Prosze o Pomoc

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Prosze o Pomoc

Postautor: Agnieszka » 24 sty 2019, 10:48

Mialam napisac w powitaniu, przywitac sie.
Nie dam rady.
Wiem z czucia, ze w dobre miejsce, we wlasciwe miejsce przychodze tu do Was proszac o pomoc.
Czuje to.
Logicznie to powinnam do lekarza i psychologa. Bylam i tu i tu. Od lekarza recepta na leki, ktorych nie chce brac a z psychologiem zero porozumienia.
Przychodze tu do Was jak do lekarza, gdy czlowiek czuje sie chory.
Czuje sie chora.
Prosze o pomoc jesli ktos cos moze mi napisac.
Jesli ktos zechce zapytac o cos to prosze bez oporow tak po prostu pytac.
Mam obawy, ze moge trafic do szpitala psychiatrycznego. Nie chce teraz. Czuje, ze tam moge dostac leki po ktorych nie dotrze do mnie mama, maz, opiekun no Ci, ktorych tu nie ma fizycznie.
Juz chyba nie moga do mnie dotrzec. Albo psychika mi tak wymysla.
Znaczy mysle, ze nie moga dotrzec do mnie bo zaistnial we mnie duzy balagan,
samej ze soba mi zle. Bardzo zle mi samej ze mna.
To jakby we mne byl tak duzy balagan i brud. Doslownie jakby byl brud a balagan taki, ze nie wiem od czego zaczac porzadki, to sie jakby rozszerza we mnie.
Mam wrazenie jakbym dawala sie zatapiac w brudzie.
Czuje, ze dzieje sie zle.
Bywaja mysli samobojcze. To znaczy ja tego nie chce zrobic. Ani Bliskim z tu ani sobie.

Uczynilam tacie cos bardzo niezgodnbego ze mna,
poczucie winy mialam przez okolo 5 lat. I mam.
Myslalam, ze po smierci taty, ze dostane info, ze mu lepiej niz za zycia, bo byl nieszczesliwy tu.
Myslalam, ze bedziemy mogli poprzez Czucie Czuciem serc.... ze wtedy On inaczej jakby szerzej spojrzy na rozne jego zachowania. Nie zeby cierpial ale zebysmy sobie wybaczyli, ze tyle nieporozumienia bylo i cierpienia. On cierpial przeze mnie i ja tez przez siebie a nie umialam inaczej .

Mama pokazala mi cos poprzez sen, tak jak zwykle od wielu lat. Tylko tym razem nie moge uwierzyc, ze to od mamy. Wczoraj to bylo.
Nie moge uwierzyc a wiem przeciez, ze to od mamy, ze pomoc dla mnie.
Moge opisac jesli istotne by mi pomoc.
Potrzebuje Pomocy, chce zyc by moc dzialac bedac w tym zyciu a nie tylko trwac.
Ostatni czas to nie trwanie nawet.
Trwanie to bylo iles lat.
Jak ograbiona z mojej energi ale musialam oddawac bo bylam winna.

Nie rozumiem dlaczego Opiekun, nie daje mi poznac co z tata jest. No, ze Mu lzej niz za zycia tu.
Mama sama do mnie we snie przyszla dala znac od razu po smierci, maz tez. Nie wszystko bylo ok, bo czynilam w niewiedzy bol okropny ale byli, byly kontakty.
Od taty nic
O tacie nic
caly czas jest mi trudniej, ze go "usmiercilam" czyli, jak to opisac, no ze cierpi mocniej przeze mnie.
To chyba bylo samobojstwo, do ktorego go namowilam. Mozliwe, ze tak bylo.
Tutaj na forum zapewne znalazlabym sporo do czytania z czego moze jakies info do obecnej sytuacji u mnie.
Moze gdybym z dwa tygodnie wczesniej tu napisala,
bo teraz jest tak jakbym tracila sama siebie.
Czuje, ze chodzi o jakas nie rownowage duchowa czy jakos no nie wiem jak to nazwac,
czuje, ze to nie zaloba, czuje, ze psychotropowe leki wrecz moga zaszkodzioc teraz.
Prosilam o znaki, o cos o tacie.
Byl raz kontakt po taty smierci. Byl u mnie. Ale to chwila tylko.
To tak krotkie.
To bylo prawdziwe. Byl i obydwoje mowilismy czuciem do siebie wzajemnie "wybacz". Tak szybko nie zdazylo sie zadziac we mnie. Czulam, ze to jest, dzieje sie, Wzajemnie. Ale to bylo za krotko dla mnie. Czuje, ze mu nie wybaczylam. A moze tak mysle. Chce by mial wybaczone bo chce jego spokoju, ulgi. Kiedys myslalam, ze niech odczuje jedna sprawe temat przez chwile, ale tak by zapamietal zawsze, na wszystkie inne zycia. Pozniej prosilam by nie czul tego co ja dziecko kiedys, zeby mu bylo jakby wymazane i zakodowane w nim na zwsze bez tego. To spotkanie bylo tak krotkie. Czy mozliwe, ze wystarczylo, zeby poszedl dalej zyc, czy ja na prawde zdazylam wybaczyc ? chyba nie.

Czy mozliwe, ze mama mi podowiada, zebym odwrocila sie od tego. Ciemnosc, szarosc i ten dom, ogrod taty cierpienie. Czy mozliwe, ze nie moglam inaczej,
mama ze smutkiem stwierdzila, ze smutno ale nie moglam inaczej, bo tata taki byl
Nie moge uwierzyc
przeciez zrobilam okrutne zlo
jesli czynilam cos wbrew sobie to nie moglo byc tak, ze nie bylo innego rozwiazania

Czuciem z siebie, prosba do taty, zeby dal znac jesli moze,
a wtedy takie brzydkie wyrazy, bluzgi jakies i nienawisc, a tata tak by do mnie nie mowil
nie do mnie
i nie na trzezwo

Mam 58 ziemskich lat, przeszlam duzo roznych doswiadczen w zyciu a teraz czuje sie jak w pulapce.
Teraz niby mala sprawa a czuje, jakby cos silniejszefo ode mnie okradalo mnie ze mnie samej, z tej, ktora potrafi sama siebie jakby ochronic przed choroba psychiczna chyba. Bo to chyba prowadzio do choroby psychicznej u mnie.

Jesli ktos z Was cos z tego rozumie to prosze o napisanie.
Jesli ktos czytajac cos czuje to prosze o napisanie.
Agnieszka
 
Posty: 3
Rejestracja: 24 sty 2019, 06:26

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: bernadeta1963 » 24 sty 2019, 11:45

Witaj Agnieszko :)
Z tego co napisałaś wynika ,że wiele przeszłaś .Nagromadziło się to przez lata ,a teraz nagle wybuchło .
Ja mam 56lat i doskonale cię rozumiem .Nie bylo mi łatwo w życiu ,a im jestem starsza mam wrażenie ,że spraw nawarstwiło się tyle iż nie dam rady wszystkiego wyprowadzić na prostą .
Zycie wystawia nas na różne próby i myślę ,że nie zawsze oczekuje od nas wyjścia z nich zwycięsko .
W głowie masz teraz mnóstwo chaotycznych myśli .Nie szukaj proszę na sił kontaktu z bliskimi .
Wiem z doświadczenia ,że nawet gdybyś go uzyskała możesz nie wykorzystać okazji aby ''wszystko zalatwić ''.
Proszę napisz list do taty .Po prostu napisz tak jak gdyby żył i mieszkał gdzieś daleko .Napisz w nim wszystko co leży ci na sercu .Jeśli czujesz się winna napisz mu to ,ale jednocześnie opisz też jego winy .Przy pisaniu listu zapal sobie czerwoną świecę (będzie wspomagala energię ).
Po napisaniu listu połóż go otwartego na stole . ZAglądaj do niego na spokojnie .Czytaj .Jeśli uznasz,że coś trzeba skreślić zrób to .Jeśli dopisać -dopisz.
Zobaczysz,że po kilku dniach odczujesz ulgę .Jeśli coś ci powie ,że możesz list wyrzucić zrób to . Będzie to znak ,że wiadomość ''dotarła ''do adresata.

Myślę także ,że nie powinnas zostawać z tym sama ,a mam wrażenie ,że nie dzielisz się chętnie tym co cię gryzie .Nieraz obcy ludzie lepiej potrafią nas zrozumieć .Psycholog ,czy psychiatra to nic złego .Poszukaj po prostu innych.
Nasi bliscy często dopiero jak odchodzą (wiem to z kontaktów ) zdają sobie sprawę z tego jak nas skrzywdzili .Myślę ,że wiedzieli też za życia ,ale byli poprostu tchórzami . Dali się omotać złym energiom ,które niepozwalaly im zachować się wobec nas w porządku .

Agnieszko :) Ten ,kto szuka pomocy ma w sobie siłę ,aby przezwyciężyć trudności .Ty zrobiłaś już pierwsze kroki .
Nie sluchaj złych podszeptów i nie czuj się winna i wiedz ,że nie ma takiego przedzialu wieku ,który ograniczal by nas w walce o spokojne życie tu na ziemi :)

Proszę napisz ten list :)
Pozdrawiam cię serdecznie Bernadeta :)
bernadeta1963
 
Posty: 474
Rejestracja: 30 gru 2014, 19:31
Lokalizacja: Łódź

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: Xsenia » 24 sty 2019, 12:03

Na wstępie to witaj Agnieszko na tym forum.
Choć piszesz dość chaotycznie zrozumiałam wszystko. Także bez obaw, że piszesz niezrozumiale.
Z tego co widzę, to jesteś rzeczywiście w strasznym bałaganie. Ale sama się nakręcasz. Musisz się uspokoić, wyciszyć, odetchnąć głęboko. A gdy będziesz mieć nawroty paniki powtarzaj sobie "jest dobrze, jestem silna, poradzę sobie".

Wyrzuty sumienia potrafią nieźle zatruć życie, wiem to z własnego doświadczenia. I z własnego doświadczenia wiem, że wybaczanie powinnaś zacząć od siebie. Musisz wybaczyć sobie. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale taka jest prawda. Jak wybaczysz sobie, to będziesz potrafiła wybaczyć innym. Zastanów się, przeanalizuj, dlaczego zrobiłaś tak a nie inaczej. I jeśli na końcu tych wywodów wyjdzie ci, że tak musiało się stać, to wybacz sobie. Gdy wybaczysz sobie, to twoje sumienie się uspokoi i będziesz mogła odetchnąć i się uspokoić.

Wybaczenie innym (w twoim przypadku ojcu) przychodzi poprzez zrozumienie. Gdy zrozumiesz dlaczego twój ojciec postępował tak a nie inaczej, to będziesz w stanie mu wybaczyć. Jeśli ci się uda, to proszę przeczytaj książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forward. Tam możesz znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego twój ojciec zachowywał się tak a nie inaczej. A gdy zrozumiesz jego zachowanie (być może on także nie potrafił, nie umiał inaczej) to będziesz mogła mu wybaczyć.

Nie szukaj na siłę kontaktu z nim, matką czy mężem. To nie z zewnątrz dostaniesz odpowiedzi na męczące cię pytania. Dostaniesz odpowiedzi z wewnątrz, po analizie samej siebie. I nastaw się na cierpliwość, bo taka analiza nigdy nie trwa krótko.

Odnajdziesz siebie Agnieszko. Ja to wiem. Po prostu potrzebujesz czasu. Gdybyś potrzebowała też wsparcia, miała pytania, obiekcje, to pisz tutaj lub na wiadomości prywatne. Chętnie na nie odpowiem, bo sama już to przeszłam. Też byłam niszczona psychicznie i musiałam siebie obudować od zera. Od przysłowiowych fundamentów piwnicy. Ale mam już ściany i dach, i już tylko wnętrze mojego domu JA muszę uzupełnić. Także będzie dobrze Agnieszko. Pozdrawiam cię serdecznie i mocno przytulam.

Pamiętaj "nie jesteś sama", a po pomoc wystarczy poprosić :).
Wyznaję zasadę Sokratesa - "wiem, że nic nie wiem". :)
Awatar użytkownika
Xsenia
Moderator forum.
 
Posty: 2821
Rejestracja: 08 lis 2013, 23:07
Lokalizacja: Sosnowiec

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: fruwla » 24 sty 2019, 13:15

bernadeta1963 pisze:
Proszę napisz list do taty .

Hej Agnieszko :) , i ja uwazam , ze pisanie jest jednym z lepszych rozwiazan,dlatego popieram Bernadete.
Ale moim zdaniem, abys uwolnila sie od swoich obsesyjnych mysli, NIE WYSTARCZY jeden list.
Pisz, przeczytaj NA GLOS, poniewaz te slowa MUSZA byc wypowiedziane, spal zapisane,( dym do nieba) popiol spusc z woda. I pisz znowu. Jesli bedzesz przy tym plakac, jest to forma oczyszczenia.
Bardzo wazne jest, zebys pisala szczerze do bolu i nie "pod kogos" , bo wtedy pisze sie inaczej.
No i jeszcze jedno. Porzadna kartka papieru, czytelne pismo, zaadresowana koperta. Wtedy jest energia porzadku, a nie chaosu....
Pisz codziennie wraz z malejacym ksiezycem, az do nowiu. To tez jest wspomagajace.
W takim przypadku pomocne sa tez ustawienia Hellingera, ale te energetyczne, magiczne.
Pozdrawiam.
[i]......Niechaj Bezinteresowna Milosc rozleje sie w sercach naszych....[/i]
fruwla
 
Posty: 770
Rejestracja: 28 kwie 2015, 11:03

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: Agnieszka » 25 sty 2019, 23:55

Bardzo Wam dziekuje za odpowiedzi. Sa dla mnie bardzo znaczace, bardzo bardzo dziekuje kazdej z Was. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak Wasze slowa do mnie duzop znacza, jak bardzo duzo dla mnie znaczy, ze przeczytalyscie i doradzilyscie mi.
Teraz piszac jeszcze "mniej przytomna" niz jak pisalam pierwszy raz.
Czyli teraz nie bede wiecej pisala. Chaos bylby jeszcze wiekszy niz za pierwszym razem. Tak bardzo mdziekuje, ze zechcialyscie chciec zrozumiec i napisac.

Dzis po godz 14 pisalam, zeby pozniej po napisaniu calosci wkopiowac tu na forum, gdyz wczesniej piszac tu zniknelo mi wszystko. Mozliwe, ze nie wiem jak pisac na forum. Jest to drugie forum w moim zyciu, a to pierwsze dawno temu i pisalam malo a raczej czytalam. Mozliwe, ze zaniki pamieci, mozliwe, ze moj stan psychiczny. Czyli zdecydowalam sie napisac by pozniej tu wkleic. Pierwszy raz dzis po 14, kolejny raz pozniej. Nie mam tego. Poznikalo. (Nie doszukuje sie w tym dzialania jakis niewidzialnych zlosliwych sil - zdaje sobie sprawe, ze sama teraz jestem w bardzo duzym balaganie a nawet bardziej).
Mam wrazenie, ze boje sie zdarzen jakie moga byc dzis noca. Nie wiem, moze to moj wymysl, moze sie tylko nakrecam.

Siedze teraz i z wdziecznosci, ze istnieje to forum, ze sa tu ludzie, ze nie jestem z tym sama teraz - lzy plyna. Tak bardzo dziekuje, ze jest to miejsce gdzie teraz moge napisac i wiem, ze bedzie przeczytane (jesli tak ma byc) i, ze bedzie pomoc dla mnie (jesli tak ma byc). Wierze.

Nie jestem po alkochlu, nie jestem po niczym innym (nawet nie wiem co to mogloby byc), nie jestem po tych tabletkach, ktore dostalam od lekarki na uspokojenie. Pisze to dlatego, zeby bylo przejrzyscie, ze jestem "trzezwa", nie nacpana ani nic takiego. Dlatego to wyjasniam, gdyz sama mnie przeraza jak bardzo nie moge sie skoncentrowac i uspokoic.
Bede sie starac uspokoic.

Zaczelam pisac dzis. List. Czerwona swieczka zupelnie nie moze byc. Wrecz rzucilam ta swieczka a przeciez taka nie jestem. Znaczy taka jestem teraz. Podnioslam, schowalam. Czesto zapalam swieczki. Niebieskie mam, fioletowe, biale. Przy tym pisaniu nawet moich ulubionych kolorow. Nie moglam pisac przy swieczkach. Przy zadnych.
Ogolnie, zeby napisac konkretniej i krotko, to dzis zaczelam to pisanie i niestety nie umiem. Dostalam przy tym tez fizyczny bol glowy i nudnosci. Nie wiem czy to ma jakis zwiazek z pisaniem. Moze psychika, nerwica.

(A to co teraz to nie chce teraz tego opisac bo byc moze stwarzam sama sobie jakies nienormalnosci).

Dziekuje bardzo za porady i, ze zechcialyscie napisac.
Chce sie zastosowac do porad od Was odnosnie pisania. Na razie okazalo sie chce ale nie umialam dzis.

Bardzo dziekuje. Odezwe sie.
Agnieszka
Agnieszka
 
Posty: 3
Rejestracja: 24 sty 2019, 06:26

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: Dyzia » 26 sty 2019, 00:24

Witaj Agnieszko pozwól, że napiszę krótko coś od siebie.
Dałaś tylko wycinek swoich przeżyć, ale widzę jak bardzo są dla Ciebie bolesne.
Pamiętaj że tata w innym ( w naszym prawdziwym domu ) ma już inne postrzeganie tego co było, Waszych relacji, dobrych i złych chwil. On już najpewniej wszystko wie, a i napewno opiekunowie i inne dusze się Nim zajęły. Nawet gdyby po odejściu czuł do Ciebie złe hmmm emocje to jestem przekonana że już dawno się rozpłynęły- bo tam jest inne postrzeganie naszych zachowań ziemskich.
Pamiętaj Agnieszko że tata nie może Ci dać na pstryknięcie palca jakiegoś znaku. Jednak Twój obecny stan nie sprzyjałby nawet temu żebyś coś zauważyła. Tak myślę. Wyobraź sobie pokój w którym panuje ogromny bałagan, wszystko poprzewracane, leży, fruwa do tego jakiś jazgot i gdzieś tam może cicho dzwoni telefon, może wibruje nawet. Nie zauważysz tego w takim chaosie.
Wybacz pisze to automatycznie, tak jak myślę.
Agnieszko pomyśl że lekarstwem dla Ciebie jest SPOKÓJ. Nie wsłuchuj się w swoją głowę, nie monitoruj ciała. Może być Ci ciężko , ale myślę że musisz spokojnie popracować nad autostradą szybkiego ruchu w Twojej głowie! Zwolnij maksymalnie i nie jedź przez halasliwe miasto ! Pamiętaj że mózg jest bardzo.podatny na sugestie , ale To Ty nad nim panujesz. Mysl spokojnie sercem.

PRZEPRASZAM jeśli napisałam coś niestosownego.
Dyzia
 
Posty: 195
Rejestracja: 03 sie 2018, 20:29

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: Agnieszka » 26 sty 2019, 04:15

Nic niestosownego nie napisalas. Napisalas swoje zdanie i dziekuje Tobie za to.
Przyszlam tu na forum szukajac pomocy. Czyli kazda wypowiedz jest dla mnie znaczaca.
Tak, spokoj jest tak wazny. Pragne spokoju. Byloby to moze odczucie jakby sie zdrowialo z choroby. Oj jak bardzo chcialabym moc doswiadczac bycia w spokoju samej ze soba.
Nie mam teraz konkretnego zdania na ten temat jak to jest z ludzmi po smierci.
Jeszcze niedawno, w szpitalu, gdy tata taki slabuitki, schorowany 88 letni czlowiek, wtedy myslalam, ze po smierci On odczuje ulge.
Teraz nie wiem co myslec.
Dziekuje, ze napisalas.
Agnieszka
 
Posty: 3
Rejestracja: 24 sty 2019, 06:26

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: Dyzia » 26 sty 2019, 11:37

Jeszcze kilka zdań. Agnieszko nie wiem czy dobrze zrozumiałam? To wszystko stało się niedawno tak?

Nie wiem droga Agnieszko skąd jesteś ale w wielu miastach są takie centra interwencji kryzysowej. W razie różnych komplikacji życiowych można tam brać udział w terapii. Takiej na już, natychmiastowa pomoc. Ja sama brałam udział w takiej indywidualnej jak nie mogłam sobie poradzić psychicznie z chorobą jaka mnie dopadła.

Chcesz sobie pomóc, podzieliłas się tutaj swoją opowieścią co WIEM ze bylo bardzo trudne !
Dyzia
 
Posty: 195
Rejestracja: 03 sie 2018, 20:29

Re: Prosze o Pomoc

Postautor: soldado » 27 sty 2019, 04:46

Agnieszka pisze:Nic niestosownego nie napisalas. Napisalas swoje zdanie i dziekuje Tobie za to.
Przyszlam tu na forum szukajac pomocy. Czyli kazda wypowiedz jest dla mnie znaczaca.
Tak, spokoj jest tak wazny. Pragne spokoju. Byloby to moze odczucie jakby sie zdrowialo z choroby. Oj jak bardzo chcialabym moc doswiadczac bycia w spokoju samej ze soba.
Nie mam teraz konkretnego zdania na ten temat jak to jest z ludzmi po smierci.
Jeszcze niedawno, w szpitalu, gdy tata taki slabuitki, schorowany 88 letni czlowiek, wtedy myslalam, ze po smierci On odczuje ulge.
Teraz nie wiem co myslec.
Dziekuje, ze napisalas.


Masz do czynienia z bardzo mocną złą energią, złym duchem.
Niektórzy zwą ją demonem.
Wyniszcza Cię i celem jego jest całkowita Twoja destrukcja i doprowadzenie Cię albo do samobójstwa, albo do poważnej choroby, w wyniku której umrzesz.
Musisz podjąć radykalne kroki, żeby uwolnić się od tej istoty.
Zwykłe okadzenie domu czy siebie szałwią nic nie da, tak samo jak modlitwy w Twojej intencji.
Tabletki Cię na jakiś czas otumanią, a potem wszystko wróci ze zdwojoną siłą.
Jesteś od dawna opętywana.
Powinien być przeprowadzony egzorcyzm, który Cię uwolni.
Nie dasz rady w inny sposób się uwolnić, bo nie masz do czynienia ze zwykłym negatywnym duchem.
Bardzo Cię proszę... dla Twojego dobra poszukaj pomocy w swojej Diecezji.
W każdej z nich mają egzorcystę, który Ci pomoże.

Twój Tato był marionetką w rękach tej istoty, dlatego Cię skrzywdził.
Ta istota, nie Ty doprowadziła go do śmierci, a teraz zabiera się za Ciebie.
To ostatni moment, aby sobie pomóc, bo niestety już w tej chwili nie masz w pełni nad sobą kontrolę i bardzo ciężko będzie Ci zrobić to o czym piszę.
W tej chwili nad częścią Twoich zachowań już panuje ta istota.
Niestety poprzez swoje zachowania, bo nie było to tylko jedno, a było ich wiele...ściągnął ja Twój ojciec i po Drugiej Stronie jest przez nią uwięziony.
Najpierw pomóż sobie, a gdy to już zrobisz, to wtedy będziesz mogła mu pomóc.
Pomogą msze w Jego intencji.
Po kilku z nich uzyska część ze swojej świadomości, która pozwoli mu na uwolnienie z rąk tej istoty.
Teraz jest jak we śnie i kompletnie jest wobec tej istoty bezbronny.
Skup się na sobie, pomóż sobie, a gdy to zrobisz będziesz mogła mu wtedy pomóc.
I jeszcze jedno.
Ta istota dosłownie karmi się teraz głównie poczuciem winy, którą teraz masz.
Ty nie byłaś i nie jesteś temu winna.
Chce, żebyś tak myślała, ale już teraz w ten sposób nie myśl.

Prosiłaś swojego Opiekuna o pomoc.
I to On Cię tutaj ściągnął na to forum.
Dlatego teraz zrób bardzo Cię proszę to, o czym napisałem.
Czasem w życiu warto jest się zgubić, by móc się na nowo odnaleźć
soldado
Moderator forum.
 
Posty: 2172
Rejestracja: 05 lis 2014, 00:35
Lokalizacja: Stolica Polskiej Piosenki :)


Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość