Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: Bresson » 21 sty 2017, 13:02

Witam. Jak to jest z mnichami buddyjskimi, którzy jeszcze za życia decydują się opuścić swoje ciała i poddają swego ducha wędrówce. Wiadomo, że cykl życia i śmierci jest lekcją. Każde życie w tym materialnym świecie musi się kiedyś skończyć, ale jak to jest w ich przypadku skoro duch jest w pewnym "zawieszeniu"? Słyszałem nawet o ciałach, które pozornie wyglądają na martwe, ale tli się w nich życie mimo tego że duch opuścił je dawno temu. Czy ich duch traktowany jest jak samobójca czy może zostać ponownie wcielony?
Awatar użytkownika
Bresson
 
Posty: 25
Rejestracja: 18 sty 2017, 18:17

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: danut » 21 sty 2017, 15:37

Mnisi, czy jogini wchodząc w transy powodują spowolnienie procesów życiowych, nie raz aż takie do granicy śmierci. Ich duch nie znajduje się wtedy w zawieszeniu, w zawieszeniu jest "siła" napędzająca ich ciało. W tym stanie nie potrzebują oni np. paliwa, nie są głodni, spragnieni, nie obserwują otoczenia i nie zajmują się doczesnymi sprawami, nie odbierają ich, nie czują np. bólu i nie skupiają się nad nimi. Często to pozwala też przeżyć ludziom ekstremalne warunki, w których by się oni znaleźli, jest odłączenie się i przerwanie interakcji otoczenie - ciało, ale duch ma nadal nad nim nadzór i łączność i odezwie się w razie potrzeby. Osoby. które doświadczyły amputacji kończyn odbierają nadal sygnały, czucia i bólu tej utraconej kończyny, ich mózgi je rejestrują pomimo iż ona sama uległa zniszczeniu, wyeliminowaniu, spaleniu. Świadczy to o działaniu ich ducha znajdującego się poza ciałem i dostarczaniu przez niego informacji do danego obszaru. W przypadkach transu o jakim piszesz usypiany jest jednak organ analityczny do tych sygnałów - mózg. A duch przechodzi do obserwacji z góry i innych obszarów złożonej rzeczywistości. W tym stanie naszej duszy może ona podróżować po innych liniach czasu, znaleźć się w przeszłości i przyszłości, znaleźć się i poobserwować inne rzeczywistości i może tam nawet oddziaływać na nie. Może być wzięta za ducha :D Nie ma czegoś takiego jak ponowne wcielenia się, bo to co było, jest i będzie nawet już jest. On w tym swoim stanie zobaczy nawet swoje inne ciało oddalone od naszej linii czasowej o sporą odległość. To wszystko już jest i nie można tego przerwać. Żadne ziarno nie zostaje zasiewane do ponownego wzrostu i życia z naszego tu położenia "Z prochu powstaje i w proch się obraca", rozsiewa się je poza czasem z innego miejsca, z innej rzeczywistości tak by wyemitowało się ono w rożnych czasoprzestrzeniach i stamtąd widziane było na raz.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: Nikita » 21 sty 2017, 17:37

Mnisi buddyjscy sa jakby na koncu sciezki reinkarnacyjnej...dlatego latwo im nie porzywiazywac sie do rzezcy doczesnych i wchodzic w gleboka medytacje....Nie kazdy czlowiek moze wejsc w Taki stan medytacyjny,. Umysl musi byc na to gotowy i cwiczony ....takze ci, ktorzy to potrafia sa naprawde juz starymi duszami, ktopre szykuja sie juz do wyzwolenia sie z tego materialnego swiata. Zainteresowanie rozwojem duchowym i powazne podejscie do praktyki duchowej nie jest jeszcze tak czeste. Tylko stare dusze, ktore przeszly juz rozliczne wcielenia i przerobily wiele lekcji sa na to gotowe.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: danut » 21 sty 2017, 17:52

Do tego wszystkiego nie dochodzi się na początku drogi, porównywalnie do ścieżki życia, nie wtedy, gdy podejmujesz decyzję wejścia na szczyt bardzo wysokiej góry w bardzo trudnym terenie, a wtedy gdyś już pokonał człowieku wiele trudności podczas tej drogi i nie zawróciłeś, nie upadłeś, a idziesz nią dalej.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: Kris » 21 sty 2017, 19:18

Z tego co do mnie dociera to są na końcu, tylko należało by się zastanowić którego jej końca, jak i wielu innych na tej samej drodze.
A nie zastanawia Was dlaczego macie delikatnie mówiąc tak odmienne zdanie na w sumie podobne zagadnienia?
Czyżby zaistniał jakiś powód złego humoru?
Ktoś odpowie?
Nie ma rzeczy nie możliwych, poza tym wszystko jest możliwe.
Kris
 
Posty: 740
Rejestracja: 05 cze 2011, 06:52

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: danut » 21 sty 2017, 19:23

Kris pisze:Z tego co do mnie dociera to są na końcu, tylko należało by się zastanowić którego jej końca, jak i wielu innych na tej samej drodze.
A nie zastanawia Was dlaczego macie delikatnie mówiąc tak odmienne zdanie na w sumie podobne zagadnienia?
Czyżby zaistniał jakiś powód złego humoru?
Ktoś odpowie?



Nie wiem o jakim i czyim złym humorze piszesz, a uwaga o końcach jest słuszna, bo to wszystko nie zachodzi jak po linii czasu odtąd - dotąd nie w ten sposób pojmuję nieskończoność, nie idzie się po żadnej linie.
Symbolem nieskończoności jest odwrócona ósemka, wszystko trwa i podlega wymianom. Zresztą napisałam o tym wyżej i wcześniej pisałam wiele razy.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: OneNight » 21 sty 2017, 19:25

danut pisze:Mnisi, czy jogini wchodząc w transy powodują spowolnienie procesów życiowych, nie raz aż takie do granicy śmierci. Ich duch nie znajduje się wtedy w zawieszeniu, w zawieszeniu jest "siła" napędzająca ich ciało. W tym stanie nie potrzebują oni np. paliwa, nie są głodni, spragnieni, nie obserwują otoczenia i nie zajmują się doczesnymi sprawami, nie odbierają ich, nie czują np. bólu i nie skupiają się nad nimi. Często to pozwala też przeżyć ludziom ekstremalne warunki, w których by się oni znaleźli, jest odłączenie się i przerwanie interakcji otoczenie - ciało, ale duch ma nadal nad nim nadzór i łączność i odezwie się w razie potrzeby. Osoby. które doświadczyły amputacji kończyn odbierają nadal sygnały, czucia i bólu tej utraconej kończyny, ich mózgi je rejestrują pomimo iż ona sama uległa zniszczeniu, wyeliminowaniu, spaleniu. Świadczy to o działaniu ich ducha znajdującego się poza ciałem i dostarczaniu przez niego informacji do danego obszaru. W przypadkach transu o jakim piszesz usypiany jest jednak organ analityczny do tych sygnałów - mózg. A duch przechodzi do obserwacji z góry i innych obszarów złożonej rzeczywistości. W tym stanie naszej duszy może ona podróżować po innych liniach czasu, znaleźć się w przeszłości i przyszłości, znaleźć się i poobserwować inne rzeczywistości i może tam nawet oddziaływać na nie. Może być wzięta za ducha :D Nie ma czegoś takiego jak ponowne wcielenia się, bo to co było, jest i będzie nawet już jest. On w tym swoim stanie zobaczy nawet swoje inne ciało oddalone od naszej linii czasowej o sporą odległość. To wszystko już jest i nie można tego przerwać. Żadne ziarno nie zostaje zasiewane do ponownego wzrostu i życia z naszego tu położenia "Z prochu powstaje i w proch się obraca", rozsiewa się je poza czasem z innego miejsca, z innej rzeczywistości tak by wyemitowało się ono w rożnych czasoprzestrzeniach i stamtąd widziane było na raz.



Przeprowadzono raz pewien eksperyment. Posadzono człowieka na krześle, a jego ręce na blacie. Założono mu gogle wirtualnej rzeczywistości. Dalej znajdował się manekin z kamerą na czole, która wysyłała obraz do tych gogli. Głaskano w takim samym tempie i czasid tęce uczestnika i manekina tak, aby uczestnik uznał ręke manekina za swoją. Po kilku minutach uderzono młotkiem w ręke manekina, a uczestnik poczuł ból. Jaka tam znowu dusza...
Awatar użytkownika
OneNight
 
Posty: 2768
Rejestracja: 09 lip 2015, 13:38

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: danut » 21 sty 2017, 19:31

OneNight pisze:
danut pisze:Mnisi, czy jogini wchodząc w transy powodują spowolnienie procesów życiowych, nie raz aż takie do granicy śmierci. Ich duch nie znajduje się wtedy w zawieszeniu, w zawieszeniu jest "siła" napędzająca ich ciało. W tym stanie nie potrzebują oni np. paliwa, nie są głodni, spragnieni, nie obserwują otoczenia i nie zajmują się doczesnymi sprawami, nie odbierają ich, nie czują np. bólu i nie skupiają się nad nimi. Często to pozwala też przeżyć ludziom ekstremalne warunki, w których by się oni znaleźli, jest odłączenie się i przerwanie interakcji otoczenie - ciało, ale duch ma nadal nad nim nadzór i łączność i odezwie się w razie potrzeby. Osoby. które doświadczyły amputacji kończyn odbierają nadal sygnały, czucia i bólu tej utraconej kończyny, ich mózgi je rejestrują pomimo iż ona sama uległa zniszczeniu, wyeliminowaniu, spaleniu. Świadczy to o działaniu ich ducha znajdującego się poza ciałem i dostarczaniu przez niego informacji do danego obszaru. W przypadkach transu o jakim piszesz usypiany jest jednak organ analityczny do tych sygnałów - mózg. A duch przechodzi do obserwacji z góry i innych obszarów złożonej rzeczywistości. W tym stanie naszej duszy może ona podróżować po innych liniach czasu, znaleźć się w przeszłości i przyszłości, znaleźć się i poobserwować inne rzeczywistości i może tam nawet oddziaływać na nie. Może być wzięta za ducha :D Nie ma czegoś takiego jak ponowne wcielenia się, bo to co było, jest i będzie nawet już jest. On w tym swoim stanie zobaczy nawet swoje inne ciało oddalone od naszej linii czasowej o sporą odległość. To wszystko już jest i nie można tego przerwać. Żadne ziarno nie zostaje zasiewane do ponownego wzrostu i życia z naszego tu położenia "Z prochu powstaje i w proch się obraca", rozsiewa się je poza czasem z innego miejsca, z innej rzeczywistości tak by wyemitowało się ono w rożnych czasoprzestrzeniach i stamtąd widziane było na raz.



Przeprowadzono raz pewien eksperyment. Posadzono człowieka na krześle, a jego ręce na blacie. Założono mu gogle wirtualnej rzeczywistości. Dalej znajdował się manekin z kamerą na czole, która wysyłała obraz do tych gogli. Głaskano w takim samym tempie i czasid tęce uczestnika i manekina tak, aby uczestnik uznał ręke manekina za swoją. Po kilku minutach uderzono młotkiem w ręke manekina, a uczestnik poczuł ból. Jaka tam znowu dusza...


No to świetny przykład doświadczenia podałeś na poparcie tego o czym piszę :D Zastanawiałeś się nad nim i po co przy nim ta wirtualna rzeczywistość i podłączenie się do niej? Tak! Jesteśmy podłączeni do innej rzeczywistości, w niej znajduje się nasza dusza i ten operator wirtualnych rzeczywistości. :) I wszystko zależy od tego, z która z nich się zidentyfikuje dana świadomość i na której skupi swoją uwagę.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: danut » 21 sty 2017, 19:47

OneNight - w oparciu o te same zasady struktur rzeczywistości i ich tworzenia się oraz odbioru możliwe jest wprowadzenie duszy w rzeczywistości całkowicie iluzyjne, zakłamane, zagubić się jej w nich, przejąć cudzą pod swoje panowanie i zawirusować ją jej podstępnie.
danut
 
Posty: 6761
Rejestracja: 27 paź 2015, 09:27

Re: Mnisi buddyjscy opuszczajacy swoje ciała

Postautor: OneNight » 21 sty 2017, 22:23

Nie wiem o co chodzi z tą wirtualną rzeczywistością, choć zajmuje się nią około 2 lata. Uczestnik poczuł ból, bo jego mózg przyjął ręke manekina za swoją i wygenerował ból. W przypadku uciętej ręki, mózg nadal jest przyzwyczajony, że ta ręka tam była.
Awatar użytkownika
OneNight
 
Posty: 2768
Rejestracja: 09 lip 2015, 13:38

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości