umysł nie może tego logicznie uporządkować. Duch nie jest maszyną ale z powyższego wynika, że jest sterowany i jego wolna wola musi być skrępowana. Jest jeszcze inne `ale`.... Kiedy indziej podejmę się coś dodać.
-
jak dla mnie cały czas próbujesz pojac to wszystko matrialnie , dotykowo, tu teraz, na ziemi w tym zyciu. Oczywiscie nic w tym złego.
Mysle że wiele nie zrozumianych spraw bierze sie z braku jakiegos uczucia w sobie / nie chce tego nazywac intuicją cz czyms takim - bo znowu naraże/ W kazdym wcieleniu uczymy sie ta nauka to przede wszsstkim uczucia, czyli zdolnosc dorózniania dobra od zła. miłosci bezwaruknowej od braku miłosci. Po śmierci zrzucamy ubranie, dusza wolna pamieta wszystko. Nowe wcielenie - przjscie do nastepnej klasy jak w szkole. nowe ubranie. Pamec zostaje zwieszona. Dostajemy tylko podstawe/ jakze wazna / jak odróznic dobro od zła. Miłosc od nie miłości. Gdybyśmy wszystko pamietali to jak pisanie klasówki ze sciągi - gdzie sens. Tego trzeba sie nauczuc, ale nie chodzi o rzeczy, zdażenia, tu chodzi o uczucia tu uczymy sie czuc i dopiero stosowac je w praktyce. O karierze ne ma mowy to raczej swiadoma detronizacja, nie chodzi by miec wiecej tylko mniej. bo to znaczy wiecej miłości zrozumienia. zmienia sie niedo poznania by w zupełnie innej sytuacj wykozystac to czego sie nauczyl. Uczuc.
Czy duch jest sterowany - nie jest wolny, przeciez to ty sam decydujesz jak robic.
Myśle ze by to pojąc potrzebna jest ogromna miłośc i wiara w Boga - bez wzgledu jak to pompatycznie brzmi. Zaufanie do niego. To tak jak dziecko któremu sie mówi zostan na chwle sam - zaraz wróce... ono ufa, wierzy matce ze wróci bo wie że go kocha. / oczywiście pomijam patologie. /
ale tak jak pwoeidzieliście wszystko i wszystkich mozna podważac, bo ....
Nawet biblie zmieniają / nie naleze do rtodoksyjnych katolików - po prostu wierze /
tylko po co. by dzielic wlos na 20 kawałków - fajnie / co nie oznacza by nie szukac wyjasnien - tylko bardzo latwo zagubic sie, popasc albo w generalizowanie albo w totalne zaprzeczenie czyli absurd /
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Melys » 12 sty 2010, 20:18

uwazaj lilo bo znowu mnie wygonia do wrózb itp jak to było - kwiatków, smietników...
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: lilo » 12 sty 2010, 20:52

moje wypowiedzi w tym miejscu odbiegały od głównego watku dyskusji - usunęłam je
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 12 sty 2010, 21:24

vinitor pisze:Skąd u człowieka nostalgia, tęsknota za przeszłością, która nie zawsze jest aż taka ponura i bezwartościowa?

Melys pisze:jak dla mnie cały czas próbujesz pojac to wszystko matrialnie

Czy tęsknota za przeszłością, za tym co mnie budowało i pozwalało zrozumieć własne słabości i niedoskonałości jest materialistycznym rozumienia własnych pragnień? Jestem cały czas tutaj, na ziemi, więc jak mam sobie to inaczej zobrazować? Czy doskonałość Ducha objawia się wyrzeczeniem tego, co mu pozwalało umocnić swoją wiedzę o sobie samym? Przecież nie ma klapek na oczach wiedząc, że to i to robił źle a tamte doświadczenia podniosły jego zdolność podejmowania słusznych decyzji. W każdym życiu powinniśmy mieć jakieś wzorce i nie zapominać o nich. Ucieleśniony duch właśnie w takim życiu zdobywa upragnione szlify ale okazuje się, że ten materiał nagle wart jest zaledwie przysłowiowego grosza. Czy mam odrzucić precz miłość, bo jest jeszcze inna? W moim pojęciu, to co dobre, mam zachować w sercu a nie wyrzucać za burtę jak balast z tonącego okrętu. Dalej podtrzymuję, że w sposób jaki jest przedstawiony Duch po zakończeniu żywota cielesnego, ukazuje ubóstwo uczuć i jakąś niezrozumiałą negację tych doświadczeń związanych ściśle z przeżytym okresem wcielenia. Czym się różni Duch wcielony od wolnego? Ja go nie poznaję! Toższmość którą miał jest kiczem wyrzucanym na smietnik? To, że ciało zamienia sie w proch nie przekonuje mnie, że Duch przeistacza się w kogoś (coś) zupełnie innego. A co by się stało, gdyby mu Bóg dostarczył nowe ciało, nie noworodka ale dorosłego osobnika? Czy i wówczas bylby nie tym samym czlowiekiem, co poprzednio? Czy jego tożsamość nie wróciłaby? Większość traktuje śmierć jak coś co przekreśla niemozność istnienia z tą samą świadomością, kontynuując swoje życie nie od zera ale jako dojrzały i znający swoje miejsce urodzenia. Jest to wpadanie w schematyczne myślenie. Zawsze trzeba liczyć się z tym, że Bóg ma prawo zmienić reguły i pozwolić żyć po wsze czasy z niezmienioną świadomością i tą samą osobowością. Jeżeli Kardec tak bardzo uzależnił się od prawd zawartych w biblii chrzescijańskiej, to nie zostalo to podyktowane kaprysem. Dlaczego więc nie uwierzyć w zaprezentowany przeze mnie, ale inspirowany przez Pismo sposób na nowe życie?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości