Krzysztoff pisze:
Jest też cała masa która Jezusa nie widzi. Badacze NDE zwracają uwagę na to żeby oddzielać obserwację od jej interpretacji, zbierając informację w postaci relacji zazwyczaj otrzymują też interpretację więc ktoś może powiedzieć "zobaczyłem Jezusa" albo "zobaczyłem świetlistą postać przypominającą Jezusa"
Ludzki umysł przetwarza wszelkie informacje, które człowiek odbiera. Za każdym razem selekcjonuje je, przetwarza treści i dopasowuje je do swojego pojmowania. To umysł decyduje o tym co człowiek widzi. Skojarzenie, że każdy byt z poza tego świata może być jedynie Jezusem, Maryją, lub Diabłem będzie mu takie obrazy przedstawiało. Skojarzenie łączone z pojmowaniem rzeczy oraz z obrazem samego siebie w tym pojmowaniu, często mocno zakłamanym przez świętoszkowatość, nijak nie mającą się do wysokiej moralności i nieskalanej postawy.
Krzysztoff pisze:Jeden z badaczy tematu twierdzi (dr Newton) że zazwyczaj nasz przewodnik duchowy przybiera taką postać która dla nas jest najbardziej akceptowalna w momencie śmierci. Choć np. przytacza relację (wydobytą metodą hipnozy regresyjnej) że pewna osoba miała taki przypadek że opiekun chciał mu zrobić kawał i pojawił się w postaci przerażającego diabła - oczywiście po chwili się ujawnił że to on i miała to być także nauczka bo zmarły był księdzem który innych całe życie straszył diabłem.
To prawda. Najczęściej łączymy się z własnym przewodnikiem duchowym. Można go nazwać naszą nadświadomością, która niestety nie jest jednakowo wykształtowana u rożnych ludzi. Ona doskonale zna naszą duszę, jest jakby nią w szerszym wymiarze, zna nasze reakcje i pojmowanie, historię, drogę, wszystkie te informacje ma w sobie zapisane. Są to naczynia tak połączone, że od naszej duchowości, moralności i czynów zależeć może i jej zachowanie, wygląd, aż po selekcję do istoty niższej, czy wyższej, według naszego pojmowania, to jest nasza prawdziwa natura. Wie co zaakceptujemy a co odrzucimy natychmiast jako według nas nierealne i jeśli chcieć będzie ona z nami nawiązać kontakt do dopasuje swoją postać do takiej by wzbudzić nasze zainteresowanie i aby nie wywołać strachu, który ten kontakt by zerwał. Zaznaczyć też potrzeba, że z wielu relacji i obserwacji dostrzegamy też, że niektórzy ludzie mają swoją nad świadomość po prostu kaleką, lub zupełnie nie wykształtowaną w czymś, co my nazywamy człowieczeństwem. Wtedy ich okłamuje, zwodzi, straszy choć ich przewodnikiem być nie przestaje i sprowadza ich na manowce.
Krzysztoff pisze:Czyli przewodnik wychodzi po nas przybierając jakąś postać (lub po prostu jako świetlista istota) potem przechodzisz do świata duchowego gdzie spotykasz zmarłych bliskich i przyjaciół , ciekawe są relacje osób które spotkały tam osoby - o których nie wiedziały że zmarły - dowiadywały się o tym dopiero po "powrocie". Więc to jest jakaś forma obiektywnego dowodu że to nie jest halucynacja.
Tak przeprowadza nas w inną rzeczywistość, gdzie możemy spotkać nawet te osoby, które tu jeszcze żyją, poza czasem nie ma takiej selekcji na zmarłych tutaj i żyjących, bo nasze życie tam trwa cały czas. Autorze tematu - to jest ta wieczność i od niej niestety nie uciekniesz i nie ważne cobyś tutaj o tym swoim życiu zdecydował.