vinitor pisze:Jeszcze żyję i zastanawiam się, czy rzeczywiście po śmierci fizycznej życie i jego części składowe w postaci uczuć, doświadczeń, międzyludzkich więzów oraz wspomnień są na tyle bezwartościowe i bezużyteczne, że muszą zniknąć i stracić swój niepowtarzalny sens?
Ja za to dochodzę do wniosku że każdy z nas jest jednostką bez żadnej tożsamości. Każdy człowiek ma tożsamość która wyrażana jest przez: imię, nazwisko, narodowość, środowisko w którym żyje, zawód który wykonuje, przyjaciół których ma, znajomych których ma, przekonania które ma, rodzinę którą ma, płeć itd. Po śmierci to wszystko nie ma już znaczenia a za każdym razem nowego przyjścia na świat wszystko buduje się na nowo i jest całkiem inne, i tak za każdym razem. Znam tylko jeden przypadek pewnej kobiety która w następnej inkarnacji po 2 latach od swojej śmierci dzięki ubłaganiu Boga mogła z pełną świadomością kontynuować swoje poprzednie życie jednak i to już było inne gdyż sporo czasu poświęciła na udowodnienie że ona to faktycznie ona a potem pomimo możliwości kontynuowania swojego poprzedniego wcielenie i tak miała już dodatkowe zajęcia wynikające z innego miejsca urodzenia itd.(kraj ten sam, miejscowości trochę były od siebie oddalone).
Dlatego fajne określenie tego co robimy tutaj znalazłem w książce Michael Newton - Wędrówka dusz - Zmienia to teatr a każdy z nas jest aktorem który odgrywa określoną rolę. Większość ludzi o tym nie wie, lecz nie które dusze z zabawą traktują ten teatr... polecam przeczytać tą książkę - potrafi bardzo często zszokować
