Zawiłości spirytyzmu

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 27 gru 2009, 22:04

Vinitor, z Twoich wypowiedzi wynika moim zdaniem (choć oczywiście mogę się mylić), że zakładasz, że w ciało fizyczne wciela się doskonały Duch, który nagle nie jest w stanie nad tym ciałem panować - tu szukasz nielogiczności.

vinitor pisze:Kim lub czym sterowany jest człowiek, który chwyta za nóż i wbija go sobie w jakąś część ciała? Zaraz usłyszę: to wina zaburzeń świadomości Ducha albo zostało to umotywowane tajemniczymi doniesieniami Duchów nadrzędnych, albo jeszcze inaczej. Z jednej strony Duch inkarnuje , aby się doskonalić, z drugiej strony skrępowany ciałem człowieka popełnia niewybaczalne błędy, które odnoszą skutek przeciwny, destruktywny.


Duch zawsze podejmuje samemu decyzje, choć mogą to być decyzje błędne, infantylne, okrutne itp. To, jakie one są, wynika z jego poziomu rozwoju. To tak jakbyśmy chcieli by na ziemi każdy podejmował podobne decyzje: trzyletnie dziecko, profesor uniwersytecki i cytowany pan Rysiu-plakaciarz... Każdy podejmuje decyzje zależnie od swojej wiedzy, swojego doświadczenia itp. Owszem na człowieka wpływają Duchy wcielone i niewcielone - te drugie czynią to w nieco mniej zauważalny sposób.

Duch wciela się, by się doskonalić, a ciało fizyczne nie jest tu żadną przeszkodą - pozwala mu wcielać w praktyce to, co poznał w teorii. Podobnie można by się zapytać dlaczego uczeń jest krępowany klasówkami, które działają destruktywnie na jego psychikę :) No ale to nie do końca tak. Dzięki nim sprawdza swoją wiedzę, może też nauczyć się radzenia sobie ze stresem itp.

W spirytyzmie nie mówi się, że ciało fizyczne jest dla nas jakimś ciężarem. Stanowi raczej narzędzie niezbędne do tego, byśmy mogli osiągać doskonałość.

vinitor pisze:Usiłuję zrozumieć zasady spirytyzmu ale potykam się na nierównościach,


Moim zdaniem nierówności te wynikają raczej z tego, że nie masz jeszcze pełnej wiedzy na ten temat, a nie dlatego że spirytyzm jest nielogiczny. Masz może dostęp do "Księgi Duchów" Kardeca?
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: lilo » 28 gru 2009, 11:48

vinitor

Myślę, ze objaśnianie wcielenia określonego ducha należy rozpocząć od przyczyny, a nie od skutku.

Jako niczym nieograniczony duch podejmujesz próbę dalszego rozwoju (głównie moralnego, ale rownież intelektualnego), bądź chcesz przerwać dotychczasowe cierpienia, które są konsekwencja twoich złych wyborów w poprzednich wcieleniach. Prosisz Boga o taka możliwość poprzez wcielenie. Bóg wybiera Ci takie środowisko, takie ciało, taka rodzinę jaka jest konieczna/najlepsza dla Twojego rozwoju. Z drugiej strony jesteś wcielany tak, że twoje narodzenie ma także kształtować rodzinę która będzie ci dana. Oczywiscie istnieją więzy miłości i sympatii także w zaświatach i jako duch możesz prosić o wcielenie wśród osób ktore są ci bliskie, przyjacioł z zaświatów, z poprzednich wcieleń, tych którzy wcześniej byli twoja rodziną. Ale to Bóg decyduje jakie ciało otrzymasz i gdzie. Przyczyną decydującą o wcieleniu są zatem Twoje dotychczasowe uczynki i osiągnięcia na drodze do oczyszczenia się z wszelkich niskich uczuć. Upraszczając i idąc w skrajność: jeśli w poprzednim wcielenu znecałeś sie nad żoną, w tym wcieleniu Ty możesz być kobietą nad którą znęca się typ podobny tamtemu Tobie. "Zemsta należy do mnie" - mówi Pan - jest to niefortunne sformuowanie ze Starego Testamentu, gdyż Bóg się nie mści, Bóg jest doskonały, jednak jest w tym ukryta prawda polegająca na tym , że podczas tej szkoły trwającej eony, tysiące wcieleń oczyszczasz się i uczysz tylko poprzez doświadczenie. Musisz doświadczyć bólu, który zadałeś innym inaczej się nie nauczysz, jest to więc nie zemsta a szkoła.
I kiedy mamy juz powyższe na uwadze, wybrana jest ci rodzina w której się wcielisz, od zapłodnienia jesteś już połączony więzia fluidyczną, Twoje możliwości jako ducha są więc ograniczone, gdyż z każdym momentem więż między ciałem staje się silniejsza. Osobiście wyobrażam to sobie jak zasysanie materii przez czarną dziurę; po prostu coraz bardziej wchodzisz w ciało. No i teraz wracamy do przyczyny; miałeś urodzić się niepełnosprawnym bo taki był Boży plan wzgledem Ciebie z uwagi na Twoje dotychczasowe poczynania, to właśnie taki się rodzisz. Oczywiście są duchy ktore wcielają się w osoby cierpiące na straszne choroby nie dlatego że wcześniej nabroili, ale chcą zwiększyć swoją czystość, swój ładunek lub mają misję, chcą pokazać innym sens cierpienia i dlatego nie można oceniać ludzi cierpiących z tej perspektywy, że skoro sobie nabroiłeś to masz za swoje (a spotkałam się z takim podejściem na tym forum, wystarczy powiedzieć, że to pycha i nie uchodzi spirytystom takie podejście ). Ciało natomiast jak każdy organizm żywy ma składniki, które oddziałują na dusze; po pierwszw więc: system nerwowy - łączy sie z odczuwaniem bólu i pytaniem ile potrafisz znieść, co zrobisz aby nie cierpieć, czy jesteś w stanie zrobić komuś krzywdę aby samemu nie cierpieć, czy jesteś w stanie wykorzystać cierpienie innych aby np. się wzbogacić przez oszustwo. Inny przykład : hormony - czy jesteś w stanie zapanowac nad popędem, żądzami, dochowac wierności. To są wszystko pytania, które zadaje życie wcielonym duchom i tutaj odpowiedzą nie jest wyrażenie opini co bym zrobił wtedy a wtedy, Ty tutaj jesteś i tego doświadczasz, na pytania podobne ww. odpowiadasz własnymi czynami.
Nie uważam też że dziecko nieposłuszne gdy jest w łonie powoduje zgagę, czy tam nudności u matki - osobiście uważam to za głupi zabobon... Ale to moja opinia przy całym szacunku dla Konrada.

Jeśli nie masz mozliwości zakupienia Księgi Duchów, mozesz kupić na poczatek taka książeczke Spirytyzm A. Kardeca opracowana przez P. Grzybowskiego, była wydana w 1990 r i można ja kupić na aukcjach allegro ceny od 5 do 15 zł.. To taka pigułka ma w sobie fragmenty KD i Ewangelii wg spirytyzmu.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 28 gru 2009, 20:59

Z powodu przegrzania się moich szarych komórek, robię czasową przerwę w dyskusji dla nabrania oddechu i łyknięcia dalszej wiedzy.
Ze smutkiem zauważam, że moje posty nie są czytane zbyt dokładnie. Nie mam o to żalu. Na forum nie ma obowiązku czytania wszystkich postów a moja frustracja laika nie jest pożywną karmą. Obecna uwaga ma swoje uzasadnienie, gdyż już w pierwszym poście wymieniałem „Spirytyzm” a kilka dalej „Księgę Duchów”, którą mam w formacie pdf. Zapoznanie się z treścią tej ostatniej trochę potrwa, gdyż czytanie z ekranu niezbyt mi służy.
Jeśli mam być szczery, to bardzo wiele rzeczy w spirytyzmie jest wyjątkowo ciężko przyjąć do wiadomości, że wymienię reinkarnację, relacje ciało - duch, sens doskonalenia się Ducha jako bytu niematerialnego w innym świecie, tym materialnym, ujednolicenie pochodzenia wszelkich zjawisk dotyczących człowieka np. sen i wiele innych. Po co Duchowi doświadczenia typowo ziemskie o których i tak musi zapomnieć w swoim świecie? Czyż Bóg nie jest na tyle doskonały, żeby stworzyć odpowiednią platformę doświadczalną dla Duchów? A jakież znaczenie dla Duchów ma piękno przyrody i to co żyje na jej łonie? Czy cała ta sceneria nie jest zbyt barokowa, zanadto przepełniona filmowymi gadżetami? Mnie osobiście życie na ziemi się podoba i nie jest to motywowane zachłannością i konformizmem. Chyba mój duch jest jakimś odszczepieńcem, bo jakoś nic mnie nie ciągnie do duchowych rozkoszy tamtego świata. Z relacji różnych ludzi, Duchów oraz dzięki analizie drabiny duchowej ukazuje się nam obraz niemalże identycznych światów pod względem przebywających tam charakterów i indywidualności. I czym się zachwycać? Iść bez namysłu za kuszącym nawoływaniem Kardeca? Martwi mnie bardziej fakt , że ludzie czyli ucieleśnione Duchy, zdegradowały ten świat do poziomu zgniłej moralności, napełnili ją krwią i przemocą, świadczącymi o wynaturzeniu i przerażająco złej woli. Ja mówię: ludzie mogą się wyzbyć złych cech ale po prostu nie chcą, bo stworzony przez nich system odpowiada ich zdeformowanej mentalności i zmierza ku przesadnej wygodzie. Spirytyzm przekonuje, że inkarnacja służy poprawie, udoskonala i wznosi na wyższe szczeble drabiny. Chyba to częściowa prawda. Patrząc i obserwując mam wątpliwości co do jej skuteczności. Zło rozplenia się z dużo większą szybkością niż pożądane dobro. Typowym, banalnie prostym przykładem stanowi zwykła beczka aczkolwiek niezupełnie znanego nam Pascala. Beczkę nie napełniamy wodą lecz zdrowymi jabłkami. Dla okrasy wrzucamy do niej jeszcze jedno ale zgniłe. Każdy wie czym to się skończy i w jakim tempie. Zróbmy odwrotnie - napełnijmy ją zepsutymi i dodajmy jedno zdrowe. Pytanie: Czy to jedno zdrowe zrobi tyle dobrego pośród zgniłych, co to jedno zepsute złego wśród przeważającej ilości dobrych? Walka zła z dobrem jest wyjątkowo nierówna.
Nie wiem ile czasu istnieje ludzkość. A jakie są osiągnięcia czysto duchowe albo uzdrawiające? A co z chorobami? Ubyło ich? A przecież powinno, gdyż zdrowsze ziarno daje lepsze plony. Na mój gust ludzie są bardzo, bardzo chorzy fizycznie i psychicznie. Proszę nie traktować tego jako znak równości odnoszący się do wszystkich. Ale i tak uważam, że tylko interwencja Najwyższego może przynieść wymierne korzyści. Doskonalenie się Duchów w takim ziemskim środowisku zakrawa na syzyfową pracę. Doprawdy niewiele wiemy o dobroczynnym wpływie reinkarnacji dającej się ująć w jakąś czytelną statystykę. Ogólniki i zapewnienia są zaledwie słowami.
W poprzednim poście pytałem się, czy ktoś widział w ostatnich stu latach jakiegoś ucieleśnionego dobrego, czystego ducha. Nie myślę o postaciach sławnych, światowych autorytetach, tylko o tych przebywających bliżej nas. Podejrzewam, iż obecne czasy są wciąż okresem niemowlęctwa rozwoju Duchów. Przyjdzie poczekać jeszcze sporo tysięcy lat na podniesienie rangi człowieka upadłego.
Najwyższy czas rozejrzeć się wokół i wypunktować widoczne oznaki poprawy. Zaznaczam: Nie w skali globalnej, ale w najbliższym sąsiedztwie.
Być może tylko ja jestem w bagnie ludzkich namiętności, tępoty, znieczulicy, samowoli, obłudy, chamstwa, nienasyconych materialnie.
Czy przez tysiące lat ubyła chociaż jedna wada, zła cecha, jedna pokusa czy niepohamowana słabość do łamania podstawowego prawa?
Może się mylę i zanadto skąpy we mnie optymizm. Nie będę się oceniał, bo samoocena jest zwodnicza i subiektywna, zwłaszcza że tworzące ją kryteria mogą być tak różnorodne..

....................................................................
„Rzeka prawdy płynie korytem błędów”
Rabindranath Tagore
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: Luperci Faviani » 29 gru 2009, 14:28

Przyjacielu, zadajesz wiele mądrych pytań, więc proponuję, abyś jednak sięgnął po "Księgę Duchów".
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 01 sty 2010, 05:18

Właściwości medium
Cytat z „ Jak kontaktować się z tamtym światem”:
„Zdolność ułatwiająca innym umiejętność pisania cechuje tzw. media kształtujące. Dziwny wydaje się zapewne fakt, że nieraz posiadają je osoby nie obdarzone darem pisania.”
I następny:
„Duch rozumie oczywiście wszystkie języki, bo są one wyrazem myślenia, on zaś porozumiewa się za jego pomocą.”
I zdanie dalej:
„Dusza medium, odbierająca cudzy komunikat, może go przekazać tylko za pośrednictwem organów cielesnych, te zaś mogą przekazywać płynnie wyłącznie język znany medium.”
Co wspólnego znajdujemy w tych cytatach? Zdolność i rozumienie. W pierwszym duch medium kształtującego radzi sobie doskonale, czy też ma umiejętności wspomagania w opanowaniu cechy, której sam nie posiada.
W trzecim Duch znający języki ma problemy w przekazaniu komunikatu z winy organów medium, bo są nie przystosowane, nie wyćwiczone. Wiemy, że media piszące nie zawsze zdają sobie sprawy z tego, co piszą Wniosek prosty: Nie jest w tym przypadku potrzebna ręka medium znającego dany język z dwóch powodów:
1. Medium nie panuje nad ręką i jest ona bezwolna, podatna na każde impulsy przekazu.
2. Gdyby nawet było świadome, a nie byłoby analfabetą, ma umiejętność pisania liter obowiązujących w
języku ojczystym i innych posiadających ten sam alfabet.
Nawiązując do drugiego cytatu zastanawia fakt, dlaczego większość ludzi ma trudności w opanowywaniu języków, co nie jest tak wyraźnie widoczne u dzieci? Czyż umysł dorosłego nie jest bardziej wyćwiczony a z uzdolnień Ducha można korzystać bez ograniczeń?

W książkach Kardeca, oprócz informacji od Duchów znajduje się dużo wniosków, sugestii i teorii samego autora, które mogą wprowadzać w błąd, dawać mylne wyobrażenie co do istoty niektórych kwestii. Tak to już jest, że w tłumie czytelników znajdą się tacy, którzy zaakceptują te rozważania jako niepodważalne i trafiające w sedno.
Spirytyzm jako stosunkowo nowa dziedzina wymaga dopracowania i poprawek, bez których nie może obejść się postęp. Powiadają, że mylić się jest rzeczą ludzką. Czy w przypadku Kardeca ta zasada nie obowiązuje?
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: konrad » 01 sty 2010, 12:42

Duchy same z siebie nie mogą za bardzo oddziaływać na fizyczny świat - potrzebują do tego fluidu życiowego istot żyjących. Wynika z tego, że oddziaływanie Ducha zawsze będzie związane z możliwościami medium. Przekaz z zaświatów przechodzi tak jakby przez filtr, który sprawia, że nie jest on nigdy tak doskonały, jak mógłby być. Podobnie jak nasze myśli przechodzą przez filtr słów... Duch czuje się trochę w takiej sytuacji jak osoba, która ze względu na jakieś upośledzenie fizyczne, nie może w pełni przekazać nam tego, co chciałaby powiedzieć.

Prawdą jest, że najczęściej media otrzymują przekazy w swoim języku, choć zdarzają się przekazy również w innych językach - jest to jednak fizycznie dużo trudniejsze i nie każde medium do tego się nadaje.

vinitor pisze:awiązując do drugiego cytatu zastanawia fakt, dlaczego większość ludzi ma trudności w opanowywaniu języków, co nie jest tak wyraźnie widoczne u dzieci? Czyż umysł dorosłego nie jest bardziej wyćwiczony a z uzdolnień Ducha można korzystać bez ograniczeń?


Ludzie mają problem w opanowaniu języków przede wszystkim z tego względu, że źle się za to zabierają. Dorosły uczy się inaczej niż dziecko - ma to swoje plusy i minusy. Inna sprawa jest taka, że nasz organizm jest taki, że po prostu nasze organy mowy są dużo elastyczniejsze w pierwszych latach życia, gdy można nimi kierować do woli. W późniejszym okresie stają się mniej elastyczne, przez co ciężej opanować nam np. wymowę języka obcego. Nasz fizyczny organizm po prostu eliminuje to, co na danym etapie wydaje się mu niepotrzebne, a przenosi swoje siły w inne miejsce.

Myślę więc, że dusza nie ma wielkiego wpływu na naukę języków obcych. Mamy tu do czynienia bardziej z ograniczeniami ciała fizycznego, a także z tym, że ludzie po prostu nie umieją dobrze uczyć się języków obcych i robią to po prostu źle. Inna sprawa - wszyscy zapominają, że małe dziecko uczy się języka, słysząc go 24h na dobę, a dorosły chciałby uzyskać podobny rezultat, siadając do nauki 2-3 razy w tygodniu po godzinie. Zapewniam, że każdy z nas jest w stanie nauczyć się języka obcego, jeśli tylko zabierze się za to właściwie i jeśli poświęci na to dużo czasu.

vinitor pisze:W książkach Kardeca, oprócz informacji od Duchów znajduje się dużo wniosków, sugestii i teorii samego autora, które mogą wprowadzać w błąd, dawać mylne wyobrażenie co do istoty niektórych kwestii. Tak to już jest, że w tłumie czytelników znajdą się tacy, którzy zaakceptują te rozważania jako niepodważalne i trafiające w sedno.
Spirytyzm jako stosunkowo nowa dziedzina wymaga dopracowania i poprawek, bez których nie może obejść się postęp. Powiadają, że mylić się jest rzeczą ludzką. Czy w przypadku Kardeca ta zasada nie obowiązuje?


Kardec wielokrotnie pisze, że jeśli jakaś teoria przedstawiona przez spirytyzm zostanie podważona np. wynikami nowych badań naukowych albo jeśli ktoś przekaże jakieś logiczniejsze wyjaśnienie niektórych kwestii, spirytyzm, w którym nie ma niepodważalnych dogmatów, przyjmie nowe teorie bez żadnego problemu. To właśnie to mi się w nim podoba. Spirytyzm niczego nie narzuca, zaprasza po prostu do tego, by się samemu nad wszystkim zastanowić i przyjąć tylko to, co uznamy za słuszne. Kardec po prostu przedstawia teorie, które po jego długich analizach wydały mu się najlogiczniejsze i które powtarzały się w wystarczająco dużej liczbie przekazów z zaświatów, by uznać je za coś więcej niż zbieg okoliczności.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 13:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 01 sty 2010, 17:43

Przyznajesz więc, Konradzie, że teorie Kardeca opierają się na logice wzmocnionej licznymi przekazami z tamtej strony. Sam pisałeś w jednym z postów, że potwierdzenia trzeba szukać w różnych źródłach. Fakt niezaprzeczalny. Kot siedząc przy jednej mysiej dziurze może zdechnąć. Trzymanie się kurczowo jednej opinii może prowadzić na manowce. Czy mogę płynąć na łodzi spokojnie, nie wiedząc dokładnie, czy nie ma ona przypadkiem dziury przez którą może dojść do jej zalania? Po to są przeglądy i zabiegi konserwacyjne. A co z spirytyzmem? Jest OK, bo badaniami zajmował się sam Kardec? Miałem tę sprawę poruszyć w temacie o Stowarzyszeniu ale jeśli już jestem przy tym. Tak jak każde ludzkie dzieło należy aktualizować stosownie do upływającego czasu, tak i to co opracował Kardec podlega stałej analizie i zatwierdzenia przez nowe pokolenia. A nuż Bóg coś zmienił, a nuż Kardec coś ważnego przeoczył? Jeżeli dowodzenie Kardeca jest prawidłowe, to nie mogę kierować się skrótami i przyjmować do wiadomości cząstki owej wiedzy, bo mam taki kaprys. Wszystko albo nic. Należy korzystać z wszystkich podstawowych działań matematycznych, tyle że nie równocześnie. Ciekawe, czy wszyscy forumowicze zainteresowani tą nauką, przyjmują bezkrytycznie słowo pisane w XIX wieku. Mam poważne podejście do życia, jednakowoż nadmiar wątpliwości nie rozwieję samym czytaniem literatury, która z jakichś przyczyn nie podlega weryfikacji. Nauka Kardeca nie jest zbiorem aksjomatów a jej treść powinna być odrestaurowana. Dla katolików biblia jest słowem natchnionym przez Boga; spirytyzm zawdzięczamy łaskawości Duchów. Budowanie na niepewnym gruncie wymaga mniej intuicji a więcej ostrożności i stałej kontroli. Biorąc pod uwagę charakterystyczną dla nich prawdomówność, graniczącą nierzadko z fantazją, korekta i testy sprawdzające są jak najbardziej uzasadnione. Wydaje mi się, że pora przejrzeć cały dorobek Kardeca i posegregować na informacje prawdziwe i mniej prawdziwe; na pochodzące bezpośrednio od Duchów, szczególnie tych nie kłamiących, i te będące tworem jego logiki. Potem poddać systematycznej ocenie i sprawdzianowi na zgodność z wcześniejszymi ustaleniami twórcy. Propagatorzy tego nurtu powinni być całkowicie zgodni co do prawdziwych wartości dorobku Kardeca i, jak wyraża się sigma (Piotrek), `podpisywać obydwoma rękoma` pod głoszoną spirytystyczna nowiną.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 01 sty 2010, 18:00

Ponieważ mnie zacytowałeś więc postanowiłem się wpisać chociaż z uwagi na brak wiedzy nie wypowiadam się na tematy wprost spirytystyczne. Na inne chętniej, mam nadzieję że wnoszę coś twórczego :).

"Obiema rękami" podpisałem się, owszem, ale pod wypowiedzią Melys:

cyt.: "... - wszystko w swoim czasie. nie możemy być wszyscy jednakowo rozwinięci. Jednakowo oswieceni. Trzeba przejść drogę. rozwijając sie wiecej dostajemy a tracimy na pewno to co powinnismy stracić. Materializm, zło, egoizm itd."

I to, nawiasem mówiąc, podtrzymuję.

Piszesz, że:

cyt.: "Dla katolików biblia jest słowem natchnionym przez Boga".

Zgadza się, z tym że:

1) Nie tylko dla katolików.
2) Katolicyzm Biblię uzupełnia jako źródło wiary tzw. "Świętą Tradycją". Nie zawsze zgodną z Biblią, co niektórym katolikom sprawia kłopot.

Poza tym więcej nie protestuję :)
Ostatnio zmieniony 01 sty 2010, 18:49 przez sigma, łącznie zmieniany 1 raz
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: sigma » 01 sty 2010, 18:48

Przywołam może jeszcze jedną z myśli Martina Luthera Kinga:

cyt.: "Zrób pierwszy krok w wierze. Nie musisz widzieć całej drogi. Po prostu zrób pierwszy krok."

http://pl.wikiquote.org/wiki/Martin_Luther_King

Człowiek chce mieć bardzo pewne oparcie, chce go znaleźć, szuka, coś znajduje. Sprawdza czy to pewne. Widzi że można znaleźć jakieś niepewne miejsca w tym oparciu. Wtedy może mieć pretensje że to oparcie nie jest absolutnie pewne.

To wszystko jest zgodne z naturą człowieka.

Ale ten pierwszy krok można zrobić wiedząc niewiele. Choćby na próbę...

A czy ten kto robi piąty, dziesiąty czy setny krok wie na pewno ? Też nie wie.

Tylko ci którzy w ogóle nie wyruszają w drogę twierdzą że wiedzą coś na pewno. Bo tak im nakładziono do głowy w dzieciństwie...

Ja ich nie będę naśladował. Wolę popełnić mnóstwo błędów ale na mojej drodze. Mam nadzieję że nie popełnię więcej niż do tej pory...

:) :) :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Zawiłości spirytyzmu

Postautor: vinitor » 01 sty 2010, 19:26

A w jaki sposób wyrazić ten pierwszy krok? Czy wystarczy myśl, gest, przeczytany werset, rozmowa o Bogu, o śmierci? Chcąc zrobić ten pierwszy, trzeba mieć jakieś bliższe rozeznanie kierunku i terenu, bowiem nie może tu być aluzji do "prowadził ślepy kulawego". Krok w wierze już na wstępie określa cel i co nam potrzeba do zrobienia w pełni świadomego kroku. Spirytyzm nie jest religią ale i tu też trzeba zdobywać się na jakieś decyzje. Jeżeli zorientuję się wcześniej, że przede mną jest pole minowe - zrezygnuję, aby mieć jeszcze możliwość na bardziej pewne przedsięwzięcie. Nieudane próby pasują bardziej dla młodych i niedoświadczonych.
.......................................................
" Rzeka prawdy płynie korytem błędów."
Rabindranath Tagore
Awatar użytkownika
vinitor
 
Posty: 577
Rejestracja: 25 gru 2009, 07:58

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 2 gości