Byłem chory dlatego pisze dopiero teraz.
To, o czym piszesz, jest interesujące ale moim zdaniem nijak się ma do praktyki. Przede wszystkim nie chodzi o myśl samą w sobie, o jej treść i o intencję, ale o sposób wyrażania myśli i pełne uświadomienie sobie intencji, którymi się kierujemy. Nie uświadamiamy sobie w pełni treści naszego umysłu, z reguły znamy tylko w przybliżeniu 10% tego co on tworzy. Reszta tkwi w nieświadomości. W związku z tym, aby myśl, którą kierujemy do istot astralnych, była zgodna z nasza intencją musimy w jakiś sposób wpłynąć na tę jej część, której sobie nie uświadamiamy. Temu właśnie służy symbolika rytuału. Aby zobrazować to co chce powiedzieć posłużę się przykładem. Załóżmy że ktoś, kto przez 30 lat swojego życia wierzył w to, iż kontakt z duchami jest tożsamy z kontaktem z diabłem. Nagle wpada mu w ręce książka Kardeca, z której się dowiaduje, iż można także nawiązać kontakt z „duchami wyższymi”, stojącymi w zaświatowej hierarchii między bogiem a ludźmi. Naturalnie jeżeli taka osoba kierując się najszczerszą chęcią i będąc nieskazitelnie dobrą przystąpi do ewokacji ducha pomijając warstwę rytualną i odpowiednie przygotowanie (czyli sposób dzięki któremu wpłynie na utrwalany przez 30 lat program podświadomości) najprawdopodobniej przywoła jakiegoś demona. W konsekwencji stwierdzi, że spirytyzm jest szatańską sztuczką i pójdzie się pomodlić za dusze spirytystów. Możemy oczywiście uznać że bóg czy duchy wyższe opanowały do perfekcji telepatię i potrafią czytać nasze myśli i intencje, niemniej rzecz właśnie w tym, iż to nad naszymi myślami trzeba popracować. Na nic się nie zdadzą zdolności duchów jeśli przekazywana im wiadomości nie będzie zgodna z naszą wolą czy intencją. Co więcej z uwagi na niedoskonałość ludzkiej introspekcji sama intencja pozostaje ukryta w głębiach nieświadomości. Naturalnie możemy stwierdzić, iż bóg wie wszystko i wszystko może, ale wtedy dyskusja przerodziła by się w rozważania na temat źródła istnienia zła na świecie, a to by już chyba nie miało większego związku z omawianym tematem.
Jeżeli chodzi o magię, o którą pytałeś to nie wiem czy jest to odpowiednie miejsce na wyjaśnianie zasad jej działania. Generalnie poruszyłem kwestię magii ceremonialnej. W zasadzie można mechanizm jej działania sprowadzić do trzech przeplatających się wzajemnie praktyk czyli odpędzania, inwokacji i ewokacji. Od strony technicznej inwokacja jest niemalże tożsama z praktykami mediumizmu psychicznego, a ewokacja działa na podobnej zasadzie co mediumizm fizyczny. Jestem przekonany ze gdyby naukowcom udało się odkryć zasady działania zjawisk takich jak ektoplastia, materializacja, telekineza, czy zjawiska pisma automatycznego (w pełni automatycznego) to dzięki odkryciom tym można by było bliżej poznać ogólną zasadę działania magii ceremonialnej. Ma ona wiele wspólnego ze zjawiskami spirytystycznymi. Nie będę się zbytnio rozwodził nad tą kwestią. Mogę tylko polecić poszerzenie swoich poszukiwań o innych autorów, którzy pisali na temat spirytyzmu, np. Ochorowicza, Geleya, Richeta, Crookesa, a także polecam lekturę protokołów z seansów z naprawdę uzdolnionymi mediami takimi jak Modrzejewski, Home, Palladino, Slade, Cook etc. Kardec pisał ciekawie ale jeżeli spirytyzm ma uchodzić za naukę to zamiast uczyć się na pamięć księgi duchów może lepiej by było przyjąć naprawdę naukową metodologię? Byłaby to dość nietypowa gałąź nauki gdyby jej przedstawiciele podczas każdej polemiki zamiast przedstawiać solidne argumenty cytowali wybrane fragmenty dzieł kardeca. To zupełnie tak jakby farmakolodzy od XVI wieku zamiast robić badania powoływali się tylko na odkrycia Paracelsusa
Luperci,
Masz rację, nie można pozostawać obojętnym na wszechobecne zło tego świata
