Sebastian pisze:A nie istnieje swego rodzaju zagrożenie, że kiedy rzeczywiście spotkania mediumiczne staną się popularne to niektórzy uzależnią się od tych kontaktów?
Uzależnić się można od wszystkiego. Trzeba zawsze organizować każdą rzecz w rozsądny sposób i w grupie, żeby uniknąć tego typu zagrożeń.
Sebastian pisze:Jakiekolwiek problemy będą konsultowane z Duchem Opiekunem, dyskutowanie o życiowych wyborach albo... po prostu chęć rozmowy. A przecież od tego powinni być żywi ludzie. Chyba?
Zgadza się. Ale inni ludzie wiedzą mniej niż Duch opiekun
Sebastian pisze:Poza tym mnie osobiście zastanawia coś jeszcze - w zasadzie dlaczego osoby w żałobie miałyby mieć swobodny dostęp* do mediów i kontaktować się ze zmarłymi?
Tego nie powiedziałem. Tym bardziej, że rozmowy z osobami, które dopiero co zmarły, są raczej trudne. Myślę, że najrozsądniejsze będzie udzielanie wszelakiej pomocy tym osobom i przekazywanie im wiadomości, które pojawią się na spotkaniach mediumicznych w sposób spontaniczny. Nic na siłę.
Sebastian pisze:Ludzie od tysięcy lat musieli znosić to cierpienie, dlaczego to miałoby się teraz zmienić?
Może ma się to zmienić, bo powoli stajemy się lepsi i nie musimy już tak cierpieć? Podobne pytanie można zadać w przypadku lekarstw. Czy nie jest łamaniem natury ich tworzenie? Przecież ludzie chorowali kiedyś, więc może powinni dalej chorować i cierpieć?
Sebastian pisze:No i czy z czasem nie byłoby tak, że osoby, które straciły kogoś bliskiego zaczną chcieć kontaktu ze zmarłym kilka razy w tygodniu.
Dlatego należy to mądrze zorganizować i żadnych duchów na siłę nie wywoływać. Dana osoba może chcieć kontaktu i co 5 minut, ale pozwólmy, by to duchy zdecydowały, czy on nastąpi.
Sebastian pisze:Szczególnie dla psychiki żyjącego, bo jeśli coś takiego udałoby mu się praktykować we wczesnym okresie żałoby, to później może mieć ogromne problemy, żeby odzyskać stabilność emocjonalną, żebysobie uświadomić,
Myślę, że osoby krótko po śmierci bliskiej im osoby, zwłaszcza roztrzęsione i w depresji nie powinny mieć tego typu kontaktów. Można im pomagać inaczej, udzielać pomocy psychologicznej, a nawet takiej zwykłej, przyjacielskiej. A kontakt z duchami pozostawmy na czas, gdy odzyskają równowagę.
A poza tym zgadzam się też z tym, co napisał tutaj LF

