Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Natasza » 06 kwie 2016, 15:39

,, Kalino, a kiedyś Ty pomożesz innej osobie...,,
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: danut » 06 kwie 2016, 16:17

Żałoba jest doświadczeniem, z którym bez wyjątku każdy się musi kiedyś zmierzyć. Dobrze jest być przygotowywanym do tego zmierzania się już w bardzo młodym okresie swojego życia, dobrze jest być wychowywanym przez otoczenie na człowieka silnego, samodzielnego, ukształtowanego, potrafiącego poradzić sobie w życiu, który wstaje pomimo wszystko, dźwiga się i niesie swój ciężar bez upadku i oglądania się na inne osoby, rozglądania się - a może sama nie muszę, a może mi ktoś pomoże. Zawsze byłam takim człowiekiem, być może przez wychowanie galicyjskie, być może przez siłę własnego ducha, ale nie potrafię być żebrakiem, dopóki udaje mi się wziąć życie za rogi i pod-dźwignąć się samej. Choć czasem wydaje się, że jest bardzo ciężko - to nie upadaj na łopatki, czas leczy rany, czytanie o tym jak ktoś inny sobie poradził czasami pomaga, dobra lektura także, ale w tym nadmiernym szukaniu pomocy może ukrywać się pewne niebezpieczeństwo - bo są ludzie tylko czyhający na osłabione dusze, na ten moment, by mogli poczuć się kimś i Twoje nieszczęście wykorzystać. Jest znany bardzo dobrze taki model manipulacji i podporządkowanie sobie innej osoby - jestem taki dobry teraz ci pomogę, ale potem do końca życia będziesz spłacał mi ten dług - ja nie pisałabym się na to, jestem na to za bardzo przebiegła i ostrożna do ludzi. :) Nie patrzmy na świat przez różowe okulary.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Konrado73 » 06 kwie 2016, 17:37

Większość z Was zna doskonale tragedię jaka mnie i żonę spotkała .I mogę powiedzieć że to że jeszcze żyje w dużej mierze zawdzięczam Wam choć do hura optymizmu jeszcze daleka droga i głupie myśli mnie nie opuszczają to nadal żyje. Nie będę z imienia wszystkich wypisywał ale osoby które dały mi odrobinę nadziei doskonale wiedzą że to onie chodzi .Dziękuję Wam. I nadal proszę o modlitwę .
Konrado73
 
Posty: 105
Rejestracja: 10 gru 2015, 16:19

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: danut » 06 kwie 2016, 17:53

I jeszcze nadmienić powinnam, że nasza zdolność do pomagania innym w potrzebie winna być automatyczna, być odruchem bezwarunkowym w naszych poczynaniach, my nie powinniśmy pytać jak się komuś pomaga, ni czy jesteśmy w ogóle zdolni to czynić, bo powinniśmy to już mieć zapisane w genach, lub wytrenowane naszym wychowaniem. Dobrze jest znaleźć się w takim otoczeniu, któremu te prawa są znane.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Kalina03 » 06 kwie 2016, 18:04

danut pisze:Żałoba jest doświadczeniem, z którym bez wyjątku każdy się musi kiedyś zmierzyć. Dobrze jest być przygotowywanym do tego zmierzania się już w bardzo młodym okresie swojego życia...

To prawda, każdego, prędzej czy później dotknie strata kogoś bliskiego, lecz tak naprawdę nigdy nie ma na to odpowiedniej pory, nikt nie będzie na to w 100% gotowy by pożegnać ukochaną osobę.


danut pisze: ...dobrze jest być wychowywanym przez otoczenie na człowieka silnego, samodzielnego, ukształtowanego, potrafiącego poradzić sobie w życiu, który wstaje pomimo wszystko, dźwiga się i niesie swój ciężar bez upadku i oglądania się na inne osoby...

Nawet największy twardziel kiedyś w końcu upada. Pomoc rodzi pomoc, nie jesteśmy stworzeni by żyć w odosobnieniu, bo z czasem możemy się stać zgorzkniali.

danut pisze: Zawsze byłam takim człowiekiem, być może przez wychowanie galicyjskie, być może przez siłę własnego ducha, ale nie potrafię być żebrakiem, dopóki udaje mi się wziąć życie za rogi i pod-dźwignąć się samej.

Każdy przechodzi przez różnego rodzaju ciężkie doświadczenia, nie ma "lżejszych" czy "cięższych", reakcja na tragedię zawsze będzie się różniła indywidualnie. Starość lub choroba kiedyś nas zmusi do bycia takimi żebrakami.

danut pisze: Jest znany bardzo dobrze taki model manipulacji i podporządkowanie sobie innej osoby - jestem taki dobry teraz ci pomogę, ale potem do końca życia będziesz spłacał mi ten dług - ja nie pisałabym się na to, jestem na to za bardzo przebiegła i ostrożna do ludzi. :) Nie patrzmy na świat przez różowe okulary.

Każdy ma w jakiś sposób ograniczone zaufanie ale nie można popadać w neurotyzm.
Kalina03
 
Posty: 87
Rejestracja: 15 lis 2015, 08:13

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: danut » 06 kwie 2016, 18:25

Kalina03 - podobne nigdy nie będzie takim samym. A widziałaś w tym zdaniu słowo dopóki?...nie potrafię być żebrakiem, dopóki udaje mi się wziąć życie za rogi i pod-dźwignąć się samej." - bo zastanawia mnie jedno, po co umieściłaś ten swój wykład do mnie wyżej?
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Natasza » 06 kwie 2016, 18:33

Kalina - brawo :) !!!!

mówiłam by nikogo nie zwiodła Twoja wcześniejsza sytuacja :) mądrość i dojrzałość - brawo po raz kolejny
:P :P :P
jedne z ulubionych piosenek gdy jestem w moim świecie gdzie stawiam milion pytań
Mylene Farmer-Jean Louis Murat ,, Regrets,,
Enigma ,, Why?,,
Daniel Bloom , Mela Koteluk ,, Katarakta,,
Awatar użytkownika
Natasza
 
Posty: 2391
Rejestracja: 24 wrz 2015, 12:12

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Kalina03 » 06 kwie 2016, 18:38

danut pisze:Kalina03 - podobne nigdy nie będzie takim samym. A widziałaś w tym zdaniu słowo dopóki?...nie potrafię być żebrakiem, dopóki udaje mi się wziąć życie za rogi i pod-dźwignąć się samej." - bo zastanawia mnie jedno po co ta twoja analiza mojego postu wyżej?

A może niektórzy nie potrafią, nie wszyscy są tak silni w danym momencie. Czasem wiele niepozytywnych rzeczy na raz dzieje się w naszym życiu i ta kumulacja nie pozwala samemu ruszyć z miejsca w tej chwili, później rusza z kopyta.
To jest odpowiedź na kwestie z którymi się nie zgadzam, tyle :)
Sama byłam w podobnej sytuacji i wiem, że tego typu wywody w niczym nie pomagają a wręcz przeciwnie, mogą pogrążyć.
Kalina03
 
Posty: 87
Rejestracja: 15 lis 2015, 08:13

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: danut » 06 kwie 2016, 19:19

Każde ciężkie doświadczenie wręcz wymusza na nas tę siłę i tym bardziej ona do nas przychodzi, gdy liczymy w pierwszej kolejności na siebie.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Czy Wy jakoś pomagacie ludziom w załobie?

Postautor: Freya » 06 kwie 2016, 20:19

Dziękuję Wszystkim za wypowiedzi. Część ujmuje za serce...
No cóż , z góry wiedziałam , ze to nierealne.
Nie będę żebrakiem.

Pozdrawiam Wszystkich cieplutko.
"Śmierć nie jest zgaszeniem światła,lecz tylko wyłączeniem lampy,ponieważ przyszedł świt. "
R.Tagore
Freya
 
Posty: 48
Rejestracja: 31 mar 2009, 10:40
Lokalizacja: Kraków

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości