Pochodzenie duszy - po co i na co?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: Maciej2016 » 20 kwie 2016, 00:05

Masz doswiadczenia zbiezne z Wielkim Zderzaczem? 0_0

Czasami warto kilka razy przeczytać post by wyłapać czy coś nie urazi drugiej osoby, to faktycznie zabrzmiało prześmiewczo, unikajmy tego by rozmowa była merytoryczna
Maciej2016
 
Posty: 134
Rejestracja: 09 kwie 2016, 14:56

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: danut » 20 kwie 2016, 00:10

Maciej2016 pisze:Masz doswiadczenia zbiezne z Wielkim Zderzaczem? 0_0

Zabrzmiało to wyśmiewająco, ale odpowiem Ci - nie, mam doświadczenia, które obrazują naturę naszej rzeczywistości i posłużyły do jej opisu. W zderzaczu na cząstkach najmniejszych obserwuje się zależności i oddziaływanie mające odzwierciedlenie w rzeczach wielkich.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: Maciej2016 » 20 kwie 2016, 00:14

Wyrazilem jedynie swoje zdziwienie i chec doinformaowania.
Zupelnie obiektywnie zas musze powiedziec, ze pozytywnie Ci zazdroszcze. Mam inne pojmowanie zycia przy goraczce, inne przy tzw. dole, inne po medytacji a jeszcze inne przy regresji. Mam iles tam dziesiat lat i ciagle nie wiem czy znam siebie, czy wiem co jest na prawde a co mi sie wydaje. Mam dowody na istnienie duszy po smierci, na istnienie nielokalnej komunikacji na to, ze czas i przestrzen to elementy zupelnie abstrakcyjne i ze tylko dzieci potrafia bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym zrozumiec i pojac prawdziwie ich koncepcje. Czuje sie mniej niz pylkiem, mniej niz przecinkiem na stronach wszechswiata - a doswiadczylem zarowno czesci jego ogromu jak i mocy, ktora dysponuje - i bylo to zbyt wiele dla normalnego zjadacza chleba. Widzialem mnichow Tybetanskich dostepujacego za zycia cialopalenia, widzlaem pokolenia starozytnych obracajace sie w proch i pozostawiajacych swoja spuscizne, czulem placz i zal matek i dzieci w czasie Wielkeij Zarazy w XVII wieku, czulem przemijanie rzedow dusz i wielu z tych, ktorzy odeszli. Widzialem czesc zarysu wszechswiata, jego kompozycji, gestosci i zlozonosci w oderwaniu od odleglosci i Planu. Ty mowisz danut, ze widzialas, rzeczy wielkie. Moj umysl nie jest w stanie zniesc wiele wiecej niz to, na co dane mi bylo tylko rzucic okiem. Nie wiem jak zdobylas taka odpornosc ale z serca Ci zazdroszcze i jesli tylko znajde kiedys nauczyciela, ktory mnie poprowadzi - z wielka i szczera ufnoscia zajrze w te rejony, ktore teraz sa dla mnie zbyt glebokie i odlegle.
Maciej2016
 
Posty: 134
Rejestracja: 09 kwie 2016, 14:56

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: Kris » 20 kwie 2016, 07:33

Może znajdźmy najpierw odpowiedź dlaczego połowa naszej duszy jest czarna, czyli negatywna a druga pozytywna, przynajmniej tak było dużo wcześniej
Obecnie większość stanowią złe części duszy, a ta jaśniejsza połowa jest w zaniku.
Są tacy którzy już wcale nie mają jasnej części.
Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.
Kris
 
Posty: 740
Rejestracja: 05 cze 2011, 06:52

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: 000Lukas000 » 20 kwie 2016, 09:28

danut pisze:W takim razie 000Lukas000 powinieneś zgodzić się z tym co tutaj napisałam o duszy wcześniej : :D
Tak uważa spirytyzm posługujący się odwiecznym mechanistycznym podziałem na ciało i ducha, w którym owy duch wychodzi z ciała jakby i on był jego materialną cząstką. Niestety to jest bardzo błędne pojmowanie i obalane już przez dzisiejszą wiedzę o materii i o oddziaływaniach pomiędzy układami cząstek elementarnych, które okazały się być tylko drgającymi polami fizycznych oddziaływań a realności i redukcji do określonych stanów rzeczywistości nadaje im tylko świadomość obserwatora. Udowodniono również, że w świecie subatomowym materię charakteryzuje nielokalność i że nawet przy przestrzennym rozdzieleniu się jej jest ona ze sobą ściśle powiązana siecią wzajemnych zależności i stanowi razem jedną całość. Tak jakbyś tworzył różnokształtne bąbelki na wodzie, lub je malował tworząc im kształty, a potem jakimś ruchem znów łagodził i rozpłaszczał taflę. Tę całość tworzy także i nazwana przez ciebie pełna świadomość i zredukowana do naszej rzeczywistości jej cześć, którą nazywamy czuwającą świadomością, przysposobioną do odbioru tej rzeczywistości. Tak, więc ona sobie( nasze małe ja może tu ginąc) tu może umrzeć razem z ciałem, bo wiadomości o sobie ona zapisywała już bezpośrednio w swoim jądrze świadomości jeszcze żyjąc. Istnieje wiecznie inna świadomość mająca z nią łączność, jądro (wielkie Ja), to ono jest rozszerzone a nie dopiero ma się coś rozszerzać po naszej tu śmierci, bo otaczający nas świat jest obserwowany spoza naszej rzeczywistości, a nasza rzeczywistość jakby wyłania się z tej rzeczywistości dla nas tu niejawnej I to ta niejawna rzeczywistość jest jej źródłem, a nie odwrotnie, nasze ciało nie tworzy żadnego ducha i nigdzie go nie wysyła, bo to ten duch tworzy nasze ciała i widziane przez nas byty.
To dlatego możemy spotkać nawet te osoby, które tu jeszcze żyją, poza naszym czasem, bo tam nie ma takiej selekcji na zmarłych tutaj i żyjących po za tym światem, bo nasze życie tam trwa cały czas i ma tam pełniejszą od naszej świadomość.


Tak uważa spirytyzm posługujący się odwiecznym mechanistycznym podziałem na ciało i ducha, w którym owy duch wychodzi z ciała jakby i on był jego materialną cząstką.


Nieprawda, Spirytyzm samą duszę czyli świadomość uznaje jako niematerialną, ciało biologiczne jest materialne a ciało duchowe pół materialne.
Naturalnie wszystko to najprawdopodobniej istotnie jest tylko określoną amplitudą drgań cząsteczek pierwotnych, zwanych w spirytyzmie fluidem powszechnym. Jednakże trzeba pamiętać że określona amplituda to i określone właściwości, zwane np. materią.

Niestety to jest bardzo błędne pojmowanie i obalane już przez dzisiejszą wiedzę o materii i o oddziaływaniach pomiędzy układami cząstek elementarnych, które okazały się być tylko drgającymi polami fizycznych oddziaływań a realności i redukcji do określonych stanów rzeczywistości nadaje im tylko świadomość obserwatora.


W związku z tym gdy zrzucimy człowieka z 10 piętra na beton, odcinając mu świadomość wydarzenia i usuwając pobocznych obserwatorów, ten człowiek przeżyje, w taki sposób możemy go kroić, łamać i wszystko inne a jego ciało biologiczne przeżyje.

To jest konsekwencja powyższej tezy. Uważam że o ile faktycznie mamy do czynienia z amplitudami drgań, to o tyle ta określona amplituda nadaje właściwości, nie mamy na nie aż takiego wpływu. Nawet dusza korzystająca z ciała duchowego ma pewne ograniczenia.

I to ta niejawna rzeczywistość jest jej źródłem, a nie odwrotnie, nasze ciało nie tworzy żadnego ducha i nigdzie go nie wysyła, bo to ten duch tworzy nasze ciała i widziane przez nas byty.


Dusza przyobleka się w ciało a nie tworzy go.

I tylko wam poradzę że nie zawsze to co naukowo brzmi, w istocie takie jest.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: 000Lukas000 » 20 kwie 2016, 09:35

Maciej2016 pisze:Lukas - mowisz tak jakbys wiedzial co Bog zamierzyl a lbo ludzie przynajmniej juz to zbadali. Myslisz, ze mozemy zalozyc ze rozumiemy i odgadnelismy boski plan?

Co do roznych naukowcow, teroii ewolucji, newtonyzmu, kwantowej itp. Nie wydaje Wam sie, ze teorie byly juz tyle razy zmieniane i pewniki obalane, ze tak na dobra sprawe niewiele teorii koniec koncow okazuje sie trwalych? W swoich czasach sa jedynymi prawdziwymi a potem kolejne pokolenia udowadniaja bledy. Tak jak Krzysztof napisal - nauka bardziej zajmuje sie proba opisu i interpretacja swiata na drodze wysuwania teorii, z ktorych wiele ewoluuje lub znika z czasem.


Dalecy jesteśmy od zbadania i zrozumienia Boskiego planu, możemy tylko pewne rzeczy zaobserwować, jak właśnie ewolucję ziemską, połączyć to z wspólnym mianownikiem przekazów uzyskiwanych od różnych grup i mediów traktujących na ten temat, i stwierdzić na podstawie zasady przyczyny i skutku istnienie pierwotnej inteligentnej praprzyczyny nazywanej Bogiem.

Z tego mniej więcej mamy tezę spirytystyczną którą pokrótce przedstawiłem, i jest to logiczne założenie, aczkolwiek naturalnie możemy się mylić. Jednak to nie powinno nas zniechęcać od stawiania tez ponieważ w ten sposób się uczymy.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: danut » 20 kwie 2016, 13:07

Tak uważa spirytyzm posługujący się odwiecznym mechanistycznym podziałem na ciało i ducha, w którym owy duch wychodzi z ciała jakby i on był jego materialną cząstką.


000Lukas000 pisze:Nieprawda, Spirytyzm samą duszę czyli świadomość uznaje jako niematerialną, ciało biologiczne jest materialne a ciało duchowe pół materialne.
Naturalnie wszystko to najprawdopodobniej istotnie jest tylko określoną amplitudą drgań cząsteczek pierwotnych, zwanych w spirytyzmie fluidem powszechnym. Jednakże trzeba pamiętać że określona amplituda to i określone właściwości, zwane np. materią


Te słowa skierowane były do innych spirytystów uznających tak jak napisałam, zacytowałam swój post z innego tematu i mogłam je wykasować, abyś nie brał ich do siebie, ale podałam post w całości...

000Lukas000 pisze:W związku z tym gdy zrzucimy człowieka z 10 piętra na beton, odcinając mu świadomość wydarzenia i usuwając pobocznych obserwatorów, ten człowiek przeżyje, w taki sposób możemy go kroić, łamać i wszystko inne a jego ciało biologiczne przeżyje.

To jest konsekwencja powyższej tezy. Uważam że o ile faktycznie mamy do czynienia z amplitudami drgań, to o tyle ta określona amplituda nadaje właściwości, nie mamy na nie aż takiego wpływu. Nawet dusza korzystająca z ciała duchowego ma pewne ograniczenia.


Zaznaczam wiele razy to, by nie mylić naszej cząstkowej czuwającej świadomości ze świadomością duszy, naszą nadświadomością. Pisząc o odcinaniu mu świadomość masz zapewne na myśli uśpienie czuwającej świadomości, coś jak narkozę, a to nie jest odcięcie człowieka od jego duszy, ponieważ gdyby takie zaistniało człowiek ten by już nie żył, a więc tym samym nie odczuwałby tego co działoby się wtedy z pozostawioną po sobie materią. Usuwając pobocznych obserwatorów - jest także nietrafionym przykładem, bo ktoś na to ciało musiałby oddziaływać jednak i jacyś obserwatorzy brali by w zdarzeniu udział. Nie w tym rzecz. Nadświadomość może przenosić człowieka przez inną rzeczywistość, która np. pomoże mu uniknąć obrażeń, dużego niebezpieczeństwa, skutków upadku nawet z 10-tego piętra. I to jest to silne oddziaływanie duszy i jej wyższość nad ciałem. Zapewne słyszałeś o takich przypadkach, że mimo wielkiego zagrożenia komuś nic się nie stało, matka potrafi podnieść ciężarówkę i wyciągnąć z pod niej dziecko, ale to tylko my odbieramy taki obraz sytuacji, naprawdę, matka łączy się z inną rzeczywistością i jakby robi na naszej linii czasu zakładkę i przechwytuje to dziecko zanim ono pod tę ciężarówkę wpadnie. Miałam doświadczenie z bezpiecznym przejściem po kamykach przez maleńki strumyk, podczas gdy inni widzieli tam pełny po brzegi górski kanał burzowy, przez który nie mogłabym tak swobodnie przejść, jednak mnie nic się nie stało- dlaczego? :D Przyciskałam ręce do rozżarzonej do czerwoności blachy- nie poparzyłam dłoni- dlaczego?

I to ta niejawna rzeczywistość jest jej źródłem, a nie odwrotnie, nasze ciało nie tworzy żadnego ducha i nigdzie go nie wysyła, bo to ten duch tworzy nasze ciała i widziane przez nas byty.


000Lukas000 pisze:Dusza przyobleka się w ciało a nie tworzy go.

I tylko wam poradzę że nie zawsze to co naukowo brzmi, w istocie takie jest.




Nieprawda. Człowiek powstaje z jednej komórki i przez zapłodnienie jej rozpoczyna się proces tchnięcia weń życia. To co zachodzi później jest już cały czas oddziaływaniem - ducha. A duch nie wchodzi w gotowe ciało jak podłączenie skonstruowanej maszyny do prądu. W trakcie życia, czyli wszystkich zjawisk i procesów z nim związanych nasze ciało ulega ciągłym zmianom, uważa się ze jednocześnie w wyniku tych procesów wszystkie ludzkie komórki podlegają ciągłym wymianom, odtwarzaniu się ich po uprzednim umieraniu.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: Pawełek » 20 kwie 2016, 15:56

Lubię pewną metaforę: ciało jest statkiem, a dusza kapitanem.
Awatar użytkownika
Pawełek
Moderator forum
Moderator forum
 
Posty: 1941
Rejestracja: 27 kwie 2015, 21:36
Lokalizacja: Śląsk

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: 000Lukas000 » 21 kwie 2016, 09:14

danut pisze:
Tak uważa spirytyzm posługujący się odwiecznym mechanistycznym podziałem na ciało i ducha, w którym owy duch wychodzi z ciała jakby i on był jego materialną cząstką.


000Lukas000 pisze:Nieprawda, Spirytyzm samą duszę czyli świadomość uznaje jako niematerialną, ciało biologiczne jest materialne a ciało duchowe pół materialne.
Naturalnie wszystko to najprawdopodobniej istotnie jest tylko określoną amplitudą drgań cząsteczek pierwotnych, zwanych w spirytyzmie fluidem powszechnym. Jednakże trzeba pamiętać że określona amplituda to i określone właściwości, zwane np. materią


Te słowa skierowane były do innych spirytystów uznających tak jak napisałam, zacytowałam swój post z innego tematu i mogłam je wykasować, abyś nie brał ich do siebie, ale podałam post w całości...

000Lukas000 pisze:W związku z tym gdy zrzucimy człowieka z 10 piętra na beton, odcinając mu świadomość wydarzenia i usuwając pobocznych obserwatorów, ten człowiek przeżyje, w taki sposób możemy go kroić, łamać i wszystko inne a jego ciało biologiczne przeżyje.

To jest konsekwencja powyższej tezy. Uważam że o ile faktycznie mamy do czynienia z amplitudami drgań, to o tyle ta określona amplituda nadaje właściwości, nie mamy na nie aż takiego wpływu. Nawet dusza korzystająca z ciała duchowego ma pewne ograniczenia.


Zaznaczam wiele razy to, by nie mylić naszej cząstkowej czuwającej świadomości ze świadomością duszy, naszą nadświadomością. Pisząc o odcinaniu mu świadomość masz zapewne na myśli uśpienie czuwającej świadomości, coś jak narkozę, a to nie jest odcięcie człowieka od jego duszy, ponieważ gdyby takie zaistniało człowiek ten by już nie żył, a więc tym samym nie odczuwałby tego co działoby się wtedy z pozostawioną po sobie materią. Usuwając pobocznych obserwatorów - jest także nietrafionym przykładem, bo ktoś na to ciało musiałby oddziaływać jednak i jacyś obserwatorzy brali by w zdarzeniu udział. Nie w tym rzecz. Nadświadomość może przenosić człowieka przez inną rzeczywistość, która np. pomoże mu uniknąć obrażeń, dużego niebezpieczeństwa, skutków upadku nawet z 10-tego piętra. I to jest to silne oddziaływanie duszy i jej wyższość nad ciałem. Zapewne słyszałeś o takich przypadkach, że mimo wielkiego zagrożenia komuś nic się nie stało, matka potrafi podnieść ciężarówkę i wyciągnąć z pod niej dziecko, ale to tylko my odbieramy taki obraz sytuacji, naprawdę, matka łączy się z inną rzeczywistością i jakby robi na naszej linii czasu zakładkę i przechwytuje to dziecko zanim ono pod tę ciężarówkę wpadnie. Miałam doświadczenie z bezpiecznym przejściem po kamykach przez maleńki strumyk, podczas gdy inni widzieli tam pełny po brzegi górski kanał burzowy, przez który nie mogłabym tak swobodnie przejść, jednak mnie nic się nie stało- dlaczego? :D Przyciskałam ręce do rozżarzonej do czerwoności blachy- nie poparzyłam dłoni- dlaczego?

I to ta niejawna rzeczywistość jest jej źródłem, a nie odwrotnie, nasze ciało nie tworzy żadnego ducha i nigdzie go nie wysyła, bo to ten duch tworzy nasze ciała i widziane przez nas byty.


000Lukas000 pisze:Dusza przyobleka się w ciało a nie tworzy go.

I tylko wam poradzę że nie zawsze to co naukowo brzmi, w istocie takie jest.




Nieprawda. Człowiek powstaje z jednej komórki i przez zapłodnienie jej rozpoczyna się proces tchnięcia weń życia. To co zachodzi później jest już cały czas oddziaływaniem - ducha. A duch nie wchodzi w gotowe ciało jak podłączenie skonstruowanej maszyny do prądu. W trakcie życia, czyli wszystkich zjawisk i procesów z nim związanych nasze ciało ulega ciągłym zmianom, uważa się ze jednocześnie w wyniku tych procesów wszystkie ludzkie komórki podlegają ciągłym wymianom, odtwarzaniu się ich po uprzednim umieraniu.


No cóż, dyskusję można podsumować następującą: Każdy ma swoją drogę i rozumuje wedle własnych prawd, które niejednokrotnie są spójne tylko my szukamy różnic :)
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Pochodzenie duszy - po co i na co?

Postautor: Maciej2016 » 21 kwie 2016, 09:23

Ale czy prawda nie powinna byc zawsze obiektywna?
Maciej2016
 
Posty: 134
Rejestracja: 09 kwie 2016, 14:56

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości