Strona 1 z 2

Pani Teozofia :]

Post: 31 mar 2012, 22:43
autor: forrest
http://www.sirius-pl.iskri.net/teksty/2010.01.19.htm

Medium, przez które napisała list "Pani Teozofia":
http://www.mediakrug.ru/tajna/magazines/articles/10734


"Do ciemnych kart historii rosyjskiego <<spirytyzmu>> badacze zaliczają postać Jeleny Pietrowny Bławatskiej (1831-1891), założycielki osławionego Towarzystwa Teozoficznego. Jej życie wypełniały niezwykłe podróże, afery i skandale. Zmieniając kochanków, Bławatska zmieniała też miejsca pobytu i zajmowała się dosłownie wszystkim. Po ucieczce spod opieki dziadka w towarzystwie kapitana żaglowca trafia do Konstantynopola; stamtąd przedostaje się do Kairu, gdzie zakochany w niej naukowiec Albert Rawson opłaca jej trzymiesięczny kurs u znanego magika Paulosa Metamona. W Kairze Bławatska zaczyna zażywać marihuanę, a następnie kolejno zostaje woltyżerką w cyrku, prowadzi serbski chór królewski, udziela lekcji gry na fortepianie, kieruje fabryką, sprzedaje sztuczne kwiaty, podrabia wyroby alabastrowe, hoduje kury, w męskim przebraniu walczy pod sztandarami Garibaldiego... Ociera się też o kręgi okultystów i domorosłych parapsychologów, bawiąc się organizacją seansów, a nawet zakładając w Kairze rzekome Towarzystwo Spirytystyczne. Mimo, że wiele osób uznaje ją za autorytet zarówno moralny jak i naukowy, a stworzony przez nią i jej męża Olcotta system filozofii teozoficznej uważało się w okresie międzywojennym za odmianę spirytyzmu - Jelena Bławatska nigdy nie była spirytystką, a jej prace nigdy nie wykroczyły poza krąg spektakularnej szarlatanerii, stając się zwłaszcza w Rosji modnym zajęciem elity intelektualnej."
Przemysław Grzybowski, "Opowieści spirytystyczne", s. 140.

Re: Pani Teozofia :]

Post: 01 kwie 2012, 13:15
autor: 000Lukas000
Biedna zabawka w rękach duchowych oszustów, o ile sama nie jest oszustką.

Re: Pani Teozofia :]

Post: 03 kwie 2012, 20:51
autor: cthulhu87
Znany sceptyk, "Pogromca" Bławackiej, dr Richard Hodgson z Towarzystwa Badań Psychicznych, potem sam został przekonany przez inne medium i uznał spirytyzm :)
Jeśli się nie mylę, właśnie za sprawą tej niepozornej pani - Leonory Piper (na którą nawet nasyłał detektywów, by dowiedli, że pozyskuje informacje "normalną" drogą, a nie od zmarłych. Oczywiście nic nie znaleźli):

Obrazek

Re: Pani Teozofia :]

Post: 03 kwie 2012, 21:04
autor: atalia
Po zapoznaniu się z życiorysem p.Bławatskiej nie mogę oprzeć się wrażeniu,ze cierpiała na ADHD. ;)

Re: Pani Teozofia :]

Post: 03 kwie 2012, 21:05
autor: cthulhu87
Jeszcze się trochę powymądrzam. O Bławackiej pisał Reymont w powieści "Wampir" Ale głupia to książka niemiłosiernie :D

Re: Pani Teozofia :]

Post: 05 kwie 2012, 10:07
autor: mateusso022
Teraz Czytam Zaginiony świat Agharti,była opisana jako zapalona poszukiwaczka podziemnego świata podobno tamtejsi mieszkańcy mają potęrzną energie .Nawet Hilter interesował się tym . mieszkańcy tego świata posiadają moc Vril to czegoś rodzaju nieodkryte trzemiące w nas pola energetyczne większośc tej wiedzy od mieszkańców Agharti nauczyli się Hindusi i budyści.

Re: Pani Teozofia :]

Post: 02 kwie 2013, 11:56
autor: Dobek
Wzajemny chłód spirytyzmu i teozofii jest dla mnie niezrozumiały. Oba systemy, jak dla mnie, wzajemnie się wspierają i uzupełniają.

Re: Pani Teozofia :]

Post: 02 kwie 2013, 12:12
autor: cthulhu87
Dobek pisze:Wzajemny chłód spirytyzmu i teozofii jest dla mnie niezrozumiały. Oba systemy, jak dla mnie, wzajemnie się wspierają i uzupełniają.


Dobek, a jakie widzisz wspólne punkty między teozofią a spirytyzmem? (poza reinkarnacją) ?
Bławatska w Kluczu do teozofii krytykowała spirytystów twierdząc, że wcale nie kontaktują się oni z duchami - to chyba dość istotna rzecz, bo podważa się empiryczne fundamenty teorii spirytystycznej. Poza tym: ta ciągła gadanina o dostępie do tajemnej wiedzy, rzekomo ukrywanej od starożytności też nijak się mają do spirytyzmu, w którym wszystko jest jawne i dostępne dla każdego, kto jest otwarty na zdobywanie wiedzy.

Re: Pani Teozofia :]

Post: 02 kwie 2013, 12:32
autor: Dobek
No właśnie o to mi chodzi, te wzajemne krytyki są całkowicie nieuzasadnione bo opierają się na uprzedzeniach i braku wzajemnego zrozumienia. My nie żyjemy w XIX wieku i nie musimy popełniać błędów i powielać uprzedzeń założycieli tych nurtów. Zgadasz się?

>Dobek, a jakie widzisz wspólne punkty między teozofią a spirytyzmem? (poza reinkarnacją) ?
Ewolucyjne doskonalenie się duchów poprzez rozwój etyczny i pomaganie innym(w ramach również ewoluującego wszechświata) to nie jest twoim zdaniem potężny punkt wspólny?
W teozofii nastawienie na miłość bliźniego i służbę dla świata jest tak samo mocne jak w spirytyzmie. Różnią je natomiast imho detale odnośnie wizji świata i sposobu pozyskiwania informacji o świecie i prawach duchowych. Spirytyści skłaniają się ku mediumizmowi i przekazach od wysoko rozwiniętych duchów, teozofowie zaś ku rozwojowi zdolności jasnowidzenia i badania tychże praw. Obie metody mają swoje wady i zalety, to oczywiste. Medium nie ma świadomej kontroli nad przekazem, więc łatwo może zostać oszukane przez złośliwe duchy, a jasnowidz z niewyrobionym etycznie charakterem również może oszukiwać i szukać poklasku. Ale zawsze te dane można(i trzeba!) analizować i weryfikować, tu obie strony się w pełni zgadzają, tak czy nie? ;)

>Poza tym Bławatska w Kluczu do teozofii krytykowała spirytystów twierdząc, że wcale nie kontaktują się oni z duchami - to chyba dość istotna >rzecz, bo podważa się empiryczne fundamenty teorii spirytystycznej.
Z tego co pamiętam to chodzi o to, że często mogły to być kontakty z "astralnymi zwłokami" a nie z samym duchem który miałby coś wartościowego do przekazania.
Ale jeżeli Bławacka miała również ten problem odnośnie treści nauki skodyfikowanej w "Księdze Duchów" to się imho myli i tutaj punkt dla spirytystów.

>Poza tym: ta ciągła gadanina o dostępie do tajemnej wiedzy, rzekomo ukrywanej od starożytności też nijak się mają do spirytyzmu, w którym >wszystko jest jawne i dostępne dla każdego, kto jest otwarty na zdobywanie wiedzy.
Teozofowie mówią to samo, wiedza ta jest tajemna dlatego, że mówi o prawach niedostępnych dla zmysłów, a nie dlatego, że jest to wiedza jakoś specjalnie ukrywana czy dostępna "dla elity". W każdym dziele teozoficznym powtarza się, że to jest wiedza dostępna dla każdego kto tylko ma chęć uczyć się i pracować nad sobą. Osobiście polecam prace Leadbeatera, te przetłumaczone na polski i po angielsku. Nie są tak "ciężkie" jak książki Bławackiej, a poruszają kompletne spektrum wiedzy duchowej w jasny i klarowny sposób.

No i jest jeszcze mój subiektywny punkt widzenia: obie nauki(oraz inne :)) mnie inspirują, motywują i pomagają w życiu

Re: Pani Teozofia :]

Post: 11 kwie 2013, 10:47
autor: konrad
Generalnie Bławatska wpisała się w kolejny etap, do którego doszło po zafascynowaniu spirytyzmem w zachodniej Europie w latach 1850-1860. Wówczas tak jakby drogi spirytyzmu rozeszły się w kilka stron. Z jednej Pierre Leymarie, który odziedziczył schedę po Kardecu m.in. został naczelnym "Przeglądu Spirytystycznego" poszedł w stronę badania zjawisk mediumicznych, pomijając nieco stronę moralną spirytyzmu. Następnie zaczął mieszać różne idee ezoteryczne do spirytyzmu, przez co ten sporo zatracił. W okresie międzywojennym wzmocniło się działanie spirytystów, którzy doskonale się uzupełniali. Z jednej strony moralną sferę spirytyzmu rozwijał Leon Denis, a nad naukową stroną trzymał pieczę Gabriel Delanne. Ważną rolę odegrał również Jean Meyer, można powiedzieć mecenas spirytyzmu, który finansował działalność spirytystów i badania mediumiczne (to jemu zawdzięczamy m.in. powstanie Instytutu Metapsychicznego). Z drugiej strony w drugiej połowie XIX wieku zaczęło powstawać wiele bardziej hermetycznych ruchów np. okultyzm Papusa, a także teozofia Bławatskiej. Bławatska dodała bardzo dużo idei hinduistycznych, z tego też powodu teozofia ma się dobrze właśnie w Indiach, gdzie znajduje się m.in. siedziba współczesnego ruchu teozoficznego (w mieście Chennai, nazywanym niegdyś Madras). Niestety moim zdaniem tworzenie kolejnych poziomów wtajemniczeń i mechanizmy inicjacyjne niezbędne do zgłębienia pewnych prawd to nie jest zbyt dobry pomysł moim zdaniem. Mam też wrażenie, że po Kardecu, którego teoria była spójna i dobrze usystematyzowana, kolejne idee są dużo szersze, często nadmiernie skomplikowane. Utrudnia to znacznie ich zrozumienie. Z tego też powodu jestem spirytystą, a nie teozofem.