Ludzie cienie

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Ludzie cienie

Postautor: atalia » 15 kwie 2012, 08:32

Nie mogę oprzeć się wrazeniu,że sa to rozwazania stricte akademickie.Przypomina mi się tu pewna historyjka,którą gdzieś wyczytałam:
Pewnego razu uczeń zapytał swego mistrza zen:"Mistrzu,jak to jest z tym życiem po śmierci?"?"
Mistrz odparł :"Nie wiem".
"Jak to,jesteś mistrzem zen i nie wiesz?"
"Tak,ale nie martwym".
O szczegółach dowiemy się,gdy juz będziemy martwi. :P
Mnie osobiście wystarcza swiadomosć,że życie po smierci istnieje,a to,jakiej będe "tam"płci i inne tego typu drobiazgi to mało znaczące szczegóły.
Jeszcze jedna uwaga na temat dusz zabłąkanych,czyli tych ,które utknęły w nizszych sferach-wydaje się,że niemożnosć przebywania w domu duchowym jest już wystarczająco dotkliwą "karą'.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Ludzie cienie

Postautor: Zbyszek » 15 kwie 2012, 13:56

Na pytanie; Czy nasze życie jest zaplanowane czy nie? Można odpowiedzieć, dwuznacznie.
Masowo nasze życie, rozwój jako planety, państwa itp., jest planowane i tu bardzo mało mamy wpływu na to co się wydarzy. Wszystko jest analizowane i koordynowane w świecie wyższym. Indywidualnie, każda osoba ma wolny wybór i tylko od niej zależy jaka drogę wybierze. Dlatego ze
osoba, może być zawsze zastąpiona inna, która wykona dana misje. Tak było w przypadku Kardeca,
jak by on zboczył z drogi, były przygotowywane inne osoby do realizacji tego zadania. Planowanie Boskie zawsze dochodzi do skutku, i nie opiera się na jednostce tylko na całości.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Ludzie cienie

Postautor: atalia » 16 kwie 2012, 21:19

Przytoczę tu słowa Mistrza Nisargadatty:

"Co się dzieje z większością ludzi po śmierci?
To bedzie zależało od ich wyobrazen.Dla nich zarówno życie przed zgonem ciała,jak i życie po jego zgonie są złudzeniami.Ich sen bedzie trwał nadal"

Coraz bardziej skłaniam się ku poglądowi,że życie w świecie duchowym nie jest naszym ostatecznym celem,tzn.zarówno egzystencja ziemska, jak i życie po smierci ciałą fizycznego są tylko pewnymi etapami na drodze do ostatecznego wyzwolenia z pęt iluzji umysłu.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Ludzie cienie

Postautor: Luperci Faviani » 22 kwie 2012, 00:42

Ja mam tylko nadzieję, że moją własną śmierć zauważę od razu, a nie np. dopiero po 500 ziemskich latach :?
Luperci Faviani - życie jest niczym, wieczność jest wszystkim.
La certitude est une autre dimension de la croyance.
Awatar użytkownika
Luperci Faviani
 
Posty: 2412
Rejestracja: 22 lip 2008, 16:23
Lokalizacja: Polska

Re: Ludzie cienie

Postautor: atalia » 22 kwie 2012, 09:05

Ależ całkiem nie o to mi (a właściwie Mistrzowi Nisargadatcie)tu chodziło.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Ludzie cienie

Postautor: nianiaogg » 18 sty 2013, 00:06

To ja z innej beczki. Jestem nową osobą na forum i mniej więcej od 3 lat nie jestem już sceptyczna wobec zjawisk paranormalnych. A to jak sądzę z powodu człowieka cienia właśnie. Zalogowałam się tutaj, bo poszukuję odpowiedzi na to co właściwie mi się przydarzyło... Mam nadzieję, że może spotkam kogoś kto będzie wiedział? Historia przedstawia się następująco. Jako dziecko i nastolatka często doświadczałam dziwnego zjawiska. Poczucia, że jestem obserwowaną i widzenia cieni kątem oka. Oczywiście racjonalizowałam to od razu (na wszelki wypadek jednak odmawiałam w myślach modlitwę żeby uspokoić nerwy) Trzy lata temu poznałam pewnego człowieka, który będąc nastolatkiem bawił się w "wychodzenie z siebie". Nie wiem ile w tym prawdy ale podobno skończyło się to kiepsko. Egzorcyzmami i psychiatrykiem. Po części jestem skłonna w to uwierzyć - zostały mu blizny na plecach jak po spotkaniu z niedźwiedziem :/ Spotykaliśmy się jakieś pół roku gdy wydarzyło się coś co zachwiało totalnie moim światopoglądem na temat zjawisk paranormalnych... Mieszkałam wtedy w akademiku. Byłam sama w pokoju, godz. koło 2.00 w nocy i nie mogłam totalnie zasnąć. W pokoju było raczej szaro niż ciemno a to z powodu światła lamp ulicznych i żółtych zasłon w oknach. Kręciłam się po łóżku próbując zasnąć i nagle poczułam się obserwowana. Odwróciłam wzrok nad krawędź łóżka i dosłownie sparaliżowało mnie ze strachu... Zobaczyłam bardzo głęboki cień w pełnej krasie. Bezkształtny raczej, tylko wzrostem dorównujący człowiekowi słusznej postury. Czerń tego czegoś była tak głęboka, że skojarzyło mi się z miejsca z Nazgulem z filmu "Władca Pierścieni" :p Ale szczerze mówiąc nie było mi wtedy do śmiechu. To coś bowiem jakby telepatycznie zapytało o mojego znajomego a ja potwierdziłam również w myślach. Cień na moje potwierdzenie rzucił się z furią na mnie. Nie wiem co chciał osiągnąć, bo nie poczułam nic oprócz tego ogromu złości. W panice nakryłam głowę kołdrą, cień rzucał się jeszcze ze 3 razy ale coraz słabiej i zniknął...
Następnego dnia opowiedziałam tę historię mojemu znajomemu. Myślałam, że mnie wyśmieje albo zbagatelizuje sprawę ale nagle zrobił się śmiertelnie poważny. Powiedział, że zobaczy czy to nie jest przypadkiem jego koleżanka, która bawi się czarną magią. Kilka dni później powiedział, że nie muszę się już bać, bo związał ten cień ze sobą i nie będzie mnie już niepokoił. Powiedział też, że to coś jest bardzo stare i podąża za moją rodziną od lat. Że manipuluje zdarzeniami by spowodować jakąś tragedię i przedostać się na tę stronę...
Prawdę mówiąc nie uwierzyłam w to tłumaczenie. ale faktem jest, że zjawisk typu cienie w rogu pokoju już nie widuję, tym bardziej nie spotkałam już żadnej czarnej postaci. A odpowiedzi szukam, bo mam rocznego synka i raczej nie chcę, żeby coś takiego złożyło mu kiedyś wizytę...
nianiaogg
 
Posty: 3
Rejestracja: 17 sty 2013, 23:37

Re: Ludzie cienie

Postautor: juniperus » 23 sty 2013, 13:15

Obecność człowieka cienia w moim życiu jest dość powszechna. Wcześniej widziałam go kątem oka, jak przemykał obok, czasem stał gdzieś wśród krzewów w ogrodzie. Częstotliwość - około kilku razy dziennie. Niedawno jednak zaczął pojawiać się w domu. Nie ucieka, zawiesza się w powietrzu, obserwuje mnie, nie wydaje żadnych odgłosów. Wysokość - około 1,5, kolo-ciemny, kształt - bliżej nieokreślony, jakby rozmyta sylwetka człowieka, bez twarzy. Jest spokojny,nie domaga się niczego, nie hałasuje. Po prostu jest.
Jeśli chodzi o niższe duchy, nie zawsze przedstawiają się jako cień, czarna plama, czy postać o ciemnej barwie z niewyraźnymi rysami. Czasami mają kolor jasny, z wyraźnym kształtem człowieka, widoczną twarzą, tak jak duch blond-włosego chłopaka, który wielokrotnie mnie odwiedzał, zaglądając prze okno. Samowolnie nie wchodził do mojego domu. Zrobił to tylko raz na moje życzenie. Sprawiał wrażenie trochę frywolnego, ciekawskiego żartownisia, czasami jakby był niespełna rozumu, upośledzony. Biega dookoła domu w białej koszulce nie wiadomo dlaczego i zagląda w okna. Czasami wygląda to trochę komicznie.
Zastanawia mnie fakt, że duch mojego teścia ukazuje mi się w ciemnych kolorach. Uśmiecha się do mnie, ale ten uśmiech jest jakby pijacki, bez ciepła i serdeczności. No cóż, win to mu nie brakuje. Trochę tego nagromadził w życiu. Od alkoholu także nie stronił. Może właśnie dlatego od śmierci minęły 3 lata, a on ciągle tu krąży, jakby nie mógł znaleźć swojego miejsca...
Ostatnio zmieniony 23 sty 2013, 13:54 przez juniperus, łącznie zmieniany 1 raz
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Ludzie cienie

Postautor: juniperus » 23 sty 2013, 13:52

nianiaogg pisze: Poczucia, że jestem obserwowaną i widzenia cieni kątem oka. Oczywiście racjonalizowałam to od razu (na wszelki wypadek jednak odmawiałam w myślach modlitwę żeby uspokoić nerwy)

Prawdopodobnie to duch niski odwiedzał Cię. Dzieci mają doskonalszą zdolność widzenia i wyczuwania duchów niż dorośli. Modląc się nieświadomie odprawiałaś ducha od siebie. Jest to dobra metoda. Sama stosuję ją, co pozwala mi się pozbyć duchów przynajmniej na jakiś czas.
nianiaogg pisze:
To coś bowiem jakby telepatycznie zapytało o mojego znajomego a ja potwierdziłam również w myślach. Cień na moje potwierdzenie rzucił się z furią na mnie. Nie wiem co chciał osiągnąć, bo nie poczułam nic oprócz tego ogromu złości.
Najważniejsze to nie bać się takich duchów. Nasz strach duch odbiera jako powód do dumy, ponieważ to jest jego celem. Jeżeli nie damy mu tej satysfakcji, najczęściej odchodzi. Trudno jednak opanować strach, zwłaszcza gdy ma się do czynienia z czymś takim pierwszy raz. Z czasem można tego się nauczyć. Mówię na podstawie własnego doświadczenia. Do tego potrzebna jest jednak wiedza, by zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje. Gdy wiemy, co może oznaczać taka niespodziewana wizyta, łatwiej jest opanować strach.

nianiaogg pisze:
Kilka dni później powiedział, że nie muszę się już bać, bo związał ten cień ze sobą i nie będzie mnie już niepokoił. Powiedział też, że to coś jest bardzo stare i podąża za moją rodziną od lat. Że manipuluje zdarzeniami by spowodować jakąś tragedię i przedostać się na tę stronę...

Ciekawe tłumaczenie. Nie neguję tego, ponieważ takie rzeczy się zdarzają. Czasami duch jest tak przywiązany do swojego majątku, lub rzeczy materialnych, posiadanych za życia na ziemi, że po śmierci ciała nie potrafi od nich się uwolnić. Innym razem chęć powrócenia wynikać może z chęci zemsty. Nie wiadomo tak na prawdę, czym kierował się ten duch. Powodów może być mnóstwo i często nie sposób do tego dojść . W moim życiu również obecne są różne duchy i jak dotąd nie znalazłam odpowiedzi, czego chcą.

.
nianiaogg pisze: A odpowiedzi szukam, bo mam rocznego synka i raczej nie chcę, żeby coś takiego złożyło mu kiedyś wizytę...
Zarówno w Twoim, jak i Twojego dziecka przypadku pomóc może modlitwa. Każdy z nas ma swojego ducha Opiekuna. Nie każdy ma tego świadomość, gdyż jego rady często odbierane są przez nas jako własne sumienie. Zadaniem Twojego Opiekuna jest czuwanie nad Tobą i stawienie się z pomocą na każde Twoje zawołanie. W takich sytuacjach, jakie Ci się przydarzyły warto zwrócić się do Opiekuna z prośbą o pomoc, tj. by przepędził tamtego ducha, tak, by więcej Cię nie nękał. O pomoc nad swoim dzieckiem poproś Opiekuna dziecka. Na pewno pomogą. Ja często korzystam z pomocy mojego, a i dla mojego 4-letniego synka również udaje się ściągnąć łaskę. Z Opiekunem nie rozmawia się przez recytację znanych modlitw, ale przez wypowiadanie próśb, podziękowań własnymi słowami, tak od serca. Nie trzeba robić tego głośno. Jak zauważyłaś z duchami można komunikować się myślą. Jest to sposób czytelny i dla Ciebie i dla nich. Im częściej będziesz nawiązywać kontakt z duchami dobrymi (tu Opiekunami) tym masz większą szansę powodzenia w pozbyciu się duchów gorszych (zwanych niskimi). Obecność przy człowieku duchów dobrych "odpędza" duchy niskie.
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Re: Ludzie cienie

Postautor: nianiaogg » 23 sty 2013, 14:29

Serdeczne dziękuję! Właśnie tego było mi trzeba :) Jak tylko mój Maluch podrośnie to go nauczę, że na wszelkie nocne strachy dobrze jest się pomodlić... Bez wchodzenia w szczegóły jednak i z nadzieją, że go to ominie. Jeszcze raz bardzo dziękuję :)
nianiaogg
 
Posty: 3
Rejestracja: 17 sty 2013, 23:37

Re: Ludzie cienie

Postautor: juniperus » 23 sty 2013, 14:41

Cieszę się, że mogłam pomóc :)
Izabela
GG: 42074662


Ulecieć do góry na skrzydłach...
Awatar użytkownika
juniperus
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 852
Rejestracja: 03 sty 2013, 11:50
Lokalizacja: łódzkie

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość