C87, ale pytanie, czy New Age jest religią. Sama interpretacja słowa religia jest trudna, bo każdy postrzega ją jako coś innego. Niektórzy sądzą, że odwoływanie się do Boga oznacza de facto religijność, więc w tym znaczeniu stwierdzenie, że spirytyzm jest religijny, to jak najbardziej.
Ja sam, gdy ktoś spyta się, czy spirytyzm jest religią, mówię, że nie jest, bo dla mnie religia to tak naprawdę zorganizowany kult, rytuały i dogmaty, których w spirytyzmie nie ma. Ale z drugiej strony, jeśli ktoś zapyta się, jaka jest moja religia, to teoretycznie byłbym skłonny odpowiedzieć, że to spirytyzm. Bo taki człowiek może chcieć wiedzieć nie tylko, czy chodzę do jakiegoś kościoła, ale np. czy wierzę w Boga, istnienie życia po śmierci itp. To więc skomplikowany temat. Sam Kardec pisał, że spirytyzm jest nauką o konsekwencjach filozoficznych i religijnych, ale rozumiał tu konsekwencje nie tyle stricte religijne, co bardziej moralne czy etyczne.
Z drugiej strony spirytyzm nie zajmuje miejsca zorganizowanej religii. Jeśli ktoś chce być np. hinduistą-spirytystą, protestantem-spirytystą, katolikiem-spirytystą itp. to ma do tego pełne prawo przynajmniej, by używać tego drugiego członu

Inna sprawa, czy społeczność religijna, do jakiej należy, będzie akceptowała jego zainteresowania spirytystyczne.
Wracając jednak do tematu spirytyzmu i bardziej socjologicznego spojrzenia na to zjawisko, to w Brazylii rzeczywiście może być w pewnym sensie traktowany jako religia z kilku powodów. Po pierwsze w pewnym sensie zajęcia spirytystyczne stanowią pewien zamiennik dla tradycyjnych zajęć religijnych. Zamiast na mszę chodzi się na wykłady itp. Oczywiście sama formuła jest zupełnie inna, ale ktoś z zewnątrz może potraktować to na podobnej zasadzie. Z drugiej strony w Brazylii w ruchu spirytystycznym jest dużo ludzi mniej wykształconych, którzy przyjmują prawidła spirytystyczne trochę na zasadzie dogmatów. Nie analizują ich, nie poddają ocenie, po prostu je przyjmują. Różnica w porównaniu do religii jest jednak taka, że gdy zaczną się nad nimi zastanawiać, to najczęściej to tylko umacnia ich w ich wyznawaniu.
Taka sytuacja ma jednak swoje dobre strony. Jak pokazała historia, skupienie się wyłącznie na badaniach naukowych nie wystarczy. W Europie był silny ruch naukowy w spirytyzmie i ezoteryce, ale tkwił on w jednym miejscu z kilku powodów:
1) naukowców było za mało, więc nie mieli wystarczającej siły przebicia
2) naukowcy bali się konsekwencji "religijnych" swoich badań, przez co unikali uznawania istnienia duchów... wiedzieli, że przyznanie, że za zjawiskiem stoją duchy, oznacza konieczność poruszenia tematów, które zarezerwowane były dla instytucji religijnych tzn. czym są duchy, jak wygląda życie po śmierci, skąd wzięły się duchy - od tego pytania prowadzi już krótka droga do kwestii istnienia Boga itp. Wyjątkiem był to Schrenck-Notzig, który uznawał istnienie duchów, ale protestował, gdy chciano tę myśl w stronę filozofii i religii rozwijać.
Moim zdaniem do prowadzenia sensownych badań potrzebne jest wzmocnienie ruchu spirytystycznego, aby naukowcy czuli wsparcie i nie bali się konfrontacji ze światem nauki. Weźmy sobie przykład naukowca X, który ma do zaprezentowania spirytystyczną tezę. Wie, że świat nauki może go wyśmiać, czym de facto zamknie mu drzwi do dalszej kariery. Kto będzie chciał zaryzykować? Niewiele osób. Gdy jednak naukowiec X ma wsparcie grupy innych, podobnie myślących naukowców, gdy wie, że ruch spirytystyczny go wspiera i pomoże mu, nawet jeśli jego kariera zawiśnie na włosku, o wiele łatwiej będzie mu przedstawić swoje tezy bez strachu przed odrzuceniem.
Efekty tych działań widać dzisiaj np. w ruchu medycznym, który staje się coraz silniejszy. Wiele dobrego dla nauki zrobił również inżynier Hernani Guimaraes Andrade w Brazylii, który prowadził swoje eksperymenty przy wsparciu spirytystów (badał m.in. przypadki reinkarnacji, istnienie pól biomagnetycznych wpływających na geny itp.).