Witajcie
Mam pytanie do Was - jestem ciekawa jaka jest opinia spirytystów co do pewnego zjawiska które dość często występuje - mianowicie chodzi mi o to, że czasami ludzie, którzy stracili bliską osobę "odchodzą" niedługo po niej - jest nawet taki umowny okres, że dzieje się to mniej-więcej w okresie do roku po "stracie".
Nie chodzi mi tu o samobójstwo i nie ma tu znaczenia większego też wiek.
Ja znam trzy takie przypadki - a spacerując po cmentarzu też zwróciłam uwagę na daty śmierci np. małżonków i to też się potwierdza oczywiście nie zawsze, ale są takie przypadki. Niby taki zabobon - jak mówila moja prababcia (po smierci sąsiada) - Róża po niego przyszła (która zmarała 8 miesięcy wcześniej)- czyli starsi ludzie mieli swoją teorię.
A pytanie - czy duchy mogą mieć taki wpływ na żywych, mieć taką wolę i fizyczny wpływ na człowieka - czy to poprostu z rozpaczy - ktoś umiera (np. na nerki) a ktoś inny ma większą wolę życia i radzi sobie z "żałobą" lepiej?

