Duchowość i cielesność

Miejsce, w którym można zadać każde pytanie dotyczące spirytyzmu, świata Duchów, reinkarnacji, sensu życia, praw kierujących naszym światem, Boga.

Duchowość i cielesność

Postautor: Xsenia » 25 kwie 2014, 22:20

Krzysiu się pośpieszył i zamknął mi wątek :D Może i dobrze, bo temat który chciałabym rozwinąć jest trochę inny. Dlatego otwieram nowy temat. Mam nadzieję, że się wypowiecie. :)
Na początek przytoczę słowa Pabla o które mi chodzi:
Pablo diaz pisze: Wiedza to my sami nasza wyższa duchowa natura, niestety z braku cnoty i pokory sami sobie jesteśmy wrogiem, gdybyśmy tylko umieli wstrzymać walkę z własnym JA to ujarzmilibyśmy zwierzęce EGO żyjące z chwilowych pustych wrażeń. Chcąc korzystać z drogi mądrości i wiedzy powinniśmy zamilknąć i stłumić wszelakie objawy naszego EGO. Drogę tą nazwałbym drogą do duchowości czyli zrozumieniem wszechrzeczy. Pokora, poświęcenie, wyrozumiałość czyli wszystko ,co stanowi piękno moralne otworzy nam nasze JA, przez co myśleć będziemy nie materią a duszą .Im więcej rozmyślań, medytacji im dalej i szerzej wzrok będzie nasz sięgał, w ten myśl materialna ustąpi duchowej. Droga ta jest nie łatwa, ale prawdziwa prowadząca w prostym kierunku do piękna moralnego, miłości i zrozumienia wspólnego. Malutki kroczek po kroczku z wielką cierpliwością należałoby zrobić by każdy tę drogę odnalazł, a odnajdując ją powiadam wam od serca i szczerze ,rozmowy szersze, głębsze, w pokorze i zrozumieniu Ducha zakwitłyby na stałe.


Pablo nie odmiennie jestem ci wdzięczna za te słowa, ponieważ zbyt często jestem przy ziemi, a twoje słowa przypominają mi o moim pierwiastku duchowym.
Ale...
Wiem, i zdaję sobie doskonale sprawę, że jest to forum spirytystyczne, czyli nakierowane na ducha. Ale bardzo często czytam tutaj w różnych postach różnych osób by zwalczać swoje instynkty, by zwalczać swoje potrzeby fizjologiczne, by zwalczać swoją cielesność. Cięgle przewijają się pytania o popędy cielesne, o to jakie to grzeszne i wypaczone. I ciągle kołata mi się po głowie pytanie: czy wy w tym pędzie do rozwoju duszy, do tej metafizyki, nie zapominacie o tym, że żyjecie tu i teraz, i w tym ciele? że macie też ziemskie, zwyczajne obowiązki względem własnego ciała?
Powiem teraz z lekką przesadą, ale czasem się zastanawiam, czy za chwilę nie będę musiała przepraszać, że jem, piję, wydalam i oddycham. Pablo piszesz, że by skorzystać z drogi mądrości i wiedzy powinniśmy zamilknąć i stłumić wszelkie objawy naszego EGO. Nie zgadzam się z tym totalnie. Po pierwsze, gdyby Bóg chciał byśmy się nie rozmawiali i nie dyskutowali to nie dał by nam ust. Gdyby Bóg chciał byśmy byli więcej duchowi, to nie uzależniał by naszego życia od instynktów.
Nasze życie cielesne zależy od instynktów, więc dlaczego tak usilnie chcecie je zwalczać i głosicie, że zwierzęce instynkty trzeba w sobie zniszczyć?
Często mówi się, by "nie zachowywać się jak zwierzę", obrazą śmiertelną jest nazwanie kogoś świnią, modliszką. A to właśnie zwierzęta nie maja takich uczuć jak chciwość, zazdrość, pogoń za dobrami, nie zabijają dla zysku. Przyroda ma bardzo jasne i przejrzyste zasady. To człowiek wszystko komplikuje.
Pablo piszesz by stłumić wszelkie objawy naszego EGO.
Trochę wiedzy:
EGO - "jedna ze struktur osobowości. Często rozumiane w znaczeniu ja jednostki ludzkiej.[...] Według Freuda" ja jest zorganizowanym zbiorem wyobrażeń o sobie, o swoich zasadach moralnych, sposobach postępowania" [Wikipedia]

EGO to my, EGO tworzy wszystko co i jak myślisz, twoje wnioski, twoje zasady. Dzięki EGO działasz na bodźce zewnętrzne w taki, a nie inny sposób. Gdybyś nie miał EGO, to nie byłoby CIEBIE, więc dlaczego mamy tłumić siebie? EGO w większości dyskusji ma negatywne zabarwienie, dlaczego? Bo tylko to co duchowe może być dobre? Czy cielesność nie może być dobra? Czy naprawdę wszystko co cielesne trzeba zwalczać, tłumić, wstydzić się i może jeszcze przepraszać za nie?
Gdzie w tym wszystkim jest równowaga? Równowaga pomiędzy ciałem i duchem?
Rozumiem, że trzeba się rozwijać duchowo. Spirytyzm, jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się sprawami ducha i zaspakaja nasze potrzeby duchowe. Jasne jest, że potrzeby ciała zaspakajamy gdzie indziej. Ale czy tutaj, na tym forum, musimy aż tak bardzo umniejszać ważność i niszczyć naszą cielesność?

Oczywiście całkiem czym innym jest PRZEROST EGO, czyli posiadanie tzw. "SUPEREGO". To stawianie się ponad innymi, co jak wiadomo jest złe. Ale tutaj chciałabym porozmawiać o EGO, a nie o SUPEREGO.

A co wy na ten temat myślicie?

Dodam jeszcze na koniec: Duchem będziecie zawsze, ciałem tylko przez krótki czas.
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Pablo diaz » 25 kwie 2014, 23:57

Nie zrozumiałaś Xseniu moich myśli .Dobrze. rozumiem najwidoczniej nie jesteś przebudzona duchowo lub nie obeznana w literaturze spirytystycznej.Na początek więc proponuję zagłębić się w stronnice tego skromnego dziełka http://www.rivail.pl/index.php/sklep/du ... czegoly.Jeśli nie znajdziesz tu odpowiedzi ,to spróbuję inaczej przebudzić twą duszę.Choć tak na prawdę nie odemnie to zależy.
Ostatnio zmieniony 26 kwie 2014, 09:25 przez Pablo diaz, łącznie zmieniany 1 raz
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Xsenia » 26 kwie 2014, 00:25

No właśnie chciałabym zrozumieć. :) Prawdopodobnie masz rację pisząc, że nie jestem "przebudzona duchowo". Jak już gdzieś pisałam, jestem spirytystycznym dzieckiem, które tylko zadaje pytania :) Proszę o wyrozumiałość.
Dziełka, które mi podesłałeś, nie są lekturą dla mnie łatwą, którą można przeczytać w dwa dni. Czytam dość dużo, czytam dość szybko (150 stron to dla mnie 1,5 godziny czytania). A "Księgę duchów" zgłębiam już jakiś czas. Każde pytanie, każda odpowiedź, każdy akapit muszę przemyśleć i rozważyć. Pomijam tu totalnie brak czasu i na przeczytanie, i na rozważania, a naprawdę nie chciałabym robić tego pobieżnie.
Natomiast po lekturze forum ciągle nasuwają mi się pytania. Dlatego pytam. Jeśli mam przestać wystarczy powiedzieć.

Ja rozumiem, że w swoim rozwoju duchowym dążymy do bycia duchem wyższym, czyli takim, który nie jest związany z materią w ogóle. Ale to Bóg stworzył nasze dusze i to Bóg stworzył nasze ciała. Dlaczego mam przepraszać i się wstydzić, że moje ciało potrzebuje i reaguje tak, a nie inaczej? Dlaczego mam niszczyć w sobie instynkty, skoro Bóg mi je dał, bym przetrwała w TYM świecie? Nie piszę tu o złych nawykach. To jest całkiem inna bajka. Piszę tu o instynkcie macierzyńskim, instynkcie samoobrony i instynkcie przetrwania. Uważam też, że instynkty pomagają nam wykonywać zadania, które dostaliśmy tu na ziemi. Dlaczego więc instynkty są czymś tak bardzo złym?
Jeśli moje przemyślenia są błędne, to proszę wytłumaczcie mi to i wyprostujcie, a nie odsyłajcie do lektur. :(
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Pablo diaz » 26 kwie 2014, 07:27

Coś nie wyszło z zamieszczonym linkiem dziełko ktróym chciałem się podzielić to -Chwile medytacji -Divaldo Franco- http://www.rivail.pl/index.php/sklep/du ... -szczegoly ,przepraszam.Napiszę troszkę o wiedzy i o uduchowieniu ,a są to dwa odrębne tematy. Po przeczytaniu lektur spirytystycznych (i tu radziłbym o wielki spokój ducha przy czytaniu ,analizując zdanie po zdaniu)wejdziemy w posiadanie wiadomości ,które będą niezbędne do prowadzenia dysusji.Z posiadaną zdobytą wiedzą będziemy mogli spokojnie podejmować dyskusje i będą to z pewnością dyskusje na poziomie,bo jasną sprawą jest ,że nie ,,można,,poznać matematematyki nie znając cyfr.(czyli WIEDZA lub raczej jej brak w naszym akurat przypadku jest barierą w obopólnym nie zrozumieniu się )Odrębną rzeczą jest stan uduchowienia,stan ten nazwałbym fazą głębokiej wrażliwości,osoby uduchowione oprócz myśli materialnej posiadają szerszy zakres widzenia tak zwaną myśl duchową z wnętrza siebie (podświadomości),co np. mi osobiście służy do rozmowy z moim opiekunem.U osób wrazliwych np;media i przebudzonych duchowo charakterystycznym jest sposób dyskusji,a mianowicie delikatność,pokora,cierpliwość,czułość,miłosierdzie ten blask wnętrza duszy który daje sie wyczuć.W takim klimacie moi drodzy przyjaciele dyskusja przechodzi na wyższy,a wręcz bardzo wysoki poziom do którego dobrze rozumowana doktryna spirytystyczna inspiruje.Podsumowując;wiedza i miłosierdzie szansą na wspólny,przy tym własny rozwój duchowy.Rozwój który decyduje o naszym przyszłym losie ,ale o tym innym razem.
Sercem Ewangelii jest miłość,a duchem spirytyzmu miłosierdzie.
Awatar użytkownika
Pablo diaz
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 1550
Rejestracja: 09 kwie 2012, 10:20
Lokalizacja: kołobrzeg

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Zbyszek » 26 kwie 2014, 13:05

Bardzo ciekawy temat Xsena, zaczelas i masz bardzo dużo racji. Nasz rozwój duchowy nie polega na zostawieniu wszystkiego co jest materialne, gdyż jest to nie racjonalne. Znajdujemy się tutaj na ziemi, by zyc, i rozwijac się, przez to jestesmy zwiazani z materia, gdyż ona pomaga osiagnac nasz cel. Należy tylko to wszystko kontrolować, kontrolować nasze uczucia, nie doprowadzać się do nałogów lub fanatyzmu. Nie wspomnę już o byciu dobra osoba i nauczeniu się życia w grupie, co dużo ludzi nie potrafi. Na przykład, nie jest tez niczym złym, próbowanie szczęścia na loterii, dopóki nie przerodzi się to w nałóg. /Odpowiedz brata duchowego/
Poruszony problem wyzbycia się instynktów zwierzęcych, jest normalna, ścieżką jaka pokonujemy. Instynkt, powoli jest zastąpiony intuicja i inteligencja, co zbliża nas do stanu duchowego.
Nasze przebudzenie duchowe jest wolne i od razu wszystkiego nie zrozumiemy, dlatego musimy uzbroić się w cierpliwość i być wyrozumiałym dla drugiego, jeżeli nie podziela naszych myśli.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Nikita » 26 kwie 2014, 15:30

Xeniu chyba nikt nie mowil aby sie wyzbyc ciala i cielesnosci....to wszystko jest naturalne i nie trzeba tego tlumic...z tlumienia to tylko jakies psychozy moga powstac...czego mielismy w historii kosciola duzo... Trzeba kochac zycie, swoje cialo itd ale zarazem miec swiadomsoc przemijalnosci wszystkiego i nadrzednosci celu...bo celem zycia jest rozwoj ducha...ale cialo jest wspanialym instrumentem do zdobywania wiedzy i doswiadczen...Ten proces moim zdaniem dzieje sie jakby samoistnie....bo jak to sie mowi gdy zaspokoisz cielesne potrzeby to obudza sie inne bardziej duchowe potrzeby....
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5352
Rejestracja: 03 maja 2010, 15:31

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Xsenia » 26 kwie 2014, 16:11

Pablo :) Chwilka medytacji, to jest akurat coś na co nie mam totalnie czasu i prawdopodobnie przez najbliższe 10 lat mieć nie będę. Bardzo chciałabym pomedytować, ale mogłabym to robić tylko w czasie mojego 5 godzinnego snu. Niestety sen na razie wygrywa.
Pablo piszesz, że powinnam zacząć od przeczytania dzieł spirytystycznych. Czy dyskusja o spirytyzmie może być prowadzona tylko i wyłącznie po przestudiowaniu lektur? Bo inaczej nie będzie na "odpowiednim" poziomie? :( Przykre to. Jeśli uważasz, że rozmowy ze mną nie są na "odpowiednim" poziomie i nie chcesz mi udzielać rad i wskazówek, to przecież nie będę cię zmuszać. Może odezwie się ktoś kto zniży się do mojego "niskiego" poziomu i wiedzy, i duchowości. Bardzo o to proszę.
Pablo diaz pisze:U osób wrazliwych np;media i przebudzonych duchowo charakterystycznym jest sposób dyskusji,a mianowicie delikatność,pokora,cierpliwość,czułość,miłosierdzie ten blask wnętrza duszy który daje sie wyczuć.

Bardzo bym chciała być taką osobą, ale to niemożliwe. Charakter mam wybuchowy, o czym się pewnie przekonałeś nie raz. Oczywiście, że próbuję z tym walczyć. Oczywiście, że staram się być lepsza. Przepraszam, że mi to nie wychodzi. Ale chciałabym byś wziął pod uwagę, że przez 9 lat byłam (wybaczcie słowo) gnojona psychicznie przez niby "najbliższe" osoby z mojego otoczenia. Ciągle jeszcze wychodzę z dołka, w który mnie te osoby wkopały. Jestem teraz silniejsza, bardziej przewidująca, i łatwiej dostrzegam kiedy ktoś próbuje mną manipulować. Te moje doświadczenie otwarło mi też oczy na naszą rzeczywistość. A nasza rzeczywistość jest taka, że jeśli okażesz słabość, to ludzie cię zniszczą [prawo natury: słaby ginie]. Uduchowienie w naszych czasach jest niestety brane za słabość. Jeszcze za mało czasu minęło od wojen (zresztą ciągle one się gdzieś toczą) by ludzkość przestała zwracać się w stronę materializmu, a zwróciła się w stronę duchowości. Nie wierzę, że stanie się to za moich czasów, ani za czasów moich synów, wnuków, czy prawnuków. Wolałabym więc rozwijać się duchowo przy jednoczesnej świadomości materializmu, jaki mnie otacza. Ty nawołujesz do rozwoju duchowego całkowicie odizolowanego od cielesności i materializmu. W moim przypadku niestety nie może być o tym mowa. A chciałabym rozwijać się duchowo już teraz, a nie czekać 10 lat aż dzieci mi dorosną i zaczną żyć samodzielnie.
Proszę nie miej mi moich przemyśleń za złe. Ja ci nic nie zarzucam. Jak pisałam wyżej bardzo się cieszę, że piszesz posty o tym o czym piszesz, bo to pokazuje mi , cel, do którego dążę, choć wiem, że dla mnie nieosiągalny w tym życiu i w tym czasie.
Zbyszek pisze:Nasz rozwój duchowy nie polega na zostawieniu wszystkiego co jest materialne, gdyż jest to nie racjonalne. Znajdujemy się tutaj na ziemi, by zyc, i rozwijac się, przez to jestesmy zwiazani z materia, gdyż ona pomaga osiagnac nasz cel.

No właśnie. Nasze istnienie w tym życiu i w tym czasie ma jakiś sens. Mamy zadanie do wykonania. I Bóg dał nam do wykonania tego zadania wszystkie potrzebne nam narzędzia, w tym instynkty. Jeśli odrzucimy i będziemy niszczyć wszystko to, co materialne i związane z cielesnością, to tego zadania po prostu nie wykonamy. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Każdy z nas ma inne zadanie do wykonania. Wierzę, że moje oparte jest na wychowaniu dzieci, czyli związane jest z materializmem i cielesnością praktycznie zupełnie. Domyślam się, że zadaniem Pablo jest pokazywanie ludziom duchowości i nawoływanie do rozwoju duchowego. Według mnie oba zadania są bardzo ważne, a każde z nas stara się wykonać je najlepiej jak potrafi [według mnie swoje zadanie Pablo wykonuje wręcz śpiewająco :D].
Przytoczę tu jeszcze słowa z "Księgi Duchów", o których mam wrażenie tutejsi spirytyści nie chcą pamiętać.
"
Czy instynkt jest niezawisły od inteligencji?

"Niezupełnie, gdyż jest to pewien rodzaj inteligencji. Instynkt jest inteligencją nierozumową,
dzięki której wszystkie istoty zaspokajają swoje potrzeby."

Czy można określić granice między instynktem a inteligencją, tj. czy można stwierdzić, gdzie
kończy się pierwsze a zaczyna się drugie?

"Nie można; często zachodzi jedno w drugie, lecz można bardzo dobrze odróżnić czynności
instynktowne od inteligentnych."

Czy jest prawdą, że zdolności instynktu zmniejszają się w tej samej mierze, jak przybywa
intelektualnych?

"Nie, instynkt istnieje ciągle, ale człowiek go zaniedbuje. Instynkt może także prowadzić do
dobrego, ba, on was zgoła zawsze prowadzi, częstokrotnie nawet pewniej, niż rozum".


Dlaczego rozum nie jest zawsze przewodnikiem nieomylnym?

"Byłby nieomylny, gdyby nie był skażony złym wychowaniem, pychą i egoizmem. Instynkt
nie rozważa; rozum zostawia człowiekowi wolny wybór i wolną wolę.

Instynkt jest inteligencją nierozwiniętą, która odróżnia się od inteligencji właściwej tym, że
czyny instynktu są zawsze odruchowe, podczas gdy czyny inteligencji są wynikiem
rozważania i kombinowania. "

Dlaczego więc tak bardzo nawołujecie do zwalczania instynktów?
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Zbyszek » 26 kwie 2014, 17:40

Każdy kij ma dwa końce, instynkt i inteligencja. Człowiek nigdy nie wyzbędzie się całkowicie instynktu, gdyż nie mógł by żyć. Wiele funkcji naszego organizmu, działa właśnie na tej zasadzie. Ktoś raz, tutaj wspomniał o instynkcie samozachowawczym. Nieświadomie jesteśmy popychani, do rożnych odczuć, głodu, zimna, ciepła, zagrożenia, stosunku płciowego. To wszystko można zaliczyć do instynktu, gdyż wszystkie zwierzęta się nim kierują. Nasz rozwój polega na planowanym zapobieganiu tym czynnikom, kontrolowaniu ich. Nie możemy zwalczać na sile instynktu, gdyż walczylibyśmy sami z sobą.
Zbyszek
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 642
Rejestracja: 19 lis 2010, 00:01
Lokalizacja: Madryt

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: danvue » 26 kwie 2014, 19:45

Nie jestem pewny czy ktokolwiek tu mówił o zwalczaniu instynktów, bo tak jak dobrze zauważyłaś, instynkt jest nam przydatny, dany od Boga i całkowicie potrzebny ;).
Myślę, że na myśli jest tu raczej nie popadanie zbytnie w materię, dla przykładu pieniądze są potrzebne do wypełniania celów, są środkiem, i sam w sobie pomysł pieniędzy jest dobry. Co innego, że teraz pieniadze są celem, a nie środkiem. Taka natura człowieka, że woli trzymać pieniądze niż coś za te pieniądze. Zbiera pieniądze aby kupić kanapę, kupi kanapę i jednocześnie jest szczęśliwy, że ma swój cel, a jednocześnie ma wyrzuty sumienia, że stracił pieniądze, zapominając co jest środkiem a co celem.
To samo jest z ogólnymi instynktami - głod jest nam potrzebny, żebyśmy nie umarli z głodu, prawda? Ale my jemy tak naprawdę o wiele za dużo i czasem to może być niezdrowe. Popęd seksualny - zjawisko dobre, służące do przedłużenia gatunku, w odpowiednich warunkach i w odpowiednim czasie jest bardzo dobry, jako złączenie cielesne kochających się osób, dowód zaufania, oddania. Ale wiadomo jak to jest z tym popędem, źle prowadzony i nieopanowany powoduje różne zboczenia, uzależnienia aż po gwałty.
We wszystkim chodzi o umiar i o tym, żeby pamiętać, że ta materia tutaj jest czymś danym nam od Boga, a nie naszą własnością. Czym innym jest urządzenie swojego wlasnego domu ładnie, a czym innym kupienie kilkunastu ogromnych domów w których prawie nie przebywamy, i to jest brak umiaru.
Xsenia, bardzo Cię szanuję! Mało Cię znam, ale z tego co czytam jesteś bardzo silną osobą i dobrą osobą! Twój rozwój odbywa się widocznie przez ogromne studiowanie dzieł itp, ale poprzez pracę, poświęcanie się dla innych, poprzez to że pytasz i myślisz logicznie nad wszystkim. Nie widze w Tobie wybuchowości, ale szczerość i otwartość. ;)
Uderzył z nieba grom
i wypalił w ziemi znak
znak ten wielki był jak dom
to był krzyż, a obok stał
z postury szczupły, wysoki gość
ale słowa miał jak stal
ludzie wnet oblegli go
krzycząc: Tak! To Ten! To On!
Awatar użytkownika
danvue
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 459
Rejestracja: 12 paź 2013, 17:31

Re: Duchowość i cielesność

Postautor: Xsenia » 26 kwie 2014, 22:32

Heh Danvue ja ciagle czytam o zwalczaniu instynktów. Np. na wątkach o wegetarianizmie i weganizmie, mamy zwalczać naszą potrzebę spożywania mięsa. A to jest nam potrzebne do przetrwania. Ścisły wegan by normalnie funkcjonować musi zażywać suplementy diety, które nomen omen są wytwarzane ze zwierząt. To jest zwalczanie w sobie podstawowego instynktu przetrwania.
W innych wątkach czytam, że masturbacja, homoseksualizm jest grzechem i trzeba to zwalczać. A przecież zaspakajanie (z normalną częstotliwością) swoich popędów seksualnych jest zdrowe i potrzebne, między innymi dlatego, że jeśli potrzeby te nie są zaspakajane, to człowiek jest sfrustrowany, zdenerwowany, więc lepiej żeby zaspokoił się sam czy lepiej żeby zgwałcił? Znowuż homoseksualizm, jeśli nie jest przymuszany, to przecież nikomu nie szkodzi. I co z tego, że homoseksualiści więcej chorują na choroby płciowe, przecież heteroseksualiści też chorują. Tutaj znowu jest zwalczany instynkt samozachowawczy.
Jak więc widzisz wszędzie tylko czytam by zwalczać w sobie instynkty, co według mnie jest totalnie złym myśleniem.
danvue pisze:We wszystkim chodzi o umiar i o tym, żeby pamiętać, że ta materia tutaj jest czymś danym nam od Boga, a nie naszą własnością.

Świetnie to napisałeś. Według mnie właśnie najważniejsza jest równowaga. Również pomiędzy duchem i ciałem. Maksymalne odchyłki w którąkolwiek ze stron są szkodliwe. I to się odnosi do każdej dziedziny życia, również duchowej. Zresztą w "Księdze Duchów" też to było napisane. Jeśli człowiek skupia się tylko i wyłącznie na własnym rozwoju duchowym, medytuje, rozważa, uczy się, kontempluje, ale przy tym izoluje się od reszty ludzi, bo "ciągną go do złego", to takie zachowanie też jest niewłaściwe. Takie jest przynajmniej moje zdanie. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie.
Danvue :) dziękuję za te miłe słowa, ja również szanuję wszystkich uczestników tego forum. Ale niestety muszę przyznać, że mało mnie znasz :) Jestem choleryczką, jestem wybuchowa, i niestety jeszcze zdarza mi się najpierw działać, później myśleć. Mam jeszcze inne ciekawe wady. :? Na moje szczęście-nieszczęście prze te 9 lat wykańczania psychicznego dobitnie uświadomiono mi jakie dokładnie wady posiadam. Dobrą stroną tego jest to, że teraz mogę nad nimi pracować, co staram się robić jak najlepiej. Większość ludzi nawet nie uświadamia sobie swoich wad. Ja to już mam za sobą. :)
Nie jestem silna. To, jak bardzo poddałam się manipulacjom psychicznym totalnie niszczącym moją psychikę, uświadomiło mi, jak bardzo słaba psychicznie jestem. Staram się teraz uszczelniać moją psychikę i powoli osiągam rezultaty. Moja wspaniała mama przy moim wychowaniu zrobiła tylko jeden, dla mnie kosmicznie wielki, błąd. Nie nauczyła mnie, że na świecie żyją ludzie, którzy będą chcieli mnie zniszczyć, dla samej własnej satysfakcji. Nie dlatego, że zrobiłam im jakąś krzywdę, ale dlatego że istnieję. Przez te 9 lat nie miałam prawa do własnych myśli, nie miałam prawa głosu, nie mogłam się bez mała odzywać, nie mogłam się bronić, nie miałam prawa do czasu dla siebie, nie mogłam robić różnych rzeczy tak, jak mnie nauczyła mama. Byłam na obcym terenie, wśród obcych ludzi i byłam do tego wszystkiego sama, bo mąż zawsze stawał po stronie swoich rodziców. Przetrwałam chyba tylko dzięki własnym instynktom samozachowawczym. Gdybym ich nie miała, to najprawdopodobniej skończyłabym z głową w piekarniku kuchenki gazowej.
Nie wiem jak dokładnie odbywa się mój rozwój duchowy, ale fakt faktem ,że gdy po głowie zaczyna mi się kołatać jakieś pytanie, to w lekturach raczej trudno mi znaleźć odpowiedź. Co innego jak lekturę mam już przyswojoną, ale wtedy raczej pytań już nie zadaję :)
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 3188
Rejestracja: 08 lis 2013, 22:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Następna

Wróć do Pytania i odpowiedzi

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości