Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 18 sty 2010, 20:40

Chciałabym zapytać Was o opinie na temat dwóch pozycji:
1. Kurs cudów - obszerna książka wg opisu podyktowana przez Jezusa amerykańskiej profesor filozofii, będąca kursem ćwiczeń do doskonalenia się,
2. Zniknięcie wszechświata - książka nawiązująca do ww. napisana jako relacja mężczyzny który po modlitwach, w których żałował, że nie był uczniem Jezusa i nie mógł bezpośrednio od niego czerpać nauki, otrzymuje odpowiedz. Niespodziewanie w jego mieszkaniu pojawiają się mężczyzna i kobieta - Duchy zmaterializowane. Przedstawiają się imionami na literę A. i P. (nie pamiętam). Wyjaśniają, że przybywają na polecenie Jezusa, a także że są mu znani jako św. Juda Tadeusz oraz św. Tomasz.Pojawiają się co pewien okres i przeprowadzają ćwiczenia przebaczania, a także wyjaśniają niepojęty sposób pojmowania rzeczywistości materialnej, czasu i innego wymiaru. Polecana jest jak wstęp do poz.1.

Czekam na Wasze opinie, bo zastanawiam sie nad kupieniem tych książek, a przynajmniej poz.2 ?
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 19 sty 2010, 08:17

Z tego co widzę, 15 osób od wczoraj przeczytało mój post bez odpowiedzi. Przypuszczam, że po prostu nie zetknęliście się z tą książką. Cóż, chyba kupię ten Kurs cudów, bo rekomendacja mnie zainteresowała. Zamieszczam niżej taki skrótowy opis.

"Kurs cudów" to dzieło epokowe. Co sprawia, że jest takie wyjątkowe? "Kurs cudów" prowadzi czytelnika ku zrozumieniu przyczyn jego WSZYSTKICH problemów. Ukazuje, że problemy te u każdego człowieka mają dokładnie to samo źródło. "Kurs cudów" objaśnia również krok po kroku sposób wyjścia z labiryntu w jaki sami siebie wprowadziliśmy i prowadzi do odczynienia całego naszego błędnego myślenia. "Kurs cudów" daje całkiem konkretne wskazówki co do tego, jakie myśli są dla nas korzystne, a jakich należy z całą stanowczością unikać. To prowadzi do dogłębnego rozpoznania kim naprawdę jesteśmy, całkowicie uwalnia od lęku i wprowadza prawdziwą miłość do naszego życia. Zwraca nam też to, do czego nieustannie tęskni nasze najgłębsze Ja - wolność, dobrobyt, prawdę, ufność, stałość, pewność. Celem "Kursu cudów" jest dostrzeżenie przez nas własnej doskonałości i osiągnięcie mistrzostwa.
Jest to bardzo obszerne dzieło, które odnosi się do każdego poziomu zaawansowania w rozwoju duchowym. Większość książek dotyczących rozwoju duchowego omawia jedynie po części jego aspekty. "Kurs cudów" jest pod tym względem dziełem całościowym, i uwalnia nas od konieczności studiowania jakichkolwiek dodatkowych tekstów.

Polski czytelnik miał jedynie kontakt z krótkimi tłumaczeniami tej doskonałej książki. Zapewne zdziwi Cię czytelniku fakt, że książka ta ma objętość 1.184 strony w rozmiarze 16,5 x 25,2 cm i jest wspaniałym podręcznikiem wprowadzającym do życia w Boskiej Rzeczywistości. Studenci dzieła "Kurs cudów" na całym świecie doceniają jej wielką wartość.

W tym miejscu z całą pewnością warto dodać, że "Kurs cudów" wydawany przez Wydawnictwo Centrum jest jedyną oficjalną i autoryzowaną wersją przetłumaczoną przez Foundation of Inner Peace (www.acim.org). Osoba, która spisała "Kursu cudów" - Dr. Helen Schucman przekazała w roku 1975 prawa autorskie do tego tekstu tej to właśnie Fundacji. Fundacja wiedząc jak poważnym tekstem jest "Kurs cudów" tłumaczy go sama na różne języki. Tłumaczenie na język polski zajęło zespołowi Fundacji około 10 lat. Tłumaczenie tekstów ezoterycznych z najwyższej półki to wielkie wyzwanie, gdyż aby wykonać je z powodzeniem trzeba przynajmniej zbliżyć się do poziomu rozumienia autora tekstu. A "Kurs cudów" jest w tym zakresie dziełem epokowym, na którym bazuje wielu sławnych autorów literatury ezoterycznej takich jak Louise L. Hay, Deepak Chopra, Gerald G. Jampolsky, Colin Tipping, czy Neale Donald Walsh. Więcej tutaj.

Warto też wspomnieć, że oficjalne wydanie Wydawnictwa Centrum jest tekstem pełnym, zawierającym wszystkie elementy dzieła "Kurs cudów".

"Kurs cudów" był charakteryzowany na wiele sposobów. Niektóre z nich to: "Najważniejsze dzieło dwudziestego wieku w języku angielskim", "Zastępuje Biblię", "Rodzaj Chrześcijańskiej Wedanty", "Współczesna forma 'wiecznej' filozofii", "Duchowość Nowego Wieku".
"Kurs cudów" został spisany pod wewnętrzne dyktando Helen Schucman - profesor psychologii medycznej. W przedmowie do tekstu "Kurs cudów", napisała ona: "jego zamierzeniem nie jest stać się podstawą dla kolejnego kultu. Jego jedynym celem jest dostarczenie sposobu, w jaki niektórzy ludzie będą zdolni odnaleźć swego własnego Wewnętrznego Nauczyciela."

Zdolność znalezienia dostępu do tego "Wewnętrznego Nauczyciela" jest niezbędna dla pozwolenia, by przebaczenie kierowało naszym życiem na ziemi, a zatem byśmy żyli w pokoju i mogli nieść pomoc. "Kurs cudów" nie dotyczy ulepszania świata, lecz ulepszania człowieka.
Jak sugeruje jego tytuł, "Kurs cudów" skonstruowany jest pod każdym względem jako narzędzie nauczania. Składa się z trzech książek: 582-stronicowego Tekstu, 459-stronicowej Książki ćwiczeń dla studentów i 80-stronicowego Podręcznika dla nauczycieli. Kolejność, w jakiej studenci postanowią korzystać z poszczególnych książek, oraz sposoby ich studiowania zależą od konkretnych potrzeb i upodobań.

Program nauczania proponowany przez "Kurs cudów" został starannie przemyślany i objaśniany jest krok po kroku zarówno na poziomie teoretycznym, jak i praktycznym. Położono nacisk raczej na stosowanie jego zasad niż na teorię, raczej na doświadczenie niż teologię. Choć "Kurs cudów" jest chrześcijański w swojej wymowie, zajmuje się uniwersalnymi zagadnieniami duchowymi. Podkreśla, że jest tylko jedną z wersji uniwersalnego programu nauczania. Istnieje wiele innych, od których ta różni się jedynie formą. Wszystkie one ostatecznie prowadzą do Boga.

Tekst dotyczy głównie teorii i prezentuje pojęcia, na których opiera się system myślowy przedstawiony w "Kursie cudów". Jego idee stanowią podstawę lekcji zawartych w Książce ćwiczeń. Bez praktycznych zastosowań jego idei dostarczonych przez Książkę ćwiczeń Tekst pozostałby zbiorem abstrakcji, bynajmniej niewystarczających do spowodowania odwrócenia sposobu myślenia, co jest celem "Kursu cudów".

Książka ćwiczeń zawiera 365 lekcji po jednej na każdy dzień roku. Praca nad nimi w takim tempie nie jest jednak konieczna i można poświęcić więcej niż jeden dzień tym lekcjom, które bardziej do nas przemawiają. W instrukcjach nalega się jedynie na to, by nie próbować przyswajać więcej niż jedną lekcję dziennie.

Podręcznik dla nauczycieli, napisany w formie pytań i odpowiedzi, dostarcza odpowiedzi na niektóre z bardziej typowych pytań, jakie student może zadać. Zawiera również wyjaśnienia szeregu określeń stosowanych przez "Kurs cudów", tłumacząc je w ramach założeń teoretycznych Tekstu.

"Kurs cudów" nie rości sobie prawa do bycia narzędziem ostatecznym ani też lekcje zawarte w Książce ćwiczeń nie mają na celu doprowadzenia nauki studenta do końca. Czytelnik na końcu pozostawiony zostaje w rękach swego własnego "Wewnętrznego Nauczyciela", Który będzie kierował całą dalszą nauką w sposób, jaki uzna za stosowny.

"Kurs cudów" to z całą pewnością dzieło, które nie jest przeznaczone dla każdego czytelnika. Jeżeli jednak lektura tego artykułu spotkała się z Państwa zainteresowaniem, to na pewno warto zaopatrzyć się w egzemplarz tej jakże wyjątkowej książki.
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: Melys » 19 sty 2010, 09:10

lilo - ja nigdy nie miałam bych ksiazek w reku, nawet nie miałam o nich pojecia.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 13:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 19 sty 2010, 19:30

Melys pisze: nawet nie miałam o nich pojecia.


To tak jak ja.
Tyle że od pewnego czasu dostrzegam jak to okreslają Stwórcy Skrzydeł "nici zdarzeń". Najpierw próbuję wyjasnić nadzwyczajne zdarzenia z mojego życia, modlę sie o wskazówki, o uchylenie rombka tajemnicy. Niespodziewanie napotykam Ksiegę Duchów, mam watpliwosci ale widze logiczna całość. Pózniej znów zaczynam zastanawiać się nad pojmowaniem Stwórcy, nieoczekiwanie trafiłam na 3 niesamowite teksty Wingmakers : Przekaz Pierwotnego Źródła, Moje Główne Przesłanie, Moje Centralne Objawienie. Urzekły mnie, ale bije sie z myślami czy tak należy pojmowac Stwórcę, czy naprawdę mamy w sobie cząstke doskonałą oderwaną od Boga (czy raczej kopie takiej cząstki)która stanowi o tym, ze jestesmy tak różni od pozostałych istot ziemskich, ale ktora stanowi także, że mamy w sobie potencjał połączenia się z Bogiem poprzez odnalezienie tej cząstki w sobie. Mam watpliwości. W duchu modlę się, Boże powiedz mi czy nie błądzę, daj mi znak, spraw abym znalazła odpowiedź, która bedzie dla mnie wiarygodnym potwierdzeniem lub zaprzeczeniem, nie wystarcza mi znane wszystkim "królestwo boże jest w nas". Równie niespodziewanie natrafiam na życiorys św. Teresy z Avilla i jej Twierdze wewnetrzna, a wiec to prawda co mówia wingmakers. Znów analizuje, dochodze do wniosku, że ja nie mam szans na takie połączenie, nie wiem tez czy chciałabym bo wszystko sie zmieni. Ale chcę sie rozwijac, rozwijac ten element mnie który stanowi "diament w pierścieniu". Mamrotam coś znowu zadręczając Anioła Stroza i Boga. Trafiam na recenzje ww. ksiązki. Czy jestem w błednym kole...? Myslę, że nie, dostrzegam raczej, że za każdą modlitwą i pytaniem jest odpowiedź. Nici zdarzeń. Szukajcie a znajdziecie...
PS. Zastanawiałam się kupić/niekupic, właśnie mąż mnie poinformował " kupiłem tą książke która dołączyłaś do obserwowanych na allegro". W ogóle mu o tym nie mówiłam. Przypadek?
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 19 sty 2010, 20:51

Może tak: mamy w sobie "strumień Boga". Każda istota czująca ma w sobie taki strumień. Jest on przez niektórych określany jako "pierwsza natura" lub "prawdziwa natura".

Boga zaś pojąć nie sposób. Te wszystkie określenia, atrybuty Bogu przypisywane są pojęciami osadzonymi w naszej rzeczywistości i jej ograniczeniach. W żaden więc sposób nie mogą oddać natury Boga. Jeżeli czemuś służą to raczej uwzniośleniu Boga.

W ogóle, jeżeli mogę się ośmielić coś doradzić, to jesteś chyba w dobrym miejscu żeby rozpocząć jakąś prostą medytację buddyjską. Tak myślę, ja nie jestem żadnym nauczycielem. Po prostu mam nieduże doświadczenie w medytacji zen szkoły soto, nic więcej.

Ale zdecydować musisz sama. W celu ułatwienia namysłu polecam książkę pt. "Cud uważności. Prosty poradnik medytacji" napisaną przez mnicha buddyjskiego, nauczyciela zen, Wietnamczyka Thich Nhat Hanha. Tak, na początek.

http://merlin.pl/Cud-uwaznosci-Prosty-p ... 4wodjlD61Q

http://pl.wikipedia.org/wiki/Th%C3%ADch ... E1%BA%A1nh

Przypuszczam że jeżeli się nie zdecydujesz na medytację to pozostaniesz w gąszczu rozważań myślowych. To typowe dla osób poszukujących wyrosłych w tradycji judeochrześcijańskiej.

Ewidentnym przykładem gąszczu takich rozważań są (przynajmniej niektóre, ale jest ich sporo) posty na forum protestanci.pl.

Co zaś do połączenia z Bogiem to jedni wskazują na medytację zaś inni na Chrystusa jako jedynego pośrednika. Jedni i drudzy mówią o tym że tak naprawdę to niewiele nam brakuje :). Tylko drogę widzą w sposób zasadniczo różny. To właściwie każdy musi sam rozważyć, tu nie ma możliwości dawania rad.

Zaś pamiętać warto że doświadczenia mistyków chrześcijańskich, żydowskich i muzułmańskich brały się z medytacji właśnie.

Pozdrawiam :)
Ostatnio zmieniony 19 sty 2010, 21:38 przez sigma, łącznie zmieniany 1 raz
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 19 sty 2010, 21:24

Nauczyciele buddyjscy przybywający do Ameryki Północnej i Europy Zachodniej od lat 60-tych ubiegłego wieku starali się (przynajmniej niektórzy) odnaleźć tam ludzi bardziej urzeczywistnionych z buddyjskiego punktu widzenia. Bo urzeczywistnienie może następować również poza formalnym buddyzmem, bez uroczystej deklaracji o schronieniach lub innych oświadczeniach włączających do konkretnej społeczności buddyjskiej.

Niektórzy ludzie medytują nie wiedząc o tym że stan w którym się znajdują to medytacja. Nikt ich tego nie uczył. Skądś wiedzą...

Po prostu można być buddystą nie wiedząc o tym że się jest buddystą :).

I, z tego punktu widzenia, bardzo ciekawie, wręcz fascynująco (dla mnie przynajmniej) brzmi zakończenie dobranocki o przygodach Koziołka Matołka :).

"... Westchnął cicho nasz koziołek i znów poszedł biedaczysko po szerokim szukać świecie tego co jest bardzo blisko..."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziwne_prz ... #Wierszyki

Istnieje opowieść (raczej dydaktyczna) o mistrzu zen szukającym własnego ciała. W ogóle buddyzm obfituje w takie opowieści. Nie będę jej przytaczał, istnieje wiele jej odmian w różnych językach. Jest zresztą bardzo już stara. Ale opowieść ta porównuje sens poszukiwania własnego ciała z sensem poszukiwania Boga poza sobą. Pewnie, jak każda opowieść dydaktyczna skupia się na wybranej części rzeczywistości. Ale podobieństwo obu tekstów jest zdumiewające.

Nie wiem czy Autor wierszyków o Koziołku Matołku coś wiedział o buddyźmie (mógł przecież) . Ale jeżeli sam to wymyślił...
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 20 sty 2010, 17:20

Być może kiedyś moje poszukiwania doprowadzą mnie do medytacji, będę wtedy wiedziała do kogo się zwrócić po instrukcje.. ;)
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 20 sty 2010, 18:36

Tak naprawdę, to każdy jest poszukującym. A medytować możesz zacząć od teraz :). Zaś w kwestii instrukcji to ponownie zachęcam do lektury np. Thich Nhat Hanha.

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: lilo » 29 sty 2010, 14:59

No i jest, doszła do mnie ww. ksiązka! Oczywiście pierwszą rzeczą jaką sprawdziłam to postrzeganie reinkarnacji. Autor odpowiada (tak rozumiem), że nie można powiedzieć, że reinkarnacja istnieje i równocześnie nie można tez powiedziec że nie istnieje, gdyż z perspektywy tego kursu nie stanowi to elementu istotnego, ponieważ wszystko w okół jest wyobrażeniem i nie jest to nasze wlaściwe życie (tutaj jak sądzę się zgadzamy). Śmierć jest jedynie centralnym marzeniem sennym, z którego wywodzą sie wszystkie złudzenia; złudzenia kolejnych istnień. Dlatego odpowiedz nie jest jednoznaczna gdyż w efekcie końcowym jest jedna rzeczywistość terażniejsza, ani przyszla ani przeszła, aby tak pojmować swoje istnienie trzeba się jednak zrównać z osobowością Chrystysa, który jest dla nas szablonem, dopóki nie osiagniemy Jego swiadomości świat będzie postrzegany przez nas poprzez wyobrażenia. Dlatego nie można powiedzieć reinkarnacja istnieje lub nie istnieje bo nie jest ona rzeczywistością której pojmowania uczy kurs. Puntem docelowym, jedyną realnoscia i prawdą jest odrzucenie wyobrażeń, stanowimy wówczas jedność z Bogiem i żadna najdrobniejsza myśl we wszechswiecie nie ujdzie naszej uwadze. Myślę że Autor przedstawia to lepiej dlatego wkleje kilka istotnych tematów z Podręcznika dla Nauczycieli będącego częścią Kursu Cudów;

24. CZY ISTNIEJE REINKARNACJA?
W ostatecznym sensie, reinkarnacja nie jest możliwa {przypis niżej}. Nie ma przeszłości i nie ma przyszłości, a ideaurodzenia w ciele jest bez znaczenia zarówno jeśli jest ono jednorazowe jak i wtedy gdy jest wielokrotne.Reinkarnacja nie może być zatem prawdziwa w rzeczywistym sensie. Naszym jedynym pytaniem powinno
być to: „Czy ta koncepcja jest przydatna?” A to zależy oczywiście od tego, do czego jest ona użyta. Jeżeli jest użyta do umocnienia rozpoznania wiecznej natury życia, jest ona rzeczywiście przydatna. Czy jakieś inne pytanie na jej temat jest naprawdę użyteczne w rozjaśnianiu tej drogi? Podobnie jak wiele innych wierzeń, wiara w reinkarnację może być bardzo nadużyta. W najlepszym razie, takie niewłaściwe użycie koncepcji
reinkarnacji oferuje zaabsorbowanie przeszłością i może dumę z przeszłości. W najgorszym przypadku wytwarza ono bezwład w teraźniejszości. Pomiędzy tymi skrajnościami możliwych jest wiele rodzajów szaleństw.Reinkarnacja pod żadnym względem nie chciałaby być problemem dotyczącym tego, co jest teraz. Jeżeli
reinkarnacja miałaby być odpowiedzialna za pewne trudności jakich teraz doświadcza określona osoba, zadaniem takiej osoby byłoby teraz wciąż tylko uciekać od tych trudności. Jeżeli jednak ta osoba buduje podwaliny dla przyszłego życia, może wciąż pracować na rzecz swego zbawienia tylko teraz. Dla niektórych a koncepcja może być bardzo wygodna i jeśli podnosi ich na duchu, jej wartość jest widoczna sama przez
się. Jakkolwiek jest pewne, że droga do zbawienia może być odnaleziona zarówno przez tych, którzy wierzą w reinkarnację, jak i przez tych, którzy w nią nie wierzą. Ta idea nie może być zatem uważana za niezbędną w programie nauczania. Istnieje bowiem zawsze pewne ryzyko widzenia teraźniejszości w kategoriach przeszłości. Ale istnieje też zawsze jakieś dobro płynące z każdej myśli, która umacnia ideę, że życie i ciało
nie są tym samym. Dla naszych celów nie byłoby użyteczne zajmowanie jakiegoś określonego stanowiska w sprawie reinkarnacji. Nauczyciel Boga powinien pomagać zarówno tym, którzy wierzą w reinkarnację, jak i tym, którzy w nią nie wierzą. Gdyby zażądano od niego określonego stanowiska w tej kwestii, to by tylko ograniczyło jego użyteczność, tak jak i ograniczyłoby ją podjęcie przez niego określonej decyzji w tej
sprawie. Nasz kurs nie zajmuje się żadną koncepcją, która nie byłaby do zaakceptowania dla każdego, niezależnie od jego tradycyjnych wierzeń. Jego ego wystarczy mu by sobie z tym poradzić i nie jest rzeczą mądrą, by obciążał się jakimiś sekciarskimi sporami. Nie byłoby żadnej korzyści z jego pochopnej akceptacji kursu tylko dlatego, że popiera on jego własne, długo utrzymywane wierzenia. Trzeba mocno podkreślić, że celem tego kursu jest kompletne odwrócenie i radykalna zmiana myślenia. Gdy jest to już ostatecznie zrealizowane, takie kwestie jak prawdziwość reinkarnacji stają się bez znaczenia. Ale zanim to nastąpi, najczęściej bywają jedynie kontrowersyjne. Nauczyciel Boży postępuje więc mądrze unikając takich kwestii, ponieważ ma dużo do nauczania i nauczenia się oprócz tego. Powinien on się zarówno nauczyć, jak i nauczać innych, że teoretyczne rozważania są tylko stratą czasu, pozbawiającą go celu, dla którego został ustanowiony. Jeśli istnieje coś, co jest związane z określonym pojęciem lub
wierzeniem, a co będzie użyteczne, będzie mu to powiedziane. Będzie mu też powiedziane, jak tego użyć. Co więcej trzeba mu wiedzieć?
Czy to znaczy, że nauczyciel Boga nie powinien sam wierzyć w reinkarnację i czy znaczy to, że nie powinien również dyskutować na jej temat z tymi, którzy w nią wierzą? Odpowiedź brzmi: oczywiście że nie! Jeżeli on sam wierzy w reinkarnację, popełniłby błąd wyrzekając się tej wiary, chyba że poradziłby mu tak jego wewnętrzny Nauczyciel. A to jest wysoce nieprawdopodobne. Ale ktoś mógłby mu zarzucić, że on pod jakimś względem niewłaściwie używa tego przekonania, co jest szkodliwe dla postępów jego uczniów i jego samego. Wówczas powinna być zalecona ponowna interpretacja (owego przekonania), albowiem jest to w tej sytuacji niezbędne. Jakkolwiek wszystko, co musi być rozpoznane, to tylko to, że urodziny nie były początkiem a śmierć nie jest końcem. Jednak nawet tak dużo nie jest wymagane dla początkującego.
[przypis;W ostatecznym sensie reinkarnacja nie jest możliwa, ponieważ w ostatecznym sensie ten świat jest tylko iluzją i w rzeczywistości nie istnieje. Tak jest jednak tylko wtedy, gdy patrzymy na rzeczywistość z perspektywy wieczności. W tym
sensie iluzją są narodziny i śmierć, niezależnie od tego, czy są jednokrotne, czy też wielokrotne. Jednak w obrębie samej iluzji, tj. w czasoprzestrzeni, te pojęcia wydają się mieć znaczenie.]
Potrzebne jest tylko to, by zaakceptował on ideę, że niekoniecznie wie wszystko, co jest do nauczenia. Jego podróż dopiero się rozpoczęła. Ten kurs kładzie nacisk zawsze na to samo: to właśnie w tej chwili jest tobie oferowane całkowite zbawienie i właśnie w tej chwili możesz je zaakceptować. To jest wciąż twój jedyny obowiązek. Pojednanie
mogłoby być porównane do całkowitej ucieczki od przeszłości i całkowitego braku zainteresowania przyszłością. Niebo jest tutaj. Nie ma go gdzie indziej. Niebo jest teraz. Nie ma innego czasu (niż teraz). Jakiekolwiek nauczanie, które nie prowadzi do tego, nie dotyczy Bożych nauczycieli. Wszystkie wierzenia, jeśli są prawidłowo interpretowane, muszą na to wskazywać. W tym sensie można powiedzieć, że ich prawda
leży w ich użyteczności. Wszystkie wierzenia, które prowadzą do postępu, powinny być uznawane. To jest jedyne kryterium, które jest wymagane przez ten kurs. Nic więcej nie trzeba.
26. CZY MOŻNA KONTAKTOWAĆ SIĘ BEZPOŚREDNIO Z BOGIEM?
Z Bogiem można rzeczywiście kontaktować się bezpośrednio, ponieważ między Nim i Jego Synem niema żadnego oddalenia. Jego świadomość jest w pamięci wszystkich i jego słowo jest zapisane w każdym sercu. Jednak ta świadomość i ta pamięć może pojawić się tylko powyżej pewnego progu rozpoznania, gdzie wszystkie przeszkody na drodze do prawdy zostały usunięte. Jak często się to zdarza? W tej kwestii Boży
nauczyciele mają określoną rolę do odegrania. Oni także, jak dotychczas, nie osiągnęli właściwego zrozumienia, ale są połączeni z innymi. Właśnie to oddziela ich od tego świata. I właśnie to umożliwia innym opuścić ten świat wraz z nimi. Sami są niczym. Ale w ich połączeniu jest moc Boga. Istnieją tacy, którzy dotarli do Boga bezpośrednio, nie utrzymując w sobie nawet najmniejszego śladu ograniczeń tego świata i doskonale pamiętając swą własną Tożsamość. Ci mogliby być nazwani Nauczycielami nauczycieli, bo choć nie są oni już dłużej widzialni, ich wizerunek może być w razie potrzeby
jeszcze przywoływany. I będą się pojawiać wtedy kiedy i tam gdzie takie pojawienie jest dla nich użyteczne. Tym, dla których takie ich ukazanie się byłoby przerażające, dają swoje myśli. Nikt nie może przywoływać ich na próżno. Ani też nie istnieje nikt, kogo by oni nie byli świadomi. Wszystkie potrzeby są im znane i wszystkie błędy są przez nich rozpoznawane i wszystkie są pomijane. Przyjdzie czas, kiedy stanie się to
zrozumiałe. A tymczasem wszystkie swoje dary przekazują nauczycielom Boga, którzy oczekują od nichpomocy, prosząc o wszystkie rzeczy w ich imię i w żadne inne.
Czasami nauczyciel Boga może przeżyć krótkie doświadczenie bezpośredniego zjednoczenia z Bogiem. Na tym świecie jest prawie niemożliwe, by trwało to dłużej. To doświadczenie może niekiedy być osiągnięte na drodze wielkiej pobożności i oddania, a wtedy może być na tej ziemi utrzymywane przez długi czas. Ale zdarza się to tak rzadko, że nie można tego traktować jako realistycznego celu. Jeśli tak się zdarzy, to niech
tak będzie. Jeśli tak się nie zdarzy, to również niech tak będzie. Wszystkie stany na tym świecie muszą być iluzoryczne. Gdyby kontakt z Bogiem był osiągany w ciągłej, nieprzerwanej świadomości, wówczas ciało nie byłoby długo utrzymywane. Takich, którzy przyjęli ciało tylko dlatego, by zwiększyć swą użyteczność dla tych, który pozostają z tyłu, jest rzeczywiście mało. I potrzebują pomocników, którzy są wciąż w niewoli i
wciąż uśpieni, a by poprzez ich przebudzenie można było usłyszeć Głos Boga.
Nie rozpaczaj więc z powodu ograniczeń. Twoją funkcją jest uciec od nich, ale nie jest nią to, by być bez nich. Jeśli chciałbyś słuchać tych, co cierpią, musisz mówić ich językiem. Jeśli chciałbyś być ich zbawcą, musisz rozumieć, od czego trzeba uciec. Zbawienie nie jest zagadnieniem teoretycznym. Ujrzyj problem, poproś o jego rozwiązanie i zaakceptuj je, gdy nadejdzie. Jego nadejście nie będzie długo opóźniane. Cała pomoc, którą możesz przyjąć, będzie dostarczona i każda potrzeba, którą masz, będzie zaspokojona. Nie martw się więc z powodu celów, na które nie jesteś gotowy. Bóg zabiera cię stamtąd, gdzie jesteś i wita cię. Cóż więcej mógłbyś sobie życzyć, kiedy to jest wszystkim, czego potrzebujesz?

27. CZYM JEST ŚMIERĆ?
Śmierć jest głównym snem, z którego biorą się wszystkie iluzje. Czy nie jest szaleństwem myśleć o życiu jako o rodzeniu się, starzeniu, utracie witalności i umieraniu na końcu? Zadawaliśmy już to pytanie przedtem, ale teraz trzeba to rozważyć bardziej starannie. Jest niezmiennym, głęboko zakorzenionym
przekonaniem tego świata, że wszystkie istoty po to tylko się na nim rodzą, by umrzeć. Uważa się, że jest to „sposób istnienia i przejawiania się przyrody” i to nie dlatego, żeby to zakwestionować, ale by to zaakceptować jako „naturalne” prawo życia. To, co cykliczne, zmienne i niepewne; takie, na którym nie można polegać, niesolidne i niestałe; przybywające i ubywające w określony sposób i na określonej drodze –
wszystko to jest uważane za Wolę Bożą. I nikt nie pyta, czy dobrotliwy Stwórca mógłby tego chcieć. Gdyby postrzegać stworzony przez Boga wszechświat w taki właśnie sposób, nie byłoby wówczas możliwe myślenie o Nim jako o tym, który kocha. Albowiem ten, kto zarządził, by wszystko umierało w rozczarowaniu i rozpaczy, obracając się w proch, może być tylko przerażający. Trzyma on nić twojego marnego życia w swych dłoniach, gotów by ją beztrosko przerwać bez żalu, może nawet dzisiaj. Ale jeśli nawet jeszcze czeka, to i tak twój koniec jest pewny. Kto kocha takiego Boga, nie zna miłości, ponieważ
zaprzeczył temu, że życie jest prawdziwe. Śmierć stała się dla niego symbolem życia. Jego świat jest teraz polem bitwy gdzie rządzi sprzeczność, a przeciwieństwa wywołują niekończącą się wojnę. Tam gdzie jestn śmierć, pokój jest niemożliwy.Śmierć jest symbolem lęku przed Bogiem. Jego Miłość jest przysłonięta przez ideę, która utrzymuje tą
Miłość poza świadomością, tak jak zasłona zaciągnięta by przysłonić słońce. Groza tego symbolu jest wystarczająca, by pokazać, że nie może on współistnieć z Bogiem. Idea śmierci utrzymuje wyobrażenie Syna Boga, zgodnie z którym jest on „złożony by spocząć” w ramionach zniszczenia, gdzie czekają robaki by go powitać w tej ostatniej, krótkiej chwili jego zagłady. Jednak z całą pewnością te robaki również są
przeznaczone do zniszczenia. I tak, wszystko żyje tylko dlatego, że umiera. Pożeranie jest „prawem życia” przyrody. Bóg jest szalony, a sam strach jest prawdziwy.
Dziwna wiara, że jakaś część tego co umiera, może kontynuować swą egzystencję poza tą częścią, która umrze, nie obwieszcza kochającego Boga ani nie przywraca podstawy dla zaufania. Jeżeli śmierć jest prawdziwa dla wszystkich, wówczas życie nie istnieje. Śmierć zaprzecza życiu i wypiera się go. Ale jeśli życie jest rzeczywistością, śmierci nie ma. Nie jest tu możliwy żaden kompromis. Istnieje albo bóg strachu
albo Bóg Miłości. Ten świat tworzy tysiące kompromisów i będzie jeszcze tworzył ich więcej. Jednak żaden z nich nie może być uznany przez Bożych nauczycieli, ponieważ żaden z nich nie mógłby być zaakceptowany przez Boga. On nie stworzył śmierci, bowiem On nie stworzył strachu. Zarówno jedno jak i drugie jest dla Niego bez sensu.
„Rzeczywistość” śmierci jest mocno zakorzeniona w przekonaniu, że Syn Boży jest ciałem. A jeśli Bóg stworzył ciała, wówczas śmierć musiałaby być rzeczywiście prawdziwa. Ale Bóg nie mógłby wtedy kochać. Nie istnieje perspektywa, z której kontrast między postrzeganiem prawdziwego świata i świata iluzji byłby wyraźniej widoczny. Śmierć jest rzeczywiście śmiercią Boga, jeśli On jest Miłością. I teraz Jego Własne
stworzenie musi się go bać. On nie jest Ojcem, ale niszczycielem. On nie jest Stwórcą, ale mścicielem. Jego Myśli są straszne, a jego Oblicze jest przerażające. Spoglądać na Jego stworzenia znaczy umrzeć. „I ostatnią do przezwyciężenia będzie śmierć”. Oczywiście! Bez idei śmierci świat nie może istnieć. Wszystkie sny zakończą się wraz z tym jednym. Oto jest ostateczny cel zbawienia: koniec wszystkich iluzji.
A wszystkie iluzje są zrodzone poprzez ideę śmierci. Co może być zrodzone ze śmierci i wciąż mieć życie? Ale co jest zrodzone z Boga, a jednak może umrzeć? Niekonsekwencje, kompromisy i rytuały tego świata,które na próżno popierają próby uporczywego trwania przy idei śmierci, przy równoczesnym przekonaniu o
prawdziwości miłości, są bezmyślną i bezrozumną magią, nieskuteczną i bezsensowną. Bóg jest wieczny i wszystkie rzeczy w Nim i przez Niego stworzone muszą być wieczne. Czy nie widzisz, że w przeciwnym razie On musiałby mieć przeciwieństwo i strach byłby wówczas tak prawdziwy jak miłość? Nauczycielu Boży, twoje jedyne zadanie mogłoby być sformułowane następująco: Nie akceptuj żadnego kompromisu, w którym odgrywa jakąś rolę śmierć. Nie wierz w okrucieństwo i nie pozwól, by atak ukrył przed tobą prawdę. To, co wydaje się umierać, jest tylko wynikiem błędnego postrzegania i przeniesienia do
iluzji. Teraz twoim zadaniem jest pozwolić, by iluzje zostały przeniesione do prawdy. Bądź niezachwiany tylko w tym; nie daj się oszukać przez „rzeczywistość” jakiejś zmieniającej się formy. Prawda jest niewzruszona i nigdy nie waha się ani nie osuwa się w stronę śmierci i rozpadu. A co jest końcem śmierci?
Tylko to: uświadomienie sobie, że Syn Boży jest bez winy teraz i na wieki. Nic, tylko to. Ale nie zapomnij, że to jest nie mniej niż to.

28. CZYM JEST ZMARTWYCHWSTANIE?
To bardzo proste, zmartwychwstanie jest przezwyciężeniem czyli pokonaniem śmierci. Jest to ponowne przebudzenie lub odrodzenie; zmiana zdania na temat tego świata. Jest to zaakceptowanie celu tego świata według interpretacji Ducha Świętego; przyjęcie dla siebie Pojednania. Jest to koniec snów o nędzy i nieszczęściu i przepełniona zadowoleniem świadomość ostatecznego snu Ducha Świętego. To jest
rozpoznanie darów Bożych. To jest taki sen, w którym ciało działa w sposób doskonały, nie pełniąc żadnych innych funkcji oprócz porozumiewania się. Jest to lekcja, na której nauczanie się kończy, ponieważ wraz z nią zostaje ono w pełni spożytkowane. To jest zaproszenie Boga do podjęcia Jego ostatecznego kroku. To jest rezygnacja z wszystkich innych celów, z wszystkich innych interesów, z wszystkich innych życzeń i
wszystkich innych spraw. To jest proste pragnienie Syna wobec Ojca.
Zmartwychwstanie jest zaprzeczeniem śmierci, będąc domaganiem się uznania życia. Tu całe myślenie tego świata jest całkowicie odwrócone. Życie jest teraz uznawane za zbawienie, a ból i wszelkiego rodzaju nieszczęście jest postrzegane jako piekło. Miłość nie jest już powodem lęku, lecz jest witana z zadowoleniem. Bożki zniknęły, a pamięć Boga lśni bez żadnych przeszkód, opromieniając cały świat. Oblicze Chrystusa jest widziane w każdej żyjącej rzeczy i niczego nie trzyma się w ciemności z dala od
światła przebaczenia. Nie ma już smutku na ziemi. Radość Niebios na nią przybyła.
Tu program nauczania się kończy. Od tego momentu żadne wskazówki nie są już potrzebne. Widzenie jest w pełni poprawione i wszystkie błędy usunięte. Atak jest bez sensu i przybywa pokój. Cel programu nauczania został osiągnięty. Myśli odwracają się od piekła i zwracają się w stronę Nieba. Wszystkie tęsknoty są zaspokojone, bowiem co jeszcze pozostaje bez odpowiedzi czy niekompletne? Ostatnia iluzja
rozprzestrzenia się poprzez świat, przebaczając wszystkim rzeczom i zastępując każdy atak. Całe odwrócenie jest w pełni zrealizowane. Nic nie pozostawiono, co by zaprzeczało Słowu Bożemu. Nie ma nic, co bysprzeciwiało się prawdzie. I teraz prawda wreszcie może przybyć. Jakże szybko przybędzie, gdy tylko zostanie poproszona aby wejść i objąć cały świat!
Wszystkie żyjące serca są poruszone, a jednak spokojne, w przewidywaniu, oczekiwaniu i radości z tego co ma nadejść, gdyż teraz czas rzeczy wiecznych jest w zasięgu ręki. Nie ma śmierci. Syn Boga jest wolny. I w jego wolności jest koniec strachu. Na ziemi nie ma już ukrytych miejsc by chronić chore iluzje, sny pełne lęku i błędne postrzeganie wszechświata. Wszystkie rzeczy są widziane w świetle i w tym świetle ich cel jest
przekształcany i rozumiany. I my, Boże dzieci, powstajemy z prochu i spoglądamy na naszą doskonałą bezgrzeszność. Pieśń Nieba rozbrzmiewa na cały świat, albowiem jest on podniesiony i sprowadzony do prawdy. Teraz nie ma już rozróżnień. Różnice zniknęły i Miłość się Sobie przygląda. Czy trzeba widzieć coś więcej? Cóż jeszcze pozostaje do zrealizowania w tej wizji? Ujrzeliśmy twarz Chrystusa, Jego bezgrzeszność, Jego Miłość występującą pod wszelką postacią i tkwiącą w każdym celu. Jesteśmy święci,
ponieważ Jego Świętość uczyniła nas naprawdę wolnymi! I przyjmujemy Jego Świętość jako naszą, bo taką jest. Takimi, jakimi nas Bóg stworzył, będziemy na wieki wieków i nie pragniemy niczego oprócz tego, by Jego Wola była naszą własną. Iluzje innej woli są porzucone, bo zjednoczenie celu zostało odkryte. Te rzeczy oczekują nas wszystkich, ale na razie nie jesteśmy przygotowani by powitać je z radością. Tak długo, jak jakikolwiek umysł pozostaje opętany przez złe sny, myśl o piekle jest prawdziwa. Celem Bożych
nauczycieli jest obudzenie śpiących umysłów i ujrzenie w nich wizji oblicza Chrystusa, by zajęła miejsce ich snów. Myśl o morderstwie jest więc zastąpiona błogosławieństwem. Wszelki osąd jest odstawiony i oddany Temu, Którego funkcją jest sądzenie. I poprzez Jego Sąd Ostateczny zostaje przywrócona prawda o świętym Synu Boga. Jest on odkupiony, ponieważ usłyszał Słowo Boże i zrozumiał jego znaczenie. Jest wolny,
ponieważ pozwolił by Głos Boga obwieścił prawdę. I wszyscy, których poprzednio myślał ukrzyżować,zmartwychwstali z nim i przy nim i wraz z nim przygotowują się na spotkanie z Bogiem.
Możecie sobie pobrać:
http://www.scribd.com/doc/17698015/Ksia ... lna-Wersja
"Na poczatku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.(...)
W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła."
Awatar użytkownika
lilo
 
Posty: 181
Rejestracja: 19 paź 2008, 18:32

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: atalia » 29 sty 2010, 15:10

Ja o medytacji...
Wydaje mi się,drogi Sigmo,ze medytacja raczej niuchronnie prowadzi do...poczucia nierzeczywistości świata fizycznego,jego rozpływania się,zanikania.Przekonałam się o tym na własnej skórze kilka lat temu,kiedy to przez jakiś czas praktykowałam medytację transcendentalną.Było to dla mnie na tyle nie do zniesienia,że przestałam medytowac.Myśle,że my,ludzie Zachodu,lubimy być twardo osadzeni w rzeczywistości fizycznej i takie odczucia sa nam dość obce.
Niedawno rozpoczęłam pewne ćwiczenia mające na celu opuszczenie ciała fizycznego,czyli tzw.OOBE.Po prostu chciałabym się przekonać o tym,że"to nie ciało posiada duszę,lecz dusza ciało".Ćwiczenia te generują na tyle niemiłe odczucia,że nie wiem,czy będę w stanie je kontynuowac.Po pierwsze-odczuwam coś w rodzaju wstrzasów elektrycznych,które nieźle telepią moim ciałem,a po wtóre-znów wróciło to dziwne uczucie rozmywania się świata fizycznego.Jak mniemam zatem,stan ten musi pokrewny stanowi jaki jest osiągniety przy medytacji.

Póki co,praktykuję medytację chrześcijanską,czyli modlitwę.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Następna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość