Tak się składa, że w swoim burzliwym życiu miałem kilka zbiegów okoliczności które każą mi wierzyć, że nie były to zbiegi okoliczności.
1) Poprosiłem Lucyfera by usunął z mego pola nauczycielkę tak, że będę mógł wybronić się na wyższą ocenę niż tamta zamierzała mi dać. Następnego dnia szanowna pani prof. zleciała ze schodów pod moje nogi. Założyłem, że duszek okruszek potraktował mnie poważnie.
2) Ponieważ duszek okruszek był dla mnie miły zdecydowałem się zawrzeć z nim pewien układ. W trakcie pertraktacji opuściłem z premedytacją wątek jego kolacji i wtedy on załatwił mi tego mojego kotka.
3) Kiedy odbierałem w nocy lekcję pokory od duszka okruszka mój kuzyn zaczął mnie pewnego dnia wyśmiewać. Stał ode mnie metr dalej odwrócony przodem jak to w rozmowie. Nagle syknął i krzyknął że coś go użarło w plecy. Podniósł koszulkę i odwrócił się do mnie bym mu powiedział co on tam ma? Miał takie same równoległe krwawe linie jak ja

Oczywiście zwiał choć twierdził że w duchy nie wierzy.
4) W nocy po latach serfowałem po okultystycznej stronie i moją uwagę przykuło dwóch poniżających się gości (akurat słuchałem głośnej muzyki). Żonę w drugim pokoju obudziły śmiechy dwójki gości - przy czym jeden śmiał się tak, że ciarki jej przeszły po plecach. Zaczęła się skradać do drzwi by zobaczyć kto do mnie wpadł po północy? Okazało się, że jestem sam i nie mam pojęcia z kim tak dobrze się bawiłem przed chwilą

5) Kiedy spotkałem moją przyszłą żonę była narzeczoną jakiegoś lekarza. Zacząłem jej wypierać w nocy w trakcie wizualizacji tego gościa. Oczywiście wyparłem go całkowicie

Po latach powiedziała, że nie potrafiła zasnąć choć była bardzo zmęczona bo cały czas myślała tylko o mnie i o tym że tamten to nie ten właściwy.
6) i parę innych od drugiej strony

Więc ten kot po prostu wtedy zmarł?
