Błagam o pomoc!!!

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: Nikita » 07 wrz 2012, 10:31

Ja wierze, ze sny moga byc bardzo wymowne...czeswto tak mam, ze jak sie cos ma dziac to sni mi sie cos dziwnego...Moje sny mowia mi wiele o moim zyciu...i co sie wydarza. Zmarli czesto sie snia...i chca nam cos przekazac...nie nalezy tego zbywac...
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: Hilary » 11 wrz 2012, 20:07

A może to dlatego, że codziennie się za ten spokój modle...

W najspokojniejszym sielankowym, krytym strzechą domu śpi dwoje ludzi. Jeden człowiek się modli, drugi nie. Choć spali obok siebie, mieli tak samo rozwinięte zdolności mediumiczne etc. to jednak jeden spał lepiej od drugiego. Dlaczego?
Ponieważ jeden z nich się modlił. I nieistotne jest, czy się modlił o spokojny sen, czy też "urodzajny deszcz" cytując piosenkę. Modlitwa zawsze daje nam spokój i siłę, a im szczersza i "lepsza" (o wyższe wartości), tym więcej daje nam siły. W rezultacie wcale nie musimy na to patrzeć w kategoriach "w domu jest jakoś przyjemniej, odkąd się modlę", ale również "jakoś lepiej się czuję, odkąd się modlę". Jedno idzie z drugim :)

w trakcie zwiedzania katedry, ktoś dmuchnął mi w ucho i popchnął dość silnie, choć nie stał przy mnie żaden człowiek...

A kiedy to było względem codziennych modlitw? Przed momentem w którym uczyniłaś modlitwę czymś codziennym, czy też już po?
Jak się czułaś w katedrze? Było Ci słabo, nieprzyjemnie jakoś? Mam na myśli tak odczucia przed, jak i po zdarzeniu.

ciekawe "złudzenia optyczne"

Masz na myśli(...)?
Patrzyłaś się na twarze, a one zmieniały się? Czy też widziałaś coś w rodzaju barwnego światła dookoła postaci, lub przedmiotu?

Jeśli chodzi o "pogodzenie z losem" i brak strachu, a więcej ciekawości... moim zdaniem to jest bardzo dobra wiadomość. Strach pociąga za sobą nieprzyjemne wydarzenia, jak i zmienia nasze postrzeganie na negatywne. Zobaczymy w ciemności to, co "chcemy" zobaczyć, większość z ludzi żyje w ciągłym strachu, niepewności... dlatego widzą w ciemności dziwne i straszne rzeczy. Wystarczy jednak mieć spokój w duszy, by ujrzeć w ciemności... ciemność, lub coś pozytywnego. Tak samo postrzegamy wszystko inne, jednak to ciemność daje nam największe pole do popisu w najkrótszym czasie.
Myśl pozytywnie, nawet czyrak na rzyci jest dobrem! //Wszak nic, ale to absolutnie nic nie dzieje się bez przyczyny... nawet takie bzdury mają swoje bzdurne powody by zaistnieć ;)

Nigdy nie skorzystałam z Waszego zaproszenia na spotkanie i raczej nie skorzystam, choć wydajecie się być bardzo sympatyczni . Nie chce się po prostu rozwijać w tym kierunku, bo z tym co mam obecnie było mi wystarczająco ciężko się ułożyć.

To, co teraz powiem jest moim doświadczeniem sprzed dwóch lat.
Pewna ówcześnie koleżanka, aktualnie przyjaciółka miała problem. Nie wiedziała dlaczego, ale zgłosiła się z tym do mnie, zaczęła mówić prosto z mostu co się dzieje, chociaż ledwie się znaliśmy.
Opowiedziała, że przychodzą Duchy, powiedziała jakie, jak to się zaczęło, że tego nie rozumie... sprawa była o tyle nieprzyjemna, że zdarzało jej się poczuć Ducha, a potem przy zachowaniu pełnej świadomości- stracić władzę nad ciałem na środku przejścia dla pieszych, lub co gorsza- dzikiego przejścia przez tory. Nieufne ze mnie bydle, jednak czułem i widziałem, że mówi prawdę. Swoimi prywatnymi technikami nauczyłem ją to kontrolować na tyle, że nie ma mowy o czymś więcej ze strony Ducha złośliwego, jak po prostu (przepraszam za wyrażenie, brak mi lepszego) upierdliwość.
Mam nadzieję, że Cię nie nastraszyłem, taka sytuacja to coś nieczęstego (znam tylko dwa takie przypadki) i podałem to wyłącznie jako poparcie mojej tezy... czy chcesz tego, czy nie- jedziesz "samochodem". Nie wiesz jak on dokładnie działa. Kiedyś machałaś rękami, zmieniałaś biegi, naciskałaś przypadkowo pedały, kręciłaś kierownicą nie wiedząc co robisz i wpadałaś w poślizgi, skakałaś po krawężniku etc. Teraz już jesteś spokojna, ale nic nie robisz. Z jednej strony nie zrywasz przyczepności, z drugiej- nie panujesz nad sytuacją, nie pogarszasz jej, ale jesteś bierna. Może warto byłoby nauczyć się prowadzić auto w którym już jesteś i zatrzymać je, lub omijać nieprzyjemne wertepy?
To taki aż zanadto obrazowy przykład mojego prywatnego poglądu w tej kwestii. Myślę, że by cokolwiek z tym zrobić (w tym "wygasić" zdolności mediumiczne)- trzeba to najpierw zrozumieć choć w części. Poza wszystkim sprawowanie nad tym jakiejkolwiek kontroli pozwoliłoby Ci nie tylko "spokojniej żyć", ale również pomóc wielu osobom, które (po tej, czy tamtej stronie kurtyny śmierci) wsparcia potrzebują.
No, ale jest to tylko i wyłącznie moje zdanie, ktoś inny może mieć inny pogląd, jak i doświadczenia wskazujące na to, że panowanie nad mediumizmem jest niemożliwe. NIE WYKLUCZAM! W materii panowania nad mediumizmem nie wiem, czy jest wystarczająco dużo dowodów, by stwierdzić, że jest, lub nie jest to możliwe.

jak mogę się upewnić, że to duch a nie moja wyobraźnia? Bo nie umiem tego jeszcze rozpoznać w sytuacjach nocno - sennych , a nie chciałabym niepotrzebnie nikogo fatygować, a to mógł być przecież tylko sen...
Sen jest dość łatwo zidentyfikować, choć jedna anomalia z wymienionych jest dla mnie informacją, że nie mam do czynienia z rzeczywistością:
-moje dłonie wyglądają... dziwnie- z zasady we śnie dłonie są inne niż w rzeczywistości
-zatykam nos i próbuję wciągnąć przez niego powietrze- we śnie nie ma z tym problemów
-"bawię się w supermana", czyli po prostu latanie, lewitacja, telekineza, zmiana kształtów przedmiotów samą myślą
-zadanie sobie pytania "skąd się tu wziąłem". We śnie zwykle się nie budzimy w ramach początku snu, następnie nie jemy w nim śniadania... tylko natychmiast trafiamy w środek akcji.
To takie moje prywatne metody, ale każdy ma pewnie swoje (o ile bywa, że "budzi" się świadomie w śnie). A jeśli chodzi o zasypianie, to jest coś takiego jak hipnagogi (tudzież 'omamy hipnagogiczne'), czyli coś absolutnie normalnego, choć zabawnego. Widzisz, słyszysz, czujesz... dziwne rzeczy, od gwizdu czajnika, przez dzwonek do drzwi, aż po miłą kobietę (lub też mężczyznę, jak kto woli ;) ). Wszystko to ma na celu albo zatracić naszą świadomość we śnie, albo rozbudzić. Ataki są i takie i takie, a cel jeden- ochronić "głębsze" poziomy przed świadomym dotarciem do nich. By dokonać OOBE trzeba przeczekać spokojnie hipnagogi (o ile się pojawią, nie zawsze są), a mało kto się nie zacznie wybudzać słysząc czajnik, telefon, dzwonek do drzwi, albo krzyki "policja, otwierać! Wiemy, że udostępniałeś bandyto napisy do filmów!".
Na określenie, czy coś było hipnagogiem, czy nie chyba nie ma metody, trzeba stosować przybliżenia- jeśli mysląc o gwiżdżącym czajniku nagle go usłyszymy, to najpewniej wcześniej mieliśmy do czynienia z hipnagogiem. A jeśli nie? To dalej nic nie wiemy :)

Przepraszam za elaborat... i jeszcze dodam jedną rzecz. Nie wiem jak Koleżanki i Koledzy z forum traktują kwestię OOBE, jednak na wszelki wypadek przypominam, że Kardec w "Niebo i piekło" potwierdza mimochodem możliwość eksploracji i oddziaływania na rzeczywistość na zasadzie odpowiadającej OOBE, lub wyjściu do astrala (to nie to samo). W razie wątpliwości służę cytatem :)
Hilary
 

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: Paweł2 » 11 wrz 2012, 23:26

Hilary,

Ja nie mam zdolności mediumicznych, jednak również potrzebuję pomocy bo od 2 tyg doszedłem do punktu ekstremalnego. Chciałbym wyrobić / stworzyć w sobie zdolności mediumiczne do kontaktu z swoim duchem opiekunem tak aby był mi w stanie pomóc. Interesuje mnie psychografia. Narazie dokonałem jednej próby trzymając długopis w ręku i mówiąc pisz... Oczywiście nic się nie wydarzyło. Możliwe że brzmi to trochę komicznie, to co piszę ale mój przypadek nie wiele ma wspólnego z komedią.

Z racji tego że ludzie nie są mi w stanie pomóc a doszedłem do punktu w którym muszę decydować co dalej z życiem robić. Niestety są pewne kwestie które mi tego wyboru nie pozwalają dokonać.

Jedno co jest pewne to to że w życiu się pogubiłem w to wszystko przez miłość, z jednej strony potrafi być piękna a z drugiej strony potrafi być extremalnie nie bezpieczna. Tak, dobrze czytacie - miłość potrafi zniszczyć całe życie ale to temat rzeka w moim przypadku.

Ile to razy sobie mówię - gdybym miał tą wiedzę ileś lat temu to... wszystko było by idealnie - wręcz pięknie - nie popełniłbym żadnych błędów i możliwe że teraz byłbym człowiekiem bardzo szczęśliwym.

Potrzebuję odpowiedzi na kilka pytań - jeżeli nie otrzymam tych odpowiedzi to prawdopodobnie wykończę się psychicznie, nie wiem ile jeszcze wytrzymam ale czuję że już nie długo. Potrzebuję instrukcji, aby wrócić na właściwy tor, informacji co wybrać, co robić, jak coś naprawić a co zmienić. Ludzie nie są mi w stanie pomóc dlatego potrzebuję pomocy z drugiej strony.

Nie chciałbym być medium w normalnym tego słowa znaczeniu gdyż nie czuję abym potrafił z tym żyć. Chciałbym natomiast mieć możliwość kontaktu w "swoim imieniu".

Czasem sobie myślę że gdyby "zaświaty" były mi w stanie pomóc to wszystko naprawić/wrócić na właściwy tor lub nawet odzyskać pewną osobę - w zamian byłbym w stanie zrobić wszystko. Naprawdę!.

Czasu niestety cofnąć nie można, ale ponoć można wszystko zacząć od nowa. Ja niestety mam ten problem że nie potrafię zacząć od nowa, potrzebuję tego pchnięcia w właściwym kierunku, pomysłu co robić dalej, jak to robić etc.

A kto jest mi w stanie w tym pomóc jak nie opiekun przewodnik? Tylko jak to zrobić?
Paweł2
 
Posty: 64
Rejestracja: 20 lis 2010, 02:38

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: 000Lukas000 » 12 wrz 2012, 07:41

Pawle, przede wszystkim musisz podać informację, co się stało jak i kiedy, wszystko co może być istotne.
Trudno jest komuś coś poradzić gdy nic się o sytuacji nie wie, to trochę jak wróżenie z fusów. No chyba że już mówiłeś, w takim razie przyjdzie mi patrzyć się wstecz.

Hilary, jedna mała rzecz, medialności nie da się wygasić bo jest częścią organizmu, ale da się ją kontrolować.
A co do OOBE to po prostu Somnambulizm.
Poznacie ich po zasadach prawdziwego miłosierdzia, które będą głosić i wcielać w życie; poznacie ich po liczbie osób strapionych, którym przyniosą pocieszenie; poznacie ich po miłości do bliźniego, wyrzeczeniach, bezinteresowności;

Ew. Wg. Spirytyzmu
Awatar użytkownika
000Lukas000
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1687
Rejestracja: 13 kwie 2011, 11:54
Lokalizacja: Bielsko Biała

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: Łukasz » 12 wrz 2012, 22:17

Przerażona,
w czasie snów można uzyskać wiele informacji, tyle że w formie symbolicznej. Nawet jeżeli będziesz miała wrażenie że jest to sen świadomy, to informacje zdobyte podczas niego traktuj jako wizualne przedstawienie uzdrawiania podświadomości. Duchy przejawiają swoją obecność w różny sposób, choć warto pamiętać że umysł również potrafi spłatać figle osobie której strach towarzyszy od rana aż do wieczora ;)
Módl się za dusze potrzebujące pomocy, a twoje problemy z pewnością się skończą.

Paweł2
Przewodnik z pewnością Ci towarzyszy od chwili narodzin aż do śmierci. Co do pragnienia otrzymania odpowiedzi na ważne dla siebie pytania, to dopisz sobie je do listy celów których chciałbyś osiągnąć w życiu. Odciążysz nieco swoją psychikę. Co do wyrobienia sobie zdolności mediumicznych - przede wszystkim żyj własnym życiem, a spirytyzm potraktuj wyłącznie jako hobby, jako coś co wypełni jakąś przestrzeń czasu wolnego, zamiast np. ślęczenia przed tv.
Jeżeli w twoim mieście znajdzie się nieco więcej osób zainteresowanych tą doktryną, to z czasem wszystko się wyklaruje. Nie spiesz się, pośpiech wyłącznie przysparza kłopoty. Zamiast z opiekunem duchowym możesz skontaktować się z jakimś duchem-obsesorem a twoje obecne życie stanie się udręką. Z bezpiecznych technik rozwijania medialności polecam modlitwę - poproś Boga przede wszystkim o spokój ducha, byś mógł podejmować rozsądne decyzje.
Warto zaakceptować utratę jakiejś znajomości - toksyczne związki wykańczają obydwie strony.

Pozdrawiam :)
Łukasz
 
Posty: 18
Rejestracja: 01 kwie 2011, 09:14
Lokalizacja: Kielce

Re: Błagam o pomoc!!!

Postautor: Hilary » 14 wrz 2012, 22:52

No, internet powrócił i warunki dyskusji zaczynają być... humanitarne ;)

@Pawle, na wstępie chciałbym Cię ostrzec. Z jednej strony nie chcesz wyrabiać w sobie mediumizmu (moim zdaniem po prostu odkrywać w sobie tej zdolności, którą masz płycej lub głębiej skrytą jak każda istota żyjąca), a z drugiej planujesz to zrobić. Jest w tym pewna sprzeczność, prawda?
Moim zdaniem łatwiej jest się nauczyć "chwytać" gardę kiedy w Twoim kierunku leci pięść, niż potem ten ruch porzucić... to trochę tak, jakbyś rehabilitował sparaliżowaną rękę z zamiarem użycia jej tylko raz- błąd. Ciężko jest trzymać rękę bezwładnie, jeśli już masz nad nią kontrolę. Takie trzymanie jest również wyrazem kontroli i nie różni się niczym od używania jej do innych celów.
W rezultacie- dobrze się zastanów, czy chcesz to robić. Nie twierdzę, że mediumizm jest prosty, albo trudny... stwierdzam tylko, że trudno jest całe życie utrzymywać rękę w zwisie.

Nie mam pojęcia o tym co dokładnie się wydarzyło, toteż trudno mi coś dokładnie doradzić. Jest jednak Opiekun, który doskonale wie.
Podejrzewam, że miałem kiedyś w swoim życiu podobne wydarzenie, ponieważ również uważam, że miłość (a ona jest odpowiedzialna) potrafi niszczyć kochającego... dzieje się tak wtedy, gdy nie jest to jedyne uczucie. W moim przypadku była też samotność i to ona de facto niszczyła- odpowiedzialność kazała wziąć się w garść, a samotność wiadomo... dlaczego o tym wspominam? Ponieważ wtedy mój Opiekun uratował mi skórę przed moim własnym batem niekonsekwencji. Nie był to jednak przekaz "namacalny". Nie było głosu, pisania, ani niczego tak materialnego. Spojrzałem się w miejsce w którym jak sądzę- w danej chwili się unosił... i zacząłem rozmawiać.
Czym jest modlitwa? Niczym innym jak rozmową! Nie uważam modlitw deklamowanych za gorsze od tych wypowiadanych własnymi słowami, jednak myślę, że łatwiej jest nam przekazać myśl przekazując właśnie ją jako główną treść... w rezultacie mamy rozmowę. Nie słyszysz odpowiedzi? Ale ona nadchodzi... Trzeba zacząć słuchać, by usłyszeć. I nie będzie to coś, co wyda Ci się głosem "materialnym", ani najpewniej myśl, która pojawi się agresywnie, jakby Opiekun dokonał incepcji. Poczujesz to "w sercu".
Domyślam się jednak, że w ciężkiej chwili życia chciałbyś zobaczyć coś, co będzie dowodem na niematerialną część świata, na to, że życie po śmierci istnieje, toteż i doczesność ma sens. Uznać coś za logiczne to jedno, a zobaczyć to drugie i doskonale to rozumiem... jeśli się mylę co do powodu, dla którego wolisz mediumizm od modlitwy, to przepraszam i proszę o zwrócenie uwagi. Myślę jednak, że mam rację, ponieważ ludzie wbrew pozorom są podobni, a i pewnie wielu tu obecnych (z pewnością ja) coś takiego przechodziło. I wiesz, co? Więcej mi daje poczucie ogromnej miłości, gdy medytuję, niż rozczytywanie bazgrołów Świętej Pamięci znajomego. Więcej mi dało poczucie myśli w sobie, jako odpowiedzi na modlitwę, niż ujrzenie czegoś takiego na kartce. Spadające przedmioty z szafek mogą być dowodem, ale nie są tym czego pragniemy. Kiedy się pomodlisz całym sobą- masz szansę na poczucie tego, o co chodzi. Poczuć treść, a nie formę.
W rezultacie- zalecam Ci szczerą i głęboką modlitwę. Zapewniam, że pomoże bardziej i da więcej odpowiedzi, niż przekaz mediumiczny... poza wszystkim tak chyba łatwiej jest się skomunikować. Nie patrz na zegarek, nie myśl o kolacji... ani też nie zadręczaj się sytuacją. Mamy talent do gnębienia siebie tym co złe- spróbuj myśleć tylko o tym, że całkowicie oddajesz się w ręce Boga. Nie musi to oznaczać pójścia do zakonu, po prostu "oddaję się Tobie, Boże- zrobię wszystko co w mojej mocy by być dobrym człowiekiem"- to też oddanie!
Myślę, że to da Ci więcej, taka "modlitwa bez granic" codziennego zabiegania. Z pewnością nie zaszkodzi, a próba bycia medium "na kwadrans", lub też "tylko dla swojego Opiekuna" jest moim zdaniem trudna w realizacji. Wykorzystaj tę medialność, którą już masz, a która Ci nie utrudnia życia, jak się boisz w przypadku innych- modlitwę.
Zachęcam do próby... tak czy siak ja się za Ciebie pomodlę, trzymaj się!

A jednak jeszcze kilka zdań, by tasiemiec był długi jak to u mnie zwykł bywać...
Nic nie jest przypadkowe, wszystko co nas dotyka nie tylko miało się wydarzyć, ale na dodatek ma znaczenie później. Mam trochę takich wspomnień, które żyją we mnie do tej pory i choć przez pół roku nawet przyjaciółki jako "osobniki płci żeńskiej" miały ze mną ciężko, aktualnie rozważam to w kategoriach "było fajnie, minęło... dostałem baty na które kiedyś sobie zasłużyłem, a teraz trzeba żyć dalej... i to najlepiej jak umiem, nic mi nie da stanie w miejscu".
Minie... tydzień, dwa, miesiąc... ale minie. A potem będziesz wspominać bez bólu.
Pamiętaj, kochać się nie przestaje. Możesz kochać już "po prostu" a nie jak mężczyzna kobietę, przykryć to bólem, żalem, nawet złością... ale nie przestaniesz kochać. Nie przykrywaj więc miłości tym co złe, a po prostu powiedz w duchu "żyje się dalej, miewaj się dobrze" i krocz ścieżką miłości. Tak, to brzmi bardzo ideologicznie, ale jest to do zrobienia!
I jest mi świetnie od kiedy zacząłem tak robić... bo o to chodzi by kochać każdego! A jak już kogoś kochasz, a nie możecie być razem- nie niszcz tego co dobre. Niech sobie miłość będzie, ale inna. Uśrednijmy do określenia jej "przyjacielską", choć wolałbym to nazwać słowami które kieruję do takich kobiet z przeszłości: "dobrze do Ciebie". Po prostu, nie trzeba się widywać, ani rozmawiać, jeśli któraś strona ma problem ze złapaniem dystansu do przeszłości, gdy widzi tę osobę... ale życzyć sobie dobrze! Wtedy nie okłamujemy siebie, a i lekko nam na duchu, bo czynimy dobrze :)

@Lukas, przepraszam, może źle się wyraziłem... wyżej troszeczkę lepiej chyba to sformułowałem. Poprzez wygaszenie miałem na myśli coś w rodzaju blokowania tej zdolności. Umiem mówić, zapytany o coś- odpowiem... ale mogę równie dobrze zawrzeć buzię na kłódkę i jak ktoś się mnie o coś pytać to napiąć się w odruchu podjęcia konwersacji... ale milczeć dalej.
A co do OOBE... zgadzam się po części. Somnambulizm to coś, co bez wątpienia często ma miejsce. Czy wyklucza to jednak OOBE?
W "Niebie i piekle" wydanym w 2009 roku (nie wiem, czy były inne wydania, na wszelki wypadek podaję) pojawiło się kilka fragmentów z dawnego Przeglądu Spirytystycznego.
Cytując fragment artykułu "Studium Duchów osób żyjących" z marca 1860 roku:
Doktor Vignal- członek tytularny Paryskiego Towarzystwa Studiów Spirytystycznych, zgłosił się do eksperymentu z wywołaniem Ducha osoby żyjącej. Do seansu doszło trzeciego lutego 1860 roku.
Wywołany Duch doktora potwierdził swoją tożsamość oraz dokładnie określił swój stan w czasie eksperymentu. Ponieważ musiał pokonać drogę z Souilly do Paryża, jeden z prowadzących eksperyment uprzejmie zaproponował mu - jak człowiekowi - krzesło. Duch odparł, że wcale nie jest zmęczony oraz że stoi po prawej stronie medium.

//Przepisywałem z książki, przepraszam za ewentualną literówkę i krótki fragment, ale uciążliwość przeklepywania jest oczywista ;) Jakby co- strona 482.
Dowodziłoby to istnienia zjawiska OOBE, a późniejszy opis pokrywa się z opisami tego zjawiska z czasów współczesnych, jak i o wiele dawniejszych, choćby z Tybetu.
Hilary
 

Poprzednia

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości