autor: tadyszka » 26 gru 2023, 20:09
Rozdział 6.Świadoma psychofonia
(*Psychofonia – inteligentna manifestacja, czyli komunikacja duchów poprzez głos medium w materialnym świecie.)
Praca przebiegała w harmonii.
Do pokoju weszło trzech duchowych opiekunów, prowadząc ze sobą nieszczęśliwego brata, który potrzebował pomocy.
Był to duch mężczyzny – samotnika, który nie zdawał sobie sprawy z własnego położenia. (Uwaga: słowo „kawaler” w tym kontekście prawdopodobnie odnosi się do „zatwardziałego samotnika”, nie „młodej duszy”).
Nie widząc przewodników, szedł jak ślepy i głuchy, kierowany przez siły, których nie rozumiał.
Aulus życzliwie wyjaśnił:
– To nieszczęsna, zaborcza istota.
Został właśnie usunięty ze środowiska, w którym przez długi czas czuł się komfortowo.
Odłączył się od rzeczywistości, oddając się przyjemnemu szaleństwu w pełni sił witalnych.
Jego ciało zmarło wskutek śmiertelnego zatrucia – w chwili, gdy nie wykazywał najmniejszej gotowości, by stawić czoła duchowym prawdom.
Znając szczegóły tego, co z pewnością było z góry zaplanowanym planem pomocy, wyjaśnił dalej:
– Przyjrzyj się tutaj uważnie. To ktoś, kto porusza się we własnej ciemności i został tu przyprowadzony jak ciężko umysłowo chory, nieświadomy nawet kierunku, w którym stawia kroki.
Został oddzielony od swojego fizycznego ciała, gdy był namiętnie zakochany w kobiecie.
Ta nasza siostra jest dziś chora i udręczona, dostroiła się do jego wibracji i zatrzymywała go swoim żalem i łzami. On zaczął ją osaczać i zachowywał się jak wampir, pasożytując na jej ciele.
Utrata ciała fizycznego w jego niedoskonałym stanie psychicznym spowodowała, iż stał się całkowicie zdezorientowany, jak rozbitek pośrodku nocy. Dostosował się jednak do fizycznego ciała ukochanej kobiety i zaczął ją osaczać.
Znalazł nowy instrument dla zmysłów – widział jej oczami, słyszał jej uszami, często mówił jej ustami i żywił się zwykłym jedzeniem, które jadła.
Żyli w tej symbiozie przez prawie pięć lat. Młoda kobieta jest teraz niedożywiona, zdezorientowana i wykazuje poważne zaburzenia organiczne.
Ponieważ chora kobieta poprosiła nas o wsparcie, musimy pomóc im obojgu.
Ona musi zostać uwolniona od fobii, które nękają ją poprzez jego myśli, ponieważ on boi się rzeczywistości duchowej. Musimy uwolnić ją od fluidów, które ją otaczają – tak jak filar opleciony bluszczem musi zostać oczyszczony.
W międzyczasie, zgodnie z instrukcjami Clementino, strażnicy stanęli obok Eugenii.
Opiekun domu zbliżył się do medium i przekazał jej energie magnetyczne poprzez korę mózgową, kierując intensywne promienie świetlne na obszar głośni (szczeliny głosowej w krtani).
Zauważyliśmy, że dusza Eugenii oddzieliła się od ciała fizycznego, pozostając jednak w jego bezpośrednim sąsiedztwie – zaledwie kilka centymetrów od niego.
Gość, wspierany przez asystenta, zajął miejsce obok niej i pochylił się, jak ktoś opierający się o okno.
Scena ta przypominała mi interwencje znane ze świata roślin, gdzie jedna roślina rozwija się przy pomocy drugiej.
Porównałem to subtelne połączenie do neuropsychicznego procesu przeszczepu.
Z piersi medium wydobyło się westchnienie ulgi – przez kilka chwil pozostawała wyraźnie poruszona.
Delikatne, lśniące nici połączyły głowę Eugenii, oddzieloną od jej ciała fizycznego, z mózgiem komunikującego się ducha.
Moje pytające i zdziwione spojrzenie nie umknęło Áulusowi, który wyjaśnił:
– To zjawisko psychofonii w stanie czuwania, zwane również pracą mówiących mediów. Chory gość kontroluje moce Eugenii, ale i on sam podlega jej kontroli. Są połączeni duchowym prądem, a to połączenie umożliwia naszej siostrze postrzeganie wszystkich słów, które on sobie wyobraża i pragnie wypowiedzieć. W rzeczywistości tymczasowo przejmuje jej narząd mowy i zmysły. Widzi, słyszy i myśli stosunkowo dobrze dzięki jej energiom, ale Eugenia utrzymuje prowadzenie – mocno trzyma wodze swojej woli w swoich rękach.
Zachowuje się jak pielęgniarka, która godzi się na zachcianki chorego, by mu pomóc. Zachcianki te są jednak ograniczone, ponieważ nasza przyjaciółka rozpoznaje wszystkie intencje nieszczęsnego brata, któremu użyczyła swojego fizycznego ciała, i zastrzega sobie prawo do udzielenia mu nagany, jeśli zajdzie taka potrzeba. Poprzez połączenie nerwowe rozpoznaje słowa, które mają zostać wypowiedziane – może je ocenić z wyprzedzeniem, ponieważ jego mentalne impulsy uderzają w jej świadomość jak prawdziwe ciosy młotkiem. Może zatem zapobiec wszelkim nadużyciom – analizuje jego intencje i wypowiedzi, ponieważ jest on od niej gorszy ze względu na swoje zaburzenia i stan cierpienia. Ona nie może jednak zniżyć się do jego poziomu, jeśli chce być dla niego użyteczna.
Zaburzony duch to chora osoba, która potrzebuje pomocy. W takich sesjach medium, które go przyjmuje, jest jego pierwszym opiekunem. Ale jeśli ten pomocnik mieści się w zakresie wibracji osoby potrzebującej, nie ma nadziei na skuteczne wsparcie. Medium, jeśli jest świadome przyjętej odpowiedzialności, jest zobowiązane do przyczynienia się do porządku i szacunku w służbie dla odcieleśnionych. Swobodna ekspresja bezcielesnych jest dozwolona przez medium, o ile nie narusza harmonii całości i niezbędnej godności miejsca.
– W tych pracach medium nigdy nie oddala się od własnego ciała... – powiedział Hilário.
– Tak, ilekroć pracujemy z zaburzonymi istotami, medium nie może oddalać się zbyt daleko... Porównajmy nasze ciało z naszym domem: raczej nie zostawilibyśmy go szaleńcowi i nie oddalalibyśmy się od niego na długo. Jeśli jednak nasz dom znajduje się pod opieką odpowiedzialnych przyjaciół, możemy nawet udać się w daleką podróż, ponieważ oni zapewniają jego bezpieczeństwo.
– Sprawdza jego intencje i wyraz twarzy, bo jest na niej. Może w ten sposób zapobiec wszelkim nadużyciom, sprawdza jego intencje i wypowiedzi, ponieważ jest od niej gorszy ze względu na swój niepokój i stan cierpienia. Nie może jednak zniżyć się do jego poziomu, jeśli ma mu się przydać. Zmartwiony duch to chory człowiek – jak chory człowiek, który potrzebuje pomocy. Podczas takich sesji medium, które go przyjmuje, jest pierwszym pomocnikiem. Kiedy jednak pomocnik znajdzie się w zasięgu wibracji potrzebującego, nadzieja na skuteczną pomoc jest niewielka. Medium, świadome podjętej odpowiedzialności, ma obowiązek przyczyniać się do porządku i poszanowania służby bezcielesnemu. Medium pozwala na swobodną ekspresję tego, co bezcielesne, o ile nie narusza to harmonii całości i niezbędnej godności miejsca.
– W tych pracach medium nigdy nie oddala się od własnego ciała... – argumentował Hilário.
– Z pomocą niezrównoważonego rodzeństwa nasza obecność jest logiczną koniecznością.
Spojrzał na Eugenię, która stała zmartwiona i czujna obok pacjenta.
Ta ostatnia zaczęła mówić, a Aulus podsumował:
– Jeśli to konieczne, nasza przyjaciółka może natychmiast wznowić swoje ciało. Oboje są w chwilowej wspólnocie interesów: nadawca działa, ale medium zachowuje wolę. We wszystkich obszarach pracy normalne jest, że ten, kto znajduje się wyżej, odpowiada za kierowanie tymi, którzy są na niższym poziomie.
Zaborcza istota pogłaskała się po twarzy prawą ręką w geście ulgi i krzyknęła:
– Widzę! Widzę... Ale jakie zaklęcie trzyma mnie tutaj uwięzionego? Jakie łańcuchy przykuwają mnie do tego ciężkiego mebla?
Jej twarz zdradzała coraz większe zdziwienie, po czym kontynuowała:
– Jaki jest cel tego spotkania? Ta cisza jest godna pogrzebu! Kto mnie tu sprowadził? Kto mnie tu sprowadził?...
Usta Eugenii zostały tymczasowo wykorzystane przez Pielgrzyma Cienia.
Zauważyliśmy, że poza swoim ciałem fizycznym słyszała wszystkie jego słowa, które płynęły z jej ust, i automatycznie zapamiętywała je w ośrodku pamięci.
Asystent powiedział z przekonaniem:
– Kiedy cierpiący wchodzi w kontakt z nerwowymi siłami medium, doświadcza własnych zmysłów i cudów. Skarży się na łańcuchy, które go trzymają. Pięćdziesiąt procent tych łańcuchów zostało utworzonych przez moc Eugenii, która go powstrzymuje. On zachowuje się jak chory, który jest i będzie kontrolowany, co jest absolutnie konieczne.
– Co by się stało, gdyby nasza siostra osłabiła swój autorytet? – zapytał z zaciekawieniem Hilário.
– Nie byłaby wtedy w stanie skutecznie mu pomóc. Pogrążyłaby się w chaosie żebraka cieni, któremu chcemy udzielić pomocy – wyjaśnił spokojnie nasz opiekun.
Znalazł trafny obraz, aby szerzej zilustrować temat, i dodał:
– Pasywne medium można porównać do stołu operacyjnego. Wspiera on chorych podczas operacji. Jeśli mebel nie ma odpowiedniej stabilności, jakakolwiek operacja jest niemożliwa.
– Ale czy nasza przyjaciółka może świadomie zobaczyć istotę, która łączy się z jej fizycznym ciałem? Czy Eugenia widzi cierpiącego tak wyraźnie jak my? – zapytałem, nie chcąc stracić z oczu naszych celów edukacyjnych.
– W przypadku Eugenii – odparł cierpliwie Aulus – tak nie jest. Jej wysiłki, by zachować własną energię i nieść pomoc wszystkimi swoimi zdolnościami, nie pozwalają jej na niezbędną koncentrację umysłową, by dostrzec jego zewnętrzne formy. Niepokój i wstrząsy cierpiącego odbijają się echem w jej ciele. Czuje jego ból i wzburzenie, rejestruje jego cierpienie i dyskomfort.
Gdy nasza rozmowa się przeciągała, komunikujący wybuchnął agresywnie:
– Czy jesteśmy może w sądzie? Dlaczego to dziwne przyjęcie, kiedy ja, nękany, muszę się stawić?
– Jestem Libório dos Santos i nikt nie może mnie obrażać bez odwetu...
Krzyczał szalenie, ponieważ jego sumienie dręczyło go wewnętrznymi kreacjami, których nie mogliśmy rozpoznać:
– Kto oskarża mnie o okradanie matki i doprowadzenie jej do biedy? Nie jestem odpowiedzialny za cierpienie innych.
– Czyż nie jestem bardziej chory niż... niż ona?
Hilário spojrzał ze współczuciem na zaborczą istotę i zapytał z szacunkiem:
– Czy jego cierpienia nie są tylko moralną trwogą?
– Niezupełnie – wyjaśnił Aulus. – Każdy kryzys moralny działa aż do medium. Jego peryspirytyczny mózg jest uszkodzony, a ból odczuwany przez jego ciało jest tak autentyczny, jak cierpienie kogoś z guzem mózgu.
Hilário był niezwykle zainteresowany i podkreślił:
– Gdybyśmy byli wcielonymi przyjaciółmi, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o życiu duchowym, czy moglibyśmy zadać mu szczegółowe pytania? Czy byłby w stanie dokładnie się zidentyfikować?
Áulus potrząsnął lekko głową i powiedział:
– W jego stanie nie byłoby to możliwe. Dotykamy tu tylko jednego aspektu miłości do bliźniego, ale jest on bardzo ważny dla samego życia. Gdybyśmy próbowali to zrobić, prowadzilibyśmy tylko bezowocne przesłuchanie zdezorientowanego chorego, który przez jakiś czas nadal wykazywałby zaburzenia w ważnych ośrodkach myśli. Przynosi ze sobą dziedzictwo zagmatwanego życia i jest silnie przyciągany do kobiety, która go kocha. Nieustannie ją ściga i nie chce niczego więcej niż spędzić z nią życie jako pasożyt. Żywi się jej energią. Otacza ją chorobliwymi fluidami i opiera się na niej jak pnącze na ścianie. Kiedy dodamy do tego wszystkiego szok śmierci, nie możemy oczekiwać od niego pełnej osobistej identyfikacji.
Tymczasem Libório kontynuował zdezorientowany:
– Nie mogę tego dłużej znieść! Kto mnie hipnotyzuje? Kto monitoruje moje myśli? Dlaczego przywracacie mi wzrok, ale trzymacie moje ręce związane?
Asystent spojrzał na niego ze współczuciem i poinformował:
– Skarży się na kontrolę troskliwie narzuconą przez Eugenię.
W naszych wnętrzach pojawiło się kilka pytań, więc Hilário zapytał:
– Gdyby Eugenia była w stanie przebudzenia i usłyszała słowa, które komunikujący wypowiedział przez jej usta, czy mogłaby być zaniepokojona wielkimi wątpliwościami... Czy jest możliwe, aby uwierzyła, że wypowiedziane słowa należą do niej? Czy nie będzie się wahać?
– To możliwe – zgodził się asystent – ale nasza siostra jest w stanie zdać sobie sprawę, że emocje i słowa w tej godzinie nie należą do niej.
– Ale... a gdyby miała wątpliwości? – nalegał mój kolega.
Aulus odpowiedział uprzejmie:
– W takim przypadku jej własny umysł stanowczo by temu odmówił, odrzuciłaby komunikującego i zrujnowałaby cenną okazję. Wątpliwość byłaby wtedy duszącym pasmem negatywnych sił...
Raul Silva właśnie zaczął rozmawiać ze zdenerwowanym gościem, więc nasz przełożony zasugerował, abyśmy obserwowali, co się dzieje.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...
spirytystka na emigracjii