Jeżeli za fundament spirytyzmu przyjmiemy dzieła Kardeca, to należy wyraźnie stwierdzić, że Chrystus, według spirytyzmu, nie jest Bogiem. W innym przypadku wchodzimy w dogmatykę Trójcy, Dwójcy, Czwórcy itp. Artykuł Allana Kardeca na ten temat, który wprost na ten temat się wypowiada, znajduje się w "Dziełach pośmiertnych".
Oczywiście nie oznacza to, że jeśli ktoś jest przekonany do Boskości Chrystusa, nie może być spirytystą i za takiego się uważać. Wręcz przeciwnie. Kluczem do spirytyzmu są nauki moralne Chrystusa i na nich warto się opierać, niezależnie od tego, czy ktoś uznaje Boskość samego Jezusa, a nawet czy uznaje w ogóle jego istnienie.
Co do samej postaci Jezusa, z dzieł Kardeca odczytujemy, że jest on najdoskonalszym Duchem, który żył na Ziemi. Nie pamiętam, czy jest to u Kardeca, w każdym razie w dziełach brazylijskich jest też mowa o tym, że Jezus jest jakby duchowym opiekunem naszej planety i wszystkich dusz tutaj się znajdujących. Swoją drogą jest to bardzo fajna i ciekawa perspektywa dla każdego z nas. Każdy bowiem będzie kiedyś tak doskonały jak Jezus i zapewne otrzyma również swój świat pod opiekę.
Zgadzam się też z c87, to, czy Chrystus był Bogiem czy nie, nie umniejsza jego nauk. Wykraczają one poza swoją epokę i z punktu widzenia moralnego są doskonałe.

