Przeczytalam na forum feministycznym w niemieckim jezyku niesamowity wpis. Chcialabym sie z wami nim podzielic bo wywarl na mnie wielkie wrazenie. Jedna kobieta na imie Stella opisuje swoje zycie: zaczyna chorowac na chroniczne zapalenia zatok szczekowych...ma bole neuralgiczne twarzy i pewnie szyji oraz spiecia miesni. Zyje z ciaglym bolem od lat. Rozpada sie szybko zwiazek z mezczyzna, z ktorym czula sie bardzo dobrze i wiedziala , ze to ten, bardzo go kochala. jednak w wyniku zrzadzen losu on wyjezdza do innego kraju i traca sie z oczu. Potem nawiazuja kontakt ale z powodu bolow ona nie chce sie spotkac. On spotyka nowa kobiete. Ona w tym czasie traci wszytsko co miala oraz jego takze. I dalej zyje z bolem. Poszla na regresje aby sie dowiedziec cos na temat swojej karmy. I dowiedztiala sie: zyla w Pn Anglii w ladnym domu. Jej maz czesto byl w podrozach. Ona tego nie mogla zniesc i powiesila sie w stajni. W chwili smierci maz wchodzi do stajni i pyta co ona tma robi. Widzi jego twarz i jest to twarz mezzczny , ktory odszedlw tym zyciu. W tym momencie zaczyna czuc okropny bol...i byl to bol, ktory odczuwa juz od wielu lat....To wyszlo w trakcie regresji.
Jakos mnie to zastanowilo. Bo ja tez mam ciagle klopoty z szyja i karkiem , spiecia miesni i bole....i zycie dosc upierdliwe...wiec sobie mysle, ze moze kiedys popelnilam samobojstwo i teraz przyszlo za to zaplacic. Musze tez przyznac, ze czasami mysle o smierci bo juz nie moge tego zniesc....ale wiem, ze nie moge tego zrobic....I tak wszystko wroci....

