agnieszkag pisze:Od pewnego czasu znowu masakrycznie cierpie.
Jestem zmeczona....juz nie mam sily tu byc.
Dzisiaj od rana cos mi sie tluklo w glowie...reiki,reiki...
Pomyslalam,ze moze medytacja reiki przyniesie ulge choc na kwadrans....
Studiujac temat , znalazlam piekny opis, ze reiki to filozofia zycia plynaca z milosci.
Zgadzam sie z tym, znalazlam piekna muzyke do medytacji, pomyslalam, ze moze moglabym sie nauczyc robic healing.
No i akurat pojawil sie w moim biurze ktos wtajemniczony w reiki i powiedzial,zebym sie w to nie bawila, bo on widzial, ze to dziala, ale nigdy nie wiadomo,jaka sila za tym stoi.
Mowie...stary, licza sie intencje, jezeli masz dobre intencje, to chyba nie sciagasz Zla...
On jednak przestrzegl mnie przed tym i polecil tzw. Uwielbienia, modlitwy bezposrednio do Jezusa.
Mam metlik w glowie.
Ponowie pytanie....co zlego jest w reiki?
Skoro tu jesteś to znaczy że tak ma być - a skoro cierpisz to znaczy, że masz obowiązek szukać rozwiązania i swojej prywatnej drogi która może być np. przez reiki (cokolwiek to znaczy:) - masz po prostu odzyskać humor i chęć do działania i tyle.
W przeciwnym razie "polegniesz"!
Każdy kto przekracza "granicę" wie o tym, że ją przekracza a o tejże granicy mówi Ci Twoje sumienie - Tylko Twoje! Inni mają inne "granice".
