Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Czyli wasze trudności życiowe, problemy z rodziną, przyjaciółmi i skomplikowane sytuacje. Nie wiesz, jak sobie poradzić? Napisz...

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: konrad » 02 maja 2010, 16:39

Masz rację :)

Jak powiedziała kiedyś matka Teresa z Kalkuty - "Gdyby każdy posprzątał tylko u siebie pod domem, na świecie nie byłoby brudno".

Poza tym nie jesteśmy w stanie zmienić innych ludzi. Co najwyżej możemy zmienić siebie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 14:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: Melys » 02 maja 2010, 20:55

no własnie nic nie da sie zrobic globalnie. Trzeba zaczac od małych spraw od człowieka obok.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 14:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: forrest » 03 maja 2010, 22:31

Jeżeli chodzi o organizację państwa, to pewne rozwiązania są - w książkach Wascha (nie jestem zwolennikiem tego przekazu, ale w kwestiach organizacji państwa jest trafia w istotę problemów generowanych przez chory ustrój gospodarczy).
Oto prawie kopia mojego wpisu na innym forum:

Tom 2., str. 218, 219, 220:
Walsch:
(...) W jakich przypadkach ofiarowanie pomocy odbiera moc? Kiedy hamuje zamiast przyśpieszać wzrost?

Bóg:
Kiedy pomagasz w taki sposób, który sprzyja utrwalaniu zależności zamiast szybko rozwijać niezależność.
Kiedy pozwalasz drugiemu, w imię miłosierdzia, zdać się na ciebie zamiast polegać wyłącznie na sobie. (...)
Tego rodzaju pomoc działa niczym afrodyzjak, który kusi słabych.
Rzecz jednak w tym, aby pomóc słabym urosnąć w siłę, a nie pogłębiać ich słabości.
Na tym polega błąd wielu rządowych programów ochronnych, gdyż często wywołują ten drugi skutek zamiast pierwszego. Programy rządu mogą mieć na celu własne utrwalenie, w takim samym stopniu uzasadnienie swego istnienia, co pomaganie tym, dla których zostały stworzone.
Gdyby pomoc rządu była ograniczona, ludzie otrzymywaliby ją wtedy, kiedy naprawdę by jej potrzebowali, ale nie mogliby się od niej uzależnić, zabijając w sobie wszelką zaradność.
Rząd dobrze rozumie, że pomoc oznacza władzę. Dlatego hojnie nią szafuje, rozdaje na lewo i prawo – albowiem im większa liczba ludzi objętych pomocą, tym więcej ludzi popiera rząd.
Ręka rękę myje!

Walsch:
W takim razie nie powinno być ponownego rozdziału dóbr. “Manifest komunistyczny” to szatański wymysł.

Bóg:
Oczywiście, Szatan nie istnieje, ale rozumiem, co chcesz przez to powiedzieć.
Idea przyświecająca hasłu “od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb” wcale nie jest zła, jest piękna. To po prostu inaczej wyrażona miłość bliźniego. Dopiero wprowadzenie w życie tej idei może ją zeszpecić.
Dzielenie się musi odbywać się w ramach powszechnego stylu życia, a nie na mocy rozporządzenia. Powinno być dobrowolne, a nie wymuszone.


W porządnych wykładach do makroekonomii jest to szczegółowo omówione z przykładami – to, jak systemy redystrybucji poszczególnych państw pogrążały i pogrążają te państwa w patologiach.

Tom 2., str. 226:
Bóg:
(...) Konieczny jest rozwój świadomości, a nie rządu.


I tutaj można by wspomnieć o roli konstytucji – otóż jest to dokument, którego podstawowym celem jest narzucenie ograniczeń na rząd, mówiących o tym, w jakim stopniu może on ingerować w życie ludzi i w funkcjonowanie rynku.

Tom 2., str. 227:
Bóg:
Niczego nie proponuję. Zauważam po prostu, co się sprawdza. Mówię ci, co zdaje egzamin. (...)


Tom 2., str. 233:
Bóg:
(...) Nie można rozwiązać problemów nękających ludzkość za pomocą działań rządu czy środkami politycznymi. Od tysięcy lat nic z tego nie wychodzi.
Zmiana, jaka musi się dokonać, może się dokonać jedynie w ludzkim sercu.


Zastanawia mnie, czy skoro ludzie nie uwierzyli nauce stojącej na twardych podstawach, mówiącej dokładnie to samo – czyli historii gospodarczej, czy analizie porównawczej systemów gospodarczych – to czy jest możliwe, żeby zaufali treści tego przekazu.

Tom 2., str. 239:
Bóg:
(...) Ale nie czyń niczego, co podkopuje cudzą wiarę we własne siły. To bowiem sprzyja wytworzeniu się uzależnienia, postawy roszczeniowej.


Gdyby wprowadzić dla rządu konstytucyjny zakaz redystrybucji, tak że nie miałby prawa wypłacać emerytur, rent, zasiłków, itp., to wtedy okazałoby się, w jak głębokiej patologii tkwi cywilizacja. Nawet nie potrzeba takiej konstytucyjnej reformy systemu finansów publicznych – nie trudno trafić na wiadomości o tym, jak elektorat etatystycznych ugrupowań terroryzuje rząd i pozostałą część społeczeństwa. Obecnie pasożytowanie na innych nazywa się zaradnością, zaś ta szantażująco-roszczeniowa postawa – walką o własne prawa.

Tom 2., str. 251:
Bóg:
(...) Powiadam ci: nic tak nie sprzyja uczciwości jak jawność.


Tom 2., str. 268:
Bóg:
(...) Taka będzie wola każdego. Zniknie konieczność przymusowego płacenia podatków. Wszyscy dobrowolnie będą oddawać dziesięć procent z tego, co zebrali, na rzecz tych, których plon był mniejszy. Już nie do pomyślenia będzie, aby tysiące spokojnie przyglądały się, jak inni głodują – nie z braku pożywienia, lecz z braku dobrej woli, niezbędnej do stworzenia prostego politycznego mechanizmu, który zapewniłby ludziom chleb.


Taki prosty mechanizm został zaproponowany przez Miltona i Rose Friedman – podatek liniowy z przesuniętym miejscem zerowym. Czyli jak ktoś zarabiałby mniej od tej ustalonej progowej wartości – będącej miejscem zerowym funkcji liniowej – to w ramach tego systemu ściągania podatków “płaciłby” ujemny podatek, czyli dostawał pieniądze. Tzn. to, co by otrzymywał od tego systemu, zależałoby liniowo proporcjonalnie od różnicy jego przychodu i ustalonej wartości progowej. Jeżeli ktoś zarabiałby dokładnie tyle, ile wynosiłaby progowa wartość przychodu, nie płaciłby ani nie otrzymywał nic. Jeżeli ktoś zarabiałby więcej niż ustalony próg (miejsce zerowe funkcji liniowej), płaciłby podatek liniowo proporcjonalny do różnicy pomiędzy ustaloną wartością progową a przychodem.
Jeżeli ponadto byłby to system dobrowolny w takim sensie, że otrzymanie z niego pomocy byłoby niezależne od wcześniejszego uczestnictwa w tym systemie, to – przy dostatecznie ograniczonym konstytucyjnie defekcie państwa – byłby to wolnorynkowy kapitalizm, czyli ustrój gospodarczy zwalczany od pond 100 lat na całym Świecie przez Illuminatów (Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki").

Tom 2., str. 271:
Bóg:
Nie zapominaj, że gdy mówimy o równości, mamy na myśli równe możliwości, a nie faktyczną równość.
Rzeczywistej “równości” nigdy nie da się osiągnąć, i cieszę się, że tak jest.


Nie jest to jedyny fragment, w którym Bóg opowiedział się za dynamicznym egalitaryzmem, w którym “funkcją celu” jest równość szans, a nie – jak w beznormatywnym egalitaryzmie – równość stanu posiadania. Wiele osób obecnie próbuje obecnie bronić beznormatywnego egalitaryzmu, przypisując sobie wyłączność do współczucia innym ich trudnej sytuacji.

Tom 2., str. 279:
Bóg:
(...) Przede wszystkim, niemal każdy będzie oddawał dziesięć procent na rzecz ogólnoświatowego rządu. W formie dobrowolnego opodatkowania, o którym wspomniałem wcześniej.


Mam nadzieję, że nowa konstytucja uchwalona po roku 2012 nie dopuści do innej formy opodatkowania. Doświadczenie pokazuje, że zanurzenie się w patologiach, jakich dostarcza nam etatyzm, nakręca błędne koło pogrążania się w tym reżimie gospodarczym. Dzisiaj społeczeństwo nie dojrzało do reformy systemu finansów publicznych (ani do innych reform), ale może taki silny impuls coś zmieni w tej kwestii... .

W tych fragmentach wypowiedzi Boga nie są trudne do zrozumienia. Jedynie wspomina On o wnioskach, jakie można znaleźć w solidniejszym wykładzie do mokro.
Czyli mówiąc o depresjach - czy to nie jest przypadkiem tak, że ich przyczyny należy najpierw poszukać w sobie? Czy nie jest tak, że ci, którzy doświadczają skutków kryzysu, bronią jednocześnie ustroju gospodarczego, który nie pozwala państwu wyjść z kryzysu i zapewnić wszystkim pewną przyszłość, której gwarantem nie jest rząd, ale wydajnie funkcjonująca gospodarka?
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: Melys » 04 maja 2010, 13:02

ja widocznie prosty człowiek jestem a na ekonomi i funkcjonowaniu panstw znam sie jak na fizyce kwantowej czyli wogóle. Nie przemawiaja do mnie ani politycy ani ich nakazy czy zakazy . Ulatwiaja albo utrudniaja zycie , to wszystko . I nadal uwazam ze samobójstwo, depresja, smutek, radosc to sprawa człowieka nie panstwa. Wystarczy przejsc sie po hospicjach, po domach dziecka, po izbach dziecka po szpitalach psychiatrycznych. Panstwo sobie i ludzie tam o wielkich sercach i ogromniej sile innym. Nawet jak jakis przepis jest lub go nie ma daja rade. Tam nawet jakby ktos im w konstytucji powiedział ze nie wolno to dla ratowania lub dla spokojnej smierci po prostu nie przeczytaja tego zapisu.
wszystko jest w nas.
miałam taki przypadek . dziewczyna po śmierci najblizszej sobie osoby wpadła w depresje, nie moglismy jej z tego wyciagnac, otwarcie mówiła ze popełni samobójstwo.. godziny rozmów, obserwacji i wtedy gdzy wydawało sie ze lepiej sprobowała. Na szczescie ja odratowano. Jest na obserwacji w wszpitalu. nikt nie patrzył na organizacje panstwa. Na to ze wg przepisów wszystko grało. Ponieslismy , ja poniosłam porazke bo czegos nie dopilnowałam. I za przeproszeniem w nosie mam kto jest na czele tego systemu.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 14:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: konrad » 04 maja 2010, 14:32

Myślę, że akurat w przypadku samobójstw, tak jak pisze Melys, pomocy drugiego człowieka państwo nie zastąpi. Można oczywiście zapewniać pomoc psychologiczną, ale raczej to wielkie zadanie dla bliskich i rodziny.

Zresztą żadne systemy nie są w stanie wpłynąć na ludzi. Takie jest moje skromne zdanie.
Awatar użytkownika
konrad
spirytysta
spirytysta
 
Posty: 2952
Rejestracja: 15 lip 2008, 14:08
Lokalizacja: Warszawa

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: forrest » 04 maja 2010, 21:02

Czyli się w pełni zgadzamy. Ale nie zapominajcie proszę o tym przypadku, na którym ja się skoncentrowałem (nie pisząc o tym wprost, ale wiadomo...) - o przypadku, gdy główną przyczyną cierpienia psychicznego jest fatalna sytuacja materialna. Czyli póki nie zapanuje wolnorynkowy kapitalizm, to będą doskonałe warunki do tego rodzaju tragedii - bo cierpienie, które nie jest cierpieniem fizycznym, ale jest gorsze od cierpienia fizycznego, niezależnie od jego przyczyny (czy to egzystencjalna czy materialna), to jest tragedia.
Bardzo spodobały mi się Wasze wpisy w tym wątku i dlatego postanowiłem dodać coś od siebie. To buduje wiarę w drugiego człowieka, jak się spotyka osoby potrafiące współczuć, skłonne do podjęcia prób dogłębnego wejrzenia w uczucia/myśli drugiej osoby. Właśnie potrzeba głębokiego zrozumienia sytuacji, w której w kimś ciągle powracają niszczące myśli - jak piłka odbijająca się od ścian pomieszczenia - nie widać wyjścia z tej sytuacji. Potrzebna jest wtedy myśl, której osoba cierpiąca nawet nie wyobraziłaby sobie, że taka myśl (takie rozwiązanie problemu; pojawienie się czegoś, co nie pozwala „piłce” się dalej odbijać) może być. To trochę jak ucieczka z pułapki bez wyjścia... .
Znowu ograniczyłem się do jednej przyczyny cierpienia; wcześniejsze posty są bardziej ogólne.
Nie wiem, czy moje filozoficzne wywody z tego wpisu są zrozumiałe... to się da prosto opowiedzieć, ale już niech będzie tak, jak napisałem.. ;)
"Spirytyzm będzie naukowy albo nie będzie go wcale." - Allan Kardec
Awatar użytkownika
forrest
 
Posty: 457
Rejestracja: 11 sty 2009, 00:25
Lokalizacja: Mińsk Mazowiecki

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: Melys » 05 maja 2010, 08:44

jak piłka odbijająca się od ścian pomieszczenia - nie widać wyjścia z tej sytuacji. Potrzebna jest wtedy myśl, której osoba cierpiąca nawet nie wyobraziłaby sobie, że taka myśl (takie rozwiązanie problemu; pojawienie się czegoś, co nie pozwala „piłce” się dalej odbijać) może być. To trochę jak ucieczka z pułapki bez wyjścia... . - swiatnie to ujałes .. tak dokładnie jest.
Jak juz ta piłka napieprza z wielka predkoscia o scianki pomieszczenia trudno ja wychamowac, choc to takie oczywiste ze wystarczy wyciagnąc reke i ja zlapac. wystarczy mysl w osobie i cisza. Ale to nam sie wydaje łatwe. Dlatego wazny jest początek pierwsze odpicie piłki i bliscy którzy nie pozwalaja dalej temu procesowi trwac. Choc to tez fajny pomysł tylko bo człowiek zwraca sie o pomoc jak juz pada jak juz tylko płka i on.
Sytuacja materialna uwazam ze tez w to wchodzi. Z wielkej biedy i nędzy tez mozna wyjsc jesli ma sie dla kogo. Mozna w nia nie wpasc jesli ma sie kogos.
Nie śmierć rozdziela ludzi , lecz brak miłości
Jim Morrison
Awatar użytkownika
Melys
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 376
Rejestracja: 08 gru 2009, 14:13
Lokalizacja: Łódź

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: atalia » 05 maja 2010, 10:36

Chwila,moment,forrest,to w Polsce nia ma wolnorynkowego kapitalizmu??? :o

Ale tak naprawdę chodzi mi o coś zupełnie innego,a mianowicie o sens cierpienia.Jesli dostrzegamy w nim jakiś szerszy,duchowy wymiar,cierpienie może być traktowane nie jako coś tragicznego,co nam się niesprawiedliwie przydarza,lecz jako karmiczną lekcję do odrobienia,a wręcz dar..."błogosławieni cierpiacy,albowiem ich jest Królestwo Niebieskie".
Wynikałoby z powyzszego,iż żadne cierpienie nie idzie na marne,wręcz przeciwnie,zostanie nam zaliczone w ramach"rozliczeń"karmicznych.U ks.Brune można spotkać zdanie,iż o wiele korzystniej jest cierpieć na ziemi niż w zaswiatach-biorąc pod uwagę relacje Duchów cierpiacych,można to sobie łatwo uświadomić.
Nie oznacza to oczywiście,iż zwalnia nas to wszystko z obowiązku pomocy cierpiącym;wszyscy wiemy,że "bez miłosierdzia nie ma zbawienia".
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: Nikita » 06 maja 2010, 16:07

Tez miewalam juz ciezkie okresy w moim zyciu i takze pojawialy sie mysli samobojcze. Oczywiscie nigdy nie probowalam ale bylo mi obojetne czy zyje czy nie. Ktos powiedzial mi, ze samobojstwo nic nie zmieni. Ze nie da sie uciec od problemow. Ze trzeba je przejsc. I ze wsyzstko sie kiedys skonczy takze cierpienie. Czasami w zyciu sa tak beznadziejne sytuacje, ze wydaje sie czlowiekowi, ze juz dalej nie moze wiecej...Ale samobojstwo nie rozwiaze problemow....dlatego nie warto.
Nikita
Sympatyk spirytyzmu
 
Posty: 5036
Rejestracja: 03 maja 2010, 16:31

Re: Rośnie liczba samobójstw wśród Polaków

Postautor: atalia » 06 maja 2010, 16:31

Nie wiem,czy znasz dzieła Allana Kardeca,ale z Twoich słow wynika,że raczej nie .Do czego zmierzam-otóż w ksiazkach tych można znaleźć relacje Duchów,które zakonczyły życie samobójstwem.Są one na tyle przerażajace,że człowiek,który je przeczytał,raz na zawsze wyzbywa się chęci zrobienia sobie czegoś złego.Ja również byłam w podobnej sytuacji po śmierci mojego syna,na szczęscie ktos skierował mnie na drogę,na której teraz się znajduję.Przeczytałam dużo ksiązek,w tym oczywiście Kardeca i Brune`a i znalazłam tu ,na forum przyjaciół,którzy mnie wsparli.
Jest cieżko,ale nie myślę już o najgorszym;jestem aktywna i zajmuję sie wieloma sprawami-mogę z całą mocą powiedziec,że spirytyzm dał mi nowe życie.
atalia
spirytystka
spirytystka
 
Posty: 3943
Rejestracja: 17 sty 2010, 13:30

PoprzedniaNastępna

Wróć do Na zakręcie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości