Moc i niemoc modlitwy

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: Dyzia » 11 wrz 2018, 18:43

Danut i moi drodzy , czy w ogóle albo cyklicznie macie kryzysy "wiary" ? Czy wtedy myśli i modlitwa jest/była dla Was lekarstwem ?
Dyzia
 
Posty: 197
Rejestracja: 03 sie 2018, 19:29

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: danut » 11 wrz 2018, 19:00

Ja nie miałam kryzysu wiary. Od dziecka próbuję patrzeć na świat swoimi oczami. Tak, by nic się we mnie samej ze sobą nie kłóciło. Dostrzegałam to, że spojrzenie mi kiedyś narzucane przez moją przynależność do religii niejednokrotnie nie było prawdziwe, zawierało szczegóły, które w odniesieniu do rzeczywistości nijak się miały. Moja modlitwa nie jest aktem wyuczonym, nie czynię jej na pokaz, ani z czyjegoś rozkazu, toteż nikomu się nie sprzeciwiam tym, gdy się modlę, gdybym od niej odeszła zawiodłabym tylko siebie.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: Dyzia » 11 wrz 2018, 19:03

W zasadzie powinnam dodać o kryzysie wiary i wiedzy.
Dziękuję Danut.

Tak na marginesie przypomniało mi się że kiedyś mówiłaś że żyjemy w WIECZNYM TERAZ. Bardzo mi się to spodobało.
Dyzia
 
Posty: 197
Rejestracja: 03 sie 2018, 19:29

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: danut » 11 wrz 2018, 19:10

Dyzia pisze:W zasadzie powinnam dodać o kryzysie wiary i wiedzy.
Dziękuję Danut.

Tak na marginesie przypomniało mi się że kiedyś mówiłaś że żyjemy w WIECZNYM TERAZ. Bardzo mi się to spodobało.

No tak. Małe dzieci nie postrzegają czasu, widzą to zupełnie inaczej, mogą ci odpowiedzieć na pytanie - kiedy się coś wydarzyło, że - jutro :D To my uczymy je układać tę sekwencję odtąd- dotąd nawijać zdarzenia na linię i dostrzegać czas.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: ES3 » 11 wrz 2018, 20:14

Ja miałam kryzys wiary (jeszcze przed zagłębianiem się co do tej wiary, jeśli można to tak ująć)... Bardziej chyba chodziło mi o sprawiedliwość Boską, gdzie ona była, gdy chorowało dziecko... Nie, że to pierwszy raz, tylko czemu kurka drugi, mnóstwo problemów z leczeniem i mnie akurat ta sytuacja podlamala... Potem rozmowa z księdzem oddzialowym o tym właśnie, że Bóg jest miłosierny i on chorób nie zsyla itp, no i tutaj główka zaczęła pracować, że może faktycznie ma rację... Potem kolejne wydarzenia, a co by w życiu za nudno nie było i trzask- to forum :) albo oszalejesz albo zrozumiesz :)
ES3
 
Posty: 136
Rejestracja: 27 maja 2018, 13:07

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: danut » 11 wrz 2018, 20:25

ES3 - Tak jest, bo nie ma tego złego coby na dobre nie wyszło. Popatrz jaka to szkoła życia, gdy musisz wykazać się w walce ze złem, które Cię dotyka, jaki to trudny sprawdzian. Czujesz te siłę w sobie, ze mu się nie poddasz i wygrasz, że go zdasz na medal? Wygrasz, wtedy gdy się mu nie poddasz, gdy nie zjednoczysz się z nim( nie będziesz oddawać drugiemu tym samym, gdy cię ono nie złamie i na złą drogę nie ściągnie.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: ES3 » 11 wrz 2018, 20:30

Danut coś w tym musi być :) podobnie jak Dyzia wcześniej wspominała, jakie wspaniałe jest uczucie jak przebaczamy swoim "wrogom", a nie reagujemy tym samym, pełnia szczęścia, a nie zgryzota czy odpowiednio mocno oddaliśmy :D
ES3
 
Posty: 136
Rejestracja: 27 maja 2018, 13:07

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: danut » 11 wrz 2018, 20:35

ES3 pisze:Danut coś w tym musi być :) podobnie jak Dyzia wcześniej wspominała, jakie wspaniałe jest uczucie jak przebaczamy swoim "wrogom", a nie reagujemy tym samym, pełnia szczęścia, a nie zgryzota czy odpowiednio mocno oddaliśmy :D


No tak. Tylko jednocześnie uwolnienie się od tego wroga na dobre, a nie trwanie przy nim, udawanie że też go kochasz i trzymanie go dalej przy sobie tym. Ja ci przebaczam, ale "idź wolny" w swoją stronę.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: ES3 » 11 wrz 2018, 20:45

danut pisze:
ES3 pisze:Danut coś w tym musi być :) podobnie jak Dyzia wcześniej wspominała, jakie wspaniałe jest uczucie jak przebaczamy swoim "wrogom", a nie reagujemy tym samym, pełnia szczęścia, a nie zgryzota czy odpowiednio mocno oddaliśmy :D


No tak. Tylko jednocześnie uwolnienie się od tego wroga na dobre, a nie trwanie przy nim, udawanie że też go kochasz i trzymanie go dalej przy sobie tym. Ja ci przebaczam, ale "idź wolny" w swoją stronę.


Hm... Swojego "wroga" przy sobie nie chcę trzymać, za dużo energii wysysa, i jak najbardziej niech sobie on idzie swoją drogą... Choć jakiś czas się zastanawiałam, czy jest jakaś opcja, żeby takiej osobie pomóc, tylko później doszłam do wniosku, że akurat ja tu nic nie wskoram...
ES3
 
Posty: 136
Rejestracja: 27 maja 2018, 13:07

Re: Moc i niemoc modlitwy

Postautor: danut » 11 wrz 2018, 20:59

ES3 pisze:
danut pisze:
ES3 pisze:Danut coś w tym musi być :) podobnie jak Dyzia wcześniej wspominała, jakie wspaniałe jest uczucie jak przebaczamy swoim "wrogom", a nie reagujemy tym samym, pełnia szczęścia, a nie zgryzota czy odpowiednio mocno oddaliśmy :D


No tak. Tylko jednocześnie uwolnienie się od tego wroga na dobre, a nie trwanie przy nim, udawanie że też go kochasz i trzymanie go dalej przy sobie tym. Ja ci przebaczam, ale "idź wolny" w swoją stronę.


Hm... Swojego "wroga" przy sobie nie chcę trzymać, za dużo energii wysysa, i jak najbardziej niech sobie on idzie swoją drogą... Choć jakiś czas się zastanawiałam, czy jest jakaś opcja, żeby takiej osobie pomóc, tylko później doszłam do wniosku, że akurat ja tu nic nie wskoram...


Swojego czasu robiłam więcej dobrego niż dla innych ludzi dla swojego wroga, więcej pomagałam niż im, rozpatrywałam, łapałam się na ciężkie dzieciństwo, biedę, itp. i tym próbowałam tłumaczyć zachowanie takiej osoby. A ludzie się śmiali :) - i ty ją jeszcze usprawiedliwiasz?"! Bo dla zła nie ma usprawiedliwienia, to błąd, prawdziwego zła nie można pokochać, ponieważ bezcześcisz tym tylko miłość, a osoba przesiąknięta złem to tylko wykorzysta i to doda jej tylko mocy do ataku na ciebie. Odwróci kierunek, ponieważ zło na tej zasadzie działa i panoszy się w świecie. Czy w razie konieczności pomogę jednak takiej osobie - tak, pomogę, lecz w sprawach oczywistych np. wypadku, realnego zagrożenia dla niej, na sucho i z obowiązku wyrażenia swojej prawidłowej postawy wobec innych. Nie będą jednak łączyć się z nią uczuciowo.
danut
 
Posty: 6760
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości