Być może desperacko oczekuje kontaktu i z tego powodu zaczął kombinować z narkotykami- by "osiągnąć trans narkotyczny" w którym niby będzie mu łatwiej.
Nie będzie nad sobą panował i coś się może "dzięki" temu stać. Ale jak widać- nie warto, lepiej lecieć zakładem Pascala i być bardziej zachowawczym. Mają się pojawić to się pojawią, a jak nie, to nie można zakłądać, że z tego powodu "tamten" świat nie istnieje.
niskie duchy mają do nas dostęp tylko z powodu naszych niedoskonałości, pospolicie zwanych "grzechem", to taka "ropiejąca rana" która przyciąga różne niskie duchy.
Oj tak, te 'grzechy' dość ciekawie się jawią w chwili próby opętania. Są jak szczeliny w niewidzialnej i nieprzenikalnej tarczy... i nie mówię, że mniej szkodzą rozproszone małe szczelinki, niż kilka ogromnych. Chyba nawet nie jestem ciekaw różnic.
Najlepszą ochroną jest modlitwa i... takie wewnętrzne poddanie się Bogu. Bzdurą jest "zaperzać" się na Boga z powodu naszych "grzechów". Klęknąć i przeprosić, a nie zastanawiać się, czy może inna droga byłaby lepsza. Nie zapominać o swoich winach, ale też nie zadręczać się nimi. Robić co trzeba najlepiej jak się umie i nie powtarzać dawnych błędów. Dawny "grzech" traci na wartości, gdy za drugim razem oprzemy się pokusie... w ten sposób możemy się oczyszczać nawet w ramach jednej inkarnacji i zapewniam Was- jakby się zastanowić, to wszyscy to robimy, poczynając od rzucania palenia w charakterze trywialnego przykładu
