autor: vinitor » 12 sty 2010, 08:45
Zapanował błogi spokój. Zagadki przykryła warstwa śniegu po której szusują teraz wielbiciele białego szaleństwa. Nie ma zmartwień, troski o kolejny byt. Wszystko jasne jak słońce w samo południe. Nie ma przewracania kartek w poszukiwaniu niezgodności, sprzeczności czy niedomówień. Wzorowy porządek rozbraja i czuję się jak zagubiony turysta na łonie natury. Bezczynność sięga zenitu, natomiast zenit obniża swe loty. Zwracamy oczy ku Ziemi, by we właściwym czasie je odwrócić i doznać olśnienia: Już nas nie ma. Inny świat otwiera niewidoczne podwoje. Co z nami będzie? Oszołomieni odmiennością staramy się nie pamiętać o minionym życiu. Po co? Jest jak opar i wiatr nieubłaganego czasu robi swoje.
Jeszcze żyję i zastanawiam się, czy rzeczywiście po śmierci fizycznej życie i jego części składowe w postaci uczuć, doświadczeń, międzyludzkich więzów oraz wspomnień są na tyle bezwartościowe i bezużyteczne, że muszą zniknąć i stracić swój niepowtarzalny sens?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore