autor: danut » 07 paź 2016, 22:15
Ja jeszcze spać nie idę to opiszę Ci parę spraw, które niewątpliwie wiążą się z tym co teraz się u Ciebie dzieje. To w tym 1997 roku. Nie mają one związku i nie mieszczą się w tym przedziale czasowym co opisane zdarzenia w mojej książce, bo mają zupełnie inny charakter, ale za to mają go bardzo zbliżony do tego co tutaj neuron pisze.
Zaczęło się od zainteresowania drugą stroną życia, bo wcześniej nie kusił mnie zupełnie ten kierunek, żaden spirytyzm, parapsychologia nic z tych rzeczy. Wtedy pojawiło się to zainteresowanie, parę nocy spędziłam nad własnoręcznie wykonaną tabliczką Quija. Efekty - zapisałam dwa zdania z kręcącego talerzyka jako odpowiedzi na moje pytania - Wiadomość u xxxx( imię nazwisko znane mi) oraz strona w modlitewniku, który miałam na stole 81- zdaje się a na niej sentencje "Nie ma większej miłości niż ktoś życie oddaje za przyjaciela swego" a na przeciwległej odnalazłam modlitwę za zmarłych. Streszczam się bardzo, ale i pierwsza wiadomość była prawdziwa, bo niedługo po tym czasie pojechałam do miejscowości z młodych lat i prawie doszło do takiego spotkania z tą osobą, a mało z tego na zaparowanej szybie auta pokazał mi się zegar na godzinę 7- ą i własnie o tej godzinie miało dojść do tego spotkania, a zegara nikt tam nie namalował palcem. W lustrze też w dniu tego seansu zobaczyłam matkę zmarłego chłopaka jak neuron tę dziewczynę. Dlaczego piszę, ze wiadomości z takich praktyk potrzeba najpierw solidnie odsiać? - Ponieważ to nie wszystko, bo równocześnie pojawiło się bardzo dużo szumu i innych głosów, już nie na tabliczce - ktoś bił mnie po głowie, ze aż zaczęłam wymiotować brązową wodą - miałam się wyprzeć jednej miłości, dokonać wyboru na sto procent, a był to głos agresywnego mężczyzny. Spadła dwuletnia fototapeta z całej ściany pokoju jakby ją jednym ruchem w całości od góry ktoś zerwał. Nie spałam 4 doby, to stało się tej krytycznej nocy - pojawiły się hipnagogii z powodu braku snu, bo umysł był przemęczony. Jednak nie do końca były i one bez sensu - przypomniałam sobie maga z przed 15-tu lat i jego czary mary na mnie, oraz słowa - dowiesz się wszystkiego za 15 lat( aż taki szmat czasu może na nas oddziaływać cudza sugestia! I wtedy musiałam ją wyrzucić od siebie, gościa rozpoznałam, bo to on mnie bił oddziaływał gdzieś zapisanym scenariuszem w moim polu, wgranym mi tyle lat wcześniej wirusem świadomości. Tym rozpoznaniem udało mi się wybronić, wprawdzie farmakologicznie musiałam być już uśpiona bo już nie dało się inaczej, ale po narkozie i długim śnie umysł mi przejaśniał, a taki stan jak wtedy nie pojawił się u mnie nigdy wcześniej ani nigdy później..