Nie jest to myślenie magiczne. Myślenie magiczne polega na nieuzasadnionym przekonaniu, że z jednej rzeczy wyniknie druga, mimo że nie ma żadnego powodu, aby tak uważać.
Tutaj widzimy pewne stałe tendencje zwyżkowe lub spadkowe i pewne proporcje między badanymi. Są to dane, które w przeciwieństwie do myślenia magicznego, pozwalają na dokonywanie uprawnionych przewidywań co do przyszłości. I to przewidywań, które nakładają się na ludzkie wybory.
Można powiedzieć w skrócie na podstawie niektórych tabel: przyszłość zawarta jest już w przeszłości (jeśli trzymać się tezy o determinizmie).
Krzysztoff pisze:Czy chciałbyś powiedzieć , że jak przekonasz tysiąc osób do niepicia - to automatycznie kolejnych tysiąc zacznie pić ? (bo tak chce wielki statystyk ?

)
Właśnie w świetle tych statystyk można domniemywać, że przekonać można by kogoś tylko pozornie - jego wybór musi dopasować się do pewnej ilości... chociaż... trudne pytanie
Krzysztoff pisze:Co te statystyki tak naprawdę pokazują ? Że jest stała liczba pijących studentów - KTÓRZY NIE CHCĄ podejmować decyzji o nie piciu - po prostu te zwyczaje są stałe.
Otóż nie do końca, bo to nie są ci sami studenci. Zauważ, że dane nie dotyczą dwóch - trzech lat, ale dłuższego okresu (chyba, że założyć, iż badani byli wyłącznie tzw. wieczni studenci, co roku ci sami - absurd).
To samo dotyczy gwałtów - chyba nie zakładasz, że statystyka policyjna co roku obejmuje tych samych gwałcicieli, którzy podejmują decyzję, że kogoś zgwałcą. Myślę, że to byłoby niemożliwe nawet w kraju, w którym policja prawie nic nie robi. Tu ewidentnie widać, że co roku wymieniają się ludzie, którzy mają wypełnić daną miarkę.
Krzysztoff pisze:Spirytystycznie - można by powiedzieć że te wykresy udowadniają to co mówią Duchy , że moralność ludzkości i jej kondycja zmienia się bardzo, bardzo wolno, to że nie widzisz rok do roku spadku np. zabójstw, samobójstw - to właśnie oznacza , jednak przy obserwacji trendów 20, 50 , 100 letnich można by pewnie zobaczyć że w pewnych obszarach dokonuje się powolny postęp (tak mniemam)
Tak, rzeczywiście widzimy pewien progres (chociaż w przypadku kryzysu ekonomicznego może czasowo pojawić się regres, np. w odniesieniu do samobójstw czy alkoholizmu) w dłuższej skali. I to jest pocieszające.
No a co z tymi proporcjami dot. samobójców? Czy wielki statystyk nie macza tu swoich paluchów?

Przypomniało mi się takie powiedzonko, zdaje się, że pojawiało się kiedyś w kontekście Stanu Wojennego

:
"- Czy musiało do tego dojść?
- Skoro doszło, to znaczy, że musiało

"