Strona 1 z 4
Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje? Dawkins urojony?

:
30 lis 2009, 15:58
autor: konrad
Postanowiłem w dziale humor stać się prawdziwym sceptykiem i poddać w wątpliwość to, co niektórzy ośmielają się przytaczać jako fakt. Czy znany ateista, pogromca idei Boga - Richard Dawkins naprawdę istnieje? Dopóki nie uzyskam dowodów naukowych na potwierdzenie tej tezy, muszę stwierdzić jednoznacznie, że postać ta jest wymysłem ateistów - mentalną realizacją archetypu przywódcy, który grupa ta sobie wykoncypowała.
Co mam na poparcie tej tezy?
1) Zgodnie z teorią czajniczka wirującego w kosmosie, zwolennicy teorii istnienia Richarda Dawkinsa mają obowiązek udowodnić jego istnienie.
2) Nikt nie widział Richarda Dawkinsa (w telewizji i na zdjęciach się nie liczy, bo to fotomontaże na pewno).
3) Nawet jeśli ktoś go widział, to jaką mamy pewność, że to nie halucynacja? Czy ktoś przebadał te osoby, by potwierdzić, że są zdrowe? A nawet jeśli są zdrowe, to jaka pewność, że to jednak nie jakaś chwilowa pomroczność?
4) Nie istnieje żadna teoria naukowa, która popierałaby istnienie Richarda Dawkinsa.
Zapraszam do dyskusji.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 16:03
autor: cthulhu87
Moim zdaniem nie ma nikogo takiego jak Dawkins, gdyż niemożliwa jest powtarzalność eksperymentu mającego udowodnić jego istnienie. Wiem to, bowiem mój znajomy często do niego dzwoni w celu sprawdzenia czy istnieje. Na 10 telefonów, rzekomo Dawkins odebrał tylko pierwsze 2, trzeci telefon odebrała jego sekretarka, następne pozostały bez odpowiedzi. W związku z tym należy wykluczyć wszelką powtarzalność w próbach komunikacji z nim. Prawdopodobnie też ktoś się pod niego podszywał, wykorzystując naiwność mojego kumpla.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 16:08
autor: konrad
Poza tym jaką mamy pewność, że to jego głos był, gdy te dwa razy niby rzekomo odbierał? Dowody, cthulhu87! Przedstaw dowody!
Swoją drogą ateiści są sprytni. Wymyślili sobie Dawkinsa i wokół niego zbudowali teorię ateistyczną, która przecież nie ma sensu, bo jej rzekomy autor nie istnieje.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 16:14
autor: konrad
cthulhu87 pisze:Wiem to, bowiem mój znajomy często do niego dzwoni w celu sprawdzenia czy istnieje. Na 10 telefonów, rzekomo Dawkins odebrał tylko pierwsze 2, trzeci telefon odebrała jego sekretarka, następne pozostały bez odpowiedzi.
A czy ten Twój znajomy należy może do kościoła ateistycznego? Bo jest bardzo istotne, by był w tego typu eksperymentach bezstronny.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 17:33
autor: cthulhu87
konrad pisze:Poza tym jaką mamy pewność, że to jego głos był, gdy te dwa razy niby rzekomo odbierał? Dowody, cthulhu87! Przedstaw dowody!
Podobno rozmawiał tak jak Dawkins, miał taki sam głos, przedstawiał charakterystyczne dla Dawkinsa słownictwo i sposób wypowiadania się, ale i tak wydaje mi się, że brak powtarzalności w doświadczeniu wyklucza udowodnienie istnienia tego pana. Kolega oczywiście tłumaczył, że się zniecierpliwiono i dlatego nie odbierano telefonu, ale tak każdy przecież gada. Podobnie media spirytystyczne, czasami mówią że są już zmęczone i nie mogą wywołać żadnego ducha. Wiadomo, że to tylko gadanina, żeby odwrócić uwagę od szarlatanerii.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 17:46
autor: konrad
Po pierwsze, czy masz dowody na to, że Twój kolega istnieje. Po drugie, czy masz dowody na to, że Ty istniejesz?
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 17:51
autor: cthulhu87
konrad pisze:Po pierwsze, czy masz dowody na to, że Twój kolega istnieje. Po drugie, czy masz dowody na to, że Ty istniejesz?
Mój kolega istnieje, ponieważ spotykam się z nim codziennie, nigdy nie odmawia mi spotkań, poza tym stwierdziłem jego istnienie przy pomocy naukowych metod.
Wydaje mi się, że należy zmienić podejście metodologiczne w celu definitywnego stwierdzenia istnienia/nieistnienia Dawkinsa. Należy pojechać do niego i zażądać 20 spotkań, codziennie o 18:30. Jest to sposób na osiągnięcie powtarzalności. Dla skorygowania badania, można wziąć niezależnego badacza, który również spotka się z nim 20 razy, by potwierdzić moje wnioski. Jeśli codziennie o tej godzinie Dawkins zgodzi się spotkać, przedstawi dowód tożsamości zatwierdzony przez czołowe towarzystwa naukowe, uznam że istnieje. Jeśli szarlatani, którzy podają się za Dawkinsa, będą próbować mi wmówić, że Dawkins istnieje, tylko nie zawsze ma ochotę na spotkania, odrzucę z całą stanowczością te eksperymenty.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 17:55
autor: konrad
cthulhu87 pisze:Mój kolega istnieje, ponieważ spotykam się z nim codziennie, nigdy nie odmawia mi spotkań, poza tym stwierdziłem jego istnienie przy pomocy naukowych metod.
O jakie naukowe metody Ci chodzi? To, że go widzisz i możesz z nim rozmawiać, to żaden dowód jego istnienia. To może być podświadoma realizacja archetypu kolegi, która zrealizowała się w Twojej części mózgu odpowiedzialnej za wizualizację pod wpływem np. działania żył wodnych.
cthulhu87 pisze:Należy pojechać do niego i zażądać 20 spotkań, codziennie o 18:30.
Dlaczego jechać do niego? Czy to nie my, jako naukowcy stawiamy warunki? Niech przyjedzie do nas. Codziennie niech o 18:30 się stawia i niech robi to, co mu każemy...
Gdyby jednak okazało się, że taki Dawkins przybył 20 razy, sądzę, że nie byłby to jednak przekonywujący dowód. Powinien przybyć minimum milion razy. Wówczas wiedzielibyśmy, że nie chodzi o zwykły zbieg okoliczności, tylko o fakt naukowy.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 17:57
autor: cthulhu87
konrad pisze:Dlaczego jechać do niego? Czy to nie my, jako naukowcy stawiamy warunki? Niech przyjedzie do nas. Codziennie niech o 18:30 się stawia i niech robi to, co mu każemy...
Muszę przyznać Ci rację. Eksperyment powinien przebiegać wyłącznie na naszych warunkach.
Re: Czy Richard Dawkins naprawdę istnieje?

:
30 lis 2009, 18:03
autor: konrad
Podsumujmy więc... Nie jest żadnym dowodem istnienia Dawkinsa to, że ktoś go kiedyś widział - by mieć 100% pewności, że Dawkins istnieje, ludzie musieliby go widzieć bez przerwy i musiałby się pojawiać na zawołanie. To, że ktoś go kiedyś widział to pewnie jakaś legenda miejska, albo rodzaj lokalnego folkloru.
Wyjaśnienie, które jednak bardziej do mnie przemawia jest to, zgodnie z którym Dawkins jest wizualizacją archetypicznej postaci przywódcy duchowego, którą wyznawcy kościoła ateistycznego stworzyli, by spersonifikować wyimaginowanego proroka, który ma ich poprowadzić ku realizacji idei tkwiących w ich podświadomości.