cierpienie a rozwój duchowy

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: cthulhu87 » 13 lut 2018, 13:50

fruwla pisze:
cthulhu87 pisze:
Pytanie czy to skutek cierpienia czy raczej postawy/podejścia do cierpienia, które nas spotyka? Nie jesteśmy w tym przecież biernym przedmiotem działającym na prostej zasadzie bodziec - reakcja.

Ujelabym to tak: Na skutek cierpienia- rodzi sie reakcja na cierpienie a potem dopiero tworzy podejscie do cierpienia
zarowno wlasnego oraz innych ISTOT .
Mysle, ze w poczatkowej fazie wszyscy reagujemy na wlasne cierpienie podobnie tzn. biernie.
Dopiero z czasem podejscie to zmienia sie, i albo otwieramy sie, nie tylko na siebie ale rowniez na innych , albo zamykamy w skorupe i wlasny swiat jako w forme samoobrony .
Z mojej strony, chcialabym dodac,ze od czasu zetkniecia ze spirytyzmem, gruntownie zmienilam wiele wlasnych pogladow oraz reakcji, rowniez tych dotyczycych podejscia do cierpienia.



To bardzo mądre, co napisałaś. Myślę, że tak właśnie jest.
"Widziałem słynne grody starożytności, spoczywające pod całunem piasku lub kamienia, jak Kartagina, miasta greckie na Sycylii, równinę Rzymu z rozwartymi grobami i śpiące pod popiołem Wezuwiusza snem wieków dwudziestu cmentarze." L. Denis
http://www.ksiazki-spirytystyczne.pl
Awatar użytkownika
cthulhu87
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 4282
Rejestracja: 19 lip 2008, 12:44

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: ronald73 » 13 lut 2018, 14:49

Bóg nie pozwoli że jedną z Jego dzieci niepotrzebnie cierpi. My jako człowiek sami do tego doprowadziliśmy przez nasze czyny z przezłosci
tylko czasami coś czytam
ronald73
 
Posty: 311
Rejestracja: 25 sty 2018, 21:08

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: czarnyMag » 14 lut 2018, 15:18

Mirek pisze:Ponoć przez cierpienie uzdrawia się nasza dusza. Cierpienie ma za zadanie odciągnąć nas od niewłaściwego naszego postępowania i zmianę naszego charakteru.


A kto tak powiedział? Kto tak powiedział do ducha który ma samoświadomość i niczemu nie podlega :?: :!: :lol:

No kto :?: :!: :lol:

a więc "bajeruje" :!: :twisted:

a może to doktryna dla niewolnika :?: :twisted: niewolnik ma cierpieć i znosić swój los w ciszy bo to go gdzieś prowadzi :twisted: a czy przypadkiem Bóg to nie miłość :?: Bóg/Stwórca który wszystko przewidział zanim się stało - to nie doskonałość :?: :twisted:
a więc po co cierpieć skoro jesteśmy jego tworem i mamy świadomość, że On jest nad nami - a skoro Jest nad nami to czemu nie odwołać się przy przeciwnościach naszego ziemskiego egzystowania do Niego :?:
Widzisz w tym problem - bo ja nie (mam gdzieś ile tzw. "niewolnik" jest w stanie wytrzymać bólu :twisted: "On" tam jest :!: i czeka na wezwanie pomocy :!: i to wezwanie płynie :twisted:
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: Krzysztoff » 15 lut 2018, 12:38

W wielu przypadkach cierpimy na własne życzenie albo ze względu na błędne czyny albo z powodu błędnego nastawienia do świata i innych.

Kochaj ludzi a będzie lepiej
Krzysztoff
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 2787
Rejestracja: 05 sty 2012, 21:52
Lokalizacja: Wrocław

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: Anka » 16 lut 2018, 00:17

Ciekawy temat
Każdy z nas napewno zadawał sobie nie raz pytanie „dlaczego ja”?
Z szerszej perspektywy patrząc na samo zdarzenie ktore odcisnęło piętno w naszym życiu. Czy zastanawialiście sie ile osób bliżej lub troszeczkę dalej było zamieszanych w to co sie wam przydarzyło? Jak to sie odcisnęło na nich? Czy zastanawialiście sie kiedyś co z tego wyniknęło? Czy próbowaliście uwolnić sie z tej pustki cierpienia? Czy próbowaliście przebaczyć ? I mam na myśli przebaczenie szczere bez udowadniania kto jest katem nr1. Czy zastanawialiście sie jakie były następstwa podejmowanych waszych decyzji względem siebie i innych ?
Często próbujemy doradzać w tej czy innej sprawie , często bez zrozumienia osoby ktora prosi o pomoc. Mam na mysli ze zrozumienie przychodzi z doświadczeniem na własnej skórze. Do czego dążę . W życiu spotykają nas chwile smutku i radości. Spotykamy ludzi którzy sa mili i szerzy a takze tych zawistnych i zazdrosnych. Zycie własne kreujemy w oparciu o własne doświadczenia lub tak jak dyktują nam inni.
A często zapominamy ze to my jestesmy jedynymi ekspertami w swojej własnej sprawie tylko często zapominamy znaleźć chwile dla siebie i pomyśleć w spokoju „kim jestem” ? Otóż jestes tym co przeżyłeś na własnej skorze jak cztery pory roku tak zmienia sie nasze zycie.
Pamietam słowa ze „ lepsze jest serce cierpiące wyzbyte próżności, dumy, złości” a sa to jedynie minuty kiedy jestesmy pozostawieni sami ze sobą pozbawieni złudzeń. Sami ze sobą szczerzy.
Każdy człowiek wnosi cos do naszego zycia lub zabiera. Każda sytuacja uczy nas i innych z którymi związane jest nasze zycie Tu i Teraz.
Awatar użytkownika
Anka
 
Posty: 226
Rejestracja: 27 paź 2016, 19:22

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: ole » 16 lut 2018, 16:55

Skala cierpienia jest odczuciem subiektywnym. Tworzy się góra pytań o jego sens, bez odpowiedzi...
Podobno ma nas rozwijać, tworząc większy potencjał energetyczny. Ale co jeśli cierpieniu nie ma końca ?
Co, jeśli ciągnie się bez końca i powoli zabija...?

Kto cierpi mocniej: czy ojciec umierającego syna, czy syn umierający od wielu lat na zanik mięśni ?
Czy takie cierpienie rozwija syna, czy ojca ? Czy w ogóle ma sens...?
Przecież to okrucieństwo losu...

Po co doznajemy takiego okrucienstwa ?
Czy ktoś potrafiłby się zdystansować mając do czynienia z taką "sytuacją" i wystarczająco pocieszyć syna, bądź ojca których poglądy są zakorzenione w miłosiernym Bogu... ?
Czemu Bóg pozwala na takie okrucieństwo ?

Czy bezsenne noce ojca i syna, i otępiałe spojrzenie wypalonej matki mają wyższy cel... ?
Kto im wytłumaczy ze Bóg jest miłością ?!
Jak nie wpaść w depresję i nie znienawidzić życia....?
ole
 
Posty: 64
Rejestracja: 25 wrz 2015, 11:24

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: Anka » 17 lut 2018, 04:37

ole pisze:Skala cierpienia jest odczuciem subiektywnym. Tworzy się góra pytań o jego sens, bez odpowiedzi...
Podobno ma nas rozwijać, tworząc większy potencjał energetyczny. Ale co jeśli cierpieniu nie ma końca ?
Co, jeśli ciągnie się bez końca i powoli zabija...?

Kto cierpi mocniej: czy ojciec umierającego syna, czy syn umierający od wielu lat na zanik mięśni ?
Czy takie cierpienie rozwija syna, czy ojca ? Czy w ogóle ma sens...?
Przecież to okrucieństwo losu...

Po co doznajemy takiego okrucienstwa ?
Czy ktoś potrafiłby się zdystansować mając do czynienia z taką "sytuacją" i wystarczająco pocieszyć syna, bądź ojca których poglądy są zakorzenione w miłosiernym Bogu... ?
Czemu Bóg pozwala na takie okrucieństwo ?

Czy bezsenne noce ojca i syna, i otępiałe spojrzenie wypalonej matki mają wyższy cel... ?
Kto im wytłumaczy ze Bóg jest miłością ?!
Jak nie wpaść w depresję i nie znienawidzić życia....?


Tylko jedno nasuwa sie mi na myśl. Niedawno oglądałam reportaż o matce z dwójka dzieci ktore chorują na zanik mięśni. Matka ściągała z synka koszulkę zeby pokazać jak jego ciałko wyglada bez odzieży. Ściągając koszulkę szarpnęła za rękę dziecka, była zdenerwowana a jej twarz wyrażała cierpienie. Malec sie nie poskarżył ze go zabolało w zamian posłał jej niepewny uśmiech. Dziecko ktore cierpi z każda minuta swojego zycia i z każda minuta błogosławi swojej udręczonej matce. Piekna dusza w chorym ciele dzieciątka.
Awatar użytkownika
Anka
 
Posty: 226
Rejestracja: 27 paź 2016, 19:22

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: Xsenia » 17 lut 2018, 13:17

Jakby nie było każde cierpienie powoduje jedno i to samo: zaczynamy zadawać sobie pytanie dlaczego ja? dlaczego mnie to spotkało?
Cierpiący ludzie zaczynają poszukiwać odpowiedzi, a poszukujący często tą odpowiedź znajdują. Dla każdego może to być co innego. Dla jednych karma, dla innych winy z poprzedniego życia, dla innych jeszcze coś innego.
Fakt faktem, że im więcej poszukujemy tym bardziej się rozwijamy.

Ole przytoczyłeś przykład ojca i chorego syna. Nie raz się przekonałam, że umierający ludzie, zwłaszcza gdy to umieranie długo trwa, przyzwyczajają się do myśli, że to nastąpi i nie cierpią z tego powodu. W tym przypadku to ojciec bardziej cierpi psychicznie niż syn. Kochający rodzic zawsze chce uchronić dziecko przez wszelkim złem i cierpieniem. Jak to ktoś kiedyś gdzieś powiedział: "dzieci nie powinny umierać przed rodzicami". Ale niestety często tak się dzieje. Natomiast umierające chore dzieci często godzą sie ze swoim losem. To dorosłym ciężko jest się z tym pogodzić.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: czarnyMag » 19 lut 2018, 09:37

Anka pisze:Ciekawy temat
Każdy z nas napewno zadawał sobie nie raz pytanie „dlaczego ja”?
Z szerszej perspektywy patrząc na samo zdarzenie ktore odcisnęło piętno w naszym życiu. Czy zastanawialiście sie ile osób bliżej lub troszeczkę dalej było zamieszanych w to co sie wam przydarzyło? Jak to sie odcisnęło na nich? Czy zastanawialiście sie kiedyś co z tego wyniknęło? Czy próbowaliście uwolnić sie z tej pustki cierpienia? Czy próbowaliście przebaczyć ? I mam na myśli przebaczenie szczere bez udowadniania kto jest katem nr1. Czy zastanawialiście sie jakie były następstwa podejmowanych waszych decyzji względem siebie i innych ?
Często próbujemy doradzać w tej czy innej sprawie , często bez zrozumienia osoby ktora prosi o pomoc. Mam na mysli ze zrozumienie przychodzi z doświadczeniem na własnej skórze. Do czego dążę . W życiu spotykają nas chwile smutku i radości. Spotykamy ludzi którzy sa mili i szerzy a takze tych zawistnych i zazdrosnych. Zycie własne kreujemy w oparciu o własne doświadczenia lub tak jak dyktują nam inni.
A często zapominamy ze to my jestesmy jedynymi ekspertami w swojej własnej sprawie tylko często zapominamy znaleźć chwile dla siebie i pomyśleć w spokoju „kim jestem” ? Otóż jestes tym co przeżyłeś na własnej skorze jak cztery pory roku tak zmienia sie nasze zycie.
Pamietam słowa ze „ lepsze jest serce cierpiące wyzbyte próżności, dumy, złości” a sa to jedynie minuty kiedy jestesmy pozostawieni sami ze sobą pozbawieni złudzeń. Sami ze sobą szczerzy.
Każdy człowiek wnosi cos do naszego zycia lub zabiera. Każda sytuacja uczy nas i innych z którymi związane jest nasze zycie Tu i Teraz.


Ty jesteś Aniołem - wystarczy Cię po prostu przeczytać. Dlatego pisz, pisz i pisz :!: a będzie dobrze..
"żyj i daj żyć innym"
Awatar użytkownika
czarnyMag
 
Posty: 2852
Rejestracja: 05 gru 2014, 21:22
Lokalizacja: Astral - tu i tam - teraz tu

Re: cierpienie a rozwój duchowy

Postautor: Anka » 19 lut 2018, 19:23

czarnyMag pisze:
Anka pisze:Ciekawy temat
Każdy z nas napewno zadawał sobie nie raz pytanie „dlaczego ja”?
Z szerszej perspektywy patrząc na samo zdarzenie ktore odcisnęło piętno w naszym życiu. Czy zastanawialiście sie ile osób bliżej lub troszeczkę dalej było zamieszanych w to co sie wam przydarzyło? Jak to sie odcisnęło na nich? Czy zastanawialiście sie kiedyś co z tego wyniknęło? Czy próbowaliście uwolnić sie z tej pustki cierpienia? Czy próbowaliście przebaczyć ? I mam na myśli przebaczenie szczere bez udowadniania kto jest katem nr1. Czy zastanawialiście sie jakie były następstwa podejmowanych waszych decyzji względem siebie i innych ?
Często próbujemy doradzać w tej czy innej sprawie , często bez zrozumienia osoby ktora prosi o pomoc. Mam na mysli ze zrozumienie przychodzi z doświadczeniem na własnej skórze. Do czego dążę . W życiu spotykają nas chwile smutku i radości. Spotykamy ludzi którzy sa mili i szerzy a takze tych zawistnych i zazdrosnych. Zycie własne kreujemy w oparciu o własne doświadczenia lub tak jak dyktują nam inni.
A często zapominamy ze to my jestesmy jedynymi ekspertami w swojej własnej sprawie tylko często zapominamy znaleźć chwile dla siebie i pomyśleć w spokoju „kim jestem” ? Otóż jestes tym co przeżyłeś na własnej skorze jak cztery pory roku tak zmienia sie nasze zycie.
Pamietam słowa ze „ lepsze jest serce cierpiące wyzbyte próżności, dumy, złości” a sa to jedynie minuty kiedy jestesmy pozostawieni sami ze sobą pozbawieni złudzeń. Sami ze sobą szczerzy.
Każdy człowiek wnosi cos do naszego zycia lub zabiera. Każda sytuacja uczy nas i innych z którymi związane jest nasze zycie Tu i Teraz.


Ty jesteś Aniołem - wystarczy Cię po prostu przeczytać. Dlatego pisz, pisz i pisz :!: a będzie dobrze..


Rozumiem dokładnie twoja ironię. Kiedy poczujesz sie dobrze sam ze sobą (mam na myśli swój charakter , mysli i czyny) wtedy zaznasz spokoju duszy. Tak rozumiem ze teraz go nie szukasz...
Tylko jak „wycenić” co jest dobre a co złe. Otóż dobro jest za darmo, płynie bezinteresownie.
Awatar użytkownika
Anka
 
Posty: 226
Rejestracja: 27 paź 2016, 19:22

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości