Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 29 sty 2010, 15:34

Atalio, wygląda na to że miałem rację przypuszczając że jesteś osobą wysoce urzeczywistnioną z buddyjskiego punktu widzenia.

Ale:

Stół jest stołem, nie tylko pojęciem "stół". Ponieważ żyjemy w doczesności i jesteśmy nią ograniczeni musimy to brać pod uwagę. To dobrze że Twoje wnioski płynące z medytacji są akurat takie bo świadczą one o skuteczności medytacji. Świat fizyczny, te wszystkie pojęcia to złudzenie. Nauki ścisłe próbują tę rzeczywistość złudzeń jakoś opisać ale właściwie co z tego ?

Droga Atalio, bardzo się cieszę z tego że Twoje spostrzeżenia dotyczące medytacji pokrywają się z moimi. Przynajmniej co do ich kierunku, raczej nie co do głębi bo mnie trudno sobie wyobrazić odpłynięcie z rzeczywistości na skutek medytacji.

Atalio, wiem niedużo. Zbyt mało żeby coś konkretnego tu napisać ale dostatecznie dużo żeby ośmielić się Ci coś doradzić. Otóż bardzo dobrze byłoby gdybyś spotkała się z jakimś nauczycielem buddyjskim. Ja wiem tylko troszeczkę o zen, nic właściwie ponadto.

Myślę że jesteś osobą bardzo wrażliwą. Powinnaś o tym pamiętać.

I wpisuj się tu jak najczęściej :).

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 29 sty 2010, 16:06

Napiszę może jeszcze tak:

Dobrze jest zadać sobie pytanie co jest celem tego wcielenia ? Czy jest nim odpłynięcie od rzeczywistości ? Nie, bo to negowało by sens tego wcielenia. Człowiek ma żyć "tu i teraz" co tożsame jest z życiem rzeczywistością i w rzeczywistości.

Zazdroszczę Ci Atalio łatwości medytowania. Mnie jest trudno medytować, pewnie nie jestem zbyt głęboko urzeczywistniony. Ale tym bardziej cieszę się z tych śladów karmy które naprowadziły mnie na drogę medytacji i z takich spotkań jak z Tobą tutaj :). Takie spotkania mnie utwierdzają w przekonaniu że moje wnioski płynące z medytacji są słuszne.

Pamiętaj, że Budda nauczał: "Nie medytuj. Bądź w medytacji". Co z punktu widzenia zen oznacza że wszystko może być zen. A wtedy cała rzeczywistość staje się zen. Ale żeby się stała zen musi być sobą czyli rzeczywistością. Kto wie, może po to właśnie rzeczywistość istnieje ? A jeżeli tak właśnie jest to świadczy o istotności rzeczywistości.

Wkleję tu jeszcze jedną z moich ulubionych sentencji:

"Czasem trzeba z życia zniknąć - żeby żyć, czasem siebie w głąb przeniknąć - żeby żyć, by na nowo umieć dostrzec co się ma... "

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: atalia » 29 sty 2010, 20:21

Moje Ego nieco się nadęło i poczuło się mile polechtane po przeczytaniu Twojej wypowiedzi.A przeciez przekonałam sie dogłębnie,ze pycha nie popłaca i wszystko to są tylko zewnetrzne pozory,świecidełka jarmarczne.Obawiam się,że nie jestem tak glęboko myśląca osobą,jak mnie postrzegasz.

Buddyzm,drogi Sigmo,wydaje mi się nie tyle trudny,co zbyt wyrafinowany.Wielu spraw nie pojmuje moim ograniczonym,zachodnim rozumkiem,raczej je wyczuwam intuicyjnie.
Brakuje mi w nim Boga Stwórcy-koncepcja Brahmana wywodzi się chyba raczej z hinduizmu.Poza tym jestem nałogową czytelniczką;dosłownie pożeram ksiązki.Wytwarza to niezły galimatias w mojej głowie.
Radzisz mi poszukać nauczyciela buddyzmu-pewnie chętnie bym to zrobiła,uwielbiam uczyć się nowych rzeczy-ale w małej miescinie na Pomorzu Zachodnim,gdzie mieszkam,to raczej nie wchodzi w grę.

Dobrze wiem,że buddyzm nie jest religią,lecz raczej swoistym systemem postrzegania świata.Ostatnio Jezus stał mi się osobiście bardzo bliski,ale myślę,że nie ma tu żadnej
"sprzecznosci interesów'.Obraz życia po śmierci w Bardo Thodol zbytnio nie odbiega od wizji Kardeca,ks.Brune czy Moena.W końcu każdy z nas i tak dostanie to,w co wierzy lub na co zasłużył.
Serdecznie pozdrawiam
Atalia

aha,jeszcze jedno-może znasz swietna książkę Deepaka Chopry'Życie po śmierci',jesli nie,to szczerze polecam
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 29 sty 2010, 22:23

Droga Atalio, dziękuję Ci jeszcze raz za zmuszenie mnie do myślenia :).

Medytacja to droga doświadczania Czegoś. W medytacji jest miejsce na uwagę, właściwie na nic więcej. A, z tego co wiem, to ślady karmiczne są zróżnicowane właśnie między innymi z punktu widzenia gotowości do uwagi medytacyjnej. Bo posiadając pewne, niezbyt duże nawet doświadczenie w medytacji można to zauważyć. Po paru zaledwie latach widzę po ludziach że różnią z tego punktu widzenia. Człowiek który w ogóle nic nie przeczytał na temat medytacji może o niej wiedzieć więcej od oczytanego w tej tematyce.

I to jest dla mnie kolejny dowód na istnienie kołowrotu wcieleń.

Atalio, jeżeli wyczuwasz coś intuicyjnie, to czy to nie jest buddyjski ogląd rzeczywistości ? No przecież właśnie jest... :).

Niewiele czytałem o buddyźmie. Ale nie może być, jak piszesz, "wyrafinowany". Obcy dla nas, dla naszej kultury, owszem tak. Ale wyrafinowany raczej nie, on właśnie jest dla każdego ponieważ każdy doświadcza rzeczywistości emocjonalnie, nie tylko ludzie przecież. Z tym że rzeczywiście wielu osobom jego odległość kulturowa trochę przeszkadza, jest myląca. Ale to pozory. W historii buddyzmu zen urzeczywistnienie osiągali wieśniacy z Wietnamu czy Korei, buddyzm jest naprawdę dla każdego.

Brahman, hinduizm... Naprawdę bardzo mało na ten temat wiem. Ale wiem na pewno to że buddyzm religią jest. Rzeczywiście niektórzy uważają że nie jest ale to wyłącznie kwestia definicji religii, rozumienia tego pojęcia. Otóż w buddyźmie nie ma Boga osobowego. Jest więc religią nieteistyczną.

Potrzeba odniesienia do Boga osobowego jest właściwa wielu ludziom :). Mnie również :). Kiedyś zadałem sobie w związku z tym pytanie, czy modlę się bo wierzę w Boga osobowego czy też dlatego że potrzebuję Boga osobowego ? Nie znalazłem odpowiedzi...

A Chrystus jest bliski każdemu tak jak Budda. W tym nie ma żadnej sprzeczności.

A jeżeli nie masz w pobliżu nauczyciela buddyjskiego to może, przynajmniej na jakiś czas, poniechać medytacji ? I skupić się na modlitwie do Boga ? Albo spróbować kontemplacji Najświętszego Sakramentu w kościele lub w kaplicy adoracji ? Mam i takie doświadczenia za sobą, uważam że spróbować zawsze warto :).

W końcu na tym przecież polegają poszukiwania. Willigis Jaeger, benedyktyn, mistrz zen utworzył przy klasztorze w którym mieszka Dom Dróg Duchowych. Nazwa bardzo mi się podoba. Oraz to, że niektóre drogi są rzadziej uczęszczane :).

Pozdrawiam :)

ps.: A książki "Życie po śmierci" nie znam myślę że ją przeczytam bo z tego co wiem to rzeczywiście warto.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 00:49

I jeszcze coś dodam. Otóż istnieje możliwość medytacji chrześcijańskiej. Nie wiem na czym to polega ale wklejam linki:

http://www.wccm.pl/index.php?id=68

http://www.jezuici.pl/medytacja/

Sam się czasem zastanawiam nad prawdą w Chrystusie i prawdą w Buddzie. Nikt tu nie da recepty, ci którzy mówią jak żyć z reguły odtwarzają przymusy z dzieciństwa kiedy nie dano im wyboru lub dobrowolnie przyjęte przymusy w sekcie do której wstąpili będąc ludźmi dorosłymi, przynajmniej metrykalnie. Ale myślę że lepiej jest szukać niż nie szukać, to na pewno :). A medytacja jest być może jedyną drogą poszukiwań na ten wiek. Bo umysł to człowiek już wytężył do granic możliwości. Pewnie jeszcze coś wymyśli... Ale Boga nie da się ująć żadną koncepcją filozoficzną, nie da się Go również zróżniczkować ani scałkować. Piszą o tym zresztą niektórzy że jedyną drogą duchowości na nasze czasy jest medytacja, niezależnie od religiii i wyznania w obrębie poszczególnych religii. I tu Kościół ma coś do zaproponowania. Mógłby pewnie mieć do zaproponowania dużo więcej...

Pozdrawiam :)

ps.: Stron takich jak te do których linki wkleiłem jest więcej. Wkleiłem akurat te po prostu dla przykładu.
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 01:57

I jeszcze jedno mi przyszło do głowy. Ponieważ lubisz czytać książki więc możesz przeczytać tę do której link wklejam poniżej. Nie znam tej książki natomiast przeczytałem kiedyś "Krótkie wprowadzenie w zen" tego autora i uważam je za bardzo przystępnie napisane. Autor jest jezuitą i książkę do której link wklejam również wydali krakowscy jezuici czyli WAM (tak wynika z internetowego opisu książki). Przypuszczam że sam ją również przeczytam :).

http://www.lideria.pl/Medytacja-zen-dla ... ?nr=162527
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 02:00

A tu jeszcze wklejam link do strony WAM wyświetlonej po wpisaniu w wyszukiwarkę strony wyrazu kluczowego "medytacja" (widnieje tam również powyższa książka).

http://katalog.wydawnictwowam.pl/?Page= ... =medytacja
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: atalia » 30 sty 2010, 11:37

Witaj drogi Sigmo,
Myślę,że to raczej Ty zmuszasz mój mózg do ustawicznego myślenia,za co on bardzo Ci dziękuje.

Z twoich wypowiedzi wynika,że jest w Tobie wiele wyciszenia,łagodnosci...
We mnie z kolei zawsze było zbyt wiele wojowniczosci,pychy,egoizmu.Wydawało mi się,ze jestem w stanie kontrolować całkowicie swoje życie-nawet mialam takie naiwniutkie motto życiowe "każdy jest kowalem swego losu".Medytację uprawiałam li tylko dla złagodzenia stresu spowodowanego przepracowaniem.Sporo mi to pomagało.

Zmieniłam sie po śmierci mojego syna;mój system wartości całkowicie się załamal.Ujrzałam,jak niewiele warte sa doczesne dobra tego swiata.Kariera zawodowa,pieniądze,wizerunek zewnętrzny przestały się dla mnie liczyć.Staram się tłumic w zarodku wszelkie emocje typu zarozumialstwo czy agresja.


Jesli chodzi o buddyzm,myślę ,że słowo religia nie bardzo do niego pasuje-przeciez słowo to pochodzi z łacinskiego 'religare',a to oznacza 'wiazac mocno ,wiazac ponownie'
a przecież nie o to tu chodzi,wrecz przeciwnie.Tak jak pisałam,w buddyzmie brakuje mi Boga i nie chodzi mi o Boga -instytucje,ale o Boga jako źródło czystej,bezwarunkowej miłosci(vide Bruce Moen).Przecież każdy z nas cvhciałby być kochany w taki sposób.
Stad mój zwrot w strone Jezusa-postrzegam Go jako niustajaca emanację miłości.

Serdecznie pozdrawiam

:oops: przepraszam za STRASZNE literówki,
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: sigma » 30 sty 2010, 15:16

Jest we mnie tyle agresji co w każdym. Może nawet trochę więcej, ale jeżeli tak to właśnie ten nadmiar spowodował zainteresowanie medytacją. Bo tak naprawdę to najpierw było zainteresowanie medytacją, później raczej nieuchronne spotkanie z buddyjską logiką pojmowania rzeczywistości, a później dopiero buddyzm. A dzięki medytacji, wniosków z niej wysnutych nie muszę tłumić emocji. Tłamsić w sobie historii życia. Tego, a może i poprzednich.

Emocje wówczas stają nauczycielem, czyli przyjacielem, nie wrogiem.

Może za bardzo staram się czytać między wierszami 8-) . Ale jeżeli się nie mylę w swoich domysłach to gratuluję przenikliwości :).

Piszesz że motto "każdy jest kowalem swego losu" jest naiwne. A jaka Twoim zdaniem jest różnica między losem i przeznaczeniem ?

Trochę kiedyś czytałem Biblię, starałem się porównać Boga Starego i Nowego Testamentu. Bóg Starego i Nowego Przymierza to ten sam Bóg. Zmienił się bardzo...

Buddyzm rzeczywiście, z tego co wiem, nie ma do zaoferowania wizerunku Boga miłości. No, trudno... Co ja na to poradzę :roll: ?

Pozdrawiam :)
Piotr

Kto zwycięża innych, jest silny. Kto zwycięża siebie, jest wielki.
sigma
 
Posty: 1136
Rejestracja: 12 sie 2009, 19:02
Lokalizacja: Zagłębie Śląsko-Dąbrowskie

Re: Kurs cudów i Zniknięcie wszechświata

Postautor: atalia » 30 sty 2010, 15:51

Drogi Sigmo,u mnie juz czara goryczy przelała sie...stąd ten eskapizm. :(
Serdecznie pozdrawiam
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 12:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość