autor: lapicaroda » 01 kwie 2010, 12:29
Witam ponownie...
Temat miesiąca toto nie jest z pewnością już dawno, ale nie znalazłam podobnego, a nie wiedziałam i gdzie założyć nowy-chyba warto, żebym o tym wspomniała, ukierunkowana ostatnio na duchowy rozwój, właściwie przez przypadek odbyłam sesję z pismem automatycznym. Ktoś mi radził to odnośnie komunikacji z jakimikolwiek duchami, które nie dawałyby mi spokoju, ale sesja w sumie niczego nie wyjaśniła, choć przyznam, że znów się pojawia ten sam motyw co przy ostatnich paru kontaktach.
Skopiuję najlepiej post, który tam zamieściłam.
Wczoraj około godziny 23.30, stwierdziłam, że pora spróbować pisma automatycznego, zamgla mi to radziła, ale także później poparła to osoba, która wspiera mnie jakoś od zeszłego tygodnia w pogmatwanych, duchowych kwestiach. Usiadłam, i trzymając w dłoniach krzyż, który zawsze noszę na szyi i z którym się nie rozstaję (chociaż nie jest on dla mnie jakimś religijnym artefaktem, raczej mam wrażenie, że gnieździ się w nim moja skumulowana energia, przez to że mam go zawsze przy sobie) zmówiłam kilkakrotnie w myślach mniej więcej taką modlitwę Proszę cię Boże, pozwól teraz przemówić Duchom, które chciałyby przemówić i proszę mojego duchowego opiekuna, aby miał pieczę nad tym, by były to dusze przyjazne
Poczułam impuls, żeby złapać za długopis, próbowałam się skupić na pochyłym piśmie, o którym wspominała zamgla, ale ręka zaczęła mi pisać po jakiejś przypadkowej okładce zeszytu, która była pod ręka, takim nerwowym, drukowanym pismem. Teraz nawet nie mogę się tego doczytać, więc postanowiłam siłą oderwać rękę i chwycić jakąś inną kartkę. Dziwnie się czułam, ale spróbowałam włączyć w to swoją świadomość i napisałam tym samym pismem pytanie ''KIM JESTEŚ? JAK MOGĘ CI POMÓC? ''
I tu wyłączyła mi się świadomość,chociaż musiałam zadawać jakieś pytania, bo niektóre części wyglądają jak odpowiedzi.
Szkoda, że nie mogę tego zeskanować ani sfotografować, bo to oddałoby charakter pisma. W każdym razie, przepiszę teraz to - łącznie z błędami, których trochę jest...
Najpierw pojawił się w ogóle jakiś silny impuls - taka wizja pozostałości żydowskiego cmentarza, o którym już wspominałam. Czuję w ogóle od kilku miesięcy, odkąd usłyszałam o tym od wykładowcy od wiedzy o kulturze, silny impuls, żeby pomagać tam w pracach renowacyjnych, które nam kiedyś proponowano. I przekaz:
''musisz jedna(Chyba ''jednak'') tam się udać
nigdy nie przypuszczano że to będzie tak szybko następujące po sobie kolejne dni niosły jedynie żałość
wy nic nie chcecie pamiętać ale jesteś kimś komu można zaufać i mógłby się zająć chodzi tylko o pamięć
Tu jest jakaś przerwa, chyba musiałam zadać pytanie o inny byt
pomogą ci uwierz nie bój się on nie chce tego samego twój przyjaciel tak powiedział on jest z innego
nie patrz tak
nic nie ma tam zrób to jutro nie patrz
Przerwa, inna strona
dalej dalej nie chcę ci tego wypominać ale jesteś osobą która wierzy we wszystko co przekaże się nielicznychfaktycznie coś obchodzi daj skończyć
Następna strona
nie rozumiesz nic czasem
prosisz o konkretne ale o co prosisz czego chcesz
nie nie jestem
jestem na drodze tam świat się z tyka (rany, ''z tyka''!)z piekłem musze ale musze mówić ci o tym wszystkim bo ty jena w tej miejscu wiez jak to się działo dzieje( chyba nerwy , bo tu jest bardzo dużo błędów)czujesz i można ufać
Następna strona, litery się powiększają, są większe i poszarpane. Strona zeszytu była kiedyś wcześniej już zapisywana.A słowa widnieją na wolnej przestrzeni
nie rozglądać się tak!!!!!!!!!!!
koniec masz rację lerant dziś już nie będzie rozmawiać hah
Tutaj wypadł mi długopis z ręki. Tzn. cały przekaz byłam świadoma, ale mniej więcej tak, jak jest się świadomym podczas śnienia. Jesteś w swoim ciele, patrzysz ze swojej perspektywy, niby możesz działać, ale świat wokół ciebie przesuwa się jak film i właściwie dzieje się poza tobą.
Z nerwów zaczęłam pisać swoje imię, ale wyszło mi trzema różnymi charakterami pisma. Nagle charakter zmienił mi się na pionowe, ale bardzo poszarpane pismo, z arkadowym ''n'' i bardzo ostrymi zakończeniami. I spod ręki wyszedł mi podpis tym samym pismem ''Lerant'' (?)
Nie, wiem, co o tym sądzić, może posunęłam się o krok za daleko, może nie powinnam, ale modliłam się w każdym razie, żeby sobie ten byt poszedł. Czułam jego obecność i że mi przekazuje jakiś bełkot, starałam się nie zwracać uwagi, wyczułam, że to się zbliża do mnie, ale pomodliłam się do opiekuna (?) żeby dał spokój i zniknął. Potem, koło północy, leżąc w łóżku, czułam, że ktoś mi przesyła pozytywną energię, były też dreszcze takie dziwne, ale już żadnego kontaktu.
Pogubiłam się...