danut pisze:A jeśli to są omamy, początek choroby psychicznej? "Było zdjęcia, a go nie ma", to ciekawe, gdzie widziałeś to zdjęcie - na pewno widziałeś je w naszej rzeczywistości? Ten dom był kiedyś matki - to w jaki sposób jest teraz Twój, bo z tego co wywnioskowałam to Twoja mama żyje, ale nie macie ze sobą dobrego kontaktu - wymawia ci ten dom, żałuje go, jest jakaś inna tu niewiadoma? - To może przyjrzyj się szczerze temu konfliktowi, bo może to on się w Twojej psychice właśnie w ten sposób obrazuje i chce przedrzeć się do Twojej świadomości, po to byś go rozwiązał?
choroba .......to wykluczylem na samym poczatku , i zadne tam sprawy z matka czy domem nie maja tu raczej zadnego znaczenia ,co ona moze mi wymawiac?? cos czego ja sam nie chce i mam to gleboko gdzies? zeby mi w jakis sposob na tym zalezalo to moze jeszcze , ale mam zupelnie inne plany i zamiary wobec tego domu i dzialki , i nie mam zamiaru tego ani zatrzymywac ani tu mieszkac nadal itp przyjdzie czas i od razu pojdzie po mlotek, to postanowione i pewne . moja matka wymawia wszystko wszystkim , nie tylko mi , jakby mogla to by nawet Tobie zabrala , ona nie lubi ludzi, nikogo , taka jest i tyle a ze jest zaburzona bardzo powaznie z powodu pewnych przezyc z mlodosci to inna sprawa,nic mi do tego, nie pomoge jej w tym zeby jej przeszlo czy cokolwiek, ani nie potrafie ani nie chce,nie mieszam sie w to .. zdjecie jest , to nie tak ze bylo a go nie ma , poprostu mam tysiace zdjec na plytach a ze jestem z natury balaganiarz to poprostu gdzies tam wlasnie jest i powoli w wolnych chwilach przegladam plyty az znajde , predzej czy pozniej .....
Natasza pisze:nie wiem na ile masz kogoś zaufanego wśród osób które prosiłeś o pomoc- na ile możesz temu komuś opowiedzieć wszystko to co wiem a wiem bo ten byt mi o tym powiedział
Natasza no dzieki, ale niczego mi to ani nie podowiada ,nie wyjasnia i nic mi to nie mowi, juz dawno przestalem zastanawiac sie na wszystkim co ten byt mowi kazdemu z osobna i po kolei , poprostu nie da sie ..... ona mowi co chce a ja nie mam zamiaru nad wszystkim sie zastanawiac, juz sie nie raz pogubilem i wiecej nie mam ochoty .....
na co ja moge jej pozwolic albo nie , to bez sensu jak dla mnie , bo co , jak czegos nie chce i jej nie pozwalam to nie slucha i nic sobie z tego nie robi ale jak pozwalam to robi co chce?? niby jak jej pozwalam ??
ona nie reaguje na zadne prosby ani wyrazenie woli , nic , zero reakcji ....i co Ty na to ??
ona swoje a ja swoje ....to zupelnie bez sensu
"pacjentka" tez mi niczego nie podpowiedziala , bo niby c? kto dzis jest nie jest zaburzony emocjonalnie w jakikolwiek sposob ?? ani w tą ani w tą .....
ona ma obsesje ??? no to mnie pocieszylas, faktycznie ...... i co ja mam zrobic i powiedziec?? jaka obsesja?
to moze byc cokolwiek ......a moze to jest Basia i przyleciała z ameryki ?? a czemu nie ? tylko mam nadzieje ze akurat jej nic sie nie stalo i ma sie dobrze i zyje zdrowa i szczesliwa , ale nie mam z dziewczyna kontaktu juz 17 lat wiec wszystko mogla sie wydarzyc, a ten byt za kazdym razem inaczej sie przedstawia , wiecie jak ja juz nazywam ?? zosia/krysia/asia/basia

bo juz mnie to poprostu smieszy ..... to o czym tu gadac ........
mam jakiegos pecha ze jej kogos przypominam .......
ona kazdemu doslownie mowi co innego , juz wysluchalem tylu i takich historii ze głowa mała , juz predzej prawdopodobne wydaje mi sie to o czym mowi i pisze danut , bo cala reszta jest tak niepewna i nieprawdopodobna ze brak słów........