Droga Atalio, dziękuję Ci jeszcze raz za zmuszenie mnie do myślenia

.
Medytacja to droga doświadczania Czegoś. W medytacji jest miejsce na uwagę, właściwie na nic więcej. A, z tego co wiem, to ślady karmiczne są zróżnicowane właśnie między innymi z punktu widzenia gotowości do uwagi medytacyjnej. Bo posiadając pewne, niezbyt duże nawet doświadczenie w medytacji można to zauważyć. Po paru zaledwie latach widzę po ludziach że różnią z tego punktu widzenia. Człowiek który w ogóle nic nie przeczytał na temat medytacji może o niej wiedzieć więcej od oczytanego w tej tematyce.
I to jest dla mnie kolejny dowód na istnienie kołowrotu wcieleń.
Atalio, jeżeli wyczuwasz coś intuicyjnie, to czy to nie jest buddyjski ogląd rzeczywistości ? No przecież właśnie jest...

.
Niewiele czytałem o buddyźmie. Ale nie może być, jak piszesz, "wyrafinowany". Obcy dla nas, dla naszej kultury, owszem tak. Ale wyrafinowany raczej nie, on właśnie jest dla każdego ponieważ każdy doświadcza rzeczywistości emocjonalnie, nie tylko ludzie przecież. Z tym że rzeczywiście wielu osobom jego odległość kulturowa trochę przeszkadza, jest myląca. Ale to pozory. W historii buddyzmu zen urzeczywistnienie osiągali wieśniacy z Wietnamu czy Korei, buddyzm jest naprawdę dla każdego.
Brahman, hinduizm... Naprawdę bardzo mało na ten temat wiem. Ale wiem na pewno to że buddyzm religią jest. Rzeczywiście niektórzy uważają że nie jest ale to wyłącznie kwestia definicji religii, rozumienia tego pojęcia. Otóż w buddyźmie nie ma Boga osobowego. Jest więc religią nieteistyczną.
Potrzeba odniesienia do Boga osobowego jest właściwa wielu ludziom

. Mnie również

. Kiedyś zadałem sobie w związku z tym pytanie, czy modlę się bo wierzę w Boga osobowego czy też dlatego że potrzebuję Boga osobowego ? Nie znalazłem odpowiedzi...
A Chrystus jest bliski każdemu tak jak Budda. W tym nie ma żadnej sprzeczności.
A jeżeli nie masz w pobliżu nauczyciela buddyjskiego to może, przynajmniej na jakiś czas, poniechać medytacji ? I skupić się na modlitwie do Boga ? Albo spróbować kontemplacji Najświętszego Sakramentu w kościele lub w kaplicy adoracji ? Mam i takie doświadczenia za sobą, uważam że spróbować zawsze warto

.
W końcu na tym przecież polegają poszukiwania. Willigis Jaeger, benedyktyn, mistrz zen utworzył przy klasztorze w którym mieszka Dom Dróg Duchowych. Nazwa bardzo mi się podoba. Oraz to, że niektóre drogi są rzadziej uczęszczane

.
Pozdrawiam

ps.: A książki "Życie po śmierci" nie znam myślę że ją przeczytam bo z tego co wiem to rzeczywiście warto.