Wszystko prócz Boga się zmienia, czyli ma swój początek, trwanie i koniec. Wierzę, że Dusze też mają swój początek, trwanie (z kilku poziomami istnienia) i koniec. Mówi się, że Dusze są nieśmiertelne, ale na końcu łączą się (stają się) Bogiem. Jakiś wiec ich koniec istnieje.
Ewangelia wg św. Jana rozdział 1: "1 Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. 2 Ono było na początku u Boga. 3 Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało."
Mitologia grecka: "Na początku był Chaos. Z Chaosu wyłonili się pierwsi bogowie: Uranos - Niebo i Gaja - Ziemia."
Mitologia sumeryjska: "Na początku istniał tylko chaos, nie było ziemi ani nieba. Praojciec Apsu i pramatka Tiamat mieszali swoje wody. Istniał także potężny doradca Mummu. Następnie narodzili się Lahamu i Lahmu oraz inni bogowie pierwszego pokolenia. Od nich wywodzili się Anszar i Kiszar, którzy stworzyli na swoje podobieństwo Anu. Od Anu pochodził Ea (Nudimmuda). Apsu był zaniepokojony poczynaniami nowego pokolenia bogów, którzy dążyli do rozdzielenia żywiołów i uporządkowania chaosu."
Mitologia chińska: "Na początku był chaos, który został zamknięty w gigantycznym jaju na okres 18 tysięcy lat, razem z mieszkającym i rosnącym tam Pangu. Obdarzone niezwykłą energią drobiny cząsteczek materii krążyły w nieładzie. Kiedy Pangu osiągnął wiek męski, niczym pisklę otworzył jajo, a ponieważ miał postać człowieka, dokonał tego za pomocą dłuta i topora, przy okazji wypuszczając w przestrzeń otaczającą go materię." ["Księga gór i mórz"]
I znowu mam przez was dylematy egzystencjonalne

Po co to wszystko? Jaki w tym cel? Jestem i za chwilę mnie nie będzie, po co więc jestem? czy to co robię ma jakikolwiek sens? czy warto jest żyć, skoro przed tobą miliardy ludzi istniało i po tobie miliardy będą istnieć?
Uff. Musiałam wyjrzeć przez okno. A tam piękne słońce, żółty łan zboża. A ja dziś idę na imprezę, bo mój syn ma 10 urodziny

Gdyby nie przyziemność nie byłoby sensu istnieć.