Kilka pytań

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Kilka pytań

Postautor: Damianos500 » 06 maja 2016, 21:42

Wtedy bym uwierzył .
Damianos500
 
Posty: 14
Rejestracja: 03 kwie 2016, 18:35

Re: Kilka pytań

Postautor: Zbyszek » 07 maja 2016, 15:18

Niestety to nie jest takie proste, często nie dociera do nas i nie zdajemy sobie sprawy ze opuściliśmy już świat materialny i wydaje nam się ze dalej żyjemy swoim starym życiem.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Kilka pytań

Postautor: danut » 07 maja 2016, 18:31

Zbyszek pisze:Niestety to nie jest takie proste, często nie dociera do nas i nie zdajemy sobie sprawy ze opuściliśmy już świat materialny i wydaje nam się ze dalej żyjemy swoim starym życiem.

A dlaczego tak może się zdarzyć? Bo śmierć nie istnieje, a rzeczywistości wraz z tą naszą mają naturę holograficzną i przeskok naszych świadomości w razie śmierci w jednej z nich do tej drugiej, która może być bardzo do niej podobną jest natychmiastowy.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Kilka pytań

Postautor: Zbyszek » 08 maja 2016, 00:08

danut pisze:A dlaczego tak może się zdarzyć?


Zdarza się tak, ze nasza psychika zostaje zablokowana na danym etapie. Możemy mieć wizje, na przykład swojego pokoju, biura w którym pracujemy, albo możemy wrócić do wydarzeń z naszego dzieciństwa i często utożsamiamy się z dzieckiem którym byliśmy, przyjmując jego postać . Przejście na druga stronę jest szokiem dlatego bronimy się w ten sposób, nie przyjmując tego co się naprawdę wydarzyło.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Kilka pytań

Postautor: danut » 08 maja 2016, 00:19

Zbyszek pisze:
danut pisze:A dlaczego tak może się zdarzyć?


Zdarza się tak, ze nasza psychika zostaje zablokowana na danym etapie. Możemy mieć wizje, na przykład swojego pokoju, biura w którym pracujemy, albo możemy wrócić do wydarzeń z naszego dzieciństwa i często utożsamiamy się z dzieckiem którym byliśmy, przyjmując jego postać . Przejście na druga stronę jest szokiem dlatego bronimy się w ten sposób, nie przyjmując tego co się naprawdę wydarzyło.

Niekoniecznie musi być wtedy zablokowana nasza świadomość, może tak stać się przez wolną wolę i wybór. Sęk w tym, że Wy to uważacie za jakieś kary lub zagubienia, a prawda jest taka, że zaczynamy wzmacniać swoim duchem tę inną równoległą rzeczywistość i jakby powtarzać swoje życie od nowa jednak z wyraźnym celem :D Pomiędzy tymi rzeczywistościami nie ma takiego podziału, że nasza jest tą twardą a ta druga iluzją - obie są jednakowe, obie są holograficzne, tak samo prawdziwe. Nie wolno do nich się wtrącać i np. żadnym mediom w nich mieszać, odprowadzać, czarować, przeklinać, przecinać cudzych więzi.. .
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Kilka pytań

Postautor: blackbitch » 08 maja 2016, 07:27

Damianos500 pisze:Dziękuję za wszystkie odpowiedzi . spirytyzm traktuje jako filozofię zresztą sam często sobie filozofuje i niestety często mam ból istnienia i brak jakiegoś sensu .. Dlatego szukam czegoś co da mi ten sens i tak się tu znalazłem ..

Dobrze traktujesz spirytyzm . Każdy człowiek ma ból istnienia jedni wcześniej jak ty inni później w dojrzałym wieku . Masz jeszcze czas na rozwój duchowy . Człowiek całe życie się rozwija i całe życie się uczy i czasem nie potrafi odpowiedzieć na twoje pytanie po co to wszytko ? masz jeszcze czas na ta filozofię i musisz najpierw ogarnąć swoje myśli ułożyć siebie . Wszystk oco robimy ma jakiś sens ...
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać – takie jest prawo...
Awatar użytkownika
blackbitch
 
Posty: 136
Rejestracja: 03 lis 2015, 17:16

Re: Kilka pytań

Postautor: blackbitch » 08 maja 2016, 07:28

OneNight pisze:
kalatala pisze:
Damianos500 pisze:niestety często mam ból istnienia i brak jakiegoś sensu .. .


Oj, jak ja to dobrze znam... :-( Żeby nie spirytyzm, to pewnie już dawno bym coś sobie złego zrobiła.



A więc to forum jest jakąś lożą niedoszłych samobójców? :D

Ja sobie wtedy przypominam wszystkie momenty, w których pomogłem komuś innemu i zastanawiam się - gdyby nie ja, to kto? Oto ziemski sens życia - dzięki temu Twoje życie ma znaczenie.

O duchowym sensie istnienia wiem niewiele. Nie mogę się go doszukać.

Loza samobójców dobrze napisane ! Ja o sensie tez niewiele wiem kam wiele pytań ale nie zawsze znajduje odpowiedz , ale wewnętrznie czuje ze wszystko ma sens i po coś tu jestem .
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać – takie jest prawo...
Awatar użytkownika
blackbitch
 
Posty: 136
Rejestracja: 03 lis 2015, 17:16

Re: Kilka pytań

Postautor: blackbitch » 08 maja 2016, 07:29

Damianos500 pisze:Zabijać się nie chciałem nigdy ale poczucie beznadziejności bez sensu mam często coś jak pozytywisci. Po prostu jak po śmierci nic nie ma to wszystko jest bez sensu .

Po śmierci jest dalej życie to potwierdzają i filozofowie i naukowcy , panta rhei !
Narodzić się, umrzeć, odrodzić ponownie i wciąż się rozwijać – takie jest prawo...
Awatar użytkownika
blackbitch
 
Posty: 136
Rejestracja: 03 lis 2015, 17:16

Re: Kilka pytań

Postautor: Zbyszek » 08 maja 2016, 20:17

danut pisze:Niekoniecznie musi być wtedy zablokowana nasza świadomość, może tak stać się przez wolną wolę i wybór. Sęk w tym, że Wy to uważacie za jakieś kary lub zagubienia,


Często zastanawiam się z jakiego źródła czerpiesz wszystkie te informacje o których się rozpisujesz i jakie masz podstawy “praktyczne” by to wszystko potwierdzić. Ja opisuje przypadki z którymi sam osobiście się spotkałem.
Nie pisz tez ze uważamy coś za kare, ja osobiście tak nie myślę. Dla mnie kara nie istnieje. Ktoś zabawiając się butelka, rozbija ja i się kaleczy, nie może powiedzieć ze to jest jego kara za stłuczenie butelki, tylko skutek jego postępowania. Dlatego wszystkie nieszczęśliwe momenty naszego życia są skutkiem naszej postawy jaka wykazaliśmy w przeszłości.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Kilka pytań

Postautor: danut » 08 maja 2016, 20:46

Zbyszek pisze:
danut pisze:Niekoniecznie musi być wtedy zablokowana nasza świadomość, może tak stać się przez wolną wolę i wybór. Sęk w tym, że Wy to uważacie za jakieś kary lub zagubienia,


Często zastanawiam się z jakiego źródła czerpiesz wszystkie te informacje o których się rozpisujesz i jakie masz podstawy “praktyczne” by to wszystko potwierdzić. Ja opisuje przypadki z którymi sam osobiście się spotkałem.
Nie pisz tez ze uważamy coś za kare, ja osobiście tak nie myślę. Dla mnie kara nie istnieje. Ktoś zabawiając się butelka, rozbija ja i się kaleczy, nie może powiedzieć ze to jest jego kara za stłuczenie butelki, tylko skutek jego postępowania. Dlatego wszystkie nieszczęśliwe momenty naszego życia są skutkiem naszej postawy jaka wykazaliśmy w przeszłości.


Niestety, ale mam solidne podstawy do tego by wysuwać takie a nie inne wnioski. Praktyczne. Uzyskane przez osobiste dotknięcie sprawy. Jedna z nich zobrazowana już w książce, podsyłam z niej cytat : "Usłyszałam dzwony, odwróciłam się w stronę dziedzińca przed kościołem i zobaczyłam, że wynoszą z niego trumnę. Na przedzie orszaku żałobnego szedł ksiądz. Trumna była biała, więc umarł ktoś młody. Zrozumiałam wtedy, że to się dzieje naprawdę. Zamarłam z wrażenia. Zobaczyłam moją ciocię stojącą przy koniach z bryczką i rozmawiającą ze znanym mi sąsiadem. Nie powinna tu być, a tymczasem stała tam zapłakana i najwidoczniej obserwowała całe to zdarzenie. Podeszła do mnie i mocno pociągnęła mnie za rękę tam, gdzie stała moja mama, również cała we łzach. – Bierzcie dziewczynę na wóz i jedźcie do domu – wydusiła z siebie ciotka. Mama zaczęła histerycznie mnie całować, patrzyła głęboko w oczy. – Jezus Maria, jesteś! Gdzieś ty była? – krzyknęła. – Zatrzymajcie ich! Połóżcie tę trumnę! – zawołała chwilę później. Znów zrobił się szum, a mama w panice rzuciła do mnie: – Stój tu, idę po księdza!
Stałam jak wryta, ciotka mnie pilnowała, zobaczyłam teraz także innych członków rodziny. Za chwilę wróciła mama z księdzem. Był zdenerwowany, w rękach trzymał duży złoty krzyż. – Wierzysz w Boga? – zapytał. – Tak – odpowiedziałam. Ksiądz sprawiał takie wrażenie, jakby nie usłyszał, bo powtórzył to pytanie jeszcze dwa razy. – Przecież mówię, że tak – odparłam. On szeptał coś pod nosem, chyba odmawiał modlitwę. Potem skropił mnie święconą wodą i powiedział: – Idź tam, skąd przybyłaś! Przeżegnałam się odruchowo. Ksiądz kazał mi jeszcze ucałować krzyż. Całej tej scenie przyglądało się wiele osób. ................................................
Nie miałam już sił dalej tego słuchać, patrzyłam, błagając oczami o ratunek, lecz znikąd nie nadchodził. Do moich uszu dochodziły coraz dziwniejsze komentarze. Ktoś krzyknął: – Może zmartwychwstała, bo trumna wydaje się lżejsza. Otwórzcie tę trumnę, niech matka sprawdzi. Stałam tam, nie mogąc otworzyć ust ze zdumienia. Moja mama podbiegła do leżącej na dziedzińcu kościoła trumny, przy której stało paru mężczyzn. Ja nie miałam odwagi tam podejść.
I nagle w jednej chwili znalazłam się w zupełnie innym otoczeniu. Nie wiem, jak to się stało. Nie było już księdza, cioci, wozu, tłumu młodzieży wokół mnie. Stałam obok muru i bramy prowadzącej z dziedzińca wprost na ulicę. Ludzie w skupieniu wychodzili z kościoła, panowała zupełnie inna atmosfera. Moja mama podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę, na jej twarzy nie było już łez, nic nie wskazywało na to, by przed chwilą płakała. Z uśmiechem zapytała: – Gdzieżeś ty była? Nie mogłam cię znaleźć. Była teraz zupełnie inną osobą, wyglądała inaczej, spokojniej, bez śladu widzianego jeszcze przed chwilą smutku, przygnębienia, podkrążonych i zaczerwienionych oczu. Za to ja wyglądałam chyba okropnie, trzęsłam się z przerażenia i nie mogłam wydukać ani słowa. –Co się stało? Co ci jest? – nalegała mama. – Czyj to pogrzeb? – zapytałam i rozpłakałam się. – Jaki pogrzeb? Co ty wygadujesz? Idziemy do domu. Jej coś się stało! – stwierdziła mama, zwracając się do ojca i siostry, którzy właśnie do nas podeszli. – Mieliśmy jeszcze iść na cmentarz, po co ja brałam te świeczki? – spytała siostra. – Darujmy sobie, trzeba ją szybko zabrać do domu – zadecydowała mama. .................Myśli kłębiły mi się w głowie, nie próbowałam nawet tego zrozumieć, byłam zbyt osłabiona i roztrzęsiona. Szliśmy dość szybko, mama co jakiś czas pytała mnie, jak się czuję i czy nie trzeba iść do lekarza. Odpowiedziałam, że wszystko w porządku, w głowie miałam mętlik i potrzebowałam przede wszystkim spokoju. Usłyszałam, że rodzice sprzeczają się na temat mojego ubioru. Mama twierdziła, że wychodząc z domu byłam inaczej ubrana, ale tata i siostra upierali się, że nie ma racji. Byłam zbyt młoda, nie mogłam zrozumieć tego, co się stało. Nigdy jeszcze nie słyszałam o halucynacjach, sama też nie pamiętałam, jak się wtedy ubrałam. Ale ciuchy były moje i nie mogłam ich zmienić poza domem. Zastanawiałam się, skąd to szybkie przejście do sytuacji całkowicie mi obcej i tak niepojętej. Jak można je rozumieć? Czy była to tylko wizja, czy realne zdarzenie? Nie potrafiłam o tym myśleć spokojnie. Nigdy nie dowiedziałam się, co mi się wtedy przytrafiło. Ani wcześniej, ani później nie słyszano w okolicy o żadnym zabójstwie młodej dziewczyny czy o jej pogrzebie, a przecież taka wiadomość rozeszłaby się lotem błyskawicy. Dwa lata później spotkałam parę osób z tamtej wizji, ale związane były z inną miejscowością i z inną szkołą. Tamte zdarzenia natomiast nigdy nie miały miejsca w moim życiu."

Plus wejście słonecznego koloru dużej inteligentnej kuli światła w moje oczy podczas choroby w dzieciństwie.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości