czy walka w imię dobra to zło?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Mirek » 26 cze 2014, 20:13

Gaba zobacz sobie filmy: "Film o duchach" i "Matki Chico Xsaviera". Rozswietla Ci one pojęcia o winie.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: gaba75 » 26 cze 2014, 20:38

Mirku, może powiesz mi swoje zdanie na temat podjęty przeze mnie, bo na razie jestem zbyt zmęczona oglądaniem filmów.Nawet książek nie chce mi się czytać, a byłam zawsze "molem". Nadszedł czas odpoczynku. Muszę zregenerowac siły, bo jeszcze tylu ludziom trzeba pomóc. I niech mnie nikt nie ocenia jeśli mnie nie zna,bo ktoś z tego forum zasugerował mi że ja nie mam prawa prosi o pomoc, jeli tylu ludzi jej oczekuje. Ten ktoś mnie nie zna i nie wie o mnie duzo. Nie raz narażałam swoje zdrowie i życie aby pomagać innym. Teraz sama niestety muszę się regenerowac, bo pomocy nie dostanę od ludzi. Dobrze że Bóg mnie wspiera i że jeszcze zyję. Tak więc proszę Cię może napisz mi, to co Ci się nie podoba w moich słowach.
Z góry dziękuję

gaba
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Mirek » 26 cze 2014, 20:59

Dlaczego uważasz, że coś mi się w Twoich slowach nie podoba? Ja mogę Ci pomóc lecz Ty nie jesteś jeszcze gotowa na tą pomoc. Moje zdanie na tym etapie Twojego niechcenia się nic dobrego nie wniesie w Twoje życie.Jest jedna zlota zasada. Nie pomaga się nikomu, kto nie prosi o naszą pomoc.
Gdy obejrzysz filmy bedziesz gotowa poznać moje zdanie.
Od Ciebie zależy kiedy ten czas nastanie.
Bóg pomaga nam stawiajac na naszej drodze odpowiednich ludzi.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: gaba75 » 27 cze 2014, 18:26

Powinnam coś powiedzieć. Swoim skromnym zdaniem, uważam że jeśli ktos chce pomóc to nie rozdrabnia się na cząsteczki mniejsze. Nie znasz mnie. Nie czytałeś chyba moich wcześniejszych postów. Moim marzeniem jest profesjonalna pomoc ludziom. Od zawsze chciałam zostać psychologiem, terapeutą. Nie udało się. Udało mi się ukończyć studia pedagogiczne i pracowałam kilka lat z dziećmi i młodzieżą. I tu chce coś powiedzieć na temat gotowości pomocy. Rozumiem o czym mówisz. Niektórzy psychologowie tak podchodzą do rzeczy jak Ty. Ja nie jestem psychologiem ale jak do mnie napisałeś od razu nasunęła mi się sytuacja, kiedy człowiek stoi milcząco przed drzwiami psychologa, terapeuty, i widać po człowieku załamanie, ten go mija wchodząc do gabinetu i nie reaguje. To byłoby niestosowne, wg mnie, zachowanie specjalisty.
jesli czytałeś moje wcześniejsze posty, to powinieneś zaobserwować fakt, że nie bez znaczenia weszłam tutaj na to forum z tematem przyjaźni. Z resztą nie zamierzam się tłumaczyć. Nie muszę każdego prosić o pomoc, której i tak nie dostanę. To co mi zaserwowałeś wydaje się szantażem. jak będziesz gotowa to ci pomogę. Należysz do jakiejś sekty?
Sugeruje mi się tu żebym duzo czytała, dużo oglądała.
Są na świecie praktycy i teoretycy. Ja należę do tych pierwszych z całym szacunkiem dla wiedzy tych drugich, która to jest ogromna. Ale nie lubię siedzieć z założonymi rękami. Teraz jestem uziemiona bo za chwilę będę rodzić. Jestem na takim etapie że muszę zadbać o siebie i dzieci. Nabrac sił do pomagania innym. Filmy i ksiązki pomogą mi ale nie na większą skalę. Czasami film czy książka nie posunie Cię w znalzieniu odpowiedniej ścieżki pomocy człowiekowi. Czasem nawet będzisz szukać konkretnyc odpowiedzi, a bedziesz musiał działć spontanicznie.
Oglądam filmy. Ostatnio obejrzałam "Medium", i niestety końcówkę "NOwego Imperium" Ale ta końcówka była bardzo znacząca dla mnie.
Nie powiem że nie zamierzam obejrzeć tego co mi sugerujesz, ale nie mogę teraz. Jakoś nie a do tego weny. Chyba wlaśne przez to że muszęrozwiąywać soje problemy. Jeden już mam za sobą. Rozwód. Teraz mam rodzić. A potem szybko znaleźć pracę, bo sama z dwójką dzieci na garnuszku MOPSU i groszowych alimentach, daleko nie zajadę.

Zastanawia mnie jedna kwestia,Twoja pewność, że możesz mi pomóc, nie znając mnie i mojej sytuacji. Piszesz że możesz mi pomóc, ale ja też niewiem z kim mam doczynienia. A jeśli coś mnie zastanawia, to nie jest proste. Sam fakt mówienia o mojej gotowości przyjęcia pomocy? Ja lubię konkretne osoby. Albo pomagasz albo nie.

Ja pomagam choć nie jestem o to proszona.
Może 5 miesięcy temu spotkała mnie sytuacja taka w której niewielu pomogłoby na moim miejscu. Idąc ze sklepu, wieczorem około 21.00, zauważyłam na ławce w centrum miasta kobietę, która wydawało mi się że słyszę jak syczy z bólu. Podeszłam. Była podchmielona, pewnie wypiła 3 piwa, więcej napewno nie. Starsza około 58 lat. Nie wystraszyłam się,nie negowałam że jest pijana, nie atakowałam jej bo nie znam jej sytuacji życiowej, zapytałam - czy coś się stało, czy coś Panią boli? Ona na to, że tak, bardzo noga i zmartwionym tonem sama siebie półgłosem spytała jak dojdzie do domu. Zrobiłam wywiad co jej się stało w tę nogę i gdzie mieszka. Okazało się że miała miejsce jakaś sytuacja o której nie chce tu mówić i że mieszka niedaleko. Noga na szczęście nie byla złamana więc podprowadziłam kobietę pod drzwi i była mi bardzo wdzięczna.
To tylko jedna historia. A znalazłabym wiele takich w swoim życiu, gdzie ludzie nie proszą o pomoc a ja im ją daję.
Druga to, taka,że koleżanka nie miała jak dostac się do lekarza na zabieg. Martwiła się. Zaoferowałam jej pomoc choc nie prosiła. Jeździłam z nią pomimo tego że sama jestem w ciąży- było to ok miesiąca teraz. Cały miesiąc jeździłyśmy i sprawa zdrowotna koleżanki wyjaśniła się z korzyścią dla niej. Bardzo się ucieszyła, że jej pomogłam.
Trzecia to sytuacja, w której prawdopodobnie przyszedł do mnie Anioł Stróż osoby, która pomogła mnie kiedy byłam w potrzebie. Osoba -kobieta jest bardzo wierząca, ale praktykująca katoliczka . Poza tym choruje. Bardzo choruje. Ja dopiero zaczęłam studiować wiedzę spirytystyczną, ale moja babcia była prawdopodobnie medium i odziedziczyłam i ja chyba po niej tę zdolność. Jest to dla mnie na razie wstęp. Niewiem czy chę w to brnąć, ale kiedy wiem, że ktoś chce pomocy, staram się zrobićwszystko co w mojej mocy żeby tą pomoc dać jaknajlepiej potrafię. Z wymienioną tu kobietą było mi ciężko rozmawiac o spirytyźmie, bo osoby starsze - ma ok 60 lat-uczęszczające do KK, mają swoje wyrobione zdanie na temat spirytyzmu. Ale o dziwo nie zaatakowała mnie na tyle żeby nie chcieć usłyszeć, co mam do powiedzenia. Nazwała spirytyzm- pochodną od szatana, i namawiała mnie do przemyślenia. Ale ja się nie poddaję. Wolę spirytyzm niż KK. Nie powiem że nie chodzę do Kościoła, ale muszę być na to gotowa.
Anioł Stróż tej kobiety chciał żebym przekazała jej że nie jest sama i że on ją wspiera i że by ją uspokoiła bo będzie dobrze. Zrobiłam to, ale niewiem na ile mnie zrozumiała. Nie mogę naciskać na człowieka jeśli nie chce uwierzyć, że mamy tu na ziemi swoich Opiekunów.
Trochę się napisalam,ale to tylko po to, żebyś nie sugerował mi że nie jestem gotowa. I uwierz mi cieszyłabym się niezmiernie gdyby ktoś mi pomógł, ale pod warunkiem, że wcześniej poznam tego kogoś i jego zamiary wobec mojej osoby. Pomoc trzeba umieć nie tylko dawać, ale również brać.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Mirek » 27 cze 2014, 19:07

Nie może pomagać innym ten, co sam potrzebuje pomocy. Z góry zakładasz, co się wydarzy, to jak chcesz pomagać innym? Jako wróżka?
Psycholog akademicki jak i lekarz ma leczyć, a nie wyleczyć. Żyje z tego i ni na rękę mu jest aby pacjent wyzdrowiał.
Ja jestem tylko posłańcem pomocy. Nie biorę za to żadnego wynagrodzenia i ludzie, którym pomogłem wyzdrowieli.
"Po owocach ich poznacie". Ni jesteś gotowa aby Ci pomóc, ponieważ selekcjonujesz to co inni Ci proponują i wszystko odkładasz na później. Tworzysz wymówkę za wymówka. To jeszcze nie teraz. Muszę mieć nastrój, itp.
Posłuchaj swojej wypowiedzi.
Nie czytałem Twoich poprzednich postów aby Cię po nich nie oceniać, a potraktować jako czysta białą kartę dopiero do zapisania.
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: gaba75 » 27 cze 2014, 22:44

A co Ty mi zaproponowałeś, oglądanie filmu? Super. Sugerujesz że jestem chora i że oglądanie filmu mi pomoże, no gratuluję pomysłowości. Niewiem kim jesteś, ale napewno nie posłańcem pomocy. Chyba posłańcem,ale kogoś dla kogo jestem niewygodna na tym forum, więc daruj sobie wszelkie zabiegi. I nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Nie bierzesz pod uwagę faktu, że ja moge nie chcieć od Ciebie żadnej pomocy. A tym bardziej nacisków typu"obejrzyj filmy , bo Ci nie pomogę". jesteś kimś bardzo niedojrzałym. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję że jesteś zazdrosny, więc szkoda Twojego czasu. Ja będę pomagać innym,czy tego chcesz czy nie. Psycholog też człowiek i ma problemy, a pomaga innym.



Może Ty jestes nauczony robić coś pod presją? Może jesteś z jakiejś sekty skoro mnie szantażujesz? Ale jesli tak jest to wybacz, ja z Twojej pomocy nie chcę korzystać. Pomagaj innym w swoim otoczeniu. Nie jesteś gotowy na dawanie pomocy konkretnie mnie. Naucz się być dobrym i nie zmuszaj ludzi do czegoś,czego w danej chwili nie chcą robić- w tym przypadku oglądać zasugerowanych filmów. Nikt nie powiedział, że ich nie obejrzę, ale zrobię to w takim momencie w którym będę miała na to czas i ochotę. I Ty mnie nie zmusisz żebym zrobiła to wtedy kiedy Ty chcesz. Nie jestes Bogiem i uświadom sobie to. Bóg jest tylko jeden. I to on zdecyduje komu będzie dane mi pomoc.

Manipulujesz. Nie jestes konkretnym męczyzną. Może nawet jesteś kobieta? Jak ja
pomagałbym ludziom tak jak Ty to pewnie byłoby duzo samobójstw. Na szczęście ja jestem wierząca i Bóg dał mi życie i Bóg je odbierze kiedy uzna za stosowne. Więc daruj sobie zabiegi typu, manipulacje, bo to może tylko Ciebie zapędzić w kozi róg.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Mirek » 28 cze 2014, 07:26

gaba75 pisze:A co Ty mi zaproponowałeś, oglądanie filmu? Super. Sugerujesz że jestem chora i że oglądanie filmu mi pomoże, no gratuluję pomysłowości. Niewiem kim jesteś, ale napewno nie posłańcem pomocy. Chyba posłańcem,ale kogoś dla kogo jestem niewygodna na tym forum, więc daruj sobie wszelkie zabiegi. I nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Nie bierzesz pod uwagę faktu, że ja moge nie chcieć od Ciebie żadnej pomocy. A tym bardziej nacisków typu"obejrzyj filmy , bo Ci nie pomogę". jesteś kimś bardzo niedojrzałym. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję że jesteś zazdrosny, więc szkoda Twojego czasu. Ja będę pomagać innym,czy tego chcesz czy nie. Psycholog też człowiek i ma problemy, a pomaga innym.

Po co oczekujesz pomocy od innych skoro sama wiesz jak sobie pomóc? Niczego Ci nie sugeruję i dziękuję za gratulację. Naprawdę nie były konieczne ;) Skoro nie wiesz kim jestem, to jak możesz wiedzieć kim nie jestem? Skąd u Ciebie takie poczucie winy, że komuś możesz przeszkadzać na tym forum? Co masz na myśli pisząc: "Nie czyń drugiemu, co tobie nie miłe"?
Pisząc do Ciebie, że mogę Ci pomóc, nie oznacza, że w ogóle będę Ci pomagał. To nie zależy ode mnie. Jak napisałem, jestem posłańcem dlatego osoba potrzebująca pomocy jest do mnie kierowana przez Duchy Wyższe. Nie wolno mi nikomu na siłę i wbrew jej woli pomagać. To osoba, której pomagam musi mi powiedzieć, że chce abym jej pomógł. Dlatego niepotrzebnie się tym tak ekscytujesz.
Różnica pomiędzy nami polega na tym, że Ty chcesz, będziesz pomagać, a ja nie chcę, ja pomagam.
Psycholog wykonuje swoją pracę, za którą otrzymuje wynagrodzenie, więc "pomaga" z obowiązku. Piekarz też pomaga, bo ludzie mają co jeść.

gaba75 pisze:Może Ty jestes nauczony robić coś pod presją? Może jesteś z jakiejś sekty skoro mnie szantażujesz? Ale jesli tak jest to wybacz, ja z Twojej pomocy nie chcę korzystać. Pomagaj innym w swoim otoczeniu. Nie jesteś gotowy na dawanie pomocy konkretnie mnie. Naucz się być dobrym i nie zmuszaj ludzi do czegoś,czego w danej chwili nie chcą robić- w tym przypadku oglądać zasugerowanych filmów. Nikt nie powiedział, że ich nie obejrzę, ale zrobię to w takim momencie w którym będę miała na to czas i ochotę. I Ty mnie nie zmusisz żebym zrobiła to wtedy kiedy Ty chcesz. Nie jestes Bogiem i uświadom sobie to. Bóg jest tylko jeden. I to on zdecyduje komu będzie dane mi pomoc.

Umiejętność robienia coś pod presją bardzo pomaga w życiu. To umiejętność, która pozwala radzić sobie ze stresem. Nie bardzo rozumiem i proszę Cię o wyjaśnienie czym jest dla Ciebie szantaż i w którym miejscu się go dopuściłem? A jeśli tak nie jest i nie należę do żadnej sekty, to co wtedy? Zastanawiam się skąd tak dobrze znasz działania sekt. Byłaś w jakieś? I znowu coś wiesz o mnie nie znając mnie. To bardzo ciekawe. Wiesz czego powinienem się nauczyć i że zmuszam do czegoś innych ludzi. Nie obawiaj się nie zmuszę Cię żadną siłą do tego abyś była szczęśliwa. Są duże szanse, że nie obejrzysz tych filmów wcale. Wynika to z Twojej wypowiedzi. To była tylko propozycja, nie żaden przymus.
Ni jestem Bogiem lecz w każdym z nas jest Boski pierwiastek. On nie decyduje o Twoim życiu. Masz wolna wolę, dlatego z życiem możesz zrobić co Ci się żywnie podoba, a On musi to zaakceptować ze względu na wolną wolę, którą nam dał.

gaba75 pisze:Manipulujesz. Nie jestes konkretnym męczyzną. Może nawet jesteś kobieta? Jak ja
pomagałbym ludziom tak jak Ty to pewnie byłoby duzo samobójstw. Na szczęście ja jestem wierząca i Bóg dał mi życie i Bóg je odbierze kiedy uzna za stosowne. Więc daruj sobie zabiegi typu, manipulacje, bo to może tylko Ciebie zapędzić w kozi róg.

Co to znaczy nie być konkretnym mężczyzną i być nawet kobietą? Gdzie dopatrujesz się manipulacji z mojej strony?
Mam propozycję dla Ciebie abyś dała sobie spokój z pomaganiem innym, bo jak chcesz pomagać innym jak ja pomagam i ich doprowadzać do samobójstwa, to taka pomoc z Twojej strony będzie bardzo toksyczna, a jeszcze dodatkowo będzie to dużym obciążeniem dla Twojej Duszy.
Piszesz, że jesteś wierząca, a na czym polega wiara w Twoim przypadku? Mówisz, że Bóg dał Ci życie i Bóg je odbierze, a chcesz doprowadzać ludzi do samobójstwa?

Twoja pomoc ma polegać na zaspokajaniu własnych ambicji z młodości. Zawsze chciałaś zostać psychologiem ale Ci nie wyszło. Dlatego aby poczuć się dobrze i zaspokojona emocjonalnie chcesz do tego wykorzystać innych "pomagając" im? Czy nie przyszło Ci nigdy do głowy, że skoro to marzenie Ci nie wyszło, nie dostałaś się na psychologię, to dlatego, że Bóg miał inne plany wobec Ciebie?
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: gaba75 » 28 cze 2014, 12:06

Czego ode mnie chcesz?

Już mówiłam nie będę oglądac pod presją filmów. Z resztą jestem wolnym człowiekiem, nie tak jak Ty i zrobię co uważam za stosowne, a Ty szantażuj innych, bo drogą do mnie mogą dotrzeć tylko dobre osoby. Takie które potrafią dobrze się rozwijać. Te złe zostawiam z ich złymi nawykami. Ciebie też zostawię, bo mnie atakujesz, a ja nie lubię rozmawiać ze złymi ludźmi, manipulantami.
gaba75
 
Posty: 848
Rejestracja: 15 kwie 2014, 11:20

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Mirek » 28 cze 2014, 13:08

A ja Ci mówiłem, że nigdy ich nie obejrzysz, bo tak naprawdę sama nie wiesz czego chcesz. A jak uważasz, że masz problemy, które ktoś za Ciebie może rozwiązać, to nie ma mowy, że jesteś wolnym człowiekiem ;)
„Osądzanie, obrazy i jakakolwiek wewnętrzna agresja wobec siebie jest ukrytym życzeniem sobie śmireci."
Awatar użytkownika
Mirek
 
Posty: 4398
Rejestracja: 25 cze 2014, 13:52
Lokalizacja: Śląsk

Re: czy walka w imię dobra to zło?

Postautor: Nikita » 28 cze 2014, 15:43

Gaba prosze wyluzuj...u wszystkich czujesz wrogosc......ja nie widze wrogosci w postach Mirka...moim zdaniem to dojrzaly i madry czlowiek...Troche dystansu do siebie samej i do tego co inni pisza nie zaszkodzi... ;)
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 5 gości