Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Dyskusje o książkach związanych z tematyką spirytystyczną i dostępnych w Polsce. Recenzje, zapowiedzi, streszczenia książek zagranicznych.

Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 05 sie 2023, 11:31

Obrazek



W dziedzinie mediumizmu:Życie w świecie duchowym Chicoo Xavier podyktowana przez Andre Luiza
W tej książce André Luiz analizuje różne aspekty mediumizmu. Chwali wysiłki medium, które pozostają wierne mandatowi, jaki otrzymały przed inkarnacją i ostrzega przed ryzykiem błędnej wymiany między dwoma światami. Omawia psychofonię, lunatykowanie, opętanie, jasnowidzenie, jasnosłyszenie, inkorporacje, fascynację, psychometrię, mediumizm efektów fizycznych i inne tematy. Ta książka jest technicznym studium o najwyższym znaczeniu, ujawniającym, w jaki sposób istoty duchowe współpracują z wcielonymi ludźmi za pomocą złożonych procesów komunikacyjnych. Wyjaśnienia od wysokich mentorów świata duchowego są podane w filozoficznych, naukowych i religijnych ekspozycjach. Są one niezbędne dla wszystkich, którzy zajmują się tym tematem dogłębnie.

Zaczelam tlumaczenie z jezyka niemieckiego Ksiazki Chico Xaviera ktora w fragmentach, rozdzialach bede Wysylac tutaj:



ps. jestem w trakcie edycji i kolejnej korekcie tlumaczenia. w jednym wydaniu bylo dialogi byly w cudzyslowiu, jednak znalazlam tlumaczenie w myslnikach i jednak bede to redagowac.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 05 sie 2023, 11:42

Wstep:
Promienie, fale, media, duch...


Badając skład materii, nauka XX wieku jest zawsze zaskoczona, a tym samym zawsze odnawia koncepcje swojej tysiącletniej wiedzy.
Od teorii Leukipa(grecki filozof, mentor Demokryta), który przez prawie pięć wieków uważał wszystkie rzeczy za skupisko nieskończenie małych cząstek, atomów, które są w ciągłym ruchu, klasyczna nauka trzymała się czterech zasad Arystotelesa (grecki filozof z III wieku p.n.e.) : wody, ziemi, powietrza i ognia, lub trzech elementów starożytnych alchemików: siarki, soli i rtęci, aby wyjaśnić różnorodne kompozycje w królestwie form.
W XIX wieku Dalton (John Dalton: /1766 - 1844/ angielski naukowiec) opracował teorię atomistyczną i rozpoczęła się wspaniała era badań prowadzonych przez najwybitniejsze osobistości, w której idee i koncepcje zostały odnowione wokół tak zwanych "niepodzielnych cząstek".
Niezwykłe odkrycia otworzyły nowe i wspaniałe horyzonty dla ludzkiej wiedzy.
Crookes ( 1832/ 1919 angielski chemik i fizyk) odkrył promieniujące właściwości materii i badał promienie katodowe.
Röntgen (1845- 1923 niemiecki fizyk) zaobserwował niewidzialne promienie przenikające przez szklane rurki umieszczone w ciemnym kartonowym pudełku - "rurka Crookesa"- (aparat do badania promieniowania) i w ten sposób ustalił istnienie promieni rentgenowskich.
Entuzjastycznie nastawiony do tematu Henri Becquerel ( 1852-1908 francuski fizyk) badał pierwiastek uran, szukając podobnych promieni, co zrodziło nowe pytania.
Dociekliwa para Curie (Marie Curie i Pierre Curie) eksperymentowała z tonami smoły pogazowej i udało im się wyodrębnić pierwiastek rad.
Stare przekonania naukowe zostały wstrząśnięte do fundamentów.
Rutherford ( fizyk atomowy z nowej Zelandii) wykonuje pionierską pracę i rozpoczyna cenne badania nad radioaktywnością.
Atom zostaje zaatakowany w swojej twierdzy i zapewnia ludzkości rozwiązanie niezliczonych tajemnic.
Wreszcie, w ostatniej ćwierci XIX wieku, Ziemia została przekształcona w królestwo fal, promieni, prądów i wibracji.
Elektryczność i magnetyzm, ruch i przyciąganie są wszędzie
Badania promieni kosmicznych ujawniają fantastyczne energie rozproszone we wszechświecie i dostarczają fizykom potężnego narzędzia do badania zjawisk atomowych i subatomowych.
Bohr, Planckl i Einstein rozwijają nowe wielkie koncepcje.
Ciało fizyczne jest teraz niczym więcej niż elektronicznym wirem kontrolowanym przez świadomość.
Każda namacalna forma jest wiązką skoncentrowanej energii. Materia przekształca się w energię, a ta znika,
by zrobić miejsce dla materii.
Chemicy i fizycy, geometrzy i matematycy stają się badaczami prawdy i są teraz, nie zamierzając nimi być kapłanami duchowości, ponieważ w wyniku ich kontrowersyjnych badań materializm i ateizm znikają: ponieważ materia sama w sobie nie istnieje, nie mają podstaw do swoich negatywistycznych spekulacji.
Laboratoria są świątyniami, w których inteligencja jest stymulowana do służby Bogu. Nawet jeśli ich praca tymczasowo ulega degeneracji w wyniku wojen wywołanych przez władców politycznych, postęp nauki pozostaje niebiańskim osiągnięciem, trwa w chwale dobra i zmierza ku chwalebnej przyszłości.
Przyszłość należy do ducha!
W zaświatach, gdzie czeka cała ludzkość, André Luiz skompilował te strony na temat mediumizmu, ponieważ uznał stale rosnące znaczenie duchowej wymiany między istotami.
Im dalej człowiek wznosi się w ewolucji, tym pewniej rozumie, że śmierć nie jest końcem życia.
Człowiek zdaje sobie sprawę teraz, bardziej niż kiedykolwiek , że składa się ze świadomości, pomiędzy siłami i fluidami , które łączą się tymczasowo w celu edukacji.
Stopniowo zaczyna rozumieć , że trumna jest drzwiami do odnowy, a kołyska jest bramą do życia. Zdaje sobie sprawę, że jego pobyt na Ziemi jest podróżą w kierunku wyższej doskonałości.
W tej długiej podróży wszyscy jesteśmy narzędziami sił, z którymi się sprzymierzamy. Wszyscy jesteśmy mediami w naszym własnym polu myśli i łączymy się z wznoszącymi energiami, gdy nasze myśli płyną do wyższego życia, lub z destrukcyjnymi i godnymi pożałowania siłami, gdy jesteśmy zniewoleni przez cienie udręczonego lub prymitywnego życia.
Każda istota ma uczucia, które charakteryzują jej wewnętrzne życie, emituje pewne promieniowanie i żyje na duchowej długości fali, z którą się identyfikuje.
Te prawdy nie pozostaną ukryte w naszych świątyniach wiary. Rozprzestrzenią się jak równania matematyczne w świątyniach nauki.
Podczas gdy liczni praktykanci koncentrują się na mediumizmie i przesiewają go z ziemi do nieba, nasz przyjaciel André Luiz próbuje analizować go z nieba na ziemię, pomagając w ten sposób budować nowe czasy.
Ale to, co wyróżnia się w jego pismach, to potrzeba utrzymania Chrystusa w naszych sercach i świadomości, aby zjawiska nie zbiły nas z tropu.
Wyzwalająca pielgrzymka na szczyty życia nie jest możliwa bez poczucia odpowiedzialności, bez oddania dobru, bez pilnej nauki i bez wytrwałego wysiłku na rzecz własnej moralnej doskonałości.
Słowa André Luiza są jasne i zrozumiałe i nie wymagają dalszych wyjaśnień.
Każde medium ma swoją własną świadomość, swojego własnego ducha. Każdy duch ma swoja emanacje i kształtuje swoje obserwacje i interpretacje.
Zgodnie z promieniami, które wysyłamy, nasz duchowy dom osiedli się w falach myśli, z którymi nasze dusze zaprzyjaźniają się.
Krótko mówiąc, możemy powtórzyć słowa Jezusa:
"Według miary, którą mierzycie i odmierzacie, będzie wam odmierzone".


Emmanuel
Pedro Leopoldo, 3 października 1954 r.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 12 sie 2023, 21:28

Rozdzial 1 .Odkrywanie mediumizmu


Bez wątpienia mediumizm jest jedną z najbardziej fascynujących tajemnic współczesnych czasów — zgodził się z nami asystent Ắulus. — Człowiek ziemski zbliża się do epoki ducha, w świetle kosmicznej religii miłości i mądrości, i z pewnością potrzebuje wsparcia, aby zrozumieć to zjawisko.
Clarêncio poprosił sympatycznego asystenta o krótkie wprowadzenie do nauki mediumizmu. Przez wiele lat poświęcał się tej pracy i specjalizował w niej. Był przyjacielem naszego mentora i dobroczyńcy, a zarazem osobą o ogromnej wiedzy na ten temat.
Ắulus przyjął nas serdecznie i z uprzejmością. Opowiadał o złożonych zagadkach ludzkiej egzystencji z wyrazem zdecydowania i jasności w oczach — nie tylko z troską starszego brata, ale i czułością kochającego ojca.


Hilário i ja nie mogliśmy ukryć podziwu. Było to dla nas przywilejem: móc wysłuchać jego przemówienia na temat, który nas tam przywiódł — w pełni zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Łączył głęboką wiedzę z ogromną miłością. Przypominał uprzejmego i mądrego lekarza, który z radością podejmuje się pracy pielęgniarza, by ratować i pomagać.
Już od 1779 roku Ắulus interesował się eksperymentami mediumicznymi. Poznał Mesmera (1734–1815), niemieckiego lekarza i magnetyzera, w Paryżu, gdy studiował jego słynne tezy. Nasz nowy przyjaciel narodził się ponownie na początku XIX wieku i z bliska obserwował prace Allana Kardeca nad kodyfikacją spirytyzmu. Miał też kontakt z Cahagnetem (1805–1885), Balzakiem (1799–1850), Théophile’em Gautierem (1811–1872) oraz Victorem Hugo (1802–1885). Zmarł we Francji, poświęciwszy wiele lat życia magnetyzmowi i mediumizmowi.
W swojej pracy naukowej kierował się ówczesnymi europejskimi standardami. Po śmierci kontynuował działalność w świecie duchowym, angażując się w edukację i badania. Od ponad trzydziestu lat pracował w Brazylii, opowiadając z optymizmem o nowych nadziejach w swojej dziedzinie. Z radością słuchaliśmy jego opowieści i wspomnień.
Byliśmy pod tak wielkim wrażeniem jego słów, że z trudem odpowiadaliśmy na jego sporadyczne pytania.
— Tak, znamy niektóre aspekty wymiany duchowej — odpowiedzieliśmy z szacunkiem. Chcieliśmy jednak otrzymać jasne i szczegółowe informacje na ten temat.
Dotychczas pobieżnie poznaliśmy zjawiska takie jak psychografia (czyli pisanie mediumiczne), inkorporacja (ujawnianie się ducha przez ciało medium), czy materializacja (gdy duch staje się widzialny i namacalny). Wiedzieliśmy jednak, że to nie wystarcza, by zrozumieć bogactwo i złożoność zjawiska medialności.
Gospodarz z chęcią zgodził się nas nauczać. Choć był zaangażowany w wiele zadań, hojnie podzielił się z nami tym, co skromnie nazywał „pewnymi zapisami”.
Na początek zaprosił nas na wykład swojego przyjaciela, który miał przemawiać do małej grupy wcielonych i bezcielesnych uczniów. Ắulus uznał to spotkanie za cenną okazję do nauki również i dla nas.
Z entuzjazmem przyjęliśmy jego ofertę. Nie tracąc czasu, poszliśmy za nim.


W przestronnej sali Ministerstwa Komunikacji zostaliśmy przedstawieni wykładowcy — Albério, który właśnie rozpoczynał swoje przemówienie. Zajęliśmy miejsca wśród dziesiątek słuchaczy, którzy w ciszy i skupieniu czekali na jego słowa.
Jak wielu innych przełożonych, których spotkaliśmy, Albério wydawał się skromny i prosty. Mówił jednak z pewnością i spokojem:
— Moi przyjaciele, kontynuujemy nasze studia i musimy pamiętać, że to świadomość jest podstawą wszelkich zjawisk.
Wiemy, że wszechświat, rozciągający się w nieskończoność z miliardami słońc, jest wyrazem Niebiańskiej Myśli. My zaś, jako świadome promienie Wiecznej Mądrości, uczestniczymy w Boskiej Myśli — w zakresie naszej duchowej ewolucji.
Od struktur gwiezdnych po subatomowe cząsteczki — wszystko zanurzone jest w Duchu Boga, niczym ryby i rośliny w oceanie. Jako dzieci Stwórcy otrzymaliśmy zdolność tworzenia, rozwoju, przekształcania i odżywiania.
Nasza rola wobec duchów, które osiągnęły już stan anielski, może się wydawać skromna, ale nawet w naszych ograniczeniach możemy promieniować energią myśli i kształtować środowisko psychiczne.
Każdy świat ma swoje pole elektromagnetyczne i siły grawitacyjne, które utrzymują go w równowadze. Podobnie każda dusza otacza się energią, w zależności od swoich relacji z innymi, wynikających z potrzeby naprawy lub rozwoju.
Każda planeta porusza się zgodnie z prawami równowagi, a każda istota duchowa żyje w obrębie grupy, z którą rezonuje duchowo.
Jesteśmy wielką wspólnotą duchów, które dzielą te same wzorce wibracyjne. Wchodzimy w skład ludzkiej rodziny liczącej dziewięć miliardów istot — część większej orkiestry kosmicznego życia.
Znamy jedynie te sposoby istnienia, z którymi mamy bezpośredni kontakt, ponieważ nasza wiedza jest ograniczona przez nasz poziom rozwoju. Tak jak planety oddziałują na siebie, tak i my reagujemy na duchowe energie, które nas otaczają.
Tworzymy, pielęgnujemy i niszczymy, kształtując nasz los. Nasz umysł jest centrum inteligentnych sił, a nasze myśli tworzą subtelną plazmę, która nadaje formę naszym ideom.
Idea to „istota” stworzona przez umysł — nasza myśl nadaje jej formę, a wola wprawia ją w ruch.
Całość naszych myśli kształtuje nasze istnienie.
Pauza. Nikt nie przerywa. Mówca kontynuuje:
— Wszystkie istoty promieniują dynamicznym psychizmem — inteligentną energią, która zarządza ich magnetyzmem. Psychizm jest niezależny od układu nerwowego, bo pochodzi ze świadomości.
Jeśli uznamy zjawiska animizmu za formę komunikacji między duszami — niezależnie od płaszczyzny — musimy uwzględniać świat ducha zarówno nadawcy, jak i odbiorcy.
Duch prymitywny, komunikujący się z uczonym, nie przekroczy granic swojego doświadczenia. Mędrzec nie przekaże zaś zbyt wiele człowiekowi prymitywnemu — ich światy się rozmijają.
Dlatego tak istotne są zgodność wibracyjna i duchowa harmonia.


Przyciągamy duchy podobne do nas. Każdy daje to, co ma, i otrzymuje według tego, co daje.
Świadomość jest podstawą wszystkich przejawów mediumizmu — bez względu na jego formę. Dlatego niezbędne są rozwój moralny i intelektualny. Tylko wtedy możemy przyjąć światło z wyższych sfer.
Duchowy świat to zwierciadło. Odbijamy to, co nas otacza, i wysyłamy to, co nosimy w sobie. Możemy odbijać piękno i światło tylko wtedy, gdy one są w naszym wnętrzu.
Emanacje duchowe mogą nas unosić lub zatrzymywać — każdy żyje w niebie lub piekle, które sam sobie stworzył.
Ten stan jest generowany w głębi serca i sumienia, niezależnie od ciała fizycznego. Życie to wieczność — śmierć to tylko przejście między jego etapami.
Mediumizm był obecny zawsze i wszędzie. Misje świętych i wojny, szlachetność i obsesje — wszystko pochodzi z indywidualnej lub zbiorowej świadomości oraz zasilających ją myśli.
Dlatego uczmy się nieustannie i doskonalmy każdego dnia.
Wszyscy jesteśmy mediami w działaniach, których się podejmujemy. Siły psychiczne należą do wszystkich, ale nie ma doskonałości mediumicznej bez rozwoju osobowości.
Ruch energii bez kontroli może być niebezpieczny. Lustro w błocie nie odbija słońca. Wzburzone morze nie odbija gwiazd.
Jeśli chcemy odbierać przesłania od wyższych duchów, musimy podnieść poziom wiedzy i oczyścić serce.
Sam mediumizm nie wystarczy.
Ważne jest, byśmy rozpoznawali fale duchowe, które odbieramy — to one określają jakość naszej pracy i kierunek, w którym zmierzamy.
Albério kontynuował swoje cenne wyjaśnienia i odpowiadał na trudne pytania uczniów. Ja sam zebrałem mnóstwo materiału do dalszej nauki, więc wraz z Hilário pożegnaliśmy instruktorów z wdzięcznością.
Ắulus obiecał spotkać się z nami kolejnego dnia.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 26 sie 2023, 21:48

Rozdział 2 – Psychoskop

Następnego wieczoru znaleźliśmy się w towarzystwie pomocnika, który – podobnie jak poprzedniego dnia – przyjął nas życzliwie.
Mówił z ojcowską troską:
– Opracowałem już nasz program.
Celowo zrobił pauzę, by przyciągnąć naszą pełną uwagę, a następnie kontynuował:
– Uważam, że powinniśmy prowadzić nasze studia w małej grupie, gdzie jakość pracy jest najlepiej zagwarantowana. Istnieje oddział dziesięciu wcielonych pracowników. Wśród nich jest czterech przyjaciół z dobrze rozwiniętymi zdolnościami mediumicznymi oraz istotnymi cechami moralnymi. To niewielka jednostka należąca do instytucji służącej ideałom Chrystusa. Dzięki tej grupie poszerzymy naszą wiedzę i zdobędziemy cenne spostrzeżenia, które będą pomocne w naszych zadaniach.


W chwili ciszy spojrzał na nas uprzejmie i dodał:
– Zaproponowałem ten kierunek działania, ponieważ chcesz poszerzyć swoją wiedzę na temat mediumizmu w kontekście ziemskim. Na naszej duchowej płaszczyźnie temat ten jest znacznie mniej złożony.
– Tak – zgodziliśmy się z Hiláriem. – Chcielibyśmy, na ile to możliwe, pomagać wcielonym przyjaciołom w wykonywaniu ich służby. Dlatego ta okazja jest dla nas prawdziwym błogosławieństwem.
Po kilku minutach przyjaznej rozmowy opiekun zaprosił nas do środka:
– Chodźmy. Czasu jest mało.
Áulus wziął małą walizkę, a widząc nasze zainteresowanie, wyjaśnił cierpliwie:
– To psychoskop. Pomoże nam w obserwacjach i ułatwi badania. Dzięki tej aparaturze możemy wiele zobaczyć bez intensywnej koncentracji umysłowej.
Wziąłem od niego tajemniczy bagaż i zgodziłem się nieść aparat. Zauważyłem, że ważył zaledwie kilka gramów – na Ziemi byłby niemal niewyczuwalny.
Hilário, równie ciekawy jak ja, zapytał:
– Psychoskop? Co to za urządzenie?
– To aparat wspomniany przez wybitnego badacza zjawisk spirytystycznych pod koniec XIX wieku. Za jego pomocą można „słuchać duszy”, określać jej zakres wibracyjny, a także dokonywać różnych obserwacji w sferze materialnej – wyjaśnił Áulus z uśmiechem. – Mamy nadzieję, że ludzie będą kiedyś pracować z podobnymi urządzeniami. Psychoskopy działają dzięki elektryczności i magnetyzmowi, wykorzystując fale o długości zbliżonej do promieni gamma. Posiadają okulary oraz możliwość robienia mikrofotografii.


W drodze do ziemskiego miasta, w którym mieliśmy pracować, mentor kontynuował:
– W ramach naszej duchowej służby możemy łatwo analizować różne grupy badające zjawiska psychiczne na całym świecie. Analizując psychoskopię osoby lub zespołu, określamy ich potencjał i klasyfikujemy poziom rozwoju. Na podstawie promieniowania planujemy zadania, które mogą realizować zgodnie ze swoimi możliwościami.
Zaskoczeni, z trudem ukrywaliśmy zdumienie. Wreszcie Hilário zapytał:
– Czy to oznacza, że każdy z nas może zostać poddany takiemu badaniu?
– Bez wątpienia – odparł wesoło nasz rozmówca. – Wyższe plany badają nas tak, jak my teraz badamy te niższe. Spektroskop pozwala ludziom analizować pierwiastki chemiczne poprzez widmo światła. Tym łatwiej jest nam określić wartość osoby poprzez jej promieniowanie – moralność, uczucia, wykształcenie i charakter stają się wyraźnie widoczne już po krótkim badaniu.
Hilário, niepohamowany w dociekliwości, dopytywał dalej:
– A co, jeśli w grupie poświęconej dobru pojawią się elementy związane ze złem? Czy duchowi przywódcy eliminują ich na podstawie wyników psychoskopowych?


– To nie jest konieczne. Jeśli większość grupy pozostaje skoncentrowana na dobru, osoby uwikłane w zło stopniowo się od niej oddzielą z powodu braku harmonii.
– A jeśli instytucja, której ideał został zachwiany, w rzeczywistości tylko pozoruje cnotę, a w istocie szerzy ignorancję i rozkład? – dopytał jeszcze Hilário.
– W takich przypadkach – odpowiedział cierpliwie asystent – powstrzymujemy się od jakichkolwiek oskarżeń. Życie samo zaprowadzi każdego na jego miejsce.
Dodał z uśmiechem:
– Aniołowie – pośrednicy Wiecznej Mądrości – z pewnością dostarczą nam sił odnowy przez czas i doświadczenie. Na Ziemi wiadomo, że gram radu traci połowę swojej masy w ciągu szesnastu stuleci, a cyklotron, pracując z atomami przy milionach elektrowoltów, powoduje natychmiastową transformację pierwiastków. Tak samo jest z nami: powolna ewolucja przez tysiąclecia albo gwałtowny szok cierpienia przemienia naszą duchową panoramę i uszlachetnia nas.
Te słowa skierowały nasze myśli na nowe tory. Asystent wykazywał głębokie wykształcenie i umiejętność klarownego wyjaśniania złożonych tematów.
Chcieliśmy zadać więcej pytań, ale Áulus uprzedził nas:
– Każda szlachetna rozmowa jest pouczająca, jednak na razie pozostańmy przy zadaniach. Sukces wymaga skupienia. Gdy teraz zboczymy na temat chemii, stracimy zbyt wiele czasu.


Hilário powrócił do tematu i stwierdził:
– Psychoskop rodzi cenne refleksje. Wyobraźmy sobie społeczeństwo ludzkie, które mogłoby mapować wewnętrzne życie swoich członków... Oszczędziłoby to mnóstwo czasu i cierpienia.
– Tak – zgodził się mentor – przyszłość skrywa przed nami wielkie cuda, które zadziwią umysł zwykłego człowieka.
W międzyczasie dotarliśmy do celu. Przed nami rozciągał się okazały budynek. Asystent wyjaśnił:
– To nasz cel. Tutaj będziemy pracować i służyć. To chrześcijański dom spirytystyczny – nasza baza do badań i obserwacji.
Weszliśmy do środka.
Po przejściu przez przestronną salę, w której przebywało wiele cierpiących bytów, opiekun wyjaśnił:
– To sala wykładowa. Pokój, którego szukamy, znajduje się głębiej – jak serce w ciele.
Wkrótce weszliśmy do małego pomieszczenia, gdzie kilku członków personelu pogrążonych było w cichej mentalnej koncentracji.
– Nasi przyjaciele – wyjaśnił opiekun – przygotowują się do harmonizacji: piętnastu minut modlitwy, lektury lub wykładu o wysokiej wartości moralnej. Wiedzą, że nie należy zwracać się do świata duchowego bez szlachetnej postawy. Tylko wtedy mogą przyciągnąć wzniosłe i owocne towarzystwo duchowe.




Hilário i ja chcieliśmy zadać więcej pytań, ale pełna szacunku atmosfera zmusiła nas do milczenia.
Przyjaciele z naszego poziomu pozostali tam pochłonięci modlitwą i zainspirowali nas również do głębokiej wewnętrznej kontemplacji.
Asystent ustawił psychoskop i po krótkiej analizie zalecił, abyśmy również spojrzeli przez urządzenie.
Kiedy nadeszła moja kolej, charakterystyka urządzenia zaskoczyła mnie.
Bez żadnego wysiłku umysłowego zauważyłem, że właściwości materii fizycznej uległy zmianie, a materia psychiczna wysunęła się na pierwszy plan.
Sufity, ściany i przedmioty codziennego użytku ujawniły się jako prądy siły i promieniowały matową jasnością.
Zatrzymałem się w kontemplacji wcielonych przyjaciół, którzy wydawali się teraz połączeni ze sobą szerokimi promienistymi kręgami, które nadawały ich głowom mleczną poświatę.
Stół zredukował się do bladego, półmrocznego bloku i miałem wrażenie, że patrzę na pierścień słońc utworzony przez dziesięć pojedynczych punktów.
Z tego słonecznego wieńca rozciągało się wielkie pasmo fioletowego światła, które wydawało się być zawarte w innym paśmie pomarańczowego światła, które zanikało w różnych odcieniach. Nie potrafiłem zidentyfikować blasku kolorów, ponieważ moją uwagę przykuł krąg promienniujacych twarzy, wyraźnie połączonych ze sobą jak dziesięć małych słońc.
Zauważyłem, że nad każdym z nich unosił się prawie poziomy krąg promieni a poszczególne promienie były ruchome, przypominały małe złote parujące anteny. Z góry tych koron, które były różne dla każdego z uczestników, sączyły się bogate, iskrzące strumienie światła. Gdy światło to dotykało głów zebranych w braterstwie ludzi, strumień przekształcał się w mikroskopijne płatki, które na przemian świeciły i blakły . To było jak rój delikatnych i indywidualnych form, brzęczących przez chwilę wokół ich głów jak krótkotrwałe satelity wokół ich źródła życia.


Duchowi mentorzy czuwali nad poszczególnymi mediami, z których każde promieniowało własnym światłem.
Zaskoczyło mnie jednak to, że bracia i siostry ze sfery fizycznej, połączeni wspólną falą promieniowania, wykazywali tak silne duchowe pokrewieństwo.
Zapytałem z entuzjazmem:
– Mój drogi przyjacielu Áulusie, czy ci uczestnicy to może zaawansowani wtajemniczeni w niebiańskie objawienie?
Mentor odpowiedział z radosnym uśmiechem:
– Nie. Jesteśmy jeszcze bardzo daleko od takich apostołów. To po prostu cztery siostry i sześciu braci dobrej woli. Zwyczajni ludzie. Jedzą, piją, ubierają się tak jak inni i pojawiają się na Ziemi z tym samym codziennym wyglądem, w rytmie fizycznej monotonii. Jednak ich umysły zwrócone są ku wyższym ideałom – ku czynnej wierze wyrażającej się w miłości do bliźnich.
Starają się dyscyplinować, praktykują wyrzeczenie, pielęgnują współczucie – trwałe, świadome i głębokie. Dzięki własnym wysiłkom w służbie dobra oraz nauce w szlachetnym królestwie ducha osiągają wysoki poziom duchowego promieniowania.
Hilário, który jako pierwszy spojrzał przez psychoskop, zawołał z dziecięcym zachwytem:
– A to światło? Cała materia, jaką znamy na Ziemi, zmieniła się! Wszystko zostało przekształcone w blask... Co za cudowny spektakl!


– Nie powinno cię to dziwić – powiedział uprzejmie asystent. – Wiesz przecież, że wcielona istota ludzka jest generatorem sił elektromagnetycznych, a serce rejestruje jedną wibrację na sekundę. Czy nie jest ci również wiadome, że wszystkie żywe substancje na Ziemi emitują energię w zakresie ultrafioletu?
Jeśli chodzi o naszych przyjaciół – wszyscy znajdują się na średnim poziomie rozwoju. Dusze i ciała tych osób pozostają w pożądanym stanie wibracji dzięki szczerej służbie dobru i umiejętności tłumienia osobistych pragnień.
Dzięki temu potrafią emitować niemal oczyszczone promienie duchowe, które umożliwiają mediom harmonizację z wyższymi częstotliwościami, wzbogacając jednocześnie własne promieniowanie witalne.
– Promienie witalne? – zapytał mój towarzysz, wyraźnie spragniony dalszych wyjaśnień.
– Tak. Aby określić je bardziej precyzyjnie, nazywamy je promieniami ektoplazmatycznymi. Termin ten pozwala nam dostosować nasze odkrycia do słownictwa współczesnych spirytystów.
Wszystkie żywe istoty emitują te promienie. Gąsienica przeprowadza z ich pomocą skomplikowaną metamorfozę, a każdy proces materializacji mediumicznej również odbywa się dzięki nim – zwłaszcza że wcielone media są w stanie łatwiej je wytwarzać.
Każda istota nosi w sobie te energie i emituje je w różnych zakresach wibracyjnych, zależnie od swojej duchowej misji i życiowego planu.
Po chwili dodał, jeszcze uprzejmiej:
– Badanie mediumizmu prowadzi nas do głębi świadomości, z jej ogromnym zakresem promieniowania. Analiza tych promieni wkrótce przyniesie przełom w nauce tego świata. Poczekajmy cierpliwie na to, co przyniesie przyszłość.
Áulus poprosił nas, abyśmy podeszli bliżej, by mógł dokładniej obserwować. Z radością spełniliśmy jego prośbę.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 02 wrz 2023, 21:38


Rozdzial 3 : Pracownicy z medialnymi umiejętnościami



„Zobaczmy, jaki potencjał mediumiczny jest tutaj dostępny” – powiedział trener.
Stanął obok wcielonego przyjaciela, który prowadził grupę, i wyjaśnił:
– To jest nasz brat Raul Silva. Prowadzi ośrodek ze szczerym oddaniem i braterską miłością. Jest sumienny w wypełnianiu swoich obowiązków i gorliwy w wierze. Udaje mu się utrzymać grupę w równowadze, opierając się na zrozumieniu i dobrej woli. Ze względu na miłość, z jaką wykonuje swoją misję, jest wiernym narzędziem w rękach bezcielesnych dobroczyńców. Używają jego umysłu jak krystalicznie czystego lustra, które odbija ich instrukcje.

Następnie podszedł do bardzo młodej kobiety, wskazał na nią i wyjaśnił:
– Oto nasza siostra Eugenia – niezwykle empatyczne i elastyczne medium, mające przed sobą świetlaną przyszłość w szerzeniu dobra. Jest doskonałym kanałem transmisyjnym i skutecznie pomaga niezrównoważonym bytom duchowym. Cechuje ją wyraźna intuicja połączona z wysokimi wartościami moralnymi. Ma również tę zaletę, że pozostaje przytomna podczas seansów, co bardzo korzystnie wpływa na naszą pracę.
Zatrzymał się przy mężczyźnie w wieku około trzydziestu lat i powiedział:
– To nasz przyjaciel Anélio Araújo. Stopniowo rozwija swoje zdolności jako medium widzące, słyszące i piszące.
Następnie podszedł do sympatycznego dżentelmena i dodał:
– Ten współpracownik to Antônio Castro – człowiek o dobrych intencjach, posiadający cenne umiejętności dla naszej służby wymiany. Kiedy jednak znajduje się w transie (lunatykuje), jego pasywność wymaga od nas ogromnej czujności. Antônio bardzo łatwo oddziela się od ciała fizycznego i wspomaga nas w ważnych zadaniach, ale potrzebuje jeszcze więcej doświadczenia, by móc wiarygodnie relacjonować swoje obserwacje. Czasami, będąc poza ciałem, zachowuje się jak małe dziecko, co zakłóca naszą pracę. Gdy oddaje swoje ciało do dyspozycji zdezorientowanych lub cierpiących bytów, musimy być bardzo ostrożni, ponieważ niemal zawsze całkowicie oddaje je komunikatorowi. Tymczasem powinien raczej pomagać nam w kontrolowaniu tych bytów, by nasze wysiłki nie zaszkodziły jego ciału. Mimo to będzie cennym wsparciem w naszych badaniach.


Asystent ruszył dalej i zatrzymał się przed dostojną damą pogrążoną w żarliwej modlitwie. Powiedział:
– Pragnę przedstawić wam naszą siostrę Celinę – oddaną partnerkę w duchowej służbie. Przeżyła już ponad pięćdziesiąt lat w tym wcieleniu i odniosła znaczące zwycięstwa na polu moralnych zmagań. Od prawie dwudziestu lat jest wdową. Z godną podziwu odwagą wychowała swoje dzieci i przeszła przez cierniowe ścieżki oraz mroczne dni wyrzeczenia. Bohatersko znosiła oblężenie hord ignorantów i nędzarzy, którzy otaczali jej męża – człowieka, z którym połączyła się w duchu ofiarnego zobowiązania. Spotkała się z prześladowaniami piekielnych Koboldów i nie poddała się. Po wielu latach walki udoskonaliła swoje zdolności mediumiczne, by jak najlepiej wypełniać powierzone zadania. Jej mediumizm hartował się w ogniu moralnego cierpienia, tak jak żelazo poddawane jest obróbce w kuźni. Nie jest zwykłym narzędziem zjawisk psychicznych – jest ofiarną służebnicą w budowaniu wartości duchowych. Jej zdolności jasnowidzenia, jasnosłyszenia, inkorporacji i oddzielania się od ciała są tak naturalne, jak oddychanie. Czyni to, zachowując pełną świadomość odpowiedzialności. Dlatego jest tak cennym współpracownikiem w naszych działaniach. Pracowita i pokorna, odnajduje największą radość w sianiu ziaren braterskiej miłości. Dzieli swój czas między obowiązki duchowe a edukację. Jest duchowym magazynem korzystnych energii – absorbuje wzniosłe prądy duchowe, które chronią ją przed ciemnymi siłami.
Rzeczywiście, będąc obok tej siostry, czuliśmy cudowne poczucie spokoju i komfortu.

Być może Hilário był zafascynowany tą niewypowiedzianą radością, ponieważ zapytał:
– Gdybyśmy zbadali teraz Celinę psychoskopem, czy wynik odpowiadałby temu, co czujemy?
– Dokładnie tak – odpowiedział bez wahania Aulus. – Urządzenie ujawniłoby jej płynne emisje dobroci, zrozumienia, wiary i odwagi. Tak jak ziemska nauka kataloguje pierwiastki chemiczne tworzące materię, my, na naszej subtelnej płaszczyźnie, analizujemy rodzaje subtelnych sił emitowanych przez każdą istotę. W przyszłości człowiek będzie zdolny zbadać promieniowanie optymizmu, pewności siebie, zaufania, smutku czy rozpaczy – określić ich gęstość i zasięg, podobnie jak dziś analizuje się promieniowanie atomu uranu. Zasady duchowe są mierzalne i w przyszłości będą przedmiotem intensywnych badań, jak dziś fotony w świetle.
Po krótkiej przerwie dodał:
– Badanie psychoskopem przede wszystkim określa charakter naszych myśli. Dzięki temu można łatwo oszacować nasze zasługi lub potrzeby.
Nasz opiekun zachęcił nas do dokładnego zbadania mózgu Celiny i zaznaczył:
– We wszystkich procesach mediumicznych nie możemy zapominać, że mózg to narząd manifestacji świadomości. Znacie już anatomię fizyczną, więc nie musimy wchodzić w szczegóły ciała ziemskiego.



Pogłaskał ją po głowie, która była usiana siwymi włosami i dodał:
– Ograniczymy się do krótkiego badania mózgu – klucza komunikacji między światem duchowym a fizycznym.
Za pomocą małej soczewki wręczonej nam przez Aulusa obejrzeliśmy dokładnie mózg naszej przyjaciółki. Organ ten przypominał potężny nadajnik radiowy – z tysiącami anten, przewodów, rezystorów i mikroskopijnych połączeń, służących różnym wyspecjalizowanym komórkom. Działały one jak detektory i wzmacniacze doznań i idei, których wibracje rozświetlały otoczenie niczym promienie światła.
Asystent spojrzał razem z nami na ten drogocenny labirynt, gdzie szyszynka lśniła niczym małe, niebieskie słońce, i powiedział:
– Nie musimy omawiać wszystkich szczegółów mózgu i układu nerwowego – są one wam dobrze znane. Przypomnijmy tylko, że delikatny mózg składa się z milionów komórek wykonujących indywidualne funkcje. Można to porównać do państwa i jego urzędników różnych szczebli.


Wymienił poszczególne obszary tego potężnego królestwa myśli, sekcja po sekcji, po czym kontynuował:
– Nie musimy się rozpisywać. W stanie wyzwolonych duchów doświadczenia nabyte przez duszę stają się wspaniałymi syntezami percepcji. Jednak w gęstych ciałach fizycznych indywidualizują się jako centra przejawów osobowości, które można w pełni analizować. Dusza wcielona ma specjalne ośrodki w mózgu, które kontrolują głowę, twarz, oczy, uszy i kończyny. Współpracują z centrami mowy, wzroku, słuchu, pamięci, dotyku, smaku, węchu itd. To dzięki nim powstają wartości artystyczne, estetyczne, uczucia i wyobraźnia – wszystko, co człowiek zdobył w toku swojego rozwoju. Każdy z nas indywidualizuje się stopniowo, krok po kroku. Ziemia daje możliwości postępu, dzięki czemu dusza wznosi się ku oczyszczeniu poprzez nieustanną pracę.
Zapanowała cisza.
Ponieważ z Hiláriem nie odważyliśmy się odezwać, asystent kontynuował:
– Nie można studiować mediumizmu bez uwzględnienia osobowości. Dlatego badanie ośrodków mózgowych jest tak istotne – są one fundamentem myśli i woli, które mają wpływ na wszystkie zjawiska mediumiczne, od intuicji po materializacje. Kiedy medium oddaje się wyższym ideałom dobra i służby, jego ośrodki mózgowe zasługują na ochronę i wsparcie życzliwych istot. Niestety mogą one również podlegać wpływom niższych bytów w procesach obsesyjnych.
Hilário zapytał:
– Czy to możliwe, by tak oświecony umysł, jak umysł siostry Celiny, został oblegany przez niskie byty? Czy możliwy jest taki krok wstecz?
– Nie zapominajmy – odparł asystent – że Celina nadal przechodzi próbę tego wcielenia i nie ukończyła jej jeszcze. Podczas długiej podróży, nawet na ostatnim kilometrze mogą pojawić się niespodzianki.

Po chwili zadumy dodał:
– Nasza siostra wykazuje dobrą wolę, wiarę, miłosierdzie i cierpliwość. Ale podobnie jak my, nie wymazała jeszcze całkowicie swojej przeszłości. Wszyscy jesteśmy legionem wojowników, którzy muszą stawić czoła wewnętrznym wrogom – starym nawykom, które przyciągają nas ku cieniom i zagrażają naszej równowadze. Jeśli Celina, jak każdy z nas, zaniedba duchową dyscyplinę i odda się próżności lub przygnębieniu, z pewnością zostanie wystawiona na działanie niszczących sił, które mogą zakłócić jej obecne, szlachetne wysiłki.
Uśmiechnął się:
– Nie osiągnęliśmy jeszcze całkowitego zwycięstwa nad sobą. Jesteśmy jak pole, które musi być uprawiane, by przynosiło owoce. Bez narzędzi pracy i wysiłku nasza gleba zarasta chwastami. Zwłaszcza w dobrej ziemi chwasty rosną szybko, jeśli nie jest ona regularnie pielęgnowana.
Spojrzał nam prosto w oczy. Zrozumieliśmy ogrom odpowiedzialności, którą na siebie bierzemy.
Na koniec podsumował:
– Nasze obecne duchowe osiągnięcia są tylko małymi promieniami światła nad ruinami naszej mrocznej przeszłości. Siewcy dobra muszą być chronieni, by burze zła ich nie zniszczyły. Dlatego właśnie mediumizm – jako narzędzie wyższych istot – jest tak trudny do utrzymania na właściwej drodze. Gwałtowne fale ciemności i ignorancji szalejące wokół nas mogą łatwo zniszczyć delikatną ścieżkę prowadzącą światło.

Asystent zakończył swoje wyjaśnienia i zamilkł.
Można powiedzieć, że dołączył do pola magnetycznego milczących przyjaciół i dostroił się do rozpoczynającej się pracy spotkania.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 16 wrz 2023, 20:36

Rozdział 4: Służba.
Rozległo się ciche pukanie do drzwi. Jeden z medytujących przyjaciół wstał i podszedł, by je otworzyć.
Dwoje chorych – młoda kobieta i starszy mężczyzna – w towarzystwie dwóch krewnych przekroczyło próg i zatrzymało się w rogu pokoju, poza kręgiem magnetycznym.
– To chorzy, którzy potrzebują naszej pomocy – wyjaśnił nasz opiekun.
Wkrótce potem pracownik naszego wymiaru pozwolił wejść niezliczonym cierpiącym i udręczonym bytom. Tłum ten ustawił się przed mediami.
Nikt z nich nie został zmuszony do przyjścia.
Można powiedzieć, że zgromadzili się wokół wcielonych przyjaciół pogrążonych w modlitwie, niczym ćmy przyciągane do potężnego źródła światła.
Przychodzili hałaśliwie, wypowiadając niezrozumiałe frazy lub wykrzykując niewyszukane obelgi, lecz gdy tylko zostali dotknięci duchowym promieniowaniem grupy, natychmiast milkli.



Wydawało się, że powstrzymują ich siły, których sami nie byli w stanie zrozumieć.
Áulus uprzejmie wyjaśnił:
– Są to byty duchowo udręczone. Towarzyszą krewnym, przyjaciołom lub wrogom podczas publicznych spotkań Centrum i odłączają się od nich, gdy tylko wcieleni pozwalają się odnowić przez odkupieńcze idee doktryny spirytystycznej. Byty zauważają zmianę w tych, których wcześniej oblegały, i są – że tak powiem – wyrzucane z domu, ponieważ kiedy wewnętrzne postawy ich ofiar ulegają zmianie, odczuwają nagłe odwrócenie, przełom w miejscu, w którym wierzyli, że mają dobrą pozycję.
Niektóre z nich uparcie unikają takich świątyń modlitewnych jak ta tutaj, odrzucając ich pomoc przez jakiś czas i szukając swoich ofiar dalej, ponownie zastawiając na nie pułapki. Inne natomiast są przyciągane przez lekcje, które słyszą, i pozostają w sali wykładowej, pełne niecierpliwego oczekiwania i głodne dalszych wyjaśnień.
Zaskoczony i zaciekawiony Hilário zapytał:
– Ale co się dzieje, gdy wcieleni nie słuchają nauk?
– Przechodzą przez świątynie wiary jak zamknięte naczynia. Pozostają niedostępni dla dobrych rad i są odporni na niezbędną transformację.
– Czy to zjawisko występuje również w świątyniach innych wyznań?
– Tak. Słowa odgrywają ważną rolę w osiągnięciach Ducha. Kazania i wykłady kapłanów oraz uczonych różnych wyznań zawsze mają na celu moralny wzrost, jeśli są inspirowane przez Nieskończoną Dobroć.
Asystent zastanowił się przez chwilę i dodał:


Prowadzenie godnego życia nie jest łatwe dla wcielonych ludzi, a przygotowanie się na wyzwalającą śmierć bywa bardzo trudne. Zazwyczaj dusza odłącza się, nie uwalniając się od myśli o ziemskich sprawach, osobach i przedmiotach. Duch pozostaje więc uwięziony przez ziemskie interesy, które najczęściej mają niską naturę – są chore i zakorzenione w uciążliwych krajobrazach, które sam stworzył.
Stąd tak wielka wartość godnych szacunku zgromadzeń religijnych, które oferują sprzyjającą atmosferę dla duchowego wzniesienia. Przynoszą one niezaprzeczalne korzyści nie tylko wcielonym, którzy chętnie i otwarcie biorą w nich udział, lecz także duchom bezcielesnym, dążącym do własnej przemiany. Wszystkie świątynie wypełniają się podczas publicznych ceremonii duszami w potrzebie – istotami bez ciał fizycznych, poszukującymi pocieszenia.
Oratorzy głoszący dobre słowa szerzą wyzwalające zasady moralne w sferze myśli i dlatego można ich porównać do elektryków, którzy przełączają „duchowe gniazdka”.
Uśmiechnął się i kontynuował:
– Dlatego złośliwe istoty obecne na takich zgromadzeniach zachowują się niczym wampiry – otaczają swoje ofiary i oblewają je ogłuszającymi fluidami. Często usypiają je, aby opóźnić proces ich odnowy.
Spojrzałem na przyjaciół, którzy przyszli później i utworzyli półkole wokół stołu. Pomyślałem o użyciu psychoskopu, by dokładniej ich zbadać.
Áulus jednak uprzejmie zaprotestował:
– To nie będzie konieczne. Wystarczy, że im się uważnie przyjrzysz, a dostrzeżesz ciekawe rzeczy – nasi przyjaciele odzwierciedlają swoje dolegliwości w ciałach okołoduchowych (ciele peryspirytualnym), które są nimi dotknięte.



Zauważyłem, że asystent nie zamierzał przedłużać naszej rozmowy. Najpewniej przygotowywał się do czekającego go zadania. Dlatego postanowiłem wykorzystać ten czas na pogłębienie obserwacji mniej szczęśliwych przyjaciół, którzy skuleni, trwali blisko siebie w lęku i oczekiwaniu.

Wydawali się otoczeni dużą, owalną chmurą mgły – ciemnoszarą, gęstą i zmienną masą, poruszaną przez dziwne kształty.
Spojrzałem na grupę i dostrzegłem, że niektórzy z nich wyglądali na chorych – jakby wciąż przebywali w ciałach fizycznych.
Poranione kończyny, okaleczenia, paraliż i różnego rodzaju wrzody rzucały się w oczy już przy pierwszym spojrzeniu.
Hilário i ja przyglądaliśmy się im z uwagą, niczym uczniowie w klasie. Może właśnie dlatego jeden z duchowych pracowników podszedł do zgromadzenia i uprzejmie wyjaśnił:
– Każdy z naszych cierpiących braci i sióstr nosi piętno błędów, które popełnił z własnej woli. Choroba – będąca skutkiem moralnej nierównowagi – przetrwała w duchu. Jeśli myśli, które spowodowały brak równowagi, przetrwają śmierć ciała fizycznego, nadal będą podtrzymywać chorobę.
– Ale czy osiągają wyraźną poprawę dzięki tym lekcjom? – zapytał zdumiony Hilário.
– Tak – odpowiedział rozmówca – przyjmują nowe myśli i powoli zaczynają pracować nad sobą. Stopniowo poprawiają swoje wewnętrzne nastawienie i kształtują nowe przeznaczenie. Odnowa umysłu jest odnową życia.
Pomyślałem o złudzeniu tych, którzy wierzą, że śmierć to swobodne przejście duszy ku niebu lub piekłu – postrzeganym jako konkretnym miejscom radości albo cierpienia...



Bardzo niewielu ludzi na Ziemi zdaje sobie sprawę, że nosimy w sobie ślady naszych myśli, czynów i uczynków, oraz że grób staje się kąpielą odsłaniającą. Ujawnia obrazy, które ukrywaliśmy przed światem za zasłoną ciała fizycznego.
Świadomość jest centrum mocy, a dobro i zło, które sama tworzy, krążą wokół niej jak satelity. Stanęliśmy tam naprzeciwko długiego szeregu duchów cierpiących we własnym czyśćcu.
Podeszliśmy do smutnego towarzysza o zatroskanej twarzy. Hilário zapytał ze współczuciem:
— Mój przyjacielu, jak masz na imię?
— Ja? — jąkał się rozmówca.
Podjął ogromny, lecz bezowocny wysiłek, by coś sobie przypomnieć, po czym dodał:
— Nie mam imienia…
— Niemożliwe! — zawołał mój przyjaciel z niedowierzaniem. — Wszyscy mamy imię…
— Zapomniałem… zapomniałem wszystko… — wyszeptał nieszczęśnik z rozpaczą.
— To przypadek amnezji, który możemy zbadać — wyjaśnił jeden z pracowników grupy.
— Czy to naturalne zjawisko? — zapytał Hilário, poruszony.
— Tak, może mieć naturalne podłoże, wynikające z zaburzeń, które przyniósł ze sobą z Ziemi. Możliwe jest jednak również, że nasz przyjaciel padł ofiarą potężnego wpływu hipnotycznego, wywieranego przez prześladowcę, który ma dużą władzę nad jego pamięcią. Pozostaje on silnie związany z doświadczeniami fizycznymi, a jego świat myśli nadal jest odbiciem zmysłów, które porzucił.
W tym świetle bardzo prawdopodobne jest, że pozostaje pod wpływem niższych i obcych sił, z którymi związał się jeszcze za życia.


— Niebiosa! — zawołał mój kolega, będąc pod wrażeniem. — Czy takie zjawisko jest możliwe po śmierci?
— Dlaczego miałoby nie być? Śmierć jest kontynuacją życia, a w życiu wiecznym posiadamy to, czego szukaliśmy.
Trzymając się naszych studiów nad mediumizmem, zapytałem:
— Jeśli nasz przyjaciel bez pamięci zostanie zaprowadzony do medium, czy zamanifestuje się w ten sposób, nie znając własnej tożsamości?
— Dokładnie. I będzie potrzebował troskliwego leczenia, jak każdy zwykły pacjent psychiczny. Jeśli będzie się komunikował przez medium, pozostanie tajemnicą zarówno dla ziemskiego instruktora, jak i dla nas.
W tym momencie zbliżyła się do nas istota o żałosnym wyglądzie. Był to chudy i smutny mężczyzna, którego prawa ręka była sparaliżowana i wyschnięta.
Pracownik, który najwyraźniej nie miał czasu na dalsze komentarze, odpowiedział na moje pytające spojrzenie:
— Posłuchaj go sam i dokonaj własnych obserwacji.
Podszedłem nieco bliżej do mojego cierpiącego przyjaciela. Lekko dotykając jego czoła, wyczułem jego wewnętrzny niepokój. Czułem dramat, który osiadł w jego umyśle jako ciężar wspomnień.
Był umięśnionym pracownikiem doków i niepoprawnym alkoholikiem. Pewnego dnia, gdy wrócił do domu, uderzył ojca w twarz, ponieważ staruszek zganił jego zachowanie.


Starzec nie mógł zareagować – splunął krwią i przeklął go bezlitośnie:
— Niech cię diabli! Twoje okrutne ramię zamieni się w suchą gałąź... Będziesz przeklęty!
Słowom tym towarzyszył straszliwy potok hipnotyzującej mocy, a nieszczęśnik, dotknięty klątwą, wrócił na ulicę. Pił dalej, próbując zapomnieć.
Zataczając się, padł ofiarą wypadku tramwajowego, w którym stracił rękę. Przeżył jeszcze kilka lat, lecz w swoich myślach nieustannie pielęgnował przekonanie, że słowa ojca miały moc zemsty. Zakorzeniły się głęboko w jego duszy.
Dlatego po odcieleśnieniu otrzymał z powrotem swoją rękę – jednak jako suchą i pozbawioną życia kończynę ciała perispirytalnego .
Gdy wciąż rozważałem tę sprawę, podszedł do nas opiekun. Zauważył, co się dzieje, i powiedział:
— To trudny przypadek, wymagający czasu i cierpliwości.
Pogłaskał sparaliżowanego po ramieniu i dodał:
— Nasz przyjaciel cierpi z powodu wyrzutów sumienia, które wzmocniła klątwa ojca. Potrzebuje wiele troski, by wyzdrowieć.
Wciąż pochłonięty sprawą, która przykuła naszą uwagę, zapytałem:
— Kiedy ten przyjaciel komunikuje się za pośrednictwem medium, czy przekazuje ludzkiemu odbiorcy to, co sam odczuwa?
— Tak — wyjaśnił asystent. — Przekaże medium swoje własne odczucia. To dzieje się w ramach procesów magnetyzacji, na których opierają się zjawiska wymiany.
Uśmiechnął się uprzejmie i dodał:


– Nie powinniśmy jednak rozwodzić się nad pojedynczymi przypadkami. Każda niezrównoważona istota – a wszystkie obecne tutaj takie są – niesie ze sobą niepokojące doświadczenia. Spójrzmy na wszystko z szerszej perspektywy.
Zaprowadził mnie do stołu, przy którym nasz przyjaciel Raul Silva był już gotowy, by rozpocząć modlitwę.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 03 paź 2023, 17:31

Rozdział 5 Absorpcja (wchłanianie) prądów duchowych
Dwie minuty przed ósmą do małego pokoju wszedł nadzorca duchowy.
Nasz przełożony przedstawił nas.
Brat Clementino powitał nas serdecznym uściskiem.
Z uśmiechem powiedział, żebyśmy czuli się jak w domu, i dał nam pozwolenie na wykonanie naszego zadania.
W międzyczasie różne byty z naszego poziomu ustawiły się obok dyżurujących mediów.
Clementino podszedł do Raula Silvy i stanął przy nim w cichej medytacji.
Wkrótce potem Áulus dostosował psychoskop do nowego trybu i zaprosił nas do skorzystania z urządzenia, aby dokładniej zbadać obecnych.


Skupiłem się na wcielonych przyjaciołach, którzy byli pogrążeni w duchowej koncentracji, i dostrzegłem nowy aspekt.
Ciała fizyczne przypominały teraz prądy elektromagnetyczne o wysokim napięciu.
Układ nerwowy, gruczoły i sploty nerwowe wysyłały osobliwe promienie światła.
Odpowiedni duch (czyli istota duchowa związana z daną osobą) nakładał się na mózg i świecił jak stożek o niezwykłej jasności.
Każdy z przyjaciół posiadał określony potencjał promieniowania.
Asystent zauważył nasze zaciekawienie i wyjaśnił:
– W żadnym studium mediumizmu nie wolno nam zapominać, że istota duchowa (indywidualność), przebywająca w ciele fizycznym, rezyduje w atomowej twierdzy tego ciała – zbudowanej z pożyczonych zasobów środowiska.
Krew, tkanka mózgowa, nerwy, kości, skóra i mięśnie to materiały, które łączą się, by umożliwić tymczasową manifestację na Ziemi.
Tworzą one jedynie chwilową powłokę (szatę), zależną od stanu danego ducha.
Brat Clementino położył prawą dłoń na głowie przyjaciela, który przewodził zgromadzeniu.
Wydawał się teraz bardziej „ucieleśniony”, niemal przyciemniony.
Nasz asystent wyjaśnił:
– Duchowy dobroczyńca, który nam teraz przewodzi, ukazuje się w cięższej postaci.
Aby móc kontynuować rozpoczętą pracę, stłumił wysokie wzorce wibracyjne, które normalnie utrzymuje, by zbliżyć się jak najbardziej do poziomu Raula.
Teraz oddziałuje na jego mózg niczym doświadczony muzyk, który z szacunkiem gra na cennych skrzypcach, znając ich specyfikę i barwę dźwięku.
Zauważyliśmy, że czcigodna głowa Clementino emitowała promienie światła, a mózg Raula Silvy również jasno świecił pod jego dłońmi.


Jednak natura promieni była różna.
Bezcielesny mentor uniósł swój przejmujący głos i zaczął błagać o niebiańskie błogosławieństwo słowami, które były nam dobrze znane. Silva powtórzył te zdania nieco zmienionym głosem.
Przez kilka minut panowała łagodna cisza – wszyscy byli głęboko poruszeni.
Błyszczące nici połączyły osoby zgromadzone przy stole i zauważyliśmy, że modlitwa jeszcze bardziej zespoliła ich duchowo.
Pod koniec modlitwy zbliżyłem się do Raula Silvy.
Chciałem dokładniej zbadać, jak to wpłynęło na jego ciało fizyczne, i odkryłem, że jego górna część ciała – ramiona i dłonie – znajdowała się pod silną falą siły.
Dostał gęsiej skórki i poczuł słodkie pobudzenie, jakby ogarnął go przyjemny dreszcz.
Ta fala siły weszła do splotu słonecznego, gdzie zamieniła się w świetlisty bodziec, podróżowała przez ścieżki nerwowe do mózgu i wyraziła się poprzez słowa wypowiedziane jego ustami.
Asystent towarzyszył mojej analizie i wyjaśnił:
– Prąd sił duchowych brata Clementino działał na organizm psychiczny Raula Silvy tak, jak prąd elektryczny działa w lampie. Opierał się na splocie słonecznym i docierał do neuronów w mózgu, podobnie jak energia elektryczna, która opuszcza elektrownię, a kiedy dociera do lampy, rozprzestrzenia się w żarniku i wytwarza światło.
– A co z napięciem? – zapytałem, zaciekawiony.
– Ten problem również został rozwiązany. Clementino dostosował swoje myśli i ekspresję do zdolności i środowiska Raula, tak jak elektrotechnik dostosowuje napięcie do aparatury odbiorczej.

Uśmiechnął się i dodał:
– Każde naczynie odbiera według własnej struktury.
Uwagi Áulusa nasuwały wspaniałe pytania. Połączenia elektryczne generują światło w lampie. Co tu się działo? Wywnioskowaliśmy, że kontakt duchowy stworzył siły, które również wylały się w postaci słów i świetlistych promieni na mózg i usta Raula Silvy...
Wyczuwając nasze niewypowiedziane pytanie, instruktor pospieszył z wyjaśnieniem:
– Świecąca lampa emituje fotony, które są żywymi elementami natury i wibrują w "przestrzeni fizycznej", wykonując przy tym charakterystyczne dla nich ruchy.
Nasz duch, w którego wnętrzu przetwarzana jest promienna idea, wysyła duchowe zasady, skondensowane w różnorodnej i mierzalnej mocy myśli.
Kierując się tymi zasadami pracujemy w „przestrzeni duchowej”.
Światy oddziałują na siebie poprzez promieniowania, które one wysyłają, a dusze wpływają na siebie nawzajem za pomocą duchowych promieniowań wytwarzanych przez siebie".
Spokojny i precyzyjny wywód naszego opiekuna skłonił nas do refleksji.
Pomyślałem, że myśli nie mogą uciec od rzeczywistości świata fizycznego.
Tak jak na Ziemi mamy cenną wiedzę w chemii gęstej materii i potrafimy obliczyć jej jednostki atomowe, tak królestwo umysłu oferuje różnorodne możliwości badania jego powiązań.
Myśli o okrucieństwie, zamęcie, smutku, miłości, zrozumieniu, nadziei lub radości mają różną naturę, z własnym charakterem i gęstością, hartując lub uszlachetniając duszę i określając jej właściwości magnetyczne.


Fala duchowa ma różne czynniki mocy — w cichej koncentracji, w słowie mówionym lub w zapisanym zdaniu...
Po raz kolejny wyraźnie zrozumiałem, że jesteśmy ofiarami lub beneficjentami naszych własnych kreacji, w zależności od duchowych prądów, które wysyłamy. Zniewalamy się w zobowiązaniach naszej przeszłości lub wyzwalamy ku postępowej przyszłości, zgodnie z naszymi wyborami i działaniami — w harmonii z odwiecznymi prawami lub wbrew nim...
Mój wewnętrzny monolog nie mógł być jednak kontynuowany.
Naszemu przełożonemu zależało na realizacji naszych celów badawczych i poprosił nas o poczynienie nowych obserwacji:
– Czy zauważyliście, jak Clementino i Raul Silva byli zjednoczeni w momencie modlitwy?
Tym samym rozbudził naszą ciekawość i kontynuował:
– Widzieliśmy zjawisko doskonałego wchłaniania duchowych prądów — zjawisko to normalnie dominuje w prawie wszystkich procesach mediumicznych. Aby łatwiej to zrozumieć, porównajmy fizyczne ciało Raula Silvy do aparatury odbiorczej, jaką znamy na Ziemi w dziedzinie telekomunikacji. Duchowa misja Clementino to kondensacja jego myśli i woli, która otacza Raula Silvę powodzią promieni. Promienie te przenikają jego wnętrze najpierw przez pory skóry. Są to jakby tysiące anten odbierających przekaz w formie słabych i rozproszonych wrażeń. Wrażenia te są odbierane przez centra ciała duchowego, działające jak kondensatory, a następnie niemal natychmiast trafiają do przewodów nerwowych, które funkcjonują jak iskrowniki – urządzenia podwyższające napięcie.


Energia jest tam gromadzona i automatycznie przetwarzana w mózgu, w którym znajdują się setki ośrodków motorycznych – niczym cudowna klawiatura z połączonymi elektromagnesami, w których dynamicznych osiach zachodzą działania i reakcje mentalne. Powodują one twórcze wibracje, wyrażające się w myślach lub słowach. W tym przypadku mózg postrzegany jest jako potężna stacja nadawcza i odbiorcza, a usta jako cenny głośnik. Takie bodźce manifestują się również poprzez ręce i stopy, jak również przez wrażenia zmysłowe i organy, które działają jak dźwigi i kanały, konwertery i przełączniki, pozostające pod bezpośrednim przewodnictwem umysłu.
Wyjaśnienie nie mogło być prostsze, ale rodziło daleko idące pytania.
– Czy mówimy tutaj o technice własnych myśli? – zapytał z zainteresowaniem Hilário.
– Niezupełnie – odpowiedział rozmówca. – Nasze osobiste myśli nieustannie wypływają z obszaru mózgu, podobnie jak nasze własne fale magnetyczne i cieplne, i możemy z nich korzystać niezależnie, aktywując dostępne zasoby.
– W takim razie niełatwo odróżnić własne myśli od tych, którymi jesteśmy karmieni… – zauważył zdumiony mój kolega.
– Twoje stwierdzenie nie jest uzasadnione – odparł asystent. – Każda osoba, która potrafi kontrolować swoją uwagę, będzie w stanie wykryć zmianę. Nasze myśli wibrują na określonej długości fali i są zakotwiczone w naszym indywidualnym sposobie wyrażania się – w sferze przyzwyczajeń i przekonań – w sposób, który jest dla nas charakterystyczny.


Radośnie dodał:
– W tym temacie musimy być ostrożni w naszym osądzie, ponieważ jeśli pozwolimy, aby nasz osąd kierował się ziemskimi standardami, nasze życie duchowe prawie zawsze pozostaje w martwym punkcie. Często zaniedbujemy naszą własną falę myśli. Albo myślimy zgodnie z ustalonymi uprzedzeniami, albo działamy zgodnie z ustalonymi zwyczajami, które są krystalizacją ducha epoki.
– Możliwe jest również, że myślimy i działamy zgodnie z modą lub opiniami naszych sąsiadów – co jest najłatwiejszą drogą, drogą najmniejszego oporu. Jeśli jednak poświęcimy się praktyce medytacji, budującym studiom i nawykowi rozważania, z łatwością rozpoznamy, co jest naszym własnym królestwem myśli i wyraźnie zidentyfikujemy strumienie myśli, które przyjmujemy .
Hilário zamyślił się na chwilę. Z zadowolonym wyrazem twarzy powiedział:
– Teraz rozumiem, jak zjawiska mediumiczne pojawiają się w prostych sytuacjach życiowych, zarówno w niezwykłych wydarzeniach geniuszu, jak i w codziennych dramatach...
– Tak, tak... – zgodził się asystent. Był jednak zaniepokojony czasem, jaki zajęła nasza rozmowa. – Mediumizm jest wrodzonym darem wszystkich istot, podobnie jak zdolność oddychania, a każda osoba absorbuje wyższe lub niższe siły, z którymi jest zestrojona. Niebiański Mistrz polecił nam modlitwę i czujność, abyśmy nie ulegli wpływom zła, ponieważ pokusa jest pasmem żywych sił wysyłanych przez nas. Zbiera elementy, które są do niej podobne, tkając wokół naszych dusz gęstą sieć impulsów, które czasami mogą być trudne do odparcia.
Zajął przeznaczone dla niego miejsce w trwających pracach i dodał:
– Uczmy się, pracując. Czas, który poświęcamy na służbę bliźniemu, przekształca się w łaskę, która jest dla nas zawsze dostępna.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 26 gru 2023, 20:09

Rozdział 6.Świadoma psychofonia

(*Psychofonia – inteligentna manifestacja, czyli komunikacja duchów poprzez głos medium w materialnym świecie.)

Praca przebiegała w harmonii.
Do pokoju weszło trzech duchowych opiekunów, prowadząc ze sobą nieszczęśliwego brata, który potrzebował pomocy.
Był to duch mężczyzny – samotnika, który nie zdawał sobie sprawy z własnego położenia. (Uwaga: słowo „kawaler” w tym kontekście prawdopodobnie odnosi się do „zatwardziałego samotnika”, nie „młodej duszy”).
Nie widząc przewodników, szedł jak ślepy i głuchy, kierowany przez siły, których nie rozumiał.
Aulus życzliwie wyjaśnił:
– To nieszczęsna, zaborcza istota.
Został właśnie usunięty ze środowiska, w którym przez długi czas czuł się komfortowo.
Odłączył się od rzeczywistości, oddając się przyjemnemu szaleństwu w pełni sił witalnych.
Jego ciało zmarło wskutek śmiertelnego zatrucia – w chwili, gdy nie wykazywał najmniejszej gotowości, by stawić czoła duchowym prawdom.

Znając szczegóły tego, co z pewnością było z góry zaplanowanym planem pomocy, wyjaśnił dalej:
– Przyjrzyj się tutaj uważnie. To ktoś, kto porusza się we własnej ciemności i został tu przyprowadzony jak ciężko umysłowo chory, nieświadomy nawet kierunku, w którym stawia kroki.
Został oddzielony od swojego fizycznego ciała, gdy był namiętnie zakochany w kobiecie.
Ta nasza siostra jest dziś chora i udręczona, dostroiła się do jego wibracji i zatrzymywała go swoim żalem i łzami. On zaczął ją osaczać i zachowywał się jak wampir, pasożytując na jej ciele.
Utrata ciała fizycznego w jego niedoskonałym stanie psychicznym spowodowała, iż stał się całkowicie zdezorientowany, jak rozbitek pośrodku nocy. Dostosował się jednak do fizycznego ciała ukochanej kobiety i zaczął ją osaczać.
Znalazł nowy instrument dla zmysłów – widział jej oczami, słyszał jej uszami, często mówił jej ustami i żywił się zwykłym jedzeniem, które jadła.
Żyli w tej symbiozie przez prawie pięć lat. Młoda kobieta jest teraz niedożywiona, zdezorientowana i wykazuje poważne zaburzenia organiczne.
Ponieważ chora kobieta poprosiła nas o wsparcie, musimy pomóc im obojgu.
Ona musi zostać uwolniona od fobii, które nękają ją poprzez jego myśli, ponieważ on boi się rzeczywistości duchowej. Musimy uwolnić ją od fluidów, które ją otaczają – tak jak filar opleciony bluszczem musi zostać oczyszczony.

W międzyczasie, zgodnie z instrukcjami Clementino, strażnicy stanęli obok Eugenii.
Opiekun domu zbliżył się do medium i przekazał jej energie magnetyczne poprzez korę mózgową, kierując intensywne promienie świetlne na obszar głośni (szczeliny głosowej w krtani).
Zauważyliśmy, że dusza Eugenii oddzieliła się od ciała fizycznego, pozostając jednak w jego bezpośrednim sąsiedztwie – zaledwie kilka centymetrów od niego.
Gość, wspierany przez asystenta, zajął miejsce obok niej i pochylił się, jak ktoś opierający się o okno.
Scena ta przypominała mi interwencje znane ze świata roślin, gdzie jedna roślina rozwija się przy pomocy drugiej.
Porównałem to subtelne połączenie do neuropsychicznego procesu przeszczepu.
Z piersi medium wydobyło się westchnienie ulgi – przez kilka chwil pozostawała wyraźnie poruszona.
Delikatne, lśniące nici połączyły głowę Eugenii, oddzieloną od jej ciała fizycznego, z mózgiem komunikującego się ducha.


Moje pytające i zdziwione spojrzenie nie umknęło Áulusowi, który wyjaśnił:
– To zjawisko psychofonii w stanie czuwania, zwane również pracą mówiących mediów. Chory gość kontroluje moce Eugenii, ale i on sam podlega jej kontroli. Są połączeni duchowym prądem, a to połączenie umożliwia naszej siostrze postrzeganie wszystkich słów, które on sobie wyobraża i pragnie wypowiedzieć. W rzeczywistości tymczasowo przejmuje jej narząd mowy i zmysły. Widzi, słyszy i myśli stosunkowo dobrze dzięki jej energiom, ale Eugenia utrzymuje prowadzenie – mocno trzyma wodze swojej woli w swoich rękach.
Zachowuje się jak pielęgniarka, która godzi się na zachcianki chorego, by mu pomóc. Zachcianki te są jednak ograniczone, ponieważ nasza przyjaciółka rozpoznaje wszystkie intencje nieszczęsnego brata, któremu użyczyła swojego fizycznego ciała, i zastrzega sobie prawo do udzielenia mu nagany, jeśli zajdzie taka potrzeba. Poprzez połączenie nerwowe rozpoznaje słowa, które mają zostać wypowiedziane – może je ocenić z wyprzedzeniem, ponieważ jego mentalne impulsy uderzają w jej świadomość jak prawdziwe ciosy młotkiem. Może zatem zapobiec wszelkim nadużyciom – analizuje jego intencje i wypowiedzi, ponieważ jest on od niej gorszy ze względu na swoje zaburzenia i stan cierpienia. Ona nie może jednak zniżyć się do jego poziomu, jeśli chce być dla niego użyteczna.
Zaburzony duch to chora osoba, która potrzebuje pomocy. W takich sesjach medium, które go przyjmuje, jest jego pierwszym opiekunem. Ale jeśli ten pomocnik mieści się w zakresie wibracji osoby potrzebującej, nie ma nadziei na skuteczne wsparcie. Medium, jeśli jest świadome przyjętej odpowiedzialności, jest zobowiązane do przyczynienia się do porządku i szacunku w służbie dla odcieleśnionych. Swobodna ekspresja bezcielesnych jest dozwolona przez medium, o ile nie narusza harmonii całości i niezbędnej godności miejsca.
– W tych pracach medium nigdy nie oddala się od własnego ciała... – powiedział Hilário.

– Tak, ilekroć pracujemy z zaburzonymi istotami, medium nie może oddalać się zbyt daleko... Porównajmy nasze ciało z naszym domem: raczej nie zostawilibyśmy go szaleńcowi i nie oddalalibyśmy się od niego na długo. Jeśli jednak nasz dom znajduje się pod opieką odpowiedzialnych przyjaciół, możemy nawet udać się w daleką podróż, ponieważ oni zapewniają jego bezpieczeństwo.
– Sprawdza jego intencje i wyraz twarzy, bo jest na niej. Może w ten sposób zapobiec wszelkim nadużyciom, sprawdza jego intencje i wypowiedzi, ponieważ jest od niej gorszy ze względu na swój niepokój i stan cierpienia. Nie może jednak zniżyć się do jego poziomu, jeśli ma mu się przydać. Zmartwiony duch to chory człowiek – jak chory człowiek, który potrzebuje pomocy. Podczas takich sesji medium, które go przyjmuje, jest pierwszym pomocnikiem. Kiedy jednak pomocnik znajdzie się w zasięgu wibracji potrzebującego, nadzieja na skuteczną pomoc jest niewielka. Medium, świadome podjętej odpowiedzialności, ma obowiązek przyczyniać się do porządku i poszanowania służby bezcielesnemu. Medium pozwala na swobodną ekspresję tego, co bezcielesne, o ile nie narusza to harmonii całości i niezbędnej godności miejsca.
– W tych pracach medium nigdy nie oddala się od własnego ciała... – argumentował Hilário.
– Z pomocą niezrównoważonego rodzeństwa nasza obecność jest logiczną koniecznością.
Spojrzał na Eugenię, która stała zmartwiona i czujna obok pacjenta.


Ta ostatnia zaczęła mówić, a Aulus podsumował:
– Jeśli to konieczne, nasza przyjaciółka może natychmiast wznowić swoje ciało. Oboje są w chwilowej wspólnocie interesów: nadawca działa, ale medium zachowuje wolę. We wszystkich obszarach pracy normalne jest, że ten, kto znajduje się wyżej, odpowiada za kierowanie tymi, którzy są na niższym poziomie.
Zaborcza istota pogłaskała się po twarzy prawą ręką w geście ulgi i krzyknęła:
– Widzę! Widzę... Ale jakie zaklęcie trzyma mnie tutaj uwięzionego? Jakie łańcuchy przykuwają mnie do tego ciężkiego mebla?
Jej twarz zdradzała coraz większe zdziwienie, po czym kontynuowała:
– Jaki jest cel tego spotkania? Ta cisza jest godna pogrzebu! Kto mnie tu sprowadził? Kto mnie tu sprowadził?...
Usta Eugenii zostały tymczasowo wykorzystane przez Pielgrzyma Cienia.
Zauważyliśmy, że poza swoim ciałem fizycznym słyszała wszystkie jego słowa, które płynęły z jej ust, i automatycznie zapamiętywała je w ośrodku pamięci.
Asystent powiedział z przekonaniem:
– Kiedy cierpiący wchodzi w kontakt z nerwowymi siłami medium, doświadcza własnych zmysłów i cudów. Skarży się na łańcuchy, które go trzymają. Pięćdziesiąt procent tych łańcuchów zostało utworzonych przez moc Eugenii, która go powstrzymuje. On zachowuje się jak chory, który jest i będzie kontrolowany, co jest absolutnie konieczne.



– Co by się stało, gdyby nasza siostra osłabiła swój autorytet? – zapytał z zaciekawieniem Hilário.
– Nie byłaby wtedy w stanie skutecznie mu pomóc. Pogrążyłaby się w chaosie żebraka cieni, któremu chcemy udzielić pomocy – wyjaśnił spokojnie nasz opiekun.
Znalazł trafny obraz, aby szerzej zilustrować temat, i dodał:
– Pasywne medium można porównać do stołu operacyjnego. Wspiera on chorych podczas operacji. Jeśli mebel nie ma odpowiedniej stabilności, jakakolwiek operacja jest niemożliwa.
– Ale czy nasza przyjaciółka może świadomie zobaczyć istotę, która łączy się z jej fizycznym ciałem? Czy Eugenia widzi cierpiącego tak wyraźnie jak my? – zapytałem, nie chcąc stracić z oczu naszych celów edukacyjnych.
– W przypadku Eugenii – odparł cierpliwie Aulus – tak nie jest. Jej wysiłki, by zachować własną energię i nieść pomoc wszystkimi swoimi zdolnościami, nie pozwalają jej na niezbędną koncentrację umysłową, by dostrzec jego zewnętrzne formy. Niepokój i wstrząsy cierpiącego odbijają się echem w jej ciele. Czuje jego ból i wzburzenie, rejestruje jego cierpienie i dyskomfort.
Gdy nasza rozmowa się przeciągała, komunikujący wybuchnął agresywnie:
– Czy jesteśmy może w sądzie? Dlaczego to dziwne przyjęcie, kiedy ja, nękany, muszę się stawić?
– Jestem Libório dos Santos i nikt nie może mnie obrażać bez odwetu...
Krzyczał szalenie, ponieważ jego sumienie dręczyło go wewnętrznymi kreacjami, których nie mogliśmy rozpoznać:
– Kto oskarża mnie o okradanie matki i doprowadzenie jej do biedy? Nie jestem odpowiedzialny za cierpienie innych.
– Czyż nie jestem bardziej chory niż... niż ona?
Hilário spojrzał ze współczuciem na zaborczą istotę i zapytał z szacunkiem:
– Czy jego cierpienia nie są tylko moralną trwogą?
– Niezupełnie – wyjaśnił Aulus. – Każdy kryzys moralny działa aż do medium. Jego peryspirytyczny mózg jest uszkodzony, a ból odczuwany przez jego ciało jest tak autentyczny, jak cierpienie kogoś z guzem mózgu.


Hilário był niezwykle zainteresowany i podkreślił:
– Gdybyśmy byli wcielonymi przyjaciółmi, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o życiu duchowym, czy moglibyśmy zadać mu szczegółowe pytania? Czy byłby w stanie dokładnie się zidentyfikować?
Áulus potrząsnął lekko głową i powiedział:
– W jego stanie nie byłoby to możliwe. Dotykamy tu tylko jednego aspektu miłości do bliźniego, ale jest on bardzo ważny dla samego życia. Gdybyśmy próbowali to zrobić, prowadzilibyśmy tylko bezowocne przesłuchanie zdezorientowanego chorego, który przez jakiś czas nadal wykazywałby zaburzenia w ważnych ośrodkach myśli. Przynosi ze sobą dziedzictwo zagmatwanego życia i jest silnie przyciągany do kobiety, która go kocha. Nieustannie ją ściga i nie chce niczego więcej niż spędzić z nią życie jako pasożyt. Żywi się jej energią. Otacza ją chorobliwymi fluidami i opiera się na niej jak pnącze na ścianie. Kiedy dodamy do tego wszystkiego szok śmierci, nie możemy oczekiwać od niego pełnej osobistej identyfikacji.
Tymczasem Libório kontynuował zdezorientowany:
– Nie mogę tego dłużej znieść! Kto mnie hipnotyzuje? Kto monitoruje moje myśli? Dlaczego przywracacie mi wzrok, ale trzymacie moje ręce związane?
Asystent spojrzał na niego ze współczuciem i poinformował:
– Skarży się na kontrolę troskliwie narzuconą przez Eugenię.
W naszych wnętrzach pojawiło się kilka pytań, więc Hilário zapytał:
– Gdyby Eugenia była w stanie przebudzenia i usłyszała słowa, które komunikujący wypowiedział przez jej usta, czy mogłaby być zaniepokojona wielkimi wątpliwościami... Czy jest możliwe, aby uwierzyła, że wypowiedziane słowa należą do niej? Czy nie będzie się wahać?
– To możliwe – zgodził się asystent – ale nasza siostra jest w stanie zdać sobie sprawę, że emocje i słowa w tej godzinie nie należą do niej.
– Ale... a gdyby miała wątpliwości? – nalegał mój kolega.
Aulus odpowiedział uprzejmie:
– W takim przypadku jej własny umysł stanowczo by temu odmówił, odrzuciłaby komunikującego i zrujnowałaby cenną okazję. Wątpliwość byłaby wtedy duszącym pasmem negatywnych sił...
Raul Silva właśnie zaczął rozmawiać ze zdenerwowanym gościem, więc nasz przełożony zasugerował, abyśmy obserwowali, co się dzieje.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 28 cze 2024, 12:23

rozdzial 7. Pomoc duchowa

Raul Silva był pod całkowitym wpływem Clementino. Wstał i zwrócił się uprzejmie do mówiącego:
– Przyjacielu, uspokójmy się i módlmy się o niebiańskie wsparcie!
– Jestem chory, zdesperowany...
– Wszyscy jesteśmy chorzy, ale nie możemy tracić nadziei. Jesteśmy dziećmi naszego Ojca Niebieskiego, który jest zawsze bogaty w miłość.
– Czy jesteś księdzem?
– Nie. Jestem twoim bratem.
– Kłamca! Ja cię nie znam...
– Przed Bogiem wszyscy należymy do jednej rodziny.
Zaniepokojony rozmówca uśmiechnął się ironicznie i powiedział:
– Trzeba być jakimś fanatycznym księdzem, żeby tak mówić!...
Cierpliwość przedstawiciela była wzruszająca.


Dla niego Libório nie był w żadnym wypadku mieszkańcem cienia, który wzbudzał jakiekolwiek uczucie niskiej ciekawości. Raul Silva znajdował się pod cennym wpływem Mentora. Ale nawet bez tego wpływu okazywał autentyczne współczucie, połączone z niezachwianym, ojcowskim zainteresowaniem. Przyjął gościa bez zakłóceń czy wyobcowania – tak, jak wita się zdezorientowanego członka rodziny, który wraca do domu.
Być może dlatego zaborcza Istota była mniej drażliwa. Gdy tylko Libório zdołał nawiązać kontakt z głową domu, zdaliśmy sobie sprawę, że Eugênia wraca do zdrowia.
– Nie jestem duchownym i nie pełnię żadnej religijnej funkcji – kontynuował Raul Silva – ale chciałbym, abyś zaakceptował mnie jako przyjaciela.
– Nie rozśmieszaj mnie! Nie ma przyjaciół, gdy jesteśmy w nieszczęściu... Wszyscy moi przyjaciele mnie opuścili. Została tylko Sara. Sara... nie opuszczę jej...
Wyraz jego twarzy zdradzał, że rozpamiętywał tę osobę. Następnie dodał z tłumionym oburzeniem:
– Nie wiem, dlaczego utrudniasz mi kroki. To i tak na próżno. A przy okazji – nie wiem, czemu się powstrzymuję. Taka sprowokowana osoba jak ja powinna was wszystkich spoliczkować. Co tu robią ci wszyscy milczący mężczyźni i kobiety? Czego oni ode mnie chcą?
– Modlimy się o twój pokój – odpowiedział uprzejmie i przyjaźnie Raul Silva.
– To wspaniała wiadomość! Co mamy ze sobą wspólnego? Czy jestem ci coś winien?
– Wręcz przeciwnie – powiedział przedstawiciel z przekonaniem. – To my jesteśmy ci winni naszą uwagę i wsparcie. Znajdujemy się w instytucji świadczącej pomoc braterską. Jest oczywiste, że nikt w szpitalu nie powinien pytać o prywatne sprawy tych, którzy pukają do jego drzwi. Pierwszym obowiązkiem lekarzy i pielęgniarek jest leczenie krwawiących ran.
W obliczu szczerej i bezpośrednio przedstawionej argumentacji uparty cierpiący zdawał się jeszcze bardziej uspokoić.
Strumienie duchowej energii emanujące od Raula Silvy uderzały go bezpośrednio w klatkę piersiową, jakby szukały jego serca.
Libório próbował przemówić. Jednak, niczym podróżnik po jałowej pustyni, został poruszony tą czułą i nieoczekiwaną gościnnością, która ofiarowała mu się niczym błogosławione źródło słodkiej wody. Ze zdziwieniem stwierdził, że słowa uwięzły mu w gardle.
Pod mądrym przewodnictwem Clementina, przedstawiciel oświecenia przemówił z żarliwą czułością:
– Libório, mój bracie!
Te trzy słowa zostały wypowiedziane tonem tak pełnym miłości, z taką braterską czułością, że gość nie mógł powstrzymać napływu łez.
Raul Silva podszedł bliżej. Świetlisty promień magnetyczny wypłynął z jego rąk, gdy wyciągnął je nad głową Libória. Zaprosił:
– Daj nam się pomodlić!
Nastąpiła minuta ciszy. Pod natchnieniem Clementina wzruszony głos głowy domu modlił się:
– Niebiański Mistrzu, spójrz ze współczuciem na naszą zgromadzoną rodzinę...
Jesteśmy podróżnikami wielu pielgrzymek. W tej chwili odpoczywamy pod błogosławionym drzewem modlitwy i błagamy o Twoją pomoc!

Jesteśmy Twoimi dłużnikami, Panie — dłużnikami Twojej nieskończonej dobroci, jak wierni słudzy wobec swojego Pana.
Modlimy się za nas wszystkich, a w szczególności za tego przyjaciela, który z pewnością został do nas doprowadzony przez Ciebie — niczym baranek powracający do stada lub jak brat wracający do domu.
Mistrzu, obdarz nas radością przyjęcia go z otwartymi ramionami.
Zapieczętuj nasze usta, abyśmy nie pytali go o jego przeszłość,
i otwórz nasze serca, abyśmy mogli odczuwać radość z jego obecności pośród nas, w pokoju.
Natchnij nasze słowa, byśmy nie wypowiadali pochopnych myśli
i nie rozdrapywali starych ran naszego brata.
Pomóż nam okazać mu szacunek, na jaki zasługuje...
Panie, jesteśmy głęboko przekonani, że przypadek nie wpływa na Twoje przeznaczenie!
Twoja miłość, która każdego dnia przygotowuje dla nas tylko to, co najlepsze, jednoczy nas w sprawiedliwej pracy.
Nasze dusze są nićmi życia w Twoich rękach!
– Prowadź nas, abyśmy mogli otrzymać łaskę z góry i przyczynić się do realizacji Twojego dzieła!

Nasz Libório znów jest bratem, który powrócił z daleka — z odległej przeszłości...
– Panie, pomóż nam, abyśmy nie wymawiali Twojego imienia nadaremno!

Libório płakał.
Ale można było wyraźnie wyczuć, że to nie słowa go przekonały, ale promienne uczucia, z jakimi te słowa zostały wybrane i wypowiedziane.
Raul Silva stał pod promieniującą prawą dłonią Clementino i był otoczony silną aureolą światła.
– O Boże, co się ze mną dzieje?! – Libório mógł powiedzieć przez łzy.
Brat Clementino wykonał krótki gest w stronę pracownika znajdującego się na naszym poziomie. Ten pospieszył z osobliwym przedmiotem, który wyglądał jak płótno z delikatnej gazy, wyposażone w specjalne przełączniki i mające około metra kwadratowego.
Duchowy mentor przekręcił mały klucz w jednym z rogów urządzenia, po czym delikatna tkanina wypełniła się jasnobiałą i wibrującą płynną masą.
Następnie Clementino znów stanął przy Raulu Silvie. Pod jego wpływem Raul przemówił do Libória:
– Pamiętaj, przyjacielu, przypomnij sobie! Skup się! Spójrz na obrazy, które rozgrywają się przed twoimi oczami!
Gość od razu spojrzał na ekran, jakby kompulsywnie go do niego przyciągał.
Od tego momentu ze zdumieniem dostrzegliśmy, że na niezwykle czułej powierzchni ukazywały się różne sceny z udziałem Libória. Raul Silva zakotwiczył je w pamięci i zaczął opisywać:
– Obserwuj, przyjacielu! Jest noc. Z oddali dochodzi hałas... Twoja stara mama woła cię do łóżka i błaga o pomoc... Jest wyczerpana... Jesteś jej jedynym dzieckiem. Jej ostatnią nadzieją. Jedynym oparciem... Biedna kobieta przeczuwa śmierć. Cierpi na duszności... Zbliża się zapaść serca. Jest przerażona – boi się być sama. To sobota karnawałowa i wszyscy sąsiedzi poszli na zabawę. Jest jak przestraszone dziecko... Spogląda na ciebie błagalnie, prosząc, byś z nią został...
– Odpowiadasz, że wyjdziesz tylko na chwilę... po lekarstwo...
– W pośpiechu sięgasz do szuflady w sąsiednim pokoju po ostatnie pieniądze chorej kobiety – kilkaset cruzeiros – wystarczające, by kupić sobie fałszywą radość w klubie... Duchowi opiekunowie waszego domu próbują cię powstrzymać, błagają o współczucie dla umierającej, lecz jesteś odporny na ich wołania... Rzucasz chorej kilka słów i wychodzisz. Na ulicy spotykasz niepożądanych bezcielesnych „przyjaciół”, z którymi rezonujesz... Zdezorientowane, uzależnione istoty – dajesz się im ponieść przyjemności...

– Przez trzy dni i cztery noce oddajesz się szaleństwu i zapominasz o wszystkim...
Dopiero w środę rano wracasz – wyczerpany i na wpół pijany... Nieznani ludzie udzielili staruszce pomocy, ale ona już cię nie poznaje... Czeka spokojnie na śmierć, a ty udajesz się na zaplecze domu, chcąc wziąć kąpiel... Odkręcasz kurek z gazem, by podgrzać wodę, siadasz na chwilę, wszystko ci się kręci w głowie... Twoje ciało domaga się odpoczynku po karnawałowej ekstazie...
Tracisz zmysły i zasypiasz na wpół pijany – tracisz życie, gdy ulatniający się gaz niszczy twe fizyczne ciało... W pogodny, słoneczny poranek odjeżdżasz karawanem. W kostnicy zostajesz zakwalifikowany jako samobójca...
Nagle Libório zawołał rozpaczliwie, jakby budząc się z koszmaru:
– Och! To prawda! Prawda! Gdzie jest mój dom? Sara, Sara, chcę do mamy! Do mamy!...
– Spokojnie! – powiedział Raul Silva z współczuciem. – Nie zabraknie ci pomocy z Nieba. Twój dom zamknął się wraz z twoimi fizycznymi oczami, a twoja matka wyciąga do ciebie ramiona – kochające i uświęcone – z innych wymiarów...
Pokonany Libório wybuchnął gorzkim płaczem.
Kryzys emocjonalny był tak silny, że duchowy mentor natychmiast odłączył go od medium i przekazał opiekunom, by został odpowiednio zakwaterowany w pobliskiej instytucji.

Libório usunął się w fundamentalnym procesie transformacji, a Eugênia powróciła do swojej zwykłej postawy.
Płótno odzyskało pierwotną, przezroczystą postać, a ja bombardowałem naszego opiekuna spontanicznymi pytaniami.
Czym był ten prostokąt, którego wcześniej nie rozpoznałem? Co to były za sceny, które ujrzeliśmy ku własnemu zdumieniu?
– Urządzenie – wyjaśnił uprzejmie Aulus – to kondensator ektoplazmatyczny. Koncentruje promienie emitowane przez uczestników. Rejestruje i wizualizuje obrazy emanujące z myśli komunikujących się istot. Dzięki temu nie tylko my możemy je zaobserwować, ale również nasz brat–pośrednik, który odbiera obrazy w swoim polu intuicyjnym za pomocą energii magnetycznych tej sfery.
– To niesamowite, jak działa taki przyrząd! – zawołał Hilário, wyraźnie poruszony.
– Nie ma w tym nic dziwnego – odparł Aulus spokojnie. – Nasz gość widzi jedynie odbicie własnego umysłu – jakby przeglądał się w lustrze.
– Ale skoro mamy do czynienia z kondensatorem siły, jego skuteczność musi zależeć od współpracy wszystkich obecnych – zauważyłem z namysłem.
– Dokładnie – potwierdził opiekun. – Energie ektoplazmatyczne są dostarczane przez wcielonych uczestników dla dobra braci i sióstr, którzy wciąż są na wpół związani z wibracyjną materią świata fizycznego. Dlatego Raul Silva i Clementino potrzebują wspólnego wsparcia, by urządzenie działało możliwie harmonijnie.
Mniej wzniosłe uczucia odpowiadają zatrutym zasadom, które powstają z rozkładu różnych form życia. Gdy uczestnicy je emitują, zakłócają przebieg działania – rzucają własne cienie na kondensator, co wpływa na jego efektywność i zasłania ekran.
W ten sposób istocie potrzebującej zrozumienia i światła odmawia się cennej możliwości.
Temat ten wywołał kolejne pytania, ale nasz opiekun spojrzał na nas znacząco.
Cisza i skupienie były teraz właściwsze.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Re: Tlumaczenie ksiazki Chico Xavier W dziedzinie mediumizmu

Postautor: tadyszka » 12 lip 2024, 21:07

Rozdział 8:
Psychofonia w stanie snu


Pod przewodnictwem czcigodnego przyjaciela, który wyglądał jak apostoł nieba, do pokoju wszedł biedny i zdezorientowany duch.
Przypominał starego szlachcica, który nagle został wyrwany ze swojego majątku. Jego ubranie było pokryte ciemną i lepką masą, która strasznie cuchnęła.
Żadna z cierpiących istot, które tłoczyły się przed nami, nie wyglądała tak okropnie jak on.
Tu i ówdzie, na różnych twarzach stłoczonych razem na placu dla nieszczęsnych braci i sióstr, pojawiały się wyrazy cierpienia – łagodzone bardzo wyraźnymi oznakami skruchy, wiary, pokory i nadziei...
Ale ta ciemna twarz wyłoniła się jakby z błotnistego miejsca, zdradzając chłód, złośliwość, podstęp i zatwardziałość.

Nawet zaniepokojone duchy cofnęły się przed tą nagle pojawiającą się istotą.
Nieznajomy trzymał bicz w prawej ręce. Próbował nim trzaskać i jednocześnie wykrzykiwał świeckie obelgi.
– Kto mnie tu zmusza wbrew mojej woli?! – zawołał ochrypłym głosem. – Tchórze! Dlaczego mnie tak odizolowaliście? Gdzie są te sępy, które zjadły moje oczy?! Złoczyńcy! Ciężko zapłacicie za te zniewagi!
Kontynuował ostrym tonem, pokazując, jak poważna była jego dezorientacja:
– Kto powiedział, że nieszczęsna Rewolucja Francuska wpłynie na Brazylię? Szaleństwo jednego ludu nie może rozprzestrzenić się na całą ziemię...
– Przywileje szlachty są nienaruszalne! Pochodzą od królów, którzy bez wątpienia zostali wybrani przez Boga!
– Będziemy bronić naszych przywilejów i zniszczymy propagandę buntowników i królobójców.
– Sprzedam moich niewolników, którzy potrafią czytać – nie będę tolerował broszur i komentarzy na temat buntu!
– Jak można sobie poradzić bez bata na plecach?!
– Niewolnicy są niewolnikami, a panowie są panami.
– Wszyscy zbiegowie i przestępcy poznają siłę mojej broni... Zabiję ich bez wahania.
– Pięć narzędzi tortur! Tylko pięć! Tego mi trzeba, a wtedy znów będziemy mieli spokój!

– Był okrutnym właścicielem ziemskim – wyjaśnił nasz przełożony. – Odłączył się od ciała pod koniec XVIII wieku, ale dalej pozostaje uwięziony we własnym egoizmie.
– Nie rozpoznaje niczego poza wewnętrznymi krajobrazami, które sam stworzył.
– Składają się one z niewolników, pieniędzy i plonów dawnego rolnictwa, w których zakopał swoje myśli.
– Zamienił się w nieświadomego wampira wskrzeszonych dusz, które kochał w kolonialnej Brazylii.

Z całym szacunkiem dla wspólnoty możemy jedynie powiedzieć, że był bezlitosnym katem nieszczęsnych niewolników, którzy wpadli pod jego żelazną rękawicę. Posiadał rozległe gospodarstwo i wielu służących, którzy z bliska poznali jego tyranię i okrucieństwo.
Skorzystałem ze spontanicznej przerwy i uważnie przyjrzałem się twarzy smutnego przybysza. Zdałem sobie sprawę, że jego oczy – choć zwinne jak u tygrysa – były szkliste i pozbawione wyrazu...
Już miałem wskazać na jego oczy, gdy instruktor odgadł moje myśli i dodał:
– Nienawidził niewolników, którzy wymykali się jego szponom. Jeśli udało mu się wyciągnąć ich z kryjówek, nie tylko przywiązywał ich do pni i torturował, ale wypalał im oczy jako odstraszający przykład dla innych.
– Kilku tak oślepionych, ale ocalałych, rzucano dzikim psom, których wściekłości nie można było przeżyć.
– Dzięki temu systemowi represji siał wokół siebie strach i gromadził sławę oraz fortunę.
– Teraz nastąpił nieunikniony spacer do grobu, i w tej nowej fazie ponownie znalazł wrogów, którzy teraz pokazali mu się jako okrutni prześladowcy.
– Wiele ofiar o łagodnym sercu wybaczyło mu winy, ale inni nie znaleźli siły na spontaniczne przebaczenie, zamienili się w rewanżystów przeszłości i oblegali jego umysł uciążliwą szarością.
– Był uwikłany w sieci chciwości i wierzył tylko w złoto, więc kiedy umarł, nie czuł się przeniesiony z jednego świata do drugiego.
– Wierzy, że znajduje się w ciemnym więzieniu, dręczony przez niewolników, uwięziony przez swoich przeciwników.
– Żyje więc między rozpaczą a wyrzutami sumienia. Jest dręczony wspomnieniami kar, które zarządził, i zostaje zahipnotyzowany przez obecnych katów – tych samych, których wcześniej zabił.
– Jest oślepiony, ponieważ to oni zakłócają widzenie jego duchowego ciała.
Podczas tych słów wyjaśnienia nieszczęśnik został umieszczony obok Celiny.
I byłem tym niemile zaskoczony.
Dlaczego Celina, najlepsze medium w domu, miałaby przyjąć nieprzyjemnego komunikatora?
Spojrzałem na jej świetlisty blask, kontrastujący ze szkodliwym ubraniem nieznajomego, i byłem przytłoczony oraz ogarnięty strasznym strachem.

To, co się tutaj wydarzyło, można porównać do delikatnej harfy w łapach bestii!
Aulus pospieszył jednak z wyjaśnieniem:
– Uspokójcie się. Zdezorientowany przyjaciel wszedł do tej świątyni za pozwoleniem mentorów domu i jest pod stałym nadzorem. Jeśli chodzi o szkodliwe płyny, nie musimy się ich obawiać.
– Są one albo zwalczane, albo niszczone przez duchowe światło i instynktownie się wycofują.
– Dlatego każde medium ma swoje własne środowisko, a każde zgromadzenie charakteryzuje się specjalnym ochronnym prądem magnetycznym.
– Na Ziemi chorobotwórcze chmury są codziennie niszczone przez promienie słoneczne, a przeszkadzające formacje fluidalne są nieustannie rozkładane lub eliminowane przez wyższe energie duchowe.
– Świetliste promienie ducha poświęconego dobru działają na formacje zła jak wyładowania elektryczne.
– A ponieważ wiemy, że ten, kto potrafi zrobić więcej, pomaga też najbardziej, nasza siostra Celina jest odpowiednią partnerką do tej lekcji.
Wskazał na nich i polecił:
– Obserwujmy.
Medium pozbyło się swojego fizycznego ciała jak ktoś pogrążający się w głębokim śnie, zabierając ze sobą promienny wieniec, który je otaczał.
Clementino nie musiał pomagać Celinie, ponieważ wydawała się być przyzwyczajona do takich zadań. Mimo to lider grupy wspierał ją uczynnie.
Szlachetna dama spojrzała na zdesperowanego gościa z oczywistym współczuciem i wyciągnęła do niego otwarte ramiona. Pomogła mu chwycić jej fizyczne ciało, które stało w ciemności.
Jakby przyciągany przez silny magnes, cierpiący rzucił się na jej ciało i instynktownie przylgnął do niego. Przy wsparciu strażnika, który go tam przyprowadził, usiadł z trudem. Wydawało mi się, że był silnie połączony z mózgiem medium.
Eugenia okazała się dobroczynną pielęgniarką. Celina jednak objawiła się naszym oczom jako troskliwa matka – tak silne były jej oznaki przywiązania do nieszczęsnego gościa.
Promienne nici wypływały z niej, całkowicie go otaczając, a cierpiący – choć przytomny – wydawał się być pod całkowitą kontrolą.
Był jak ryba bezskutecznie próbująca wyrwać się z akwarium w agresywnej reakcji.
Wyemitował ciemne strzały cienia, ale roztopiły się one w świetle emitowanym przez ducha Celiny i otoczyły go czule.
Na próżno próbował przeklinać na głos.
Medium było na zewnątrz biernym instrumentem. Wewnątrz jednak wykazywało cenne cechy moralne – niezbywalne osiągnięcia, które uniemożliwiały i blokowały temu przyjacielowi wypowiadanie mało honorowych wyrażeń.



– Jestem José Maria… – krzyknął gość w ciele medium, bardzo zirytowany, i wymienił więcej swoich nazwisk, w oczywistym celu podkreślenia znaczenia jego pochodzenia.
Narzekał, rzucał oskarżeniami i był oburzony.
Zdałem sobie jednak sprawę, że jego dobór słów był inny niż wcześniej. Był jakby związany, pokonany, chociaż nadal zachowywał się szorstko i prymitywnie.
Wydawał się być tak połączony z fizycznym ciałem medium, zachowywał się tak spontanicznie i naturalnie, że nie mogłem powstrzymać wielu pytań, które kłębiły się w mojej głowie:
– Czy mediumizm Celiny był inny? Zarówno ona, jak i Eugenia podczas pracy oddzieliły się od swoich ciał fizycznych...
– Dlaczego jedna martwiła się jak niespokojna pielęgniarka, podczas gdy druga opiekowała się chorym bratem jak oddana matka?
– Dlaczego jedna miała udręczone oczekiwania, a druga pogodne zaufanie?
Aulus miał wyrozumiałość dla nas, uczniów. Podczas gdy Clementino i Raul Silva wspierali rozmówcę modlitwą i ponawiającymi zachęcającymi słowami dobra, nasz mentor zaczął wyjaśniać:

– Celina jest idealną lunatyczką. W jej przypadku mediumizm i psychofonia występują bez połączenia prądów nerwowych jej mózgu z komunikującym się duchem.
– Spontaniczna chęć udostępnienia swoich zasobów potrzebującym istotom jest tak duża, że potrafi automatycznie i bez żadnych problemów odłączyć się od obszaru zmysłowego. Chwilowo traci kontakt z ośrodkami motorycznymi mózgu. Jej postawa medialna jest niezwykle pasywna.
– Dlatego nadawca sprawia wrażenie pewnego siebie i potrafi dobrze wyrazić swoją osobowość.
– Ale to nie znaczy, że nasza siostra nie ma lub nie bierze na siebie odpowiedzialności. Ona pozostaje blisko swojego ciała i zachowuje się jak hojna matka.
– Pomaga cierpiącemu, który może komunikować się przez nią jak kruchy protegowany jej dobroci. Przyciągnęła go do siebie dobrowolnym aktem poświęcenia, który raduje jej serce, a zdezorientowany i nieszczęśliwy José Maria, który jest na znacznie niższym poziomie niż ona, nie mógł się oprzeć.
– Pozostaje dalej tak agresywny jak jest, ale czuje kontrolę w swoich wypowiedziach, ponieważ w świecie duchowym wyższy duch wpływa na tych, którzy są pod nim.
– Dlatego gość odczuwa pełną miłości kontrolę misjonarza, który go wspiera. Jest zmuszony być jej posłuszny. Posiada odpowiednią energię psychiczną, która zmusza go do zachowywania pełnej szacunku postawy pomimo swego oburzenia.
Nastąpiła naturalna pauza i zdaliśmy sobie sprawę, że Raul Silva odniósł wielki sukces w oświeceniu.
Były okrutny właściciel ziemski zaczął dostrzegać promienie światła.
Hilário nalegał jednak na dalsze poinstruowanie i zapytał:
– Widzimy, że Celina jest cennym pracownikiem. Czy zapamięta słowa, które gość wypowiada za jej pośrednictwem?
– Może się postarać, jeśli chce, ale w swojej sytuacji nie widzi korzyści w zachowywaniu usłyszanych komentarzy – odpowiedział Aulus.

– Niewątpliwie – rozważał mój kolega – możemy rozpoznać interesującą różnicę między dwoma mediami, które wpadły w trans.
– Rozumiem, że Eugenia w stanie psychofonii na jawie sprawowała bezpośrednią kontrolę nad gościem, który korzystał z jej zasobów. Celina ze swojej strony, choć pilnuje komunikującego, pozostawia mu większą swobodę...
– Gdyby Celina nie była tak zdolnym współpracownikiem, potrafiącym w każdej chwili interweniować, czy nie lepiej byłoby postawić na umiejętności Eugenii?
– Tak, Hilário, masz rację. Pełne lunatykowanie może wywołać imponujące zjawiska w niedoświadczonych rękach, ale jest mniej przydatne w duchowym budowaniu dobra.
– Psychofonia w stanie snu może prowadzić do – szkodliwego opętania – ( przypis tlumacza: Opętanie to tymczasowe i nieregularne zjawisko, w którym wolna istota duchowa nie działa z zewnątrz, ale zajmuje miejsce wcielonej istoty duchowej) u tych, którzy nie mają moralnych zasług, aby się chronić.
– Dlatego też manifestuje się w doskonałej formie jedynie u opętanych, którzy oddają się w ręce sił duchów zaborczych.
Hilário zastanowił się przez chwilę i powiedział:
– Tutaj widzimy medium znajdujące się na zewnątrz swojego ciała, mentalnie kierujące istotą znajdującą się na niższej pozycji...
– Ale... może być również odwrotnie. Co się dzieje, gdy istota znajdująca się wyżej w sferze intelektualnej kontroluje ducha medium?
Cierpliwy mentor odpowiedział:
– Oczywiście, w tym przypadku Celina byłaby kontrolowana. Gdyby nadawca komunikatu był inteligentną, ale zdegenerowaną i okrutną istotą, mentorzy domu przejęliby nadzór.
– Gdyby jednak był to cnotliwy posłaniec z wyższą wiedzą, medium posłuchałoby go z radością. Skorzystałaby na jego obecności jak rzeka na deszczu spadającym z góry.
Instruktor chciał kontynuować, ale Clementino poprosił go o wsparcie w usunięciu José Marii.
Ten ostatni wykazał pewną odnowę i zaczął podejmować posługę modlitwy, do tego stopnia, że był nawet na tyle szczęśliwy, że mógł płakać.
Nasz opiekun pomógł wesprzeć odwiedzającego. W końcu José Maria został przekazany swojemu ojcowskiemu przyjacielowi, który umieścił go w odległej organizacji pomocowej.
... Może wojny wciąż wybuchają dlatego, że jeden nigdy w całej pełni nie chce czuć tego, co cierpi drugi...
Bycie empatycznym to widzenie świata oczami drugiego, a nie widzenie własnego odbitego w jego
oczach...


spirytystka na emigracjii
Awatar użytkownika
tadyszka
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 724
Rejestracja: 16 lut 2011, 18:21
Lokalizacja: Hamburg

Następna

Wróć do Literatura spirytystyczna

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość